zaczęło się dziś w robocie ....gdzie mnie wkur......, ale jak mi pierwsza złość przeszła, to spojrzałam na to wszystko nieco z boku i takie tam refleksje...........
mam wrażenie, że widzimy sprawy jedynie fragmentarycznie, jakby części pozornie nie układały się w większą całość......bo w robocie ktoś jest od papierków i nie widzi nic poza tymi papierkami, ktoś innym zajmuje się tylko uchem więc ma gdzieś czy noga jest cała ............
a na gruncie osobistym....widzę coś co mi się w kimś nie podoba i się na tym ufiksuje........i przerypane.....trudno zobaczyć coś więcej, widzieć też to co ta osoba robi super......nie ma człowieka, są jakieś lepsze i gorsze fragmenty........
dziś Młoda do mnie stoi miny, żę ciągle gadam przez telefon....ale obiektywnie dużo więcej gadam w domu więc ona ma wrażenie, że gadanie przez telefon to moja głowne zajęcie w życiu.............nie widzi mnie w robocie, czy też co robie jak ona już zaśnie ........znów jedynie fragmenty, na postawie których tworzymy naszą opowieść......
nie wiem czy da się zrozumieć co mi tam po głowie się telepie........ale nie chce wyciągać konkretów z roboty czy też z życia osobistego.........o tak ogólnie.....tymczasem