oblocznosc
16.01.12, 13:59
jest taka sama jak pierwsza? Czy można po raz kolejny pokochać do najdrobniejszej tkanki, tak, że brakuje tchu na samą myśl o tym kimś? Czy da się zapomnieć o tej pierwszej? Czy w jakiejkolwiek sytuacji nie będzie tak, że jednak ta pierwsza zwycięży?
Widziałam wczoraj film, niby banalny, ukochana żona zginęła, długo potem nic, aż pojawiła się nowa kobieta i w momencie, w którym okazało się, że istnieje cień szansy, że może znów spotkać pierwszą rzucił wszystko i spróbował.
I tak mnie zastanawia, jak by to było gdyby.... Czy to jednak tak, że tej prawdziwej miłości to się nie zapomina i zawsze wraca? A co z tym kimś, kto miał pecha być drugim? I czy to znaczy, że lepiej samemu niż z kimś w zastępstwie?