bliżej, najbliżej i... d. z.

Taka moja kolejna refleksja z czytactwa forumowego. Chcemy bliskości, boimy się bliskości, uciekamy od bliskości, przyzywamy bliskość, a jeszcze inni jak już ją mają bliżej niż blisko, to wietrzą podstęp, albo się zastanawiają, kiedy się obudzą, lub też dostaną w łeb i zostaną sprowadzeni na właściwe miejsce w życiu.
Wyciągnięte z kilkunastu wątków samotnych i nieśmiałków. Jeśli ktoś zrozumiał, co autor miał na myśli, to proszę o podzielenie się własnymi refleksjami na ten lub poboczne tematy

Dobrego wieczoru (blisko)

)