Dodaj do ulubionych

samotność w małżeństwie

16.12.13, 04:40
Jestem mężatką od kilkunastu lat. Kochałam męża i byłam zawsze uczciwa i zbyt uległa. Jestem pracowita i zrobiłabym wszystko dla ukochanej osoby. Mąż Poniżał mnie wiele razy, nie liczył się z moimi potrzebami a ja wybsczałam ale już dłużej nie mogę. A teraz on mną pomiata, wyżywa się, wyśmiewa a ja nie mam odwagi odejść bo żal mi dzieci. Ale żyję w stresie , mam smutne życie chociaż nic mi nie brakuje. Tak bardzo pragnę miłości i docenienia ze trudno mi żyć, przez wszystkichjestem postrzegana jako wesoła i silna osoba a ja mam problem bo nienawidzę siebie i tylko dzieci powstrzymują mnie przed całkowitą autodestrukcją. Ale one dorastają ii boję się samotności mimo że mam męża ale on jest pozbawiony wrażlliwości i nic go nie obchodzę. Myślę że gdybym umarła to tylko by się ucieszył .Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • kira_koslin Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 07:33

      napisze wprost, jeżeli jest faktycznie tak jak napisalas do tp odejdź od tego człowieka jak najszybciej
      • stefcia41 Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 07:48
        Pomóżcie? A jak?
    • margott70 Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 08:44
      Nie pojawi się nikt, kto mnie wybawi, naprawi moje życie, rozwiąże moje problemy.
      Jeżeli sam czegoś nie zrobię, nic się nie polepszy.

      Nathaniel Branden
      • goga2402 Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 20:22
        No tak chyba o to chodzi muszę sama się z tym uporać bo nikt mnie nie wybawi.Słusznie bo chyba czekałam na cud. Jak ktoś ci powie oczywistą rzecz czasem pomaga.Dzięki.
    • szarlotka_ja Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 20:26
      Nie wiem jak Ci mamy pomóc? Sama musisz podjąć decyzję. Może i trudną ale jedynie słuszną. Weź się mu postaw. Czemu Ty masz odchodzić? Po prostu wywal dziada!
      • silencjariusz Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 20:30
        "Po prostu wywal dziada!"

        Bo to takie proste jest...
        • szarlotka_ja Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 20:35
          Wiem, że nie jest ale próbować trzeba suspicious
      • goga2402 Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 20:33
        Dobre, nigdy o tym nie myślałam. Chyba walnę smile I już mam więcej pewności siebie!!!
        • maja-3 Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 21:44
          Właśnie ze względu na dzieci zostaw faceta. Teraz cierpisz nie tylko Ty, one też wszystko odczuwają. Gorąco życzę Ci odwagi i siły do zmian!
      • witamina_b12 Re: samotność w małżeństwie 16.12.13, 22:29
        "Po prostu wywal dziada!"
        To jednak nie jest stara meblościanka, to jej mąż, a pewnie i współwłaściciel mieszkania.
    • tygrysgreen Re: samotność w małżeństwie 17.12.13, 16:17
      potrzebujesz silnego wsparcia i to nie na forum a najlepiej profesjonalnego. rozejrzyj się wokół siebie. poszukaj. może psycholog albo prawnik ci potrzebny.
    • robert.83 Re: samotność w małżeństwie 17.12.13, 17:06
      Nie jest to proste, ani niestety nie jest to takie rzadkie.
      Znam 'z otoczenia' takie związki i nauczyłem się tyle, że moje automatyczne "wywal dziada" nie jest zawsze dobrym rozwiązaniem. Nie z automatu, nie zawsze, nie w każdym momencie.

      Problemem w takich przypadkach - tak jak ja to widzę - jest to, że poza tym mężem kobieta nie ma "życia". Mąż, świadomie lub podświadomie, blokuje ją, ogranicza możliwości czy aspiracje życia swoimi pasjami, zainteresowaniami. Każdą inicjatywę storpeduje, nigdy nie wesprze. Zamiast tego co krok będzie podkopywał poczucie wartości u kobiety, wmawiał jej jaka jest bez niego bezradna (aż to w końcu wmówi). Taka kobieta staje się uzależniona emocjonalnie (a dodatkowo zwykle niestety idzie to w parze z zależnością materialną).

      Moim zdaniem "wywalanie dziada" należałoby zacząć na walce właśnie z tym brakiem własnego życia.
      Gdybyś miała znajomych, przyjaciół, własne ścieżki, zainteresowania, pracę (jako źródło choćby drobnych pieniędzy ale i jako zajęcie dla głowy)... ten "zły mąż" okazałby się mniej destrukcyjny. To uczucie - zamiast rządzić Twoim życiem, dominować i definiować Twój stan ducha - byłoby tylko "nieudanym małżeństwem".

      To trochę tak jak pracoholik i utrata pracy. Jeśli dla kogoś praca jest wszystkim, jest prawie definicją, jej utrata jest prawie nie do przejścia. Kto inny na tym samym miejscu uznałby to jako cios w jeden z elementów życia... ale miałby oparcia w innych elementach.




      Tyle jeśli chodzi o dobre rady. To nie jest gotowe rozwiązanie, bo mąż widząc zmiany w zachowaniu (dla Ciebie pozytywne, a dla niego zagrażające pozycji) może Ci je utrudniać. Jak sobie z tym radzić? Nie wiem.
      • robert.83 Re: samotność w małżeństwie 17.12.13, 17:09

        Dodam tylko, że takie relacje występują nie tylko w schemacie mąż-żona, a i w nim czasem to żona jest czarnym charakterem.
        • kira_koslin Re: samotność w małżeństwie 18.12.13, 10:49
          Wiesz Robert nie zgodzę się z Tobą w odniesieniu do sytuacji o której napisała założycielka wątku.
          Tu moim zdaniem najlepsze jest "szybkie cięcie" bo jeżeli to prawda to co opisuje goga - niezależnie jak bardzo będzie się chciała usamodzielnić - przemoc psychiczna może tylko nasilić.
          Poza tym z mojego punktu widzenia bycie dla bycia, bycie dla dzieci razem - nie ma absolutnie żadnego sensu, jezeli druga strona nie chce współpracy
          • robert.83 Re: samotność w małżeństwie 18.12.13, 13:37

            > Tu moim zdaniem najlepsze jest "szybkie cięcie"

            "Najlepsze" jeśli tylko dziewczyna da radę to wytrzymać.
            Napisałem to co napisałem dlatego, że czasem koszt psychiczny takiej decyzji jest nie do przejścia. Nie każdy człowiek jest w stanie znieść tyle samo.
            Zgadzam się, że jeśli tylko ktoś jest w stanie unieść trud takiej szybkiej decyzji to byłoby to najlepsze z wyjść. Opóźnianie "cięcia" miałoby sens tylko kiedy przygotowujesz pod nie grunt (i nie chodzi o wieczne odwlekanie, ale kroki takie, żeby to... no przeżyć).
            • kira_koslin Re: samotność w małżeństwie 18.12.13, 13:44
              to zależy jak bardzo wpływowa iulegla jest osoba żyjąca w takim związku.
              Rozumiem, że " szybkie cięcie" bywa szokujące ale daje też poczucie zamknięcia za soba drzwi, bez możliwości powrotu.

              Trwanie w beznadziei nie ma sensu, tym bardziej że przygotowanie gruntu jak doradzałeś może nie mieć sensu ze względu na to, że trona atakująca możw najzwyczajniej w swiecie na to nie pozwolić.
      • goga2402 Re: samotność w małżeństwie 17.12.13, 20:04
        Dobre słowa i konkretne wskazówki. Wielkie dzięki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka