kama265 16.08.14, 22:14 przeczytałam wywiad z Ewą Błaszczyk - spytali ją, czy jest szczęśliwa. I powiedziała, że nie, czasem bywa ZADOWOLONA. pomyślałam, że jak teeeż damy radę? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
czarny.onyks Re: bywam zadowolona 16.08.14, 23:22 a ja byłam szczęśliwa...wielokrotnie... ...gdy byłam z Nim....gdy wracał do zdrowia mój ciężko chory tato.....gdy widziałam się z dawno nie widzianą siostrą.... i tak...damy radę...znów będę szczęśliwa Lenny Kravitz - Can't Get You Off My Mind Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:49 też była szcześliwa wielokrotnie Może po prostu przeżycia / przejścia zmieniają mnie tak, że już jakoś nie ma we mnie tej radości życia, która - wydaje mi się - jest do szczęścia porzebna. Trochę mnie Onyks zainspirowała tym obrazkiem - że chciałaby się wyspać tak, żeby rano czuć, że się budzi a nie zmartwychwstaje. No więc ja niestety rano nie budze się z radością i nie jest to kwestia tego, że jestem niewyspana, raczej nastawienia do życia i troszkę przekonania (niestety!~), że o co dobre to już było... Odpowiedz Link
salsa13only Re: bywam zadowolona 17.08.14, 09:32 Również bywam zadowolona A szczęście? No cóż... "bo szczęście jest tuż obok nas w zwyczajnym dniu, w zapachu domu, wśród chmur, w ciszy traw. Bo szczęście to przelotny gość, przebłysk słonecznej pogody. I dużo wie, kto pojął, że szczęście to garść pełna wody". Na chwilę obecną nie jestem szczęśliwa, czegoś, Kogoś mi brak... ale to się zmieni i ja w to wierzę Odpowiedz Link
bez.pokory Re: bywam zadowolona 17.08.14, 09:58 też czytałam, miałam podobne odczucia co TY, bywam zaczęłam się też zastanawiać nad tym, kiedy byłabym szczęśliwa i czy aby na pewno? Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:11 To dość smutne, w gruncie rzeczy. Że tyle osób nie czuje się szczęśliwymi na co dzień... Zwłaszcza, że wiele z nich nie potrafiłoby chyba powiedzieć, dlaczego. Może bycia szczęśliwym trzeba się nauczyć? Nie wiem skąd poczucie szczęścia się bierze, ale ja zdecydowanie je mam. Szczerze - każdego dnia budzę się szczęśliwa, otwieram oczy i myślę sobie, że jest jakaś magia w tym, że jestem w łóżku, że otworzyłam oczy, że kolejny dzień przede mną. Na co dzień to niby takie oczywiste, a przecież wcale mogłoby się nie zdarzyć. I kiedyś w końcu się nie zdarzy... Wiem, że to brzmi, jakbym była niespełna rozumu i trochę pewnie jestem Nie zaburzają mojego poczucia szczęścia drobne przeciwności losu i niepowodzenia. Wychodzę przed dom i widzę potężną zaspę śniegu - co mi da narzekanie, poczucie nieszczęścia? Trzeba po prostu złapać za łopatę i odszuflować, póki ręce sprawne i grzbiet w całości. Pomidory mi zgniły na balkonie, ot grzyb - trudno, nic z tym nie zrobię, będę jeść ogórki. Pokłóciłam się o pierdołę z bratem - przykro, ale nie koniec świata, trzeba wyciągnąć łapę do zgody i wypracować wspólne stanowisko, zaakceptować jego wybory. Większe trudności... Wprawiają mnie w smutek, rozpacz, rozdzierają mi serce, ale nie wiem czy naruszają moje poczucie, że mam w życiu szczęście. W tym roku jest takich szczególnie wiele i jest mi z tym trudno, ale tym bardziej wzmacniają wdzięczność za to, co dobre, co mam. Brak - czegoś, kogoś - nie powinien być moim zdaniem powodem do tego, aby nie czuć się szczęśliwą. Brak jest chyba nieodłączną częścią naszego życia - zawsze będzie coś, czego będzie nam brakować, czego będziemy pragnąć. Wyobrażacie sobie życie, w którym macie wszystko, co tylko przyjdzie Wam do głowy? Czy to w ogóle możliwe? Mówią, że drogą do szczęścia jest akceptacja, a może nawet polubienie tego, czego nie można zmienić. Z mojego doświadczenia wydało się to bardzo słuszne i bardzo mi pomogło wypracować dzisiejsze spojrzenie na wszystko wokół Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:16 ale żeby wiedzieć, że jest się szczęśliwym, czy choćby zadowolonym to trzeba też czuć się czasami nieszczęśliwym i niezadowolonym...więc nie można być permanentnie szczęśliwym, co nie Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:25 torado napisała: > ale żeby wiedzieć, że jest się szczęśliwym, czy choćby zadowolonym to trzeba te > ż czuć się czasami nieszczęśliwym i niezadowolonym...więc nie można być permane > ntnie szczęśliwym, co nie Właśnie nie wydaje mi się, żeby to tak działało. Żeby wiedzieć, że się jest bogatym, nie trzeba być czasami biednym albo przymierającym głodem, a żeby się czuć zdrowym nie trzeba co jakiś czas złamać nogi albo leczyć wrzodów Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:32 marisella napisała: > torado napisała: > > > ale żeby wiedzieć, że jest się szczęśliwym, czy choćby zadowolonym to trz > eba te > > ż czuć się czasami nieszczęśliwym i niezadowolonym...więc nie można być p > ermane > > ntnie szczęśliwym, co nie > > Właśnie nie wydaje mi się, żeby to tak działało. Żeby wiedzieć, że się jest bog > atym, nie trzeba być czasami biednym albo przymierającym głodem, a żeby się czu > ć zdrowym nie trzeba co jakiś czas złamać nogi albo leczyć wrzodów > to jednak nie są dla mnie dobre porównania...bo np. jeśli masz jakieś dolegliwości i wyleczysz się z nich, to potem przez jakiś czas doceniasz bardziej swoje zdrowie i podobnie jest z odczuwaniem szczęścia...po ciężkich przejściach łatwiej docenić szczęście i widzieć je w drobiazgach... Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:38 Jak byłam w szpitalu to najbardziej na świecie chciało mi się takiej dobrej mocnej, domowej herbaty. I jak wróciłam do chałupki, to było pierwsze, co sobie zafundowałam. A jak ta herbata smakowała! Do teraz mam tak czasami, że mi się to przypomina, jak sobie robię herbatę i się uśmiecham To taki mój symbol domowego ciepełka i spokoju. Drobiażdżek taki, ale zmienia optykę patrzenia na herbatę Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:47 torado napisała: > to jednak nie są dla mnie dobre porównania...bo np. jeśli masz jakieś dolegliwo > ści i wyleczysz się z nich, to potem przez jakiś czas doceniasz bardziej swoje > zdrowie i podobnie jest z odczuwaniem szczęścia...po ciężkich przejściach łatwi > ej docenić szczęście i widzieć je w drobiazgach... Ten mechanizm, o którym piszesz, z pewnością zachodzi, ale nie jest wg mnie jedyną opcją. Możesz jednocześnie być chora i doceniać swoje zdrowie. Przecież ludzie nieuleczalnie chorzy też bywają prawdziwie szczęśliwi. Nawet ja, będą na stałe z pewnymi dolegliwościami (tarczyca, potężne alergie i różne inne drobiazgi) czuję się jednak zdrowa i zadowolona - że wycięta zmiana nowotworowa okazała się niezłośliwa, że mam dwie sprawne ręce, nogi, że mogę żyć jak każdy normalny, zdrowy człowiek - jeść, pić i się wypróżniać Czy po ciężkich przejściach łatwiej? Nie wiem, patrząc w swoją przeszłość nie jestem pewna. Moje poczucie szczęścia nie pojawiło się chyba wtedy, kiedy skończyło się piekło, postanowienie (sic!) o tym, że będę szczęśliwa powzięłam chyba wcześniej, w trakcie. Z kolei u bliskiej osoby pojawiło się ono długo po. Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:51 O tak, ludzie nieuleczalnie chorzy potrafią aż pałać szczęściem i dawać takiego kopa, że Cię niesie prosto w radość! Sprawdzone na mnie Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:04 marisella napisała: > Ten mechanizm, o którym piszesz, z pewnością zachodzi, ale nie jest wg mnie jed > yną opcją. Możesz jednocześnie być chora i doceniać swoje zdrowie. Przecież lud > zie nieuleczalnie chorzy też bywają prawdziwie szczęśliwi. Nawet ja, będą na st > ałe z pewnymi dolegliwościami (tarczyca, potężne alergie i różne inne drobiazgi > ) czuję się jednak zdrowa i zadowolona - że wycięta zmiana nowotworowa okazała > się niezłośliwa, że mam dwie sprawne ręce, nogi, że mogę żyć jak każdy normalny > , zdrowy człowiek - jeść, pić i się wypróżniać > ale wróćmy do szczęścia i zadowolenia...to napisz skąd wiesz, że jesteś szczęśliwa lub zadowolona jeśli nie masz żadnego odniesienia? Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:16 torado napisała: > ale wróćmy do szczęścia i zadowolenia...to napisz skąd wiesz, że jesteś szczęśl > iwa lub zadowolona jeśli nie masz żadnego odniesienia? Odniesieniem mogą być i inni ludzie. Bogaty może wiedzieć, że jest bogaty nie dlatego, że był biedny, tylko że widzi stan posiadania innych. Chory od urodzenia nie musi wiedzieć, jak to było być zdrowym, może spojrzeć na innych ludzi. Nie mówię, że nigdy nie czułam się nieszczęśliwa, i zdaje się, że nigdzie tak nie twierdziłam Po prostu zaznaczyłam, że nie jestem pewna czy to tak działa i bycie nieszczęśliwym jest warunkiem późniejszego szczęścia. Na podobnej zasadzie można by odwrócić sytuację i twierdzić, że człowiek może być nieszczęśliwy tylko wtedy, jeśli kiedyś był szczęśliwy, ale dochodzimy z tym rozumowaniem do dylematu typu "jajko czy kura", bo coś musiało być pierwsze, a jak, skoro jedno warunkiem drugiego? Sądzę po prostu, że może to działać inaczej Skąd wiem, że jestem szczęśliwa? Po prostu wiem, czuję. Tak samo jak wiem i czuję, że myślę, że kocham, że... Trudno to poczucie racjonalnie uzasadnić i znaleźć twarde dowody Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:24 marisella napisała: > > Odniesieniem mogą być i inni ludzie. Bogaty może wiedzieć, że jest bogaty nie d > latego, że był biedny, tylko że widzi stan posiadania innych. Chory od urodzeni > a nie musi wiedzieć, jak to było być zdrowym, może spojrzeć na innych ludzi. > > nie o to pytałam ...to że jesteś zdrowa wiesz, bo np. zrobiłaś badania i wyszły ok...to, że nie jesteś bogata wiesz np. stąd , że zarabisz najniższą krajową itd możesz to porównać, masz do czego odnosić...a szczęście jak sama piszesz jest odczuciem i jak nie masz odniesienia to skąd wiesz czy jesteś szczęśliwa... Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:33 > nie o to pytałam ...to że jesteś zdrowa wiesz, bo np. zrobiłaś badania i wyszły > ok...to, że nie jesteś bogata wiesz np. stąd , że zarabisz najniższą krajową i > td możesz to porównać, masz do czego odnosić...a szczęście jak sama piszesz jes > t odczuciem i jak nie masz odniesienia to skąd wiesz czy jesteś szczęśliwa... Wydaje mi się, że odpowiedziałam Ci na to pytanie Moje poczucie szczęśliwości nie potrzebuje opracowanych danych, norm, tabelek i statystyk GUS. Jego źródła znajdują się pewno w tym samym miejscu, gdzie źródła wiedzy o tym, że kocham, myślę, czuję się wolna, świadoma i rozpoznaję je chyba bardziej po owocach, niż (uzasadnionych dla jednych, a dla drugich - nie) przyczynach. Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:39 marisella napisała: > > Wydaje mi się, że odpowiedziałam Ci na to pytanie > Moje poczucie szczęśliwości nie potrzebuje opracowanych danych, norm, tabelek i > statystyk GUS. Jego źródła znajdują się pewno w tym samym miejscu, gdzie źródł > a wiedzy o tym, że kocham, myślę, czuję się wolna, świadoma i rozpoznaję je chy > ba bardziej po owocach, niż (uzasadnionych dla jednych, a dla drugich - nie) pr > zyczynach. > no właśnie nie...nie odpowiedziałaś mi...i szczęścia nie da się zmierzyć, zważyć, opisać, nie ma norm dla szczęścia, bo każdy z nas wyznacza je sam...dlatego dla mnie niemożliwym jest czuć się szczęśliwym, jeśli nie zaznałam poczucia nieszczęścia, bo skąd ja mogę wiedzieć, że to co odczuwam jest szczęściem...dla mnie ono nie istnieje samoistnie. Wszelkie wartości istnieją w odniesieniu do czegoś... Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:51 torado napisała: > no właśnie nie...nie odpowiedziałaś mi... Nie odpowiedziałam tak, jak tego oczekiwałaś, ale to nie znaczy, że nie odpowiedziałam wcale > i szczęścia nie da się zmierzyć, zważy > ć, opisać, nie ma norm dla szczęścia, bo każdy z nas wyznacza je sam...dlatego > dla mnie niemożliwym jest czuć się szczęśliwym, jeśli nie zaznałam poczucia nie > szczęścia, bo skąd ja mogę wiedzieć, że to co odczuwam jest szczęściem...dla mn > ie ono nie istnieje samoistnie. Wszelkie wartości istnieją w odniesieniu do cze > goś... Wszelkie wartości istnieją w odniesieniu do ich zaprzeczenie? Żeby czuć się szczęśliwą musisz wcześniej czuć się nieszczęśliwa? A żeby kogoś kochać musisz go wcześniej nienawidzić? Żeby czuć się kochaną, musisz czuć się wcześniej nienawidzoną? Żeby czuć się piękna, musisz się wcześniej czuć brzydka? Żeby czuć się brzydka, musisz się wcześniej czuć piękna? Żeby mieć poczucie, że jesteś istotą myślącą, musisz wcześniej... co właściwie? I co w takim razie z kwestią co pierwsze: szczęście czy nieszczęście? Jeśli musisz zaznać nieszczęścia, żeby czuć się szczęśliwą, to zapewne musisz też zaznać wcześniej szczęścia, żeby czuć się nieszczęśliwą (inaczej skąd będziesz wiedzieć, że jesteś nieszczęśliwa? Tego analogicznie pewno też "nie da się zmierzyć, zważyć, opisać, nie ma norm dla szczęścia, bo każdy z nas wyznacza je sam"). Więc jak możesz być w ogóle szczęśliwa lub nieszczęśliwa, skoro coś musiało być najpierw, a nie mogło zaistnieć bez poprzedzenia tym drugim? Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:01 marisella napisała: > Wszelkie wartości istnieją w odniesieniu do ich zaprzeczenie? Żeby czuć się szc > zęśliwą musisz wcześniej czuć się nieszczęśliwa? A żeby kogoś kochać musisz go > wcześniej nienawidzić? Żeby czuć się kochaną, musisz czuć się wcześniej nienawi > dzoną? Żeby czuć się piękna, musisz się wcześniej czuć brzydka? Żeby czuć się b > rzydka, musisz się wcześniej czuć piękna? Żeby mieć poczucie, że jesteś istotą sprowadzasz sprawę do absurdu, ale spoko... > I co w takim razie z kwestią co pierwsze: szczęście czy nieszczęście? Jeśli mus > isz zaznać nieszczęścia, żeby czuć się szczęśliwą, to zapewne musisz też zaznać > wcześniej szczęścia, żeby czuć się nieszczęśliwą (inaczej skąd będziesz wiedzi > eć, że jesteś nieszczęśliwa? Tego analogicznie pewno też "nie da się zmierzyć, > zważyć, opisać, nie ma norm dla szczęścia, bo każdy z nas wyznacza je sam"). > to skąd wiesz, że jesteś szczęśliwa odpowiedź mi...albo skąd wiesz, że jesteś nieszczęśliwa, bo co, bo brakuje Ci tego lub tamtego, a kiedyś to miałaś, bo miałaś się np. do kogo przytulić, a teraz nie masz...no chyba, że Ty nie robisz takich odniesień i po prostu czujesz się nieszczęśliwa lub szczęśliwa od tak sobie... Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:07 Torado, chyba chodzi właśnie o to, żeby zaakceptować sytuację, w jakiej się znajdujesz i nie warunkować swego szczęścia na zewnątrz (czy masz się do kogo przytulić czy nie). Ja nie potrafię tego zrobić (jeszcze ) i nawet wydaje mi się to próbą manipulacji na sobie samym - ok, wiem, że wolę być z kimś niż sama, ale ponieważ jestem sama to i tak będę szczęśliwa czy to nie jest trochę udawanie przed sobą i oszukiwanie siebie? nie wiem Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:13 kama265 napisała: > Torado, chyba chodzi właśnie o to, żeby zaakceptować sytuację, w jakiej się zna > jdujesz i nie warunkować swego szczęścia na zewnątrz (czy masz się do kogo przy > tulić czy nie). Ja nie potrafię tego zrobić (jeszcze ) i nawet wydaje mi się > to próbą manipulacji na sobie samym - ok, wiem, że wolę być z kimś niż sama, a > le ponieważ jestem sama to i tak będę szczęśliwa czy to nie jest trochę uda > wanie przed sobą i oszukiwanie siebie? nie wiem nie kama...mnie chodzi o to, że żeby wiedzieć czy jest się szczęśliwym trzeba było zaznać też nieszczęścia... a ta manipulacja na sobie samym...jasne, że nie warto sobie wmawiać, że jesteś szczęśliwa jak jesteś sama, skoro tak nie czujesz...tylko wew. zgoda na fakt, że na razie jestem sama i mi to wystarcza może powodować, że nie będę czuła się nieszczęśliwa no to sru..... 1041737 Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:21 Nie, jeśli chodzi o to, to nie uważam, żeby konieczne było bycie nieszczęśliwym, żeby wiedzieć, że jest się szczęśliwym. Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:26 kama265 napisała: > Nie, jeśli chodzi o to, to nie uważam, żeby konieczne było bycie nieszczęśliwym > , żeby wiedzieć, że jest się szczęśliwym. no to może kama Ty mi odpowiedź skad wiesz, że jesteś szczęśliwa, bo marisella najwidoczniej nie rozumie o co pytam...to, że ktoś jest szczęśliwy lub nie składa się wiele czynników i jeśli są spełnione osiągamy stan szczęścia, a jak nie są spełnione nie osiągamy tego stanu...i w tym sensie koniecznym do bycia szczęśliwym jest bycie choć troszku nieszczęśliwym, kiedy te czynniki nie są spełnione i na odwrót...ufffff Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:30 aha, chodzi Ci o to, że żeby istniało dobro musi istnieć zło żeby mogła istnieć jasność - musi być mrok i na tej zasadzie, żeby istniało szczęście - musi być nieszczęście to chcesz powiedzieć? Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:33 kama265 napisała: > aha, chodzi Ci o to, że żeby istniało dobro musi istnieć zło > żeby mogła istnieć jasność - musi być mrok > > i na tej zasadzie, żeby istniało szczęście - musi być nieszczęście > to chcesz powiedzieć? tak właśnie... Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:09 kama265 napisała: > i na tej zasadzie, żeby istniało szczęście - musi być nieszczęście > to chcesz powiedzieć? Dla mnie tylko powstaje pytanie, czy aby na pewno te dwa stany muszą istnieć w obrębie życia jednego człowieka, żeby człowiek ten miał prawo je odczuwać, bo to zdaje się postulować torado: że nie masz prawa czuć się szczęśliwa, jeśli nigdy życie po pupie Cię nie skopało. Nie wiem, zastanawiam się nad tym i póki co myślę, że to mogą być stany niezależne od siebie w odniesieniu do jednostki a nie ogółu ludzkości. Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:04 torado napisała: > no to może kama Ty mi odpowiedź skad wiesz, że jesteś szczęśliwa, bo marisella > najwidoczniej nie rozumie o co pytam... Marisella jest w ciemię bita - musisz jej wybaczyć, bo cóż innego począć. Co zresztą wszystko idealnie tłumaczy, bo nie od dziś wiadomo, że głupcy są zawsze szczęśliwsi i nawet stare chińskie przysłowie mówi, że głupi ma zawsze szczęście. Niestety, intelektem do jej poziomu się już nie zniżysz, żeby też to szczęście poczuć, bo z mądrością to na nieszczęście (nomen omen) drogi wstecz nie ma, ale spróbuj chociaż biedulinkę swoją miłosierną wyrozumiałością obdarzyć i nie każ jej się ze swojej ciemnoty (i połączonej z nią szczęśliwości) wychylać się nadmiernym myśleniem godnym raczej wybitniejszych > to, że ktoś jest szczęśliwy lub nie skła > da się wiele czynników i jeśli są spełnione osiągamy stan szczęścia, a jak nie > są spełnione nie osiągamy tego stanu...i w tym sensie koniecznym do bycia szczę > śliwym jest bycie choć troszku nieszczęśliwym, kiedy te czynniki nie są spełnio > ne i na odwrót...ufffff Wiesz, rozmowa z Tobą trochę przypomina mi dyskusje z moim kolegą z podstawówki - on uznawał, że osiągnęliśmy kompromis dopiero wtedy, kiedy przyznawałam mu rację Po kolei więc: - "(...) składa się wiele czynników i jeśli są spełnione osiągamy stan szczęścia" - tu się mogę zgodzić - "a jak nie są spełnione nie osiągamy tego stanu" - tu się zgodzę częściowo, bo moim zdaniem nie wszystkie czynniki muszą być "spełnione" w danym momencie na raz co do jednego ani też nie wszystkie muszą być spełnione w stu procentach, żeby człowiek był szczęśliwy. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby być mądrzejszą, ale tak jak jest, też jest ok. Wolałabym mieć smuklejszą talię (ba! w ogóle mieć talię! ), ale z takiego ciała, jakie mam, też jestem zadowolona, bo jest zdrowe i sprawne. Wolałabym nie mieć alergii na wszystko co lata i żyć wiosną jak normalny człowiek, ale szczęścia mi to nie odbiera, nawet jak już sił na kichanie brakuje. Jest dobrze - mogłoby być może lepiej, zawsze coś mogłoby być lepiej, ale tak jak jest, też jest ok - "i w tym sensie koniecznym do bycia szczęśliwym jest bycie choć troszku nieszczęśliwym, kiedy te czynniki nie są spełnione i na odwrót" - i tego mój móżdżek nie ogarnia niestety. W jakim sensie i dlaczego jest to koniecznym? I co z kwestią tego zapętlenia w jajko i kurę? Bo trzeci raz pytam i pewnie się w końcu nie dowiem... Ciekawi mnie jeszcze, czy gdybym tu wystękała, że czuję się nieszczęśliwa, też byś tak drążyła, skąd wiem, że jestem nieszczęśliwa i udowadniała mi, że nie mogę się czuć nieszczęśliwa, jeśli szczęścia nigdy nie zaznałam. Czy po prostu bycie nieszczęśliwym nie kłuje tak w oczy i nie ma powodu, żeby delikwenta pogrążonego w rozpaczy do średniego poziomu sprowadzać Ale do tego już się ustosunkowywać nie musisz, kwestia akapit wyżej zupełnie mnie zadowoli Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:07 Mrisska, powtórzę z pełną świadomością swoich słów: Wyjdziesz za mnie? Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:16 ice_flower napisała: > Mrisska, powtórzę z pełną świadomością swoich słów: > > Wyjdziesz za mnie? Ty tak pytasz, pytasz, a pierścionka jak nie było tak nie ma Nauczyłam się już, że jako kobieta mam być materialistką, żeby do statystyk pasować, więc wyskakuj z diamentu, a nie jakieś mi tu bezużyteczne wyznania czynisz i inne srutu-pierdutu Konkrety, moja droga, konkrety! A na śniadanie jajecznica z kurkami! Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:22 Nie stać mnie na diamenty Moje serce szczerozłote mogę Ci ofiarować www.youtube.com/watch?vg9sQgce5kg A zauważyłaś, że po tej jajecznicy z kurkami, Mareczek nam zniknął? Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:31 ice_flower napisała: > Nie stać mnie na diamenty Moje serce szczerozłote mogę Ci ofiarować Średnia waga serca ludzkiego - 275 gram. Uncja trojańska złota aktualnie stoi po około 1304 dolarów, co daje nam jakieś... 37 207 zł za całość. No dobra, przyślij serce UPSem, sprawdzi się jeszcze dla pewności próbę, wagę i możemy podpisywać papiery Odpuszczę Ci już te diamenty, nie jestem zachłanna (żeby nie powiedzieć: jestem tania ) > A zauważyłaś, że po tej jajecznicy z kurkami, Mareczek nam zniknął? Kiedy właśnie on zniknął po tym, jak zamiast jajecznicy miał robić swej randce moje placuszki-otrębuszki. I tak od tamtej pory dumam, czy on aby na pewno wyczuł, że ten arszenik w przepisie to był żart Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 18.08.14, 09:45 Bo on taki zasadniczy i poważny był, to może i nie wyczuł Masz wyrzuty sumienia? Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 18.08.14, 10:01 ice_flower napisała: > Bo on taki zasadniczy i poważny był, to może i nie wyczuł Masz wyrzuty sumie > nia? Jeszcze nie wiem. Jak da znać, że jednak nie wyczuł, to się będę zastanawiać Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 18.08.14, 10:05 Sęk w tym, że może już nie móc dać znać.. Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 18.08.14, 10:13 ice_flower napisała: > Sęk w tym, że może już nie móc dać znać.. Ale mimo tego dam mu szansę Odpowiedz Link
marisella Re: bywam zadowolona 17.08.14, 13:17 torado napisała: > marisella napisała: > sprowadzasz sprawę do absurdu, ale spoko... Ale dlaczego? Po prostu chcę się upewnić, czy tak to rozumiesz. Czy potrzebujesz punktu odniesienia tylko w przypadku szczęścia/nieszczęścia, czy także innych wartości/odczuć, których nie da się zmierzyć obiektywnie. > to skąd wiesz, że jesteś szczęśliwa odpowiedź mi... Odpowiedziałam Ci już dwa razy, ale odpowiem i trzeci (choć Ty odpowiedzi unikasz ) Poczucie szczęścia to nie jest dla mnie wiedza, tylko poczucie właśnie. Czuję się szczęśliwa, a nie wiem, że jestem szczęśliwa. Podobnie jak czuję, że kocham, a nie wiem (ze statystyk), że kocham; jak czuję się wolna, a nie wiem (z tabelek i norm), że jestem wolna. Wiedza obiektywna może nawet zasadności tego poczucia przeczyć, ale to go nie zmienia > albo skąd wiesz, że jesteś n > ieszczęśliwa, bo co, bo brakuje Ci tego lub tamtego, a kiedyś to miałaś, bo mia > łaś się np. do kogo przytulić, a teraz nie masz... no chyba, że Ty nie robisz ta > kich odniesień i po prostu czujesz się nieszczęśliwa lub szczęśliwa od tak sobi > e... Miałam się do kogo przytulić, a teraz nie mam. Mogę odczuwać brak (i często odczuwam), ale nie ekstrapoluję go na całe swoje życie, na każdą jego dziedzinę, nie jest to dla mnie powodem do tego, aby czuć się nieszczęśliwą ogólnie. Jak już pisałam, brak ogólnie nie powinien być tego zalążkiem. Jak długo żyjemy, tak długo będziemy prawdopodobnie odczuwać jakiś brak - szkoda się przez to skazywać na wieczne nieszczęście. Nie wiem, czy to dla Ciebie nierobienie odniesień, tu już sama sobie odpowiesz Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 17:01 Jedni bywają szczęśliwi, inni po prostu są, a jeszcze inni choćby się o swoje szczęście potknęli, potraktują je jak każdy inny kamień.. Nie pamiętam pełnego cytatu ani jego autora, ale takie coś mi się skojarzyło Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 17.08.14, 17:11 prawdziwa prawda wydaje mi się, że to w pewnym stopniu kwestia nastawienia, typu osobowości pewnie, coś w tym jest chyba, że trzeba zacząć od tego, żeby sobie postanowić, że będę dzisiaj w dobrym nastroju Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 17:14 Kiedyś tak postanowiłam i akurat miałam taki splot wydarzeń w pracy, że moja uśmiechnięta micha wprowadziła szefową w apopleksję W końcu nie wytrzymała i zapytała, a ty z czego się jeszcze cieszysz? Odpowiedziałam, że mam takie postanowienie na dziś. No myślałam, ze ją krew zaleje i wiesz co? Jeszcze bardziej mnie to umocniło w moim postanowieniu Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 17.08.14, 17:19 ryzykowne ale lubię to! też próbuję postanawiać, czasem mi się zapomina, ale przed wyjściem z pokoju przypominam sobie zwykle o uśmiechu no i coraz lepiej mi to idzie, że tak powiem - wchodzi w krew Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 17:22 No mnie się też zapomina Bywa, że kompletna amnezja dopada Ale tam, wtedy wieczorem sobie mówię, że jutro też będzie dzień Odpowiedz Link
salsa13only Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:33 Byłam wiele razy szczęśliwa i wiem, że znowu będę... Tyle, że nie potrafię pogodzić się z odejściem Kogoś, kto już nigdy nie zadzwoni, nie opieprzy, nie wyżali się, nie poprosi o radę... Nie potrafię pogodzić się ze stratą, szczególnie ze stratą przyjaciół, którzy za szybko i tak nagle odeszli... Dlatego na chwilę obecną przyznaję się - jestem nieszczęśliwa i choć potrafię dostrzegać małe szczęścia w okruchach dnia, to tak naprawdę, to moje szczęście nigdy już nie będzie takie samo... Odpowiedz Link
salsa13only Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:40 Aldi dziękuję Cokolwiek posiadasz Cokolwiek posiadać będziesz Wszystko utracisz O czym przekonasz się Wcześniej czy później Raptem lub z wolna Ale niekoniecznie boleśnie! Bo utracić możesz wszystko całkowicie bezboleśnie! Z cudowną wręcz radością! Tak że olśni cię Oczywistość Ze wcale nie musiałeś i wcale nie musisz czegokolwiek posiadać. Co posiadać i po co posiadać jeżeli wszystko jest dane: Ciało jest dane, ziemia cała i wszystko co na ziemi żyjące... Niebo całe i wszystko co na niebie żyjące... Posiadać możesz tylko jedynie nieszczęście. I to nieszczęście nieprawdziwe. Bo dowiedz się że PRAWDZIWEGO nieszczęścia nie ma! Prawdziwe jest szczęście A szczęścia nie potrzeba posiadać... Albowiem szczęściem się JEST! Edward Stachura Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:48 ice_flower napisała: > Piękne a zapomniane.. taaa ja ma ten problem ze Stachurą, że on jakoś swoim życiem nie udowodnił tego, co pisał w wierszach...więc dla mnie mimo, że to piękne słowa nie miały pokrycia w rzeczywistości... Odpowiedz Link
salsa13only Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:50 Torado od lat gromadzę różne teksty, nawet te zasłyszane na ulicy, jeśli mnie zainteresują, natomiast nie ma dla mnie zupełnie znaczenia, kto je wypowiedział lub napisał, ot taka mania od zawsze Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:53 Salsuś, też tak mam, że gromadzę.. A propos szczęścia i jego ulotności.. ja wiem, że się powtarzam, ale ten tekst mi tu najlepiej pasuje www.youtube.com/watch?v=zC9L-RGjZ5Q Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 11:56 salsa13only napisała: > Torado > od lat gromadzę różne teksty, nawet te zasłyszane na ulicy, jeśli mnie zaintere > sują, natomiast nie ma dla mnie zupełnie znaczenia, kto je wypowiedział lub nap > isał, ot taka mania od zawsze > ależ spoko...tekst jest tekstem, to nie był jakiś zarzut pod Twoim adresem, a raczej moja refleksja odnośnie postawy dawania "świetnych" rad, do których sam dający się nie stosuje Odpowiedz Link
ice_flower Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:14 Myślę, że to nie jest dawanie rad, tylko pokazywanie świata takim, jakim się go widzi. Trudno, żeby mrówka widziała świat z perspektywy słonia i na odwrót.. Odpowiedz Link
torado Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:19 ice_flower napisała: > Myślę, że to nie jest dawanie rad, tylko pokazywanie świata takim, jakim się go > widzi. Trudno, żeby mrówka widziała świat z perspektywy słonia i na odwrót.. no masz rację nieprecyzyjnie napisałam "rad", chodziło mi bardziej o jakieś recepty, wizje...no i najwidoczniej Stachura sam dla siebie nie okazał się szczęściem... Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:00 tych co odeszli nie wrócisz.....taka kolej rzeczy...czasem za wcześnie, ale my nadal jesteśmy.... a może zrobić na złość losowi i być szczęśliwym właśnie tu i teraz i cieszyć się z tych małych rzeczy.... ..........bo co jeśli to duże nie nadejdzie? ja tam jestem szczęśliwa...no ewentualnie czasem zła na siebie, że nie wykorzystuje okazji, które mogą nieść zmiany na lepsze .......zdecydowanie za dużo myślimy.... Odpowiedz Link
salsa13only Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:05 Torado wiem, że to nie do mnie było, spokojnie, hehhehe jak posłucham swojego szefa, to aż żal, że te Jego obietnice się nie spełniają Onyksia, wiem, wiem... ale ostatnio myślenie mnie boli... Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:09 ....częstuję Cię filiżanką wirtualnej kawy a Ci, co odeszli nie chcą byś marnowała czas takim myśleniem......... Odpowiedz Link
salsa13only Re: bywam zadowolona 17.08.14, 12:22 czarny.onyks napisała: > ....częstuję Cię filiżanką wirtualnej kawy Dzięki, spijam kawę i lecę na basen > a Ci, co odeszli nie chcą byś marnowała czas takim myśleniem......... na to potrzebny jest mi czas a dopiero minął miesiąc... /i pomyśleć, że zawsze twierdziłam, że nie znoszę hasła: na wszystko potrzeba czasu, życie wciąż mnie zaskakuje jednak.../ Odpowiedz Link
witamina_b12 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 12:35 ja tez bywam zadowolona, szczęśliwa raczej nie. ale to akurat nie ma związku z samotnością tylko innymi zdarzeniami w moim życiu. Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 12:48 teraz, jak to napisałaś, to zastanowiłam się, że może u mnie też tak jest ... Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: bywam zadowolona 18.08.14, 18:26 tak się zastanawiam nad tym, czy jestem szczęśliwa.... ........bo czy szczęście zależy od tego, co mamy? czy od tego, czy potrafimy docenić to co mamy... można być wiele razy nieszczęśliwym, i nawet gdy się wszystko zmienia na lepsze...to nie umiemy docenić tego.... ...czasem niektórzy mają wszystko...i też nie są szczęśliwi.... może umiejętność bycia szczęśliwym trzeba wyssać z mlekiem matki?....tylko co wtedy z karmionymi sztucznie maluchami Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 19:57 chyba jest tak że jak ktoś ma "smutek we krwi" - to z tym pozytywnym nastawieniem ma nieco gorzej. Chociaż niektórzy się upierają, że można o wytrenować Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 20:22 jako też dotknięta tą przypadłością w pełni się zgadzam, autopsychoterapia chyba jest odpowiedzią, chociaż czasem trzeba sobie odpuścić i po prostu pobyć smutnym Odpowiedz Link
kama265 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 20:38 to prawda. chociaż mi się wydaje, że często bywam zamyślona czy po prostu hmmm spokojna - to niektórzy to biorą za smutek Odpowiedz Link
beja_81 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 21:28 jestem szczęśliwa... tak zdecydowanie tak ale jakbym się miała zabrać za próbę opisania tego szczęścia, to nie potrafiłabym to chyba jest coś w osobowości człowieka, to jak odbiera świat Odpowiedz Link
margott70 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 21:38 Też bywam zadowolona. Z tym,że ja minimalistka jestem, czyli może tak zostać Albo inaczej - bywało gorzej. Odpowiedz Link
margott70 Re: bywam zadowolona 18.08.14, 22:56 I powiem Wam jeszcze,że w niedzielę leżałam długo w łóżku, nie moim , nie sama i było mi dobrze...tak zdecydowanie bywam zadowolona. Odpowiedz Link
pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: bywam zadowolona 18.08.14, 23:17 to ja też tak... bywam bardzo zadowolona, a nawet przeszczęśliwa jak mi śniadanie do łózka się trafi... albo mogę sobie leniwie poleżeć w słoneczku i nigdzie się nie spieszyć jak mam wolny weekend i można go przebąblować w wyrku, obłożywszy się książkami... itp., itd... Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: bywam zadowolona 21.08.14, 22:38 Bardzo lubię Ewę Błaszczyk. Cenię ją jako aktorkę, piosenkarkę, ale przede wszystkim jako człowieka. Nie czytałam tego wywiadu ale wiem, że sporo w swoim życiu przeszła. Mimo to stworzyła fundację, która dała początek Budzikowi. Dziś dostałam wiadomość, że do życia budzi się kolejne dziecko . Klinika otworzona tak niedawno a już dała szczęście tylu ludziom. Szczęście powraca. Myślę, że pani Ewa też kiedyś poczuje się szczęśliwa Odpowiedz Link