Dodaj do ulubionych

kompromisy

09.09.07, 16:17
jestem, jak pewnie większość tutaj, z drugiej ręki.
mam za sobą długi związek i doświadczenie, że wieczność w miłości
trwa ok. 5 lat wink

ostatnio zauważyłem, że moja zdolność do kompromisów stała się
praktycznie zerowa. mówię 'do widzenia' gdy widzę, że wśród jej
książek jest Coelho. wszystko mi opada wink, gdy ona chce oglądać
film z lektorem. itd, itp - to oczywiście tylko przykłady. chodzi mi
o to, że nie chce mi się zmieniać nawet drobnostek. że skoro
przyzwyczaiłem się do filmów bez lektora, nie zmienie się, żeby nie
wiem co.
to jakaś perwersyjna pewność siebie - wziąć i wyjść z powodu jakiejś
takiej pierdoły. przecież mogłem pogadać, spróbować ustalić jakiś
kompromis... wszak to mogła być miłość życia...
ale już mi się nie chce... nawet próbować...

też tak macie? mam dziwne wrażenie, że to może mi poważnie utrudnić
następny długi związek wink chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie
zdecydowałem czy jego brak mi w czymkolwiek przeszkodzi wink)))
Obserwuj wątek
    • cicade gromki śmiech 09.09.07, 16:25
      Tak. Dokładnie tak samosmile

      Lektor odpada, jeśli już pozostaniemy
      przy tym przykładzie, ale jeśli powiesz,
      że napisy tez wyłączasz to ja niesmile oswajam
      się z językiem urzędowym słuchając i zerkając
      na nie.
      Nb. mam u siebie pożyczonego Alchemika
      i ze 2 książki Coelho własne, nawet kilka Whartonów
      z dawnych czasów i nie robię z tego problemu,
      bo to 0.001 moich książek.

      Problem poprzeczki. Poniżej której nie sposób zejść,
      bo inaczej człowiek się zadusi. Zwracanie uwagi na
      ludzi coś sobą reprezentujących. Wspólne wzrastanie,
      nie grawitacja. Tyle.
      • z.enon Re: gromki śmiech 09.09.07, 16:33
        to wspólne wzrastanie - to może być to.
        jak człowiek sobie znajduje parę gdy obydwoje są jeszcze ekhmm...
        słabo uformowani, w wieku cielęcym znaczy wink, to jakoś tam mogą się
        dotrzeć. właśnie razem dojrzeć. kompromisy mniej bolą, gdy są
        wprowadzane powoli smile jak w negocjacjach wink)))

        PS. jasne, że Coelho to tylko przykład. ja też mam mnóstwo śmieci na
        półkach. ale szybko da się wyczuć, czy to tylko przypadkowa książka
        na półce, czy też Duchowy Przewodnik ;-P no i wtedy - dziękuję, ja
        wysiadam smile silniejsze odruchy ucieczki mam już tylko wtedy, gdy
        ktoś mi mówi, że gotuje nie używając czosnku big_grinDD
        • czandri Re: gromki śmiech 09.09.07, 16:43
          Mam podobnie,. U mnie to tak- jak napisała bardzo słusznie cicade- kwestia
          poprzeczki. Poniżej tej, którą postawiłam- nie schodzę, nie ma szans. Coelho nie
          cierpię. Podobną alergią reaguję, czytając w co 3 wpisie na portalu randkowym
          gazety, w odpowiedzi na pytanie : osoba, która ci imponuje -" JPII".
          Czosnek może być i to dużo.
          wink
          --
          "Lepiej założyć sandały, niż całą ziemię zasłać dywanami"
          • czandri Re: gromki śmiech 09.09.07, 16:45
            Wieczna miłość trwa w porywach od 3-10 lat". W zależności od tego jak jest
            "wietrzna" wink
            --
            "Lepiej założyć sandały, niż całą ziemię zasłać dywanami"
            • cicade Re: gromki śmiech 09.09.07, 16:47
              Ha, idealistycznie wierzę, że może być trwała.
              Nie wierzę w brak kryzysów i jak ktoś ładnie
              powiedział "przesunięcia bliskości".

              Wierzę w cierpliwe i mimo wszystko trwanie przy
              sobie.
          • z.enon Re: gromki śmiech 09.09.07, 16:48
            ooo, tak... JPII jako osoba która imponuje...
            i zwariowana i tajemnicza jako dominujące cechy osobowości. albo
            szalona!!! "szalona" wpisują sobie zwykle kobiety, które odważyły
            się pomarzyć o zmianie koloru łazienki z niebieskiego na beżowy :-
            DDDDD brrrr smile))

            rany... jak dobrze pomyśleć sobie, że nawet jeżeli oszalałem, to są
            inni nie mniej szaleni niż ja smile ufff smile już myślałem, że mi coś
            się w mózgu popsuło (co nastąpiło pewnie i tak wink)) )
            • czandri Re: gromki śmiech 09.09.07, 16:55
              "(...)i zwariowana i tajemnicza jako dominujące cechy osobowości. albo
              > szalona!!! "szalona" wpisują sobie zwykle kobiety, które odważyły
              > się pomarzyć o zmianie koloru łazienki z niebieskiego na beżowy :-
              > DDDDD brrrr smile))"

              Jestem jaki jestem, naprawdę jaka jestem nie wie nikt. Na zdjęciu kobietka
              (fryzura na "borsuka") solaris, białe kozaczki ze skaju.

              Pięęęękne!, dzięki Tobie się naprawdę porządnie zaśmiałam od rana wink))

              "Właściwie nie wiem co napisać o sobie.
              Normalny, wesoły, szukający normalnej ciepłej. jak chcesz wiedzieć więcej to
              napisz" (facet)


              --
              "Lepiej założyć sandały, niż całą ziemię zasłać dywanami"
              • czarny.onyks Re: gromki śmiech 09.09.07, 17:20
                ale zauważ czandri, ze oprócz ludzi z wyzszych sfer,
                z dobrym wykształceniem, mających rzadkie pasje
                są też ludzie prości, zwykli, szarzy...
                co nie znaczy, ze gorsi
                mający wiedzę o zyciu, niekoniecznie tę książkową
                (tak nieprzydatną często w życiu)

                czasem piszą, jak piszą....
                ale czy oceniać ich od razu na podstawie paru słów?
                moze nie mają tak bogatej wyobrażni?
                może wstydzą sie napisać coś więcej?

                --
                Życzę Ci...gorącej filiżanki kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi, nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela, zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo sklepu, najszybszej kolejki w sklepie, ulubionej piosenki w radio....
        • cicade Mam rentgena w oczach 09.09.07, 16:46
          No a taki człowiek, będący vege...toć to
          przegięciesmile

          Wyszłam z założenia, że jeśli mam być z kimś
          fajnym, mądrym, to mi się nie spieszy, ja sobie
          poczekamsmile [ręce założone na piersiach]
          Tymczasem mogę sobie poczytać albo pójść na basen.

          Już wiem. Nie wiem, jak Ty ale ja oddaję sięwink
          ludziom mądrym, mogą być ode mnie mądrzejsi,
          po kiego diabła mi ktoś z węższymi ode mnie
          horyzontami? Niech ma przynajmniej podobne.
          I to nie jest myślenie o sobie w kategoriach
          "ja-wyżyna-intelektualna-nikt-nie-dorośnie-mi-do-pięt".
          Ograniczenia różnego rodzaju ma każdy.
          Ale pewne "kompromisy" zwyczajnie nie wchodzą
          w grę.


          Człowieku, nie przetrenowujesz się? Przegięcia
          w którąkolwiek ze stron są groźnesmile) To już tak
          na dużym marginesiesmile
              • z.enon Re: Ciiiii 09.09.07, 16:53
                wiem, bom się niedawno skreował gazetowo. w celach właśnie
                kulinarnych.
                no to ile tych wpisów miałem mieć...

                dzisiejszy post tutaj to taki odprysk rozważań przy bieganiu smile
                strasznie zmokłem i stąd ten pesymizm smile))
                  • cicade Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 17:07
                    Niemoge, to nie tak.
                    Będzie w punktach.

                    1 Rozmowa jest o poprzeczkach. Że nie warto nie
                    mieć.
                    Jeśli we mnie będzie budził niesmak list miłosny
                    (do mniesmile napisany nieortograficznie (to jedna
                    z moich poprzeczek), nie znaczy, że komuś innemu
                    miałoby to przeszkadzać.

                    2 Jest coś takiego jak "więcej niż pierwsze wrażenie".
                    Poiedzmy, że widzisz czyjąś fotkę, patrzysz na oczy
                    i wiesz, że się dogadacie. Rodzaj rozpoznania "swojego".
                    Rzadko bywa to wrażenie mylne...

                    3 Powiedzmy, że uznam "nie, to błahostka, nic takiego,
                    przecież to w porządku, że on lubi filmy klasy C",
                    tylko że ja prędzej czy później będę miała ochotę
                    go rozszarpać. Szkoda człowiekasmile Wybacz nadekspresję.
                    • z.enon Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 17:15
                      o, proszę, przykład jak z podręcznika.
                      mnie się nie chciało niczego niemogę tłumaczyć, obróciłem się i
                      poszedłem.

                      cicade, podpisuję się pod Twoimi punktami. a najważniejsze jest to,
                      że ja nie uważam ludzi za 'gorszych' bo robią coś inaczej niż ja.
                      zdaje sobie sprawę, że ja dla nich jestem tak samo
                      śmieszny/bezsensowny/głupi/denerwujący/czy co tam jeszcze.

                      chodziło mi tylko o to, że już jestem niezdolny do kompromisu... w
                      imię związku...
                      • niemoge Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 17:22
                        z.enon napisał:

                        > o, proszę, przykład jak z podręcznika.
                        > mnie się nie chciało niczego niemogę tłumaczyć, obróciłem się i
                        > poszedłem.

                        ja też rzadko tłumaczę dowcipy /musi być bardzo przystojny
                        policjant/, więc jak się wysiliłam to czytaj uważnie smile) bo dubla
                        nie bedzie
                        • z.enon Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 18:09
                          a tu kolejny książkowy przykład.
                          niechęć od pierwszego wejrzenia.
                          ani nie rozumiem Twojego poczucia humoru, ani nie chce mi się
                          uśmiechać na siłę. co nie znaczy, że któreś z nas jest
                          mądrzejsze/głupsze, ale znaczy, że nie będziemy się lubić.
                          i co?
                          i absolutnie nic smile
                          • niemoge Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 18:40
                            z.enon napisał:

                            > a tu kolejny książkowy przykład.
                            > niechęć od pierwszego wejrzenia.
                            > ani nie rozumiem Twojego poczucia humoru, ani nie chce mi się
                            > uśmiechać na siłę. co nie znaczy, że któreś z nas jest
                            > mądrzejsze/głupsze, ale znaczy, że nie będziemy się lubić.
                            > i co?
                            > i absolutnie nic smile

                            hmm jak nie rozumiesz mojego poczucia humoru to może się okazać, że
                            jesteś głupszy hmmm
                          • puzzle33 Re: w takim razie żegnam... 11.09.07, 12:18
                            z.enon napisał:

                            > niechęć od pierwszego wejrzenia.
                            > ani nie rozumiem Twojego poczucia humoru, ani nie chce mi się
                            > uśmiechać na siłę. co nie znaczy, że któreś z nas jest
                            > mądrzejsze/głupsze, ale znaczy, że nie będziemy się lubić.
                            > i co?
                            > i absolutnie nic smile
                            Polubiłam faceta, na widok którego w pierwszym, drugim, trzecim, ...
                            kontakcie brała mnie telepica. Potrzebowałam czasu, aby go poznać, a
                            to co odkryłam bardzo mi się spodobało.
                    • niemoge Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 17:19
                      jak można się pomylić? 3 kontry

                      > 1 Rozmowa jest o poprzeczkach. Że nie warto nie
                      > mieć.
                      > Jeśli we mnie będzie budził niesmak list miłosny
                      > (do mniesmile napisany nieortograficznie (to jedna
                      > z moich poprzeczek), nie znaczy, że komuś innemu
                      > miałoby to przeszkadzać.

                      facet, który mieszka od kilkunastu lat daleko daleko od Polski i
                      siłą rzeczy robi błędy ortograficzne i niekoniecznie też ogłasza, że
                      mieszka i pracuje gdzieśtam, a w rubrykę wpisał swoje rodzinne
                      miasto, warto byłoby się wysilić i dowiedzieć czemu treść nie gra z
                      formą
                      >
                      > 2 Jest coś takiego jak "więcej niż pierwsze wrażenie".
                      > Poiedzmy, że widzisz czyjąś fotkę, patrzysz na oczy
                      > i wiesz, że się dogadacie. Rodzaj rozpoznania "swojego".
                      > Rzadko bywa to wrażenie mylne...

                      udało mi się pomylić, spójrz na to z innej strony, poznajesz w
                      spożywczym mężczyznę, który interesująco gestykuluje, ładnie układa
                      usta i ma zadbane dłonie, nie daj boże się uśmiechnie i zobaczysz
                      ładne zęby i teraz zrób mu zdjęcie /bez uśmiechu/ i wyszedł jakiś
                      szary czlowiek, mało interesujący, z małymi oczkami, blee
                      >
                      > 3 Powiedzmy, że uznam "nie, to błahostka, nic takiego,
                      > przecież to w porządku, że on lubi filmy klasy C",
                      > tylko że ja prędzej czy później będę miała ochotę
                      > go rozszarpać. Szkoda człowiekasmile Wybacz nadekspresję.

                      mówiłam 3 kontry?
                      wink)))
                      • cicade Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 17:45
                        uzależnienie silniejsze (poległam)

                        Dlaczego nie czyta po polsku na obczyźnie?

                        Onyks, to nie jest odrzucanie ludzi jako takich,
                        to nie jest patrzenie na tytuły przed nazwiskiem
                        (mam wykształcenie średnie, niedokończone studia
                        bolą), ale wiem też, jak dużo jest niedouczonych
                        magistrów etc., wierzę, że może być fantastyczny,
                        oczytany (to jakiś mój konik, bziksmile drwal, szkoła
                        to ledwie blok startowy, więc ja trochę nie rozumiem
                        o tych Oxfordach i Harvardach...
                        • cicade i co Ty o tych ustach w dzióbek, 09.09.07, 17:55
                          bo jakoś nie łapię...

                          Taki Piotr Tymochowicz budził we mnie od początku
                          wstręt. Niech sobie koleś macha rękami, uśmiecha się,
                          nie robi to na mnie wrażenia. Jest takie fajne hiszpańskie
                          przysłowie "wystroiła się, a i tak wystaje jej czarne
                          piórko spod spódnicy". I tak widać, kim jest. To
                          nie kwestia estetyki, jasne, że lubię zadbanych mężczyzn,
                          ale na nic ich wypieszczony wizerunek, jeśli pod spodem
                          totalne "nic".

                        • czarny.onyks Re: w takim razie żegnam... 09.09.07, 19:18
                          znam to uzaleznienie
                          choć narazie wygrywa meczwink))


                          ale ja cicade o tej powierzchownej ocenie nie pisałam do Ciebiewink
                          Twoje zdanie juz kiedys słyszałamwink
                          --
                          Życzę Ci...gorącej filiżanki kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi, nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela, zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo sklepu, najszybszej kolejki w sklepie, ulubionej piosenki w radio....
                              • cicade Napiszesz więcej na ten temat? 11.09.07, 12:50
                                Nie można pielęgnować w sobie dobrych
                                cech wyniesionych z kraju, nie wypierać
                                się ich, emigrując? Typowe Holand-Poland
                                miałoby określać człowieka jako tego
                                Znikąd? Nie sposób ukazać siebie abstrahując
                                od narodowości?
                                • puzzle33 Re: Napiszesz więcej na ten temat? 11.09.07, 13:03
                                  Pięknie byłoby, gdyby najnowsza emigracja miała większą szansę na
                                  kultywowanie polskości.( Z drugiej strony nie wiem czemu mieliby być
                                  bardziej patriotyczni niż rodacy zamieszkujący w kraju?) Dla
                                  polskich wyrobników, bo tych jest najwięcej, dzień pracy sięga
                                  często 12tu godzin, a tubylczym językiem też trzeba władać - to
                                  absolutny wymóg. Wszelkie getta są złe, w tym polskie.
                                  Gdyby nie "Pan Tadeusz" Latarnik zachowałby swój spokojny kąt, a
                                  tak - za przyczyną wieszcza - wylali go z roboty.
                                  • cicade :-) 11.09.07, 13:07
                                    Kurna, ta praca 12-godzinna, tego się
                                    boję. Głupi idealizm przebija przez moje
                                    pisanie, wiem...

                                    P.S. Pytałaś, 34.
                    • puzzle33 Re: w takim razie żegnam... 11.09.07, 12:12
                      Nie znam Twojego wieku ani experymentów z ustawianiem poprzeczek,
                      ale Ci powiem, że oprócz pierwszego wrażenia, które też może prysnąć
                      jak bańka mydlana, nie masz racji. Opracowałaś paradygmat, jeszcze
                      tylko zmuś serce, żeby mocniej zabiło, gdy spotkasz ktosia
                      przystającego do modelu. I odwrotnie - powiedz sercu, żeby się
                      odkochało, gdyby zgościł w nim nieortograficzny miłośnik nędznych
                      filmów.
                      • cicade Re: w takim razie żegnam... 11.09.07, 12:34
                        Puzzle, to do mnie?

                        Hmm...to nie jest wymaganie z katowickiego
                        Dyktanda - ta potrzeba czytania tekstu napi-
                        sanego ortograficznie. Przecież też popełniam
                        błędy, różne.

                        Nie zagości...skąd prawie-pewność?
                        Być może to jest kwestia (powtarzam się, przepraszam)
                        jakiejś akceptacji siebie, asekuracyjnie powtórzę
                        za z.enonem, który napisał "perwersyjna pewność
                        siebie". Łagodniejszą wersję nazwę "znam siebie
                        na tyle, iż wiem, czego potrzebuję".

                        P.S. Moje upodobania dla kogoś także mogą być "nędzne",
                        myślę, że zbyt daleko zapędziliśmy się w gustach,
                        nie bacząc za bardzo na kompromisy. IMO, na pewne ustępstwa
                        nie pójdę. Zaprzeczałabym sobie. (Po co? Nie umiem/nie chcę
                        kochać aż tak. Tak, miłość to także kwestia woli. Nie mówimy
                        o "uczuciowości", czy też pragnieniach.)

                        P.S2. Biło.
                        • puzzle33 Re: w takim razie żegnam... 11.09.07, 12:42
                          cicade napisała:

                          > "znam siebie
                          > na tyle, iż wiem, czego potrzebuję".
                          Teraz Cię zrozumiałam.
                          > Nie umiem/nie chcę
                          > kochać aż tak. Tak, miłość to także kwestia woli.
                          Potrzebne mi było to uzupełnienie. Teraz Twoje wypowiedzi zaczynają
                          dla mnie tworzyć logiczny wywód.

    • barimbowa Re: kompromisy 09.09.07, 17:43
      To chyba jest tak że jak zależy - to się idzie na kompromis. Widocznie Ci nie zależy na tym kimś/nie szukasz związku a to mówienie żeś niezdolny do kompromisu - to takie tłumaczenie siebie... Ja mówię wprost - nie chce mi się - w tej chwili - zmieniać swoich przyzwyczajeń, nawyków dla nikogo - co znaczy że nie mam w tej chwili ochoty na poważny związek a i nie ma nikogo kto by mnie zainteresował (lub ja jego) na tyle by pójść na kompromis. Ale nie mówię że nigdy już tego nie zrobię bom niezdolna smile

      --
      Najtrudniejszy jest koniec miesiąca. Zwłaszcza trzydzieści ostatnich dni.
        • cicade Re: kompromisy 09.09.07, 18:05
          mnie się też podobało.

          ale jedno pytanie, bari: jak te kompromisy
          będą się czuć za 10, 20 lat w tymże związku?
          Przekręcić, przyklepać, zaprzeczyć sobie
          można się dla kogoś na początku. Co potem?

          I nie chodzi wcale o te głupie bamboszesmile
          • z.enon Re: kompromisy 09.09.07, 18:14
            oj, trochę chodzi o te bambosze... codzienność składa się z
            bamboszy...
            jeżeli ludzie nei mogą się zgodzić co do, powiedzmy, oceny
            protestantyzmu w nowoczesnym, kapitalistycznym społeczeństwie wink -
            to pół biedy - bo jak często się o tym gada?
            ale jeżeli on szura nogami chodząc, a ona tego nie cierpi... no to
            po miesiącu skoczą sobie do gardeł smile
            i łatwiej (imho) jest iść na kompromis przy tych abstrakcyjnych
            rzeczach niż przy codzienności. Mogę wybaczyć, że ona uważa, że
            Sulejman Wspaniały wcale nie był królem-filozofem w klasycznym
            sensie, ale nie wybaczę, jeżeli krzywi się na widok czosnku smile)))
            • cicade nie chodzi? 09.09.07, 18:39
              a ja nie wiem.
              Czy diabeł tkwi w szczegółach-bo ostatecznie
              niewyspani, rozeźleni możemy być dla drugiej
              strony cokolwiek komiczni czy jednak w pryncypiach...
              Pogubiłam się.
              Przychylam się też do zdania bari, że chodzi o miłość.
              (no ale miłość odpada po kinie klasy Csmile

              czosnek jest genialny, szczególnie w potrawie
              zwanej ziemniaki currywink


              P.S. Kto to kruca bomba był Sulejman Wspaniały?smile
              Filozof? Przyjęcie na siebie roli omnibusa też może
              zubażaćsmile Zresztą, omnibusów nie ma.
              • z.enon Re: nie chodzi? 09.09.07, 18:58
                "Sulejman" był dla mnie przykładem absurdalnie już wydumanym. Na
                który nawet ja, z moją niechęcią do kompromisu, macham ręką.
                "Coelho" - to są pryncypia smile)))
                "Czosnek" - bez tego nie ma życia dzień za dniem za dniem za dniem :-
                )))

                no to już masz piramidę potrzeb Maslowa wg z.enona smile
                • cicade Re: nie chodzi? 09.09.07, 19:09
                  A ten tego. Przecież na zasadzie silnego
                  kontrastu może pociągać Cię eteryczna postać
                  nie uprawiająca sportu, kręcąca nosem na wyziewysmile)
                  czosnku. Wyobraziłam sobie XIX-wieczną damę
                  o cerze japońskiej prostytutki. Powiedzmy, że
                  sięga po kueljo...
                  Zafascynowanie, absurdalne, jest silniejsze. I...?

                  Albo taki Martin Eden, rough boy, żaden szczur lądowy,
                  jego upodobanie (świeżo odkryte) do wykładów z filozofii,
                  rolnictwa też itd. i ta panna (cholera, nie pamiętam,
                  jak jej było)...

                  Skąd takie absurdalne połączenia?
              • puzzle33 Re: nie chodzi? 11.09.07, 12:49
                cicade napisała:

                > a ja nie wiem.
                > Czy diabeł tkwi w szczegółach-bo ostatecznie
                > niewyspani, rozeźleni możemy być dla drugiej
                > strony cokolwiek komiczni czy jednak w pryncypiach...
                Twierdzę, że decydują pryncypia. Pojęcie "przyzwoitość" wyczerpuje
                obszar kompromisów.
          • barimbowa Re: kompromisy 09.09.07, 18:36
            Mogę mówić (a raczej gdybać) tylko o sobie. Więc tak: nie zaprzeczyć i nie przyklepać bo masz rację - to się mści. Wiem to po sobie i swoim związku. I wiem że kiedy coś mija, wygasa/przygasa - wtedy denerwuje nawet śmiech w innym momencie filmu, w takim który dla ciebie nie jest śmieszny... denerwuje sposób mieszania herbaty w kubku, patrzenie jak on je...
            Nieważne, odbiegłam od tematu. Szczerze mówiąc nie wiem jak będą sie czuć. Bo jak miałam 20 lat i budowałam związek - to te kompromisy były inne niż teraz. czyli jak będę miala 40 lat - może będę bardziej otwarta a może wprost przeciwnie? I uświadomiłam sobie teraz że to "nie szukanie" związku to obawa przed kompromisem właśnie, przed tą utratą wolności i swobody. Ale wiem też że kiedy pewnego dnia stwierdzę że dla kogoś jestem skłonna zachwycić się świtańcem o 5.00 nad ranem wink) - to to bedzie TEN smile

            --
            1508354
            • puzzle33 Re: kompromisy 11.09.07, 12:54
              barimbowa napisała:

              > I wiem że
              > kiedy coś mija, wygasa/przygasa - wtedy denerwuje nawet śmiech w
              innym momenci
              > e filmu, w takim który dla ciebie nie jest śmieszny... denerwuje
              sposób mieszan
              > ia herbaty w kubku, patrzenie jak on je...
              Piszesz o mniej lub bardziej zaawansowanej niechęci czy, idąc dalej,
              wrogości. To już nie wygasanie uczucia, lecz całkiem inna jakość.
          • puzzle33 Re: kompromisy 11.09.07, 12:34
            cicade napisała:

            > Przekręcić, przyklepać, zaprzeczyć sobie
            > można się dla kogoś na początku. Co potem?
            Na początku wypadałoby przeprowadzić ze sobą debatę, jakie pola
            jestem w stanie poświęcić dla dobra sprawy (bambosze z pewnością),a
            jakie stnowią dla mnie nienaruszalne wartości. Jeśli się tego nie
            przetestuje we dwoje przed ślubem, może się okazać, że małżeństwo
            przerodzi się w zniewolenie, a rozwód będzie optymalnym wyjściem.
            Druga strona medalu to granice tolerancji dla wartości partnera,
            których nie jest skłonny się wyrzec, a ja niekoniecznie muszę być
            dla nich pełna uznania.
            • cicade Re: kompromisy 11.09.07, 13:05
              Piszesz ciekawe rzeczy, ale ciutek szkoda,
              że z opóźnieniem czasowymwink Bo trudno znaleźć
              do czego się odnosisz. Dobrze, że cytujesz.

              Ludzkie, ale sobie napisałamsmile

              Jesteś psychologiem, puzzle?

              Napisz coś więcej, abyśmy lepiej Cię poznali,
              może wizytówka?
              • puzzle33 Re: kompromisy 11.09.07, 13:20
                cicade napisała:

                > Jesteś psychologiem, puzzle?
                Jestem starą rozwodką, więc i zarazem psychologiem.smile
                >
                > Napisz coś więcej, abyśmy lepiej Cię poznali,
                > może wizytówka?
                Mam specyficzny sposób korzystania z netu. Gdyby za studiowanie na
                jego katedrze psychologii stosowanej przyznawano dyplomy,
                otrzymałabym z pewnością tytuł technika/mechanika. Najbliższy mi
                jest nurt behavioralny, chociaż gestellt też nie pogardzam. Prace
                badawcze przeprowadzam na reprezentatywnej próbie, czyli mojej
                szacownej osobie. smile
      • sorrento_8 Re: kompromisy 09.09.07, 18:23
        barimbowa napisała:

        > To chyba jest tak że jak zależy - to się idzie na kompromis.
        Widocznie Ci nie z
        > ależy na tym kimś/nie szukasz związku a to mówienie żeś niezdolny
        do kompromisu
        > - to takie tłumaczenie siebie... Ja mówię wprost - nie chce mi
        się - w tej chw
        > ili - zmieniać swoich przyzwyczajeń, nawyków dla nikogo - co
        znaczy że nie mam
        > w tej chwili ochoty na poważny związek a i nie ma nikogo kto by
        mnie zaintereso
        > wał (lub ja jego) na tyle by pójść na kompromis. Ale nie mówię że
        nigdy już teg
        > o nie zrobię bom niezdolna smile
        >

        Ok, ja chce poważnego związku i bardzo chetnie pójde na kompromis w
        kwestii zmiany swoich przyzwyczajeń czy nawyków, jednak nie jestem w
        stanie w chwili obecnej pójść na kompromis w doborze partnera, tak
        jak cicade napisała wyżej nie chce kogoś kto ma zupełnie inne
        horyzonty niż ja, kogoś kogo bede chciała od razu zmienić, po prostu
        nie chce pary spodni, tylko kogoś ukształtowanego, kto zaimponuje mi
        swoja wiedzą, inteligencja emocjonalna
        I tu mam problem, nie potrafię obniżyć poprzeczki...


        --
        ...jeszcze nie wiem skąd wieje wiatr...
    • banca Re: kompromisy 09.09.07, 18:30
      szczesciarz z ciebie,zes z drugiej reki
      ja juz nawet nie z trzeciej ;]
      --
      You better lose yourself in the moment You own it,
      you better never let it go
        • banca Re: kompromisy 09.09.07, 21:31
          ;]
          okreslenie "z drugiej reki" jest jeszcze dyplomatyczne.
          spotkalam sie kiedys z "posezonowa wyprzedaza"...
          o konkretach nie mowmy wiec :]
          --
          You better lose yourself in the moment You own it,
          you better never let it go
    • aleola1 ach te dysksuje na temat kompromisow 09.09.07, 19:27
      a jak przyjdzie naprawde co do czego to chemia sie wlaczy i
      kompromisy same przyjda,a przemyslenia pojda w dal,
      przeciez to wszystko z czego nie chcemy zrezygnowac nas kreci u
      drugiej osoby,
      ja jestem za szukaniem "idealu" oczywiscie podczas pierwszych etapow
      zwiazku, zeby potem wiedziec dlaczego ide na komprmis, bo kazdy z
      nas wie ze ten nasz wymazony ideal musi miec wadysmile
      a jak juz sa wspolne cele,plany to wtedy mozna rozmawaic o
      kompromisach...
      wydaje mi sie ze jak zaczna sie bycie z kims od rezygnowania
      z "planu na ideal" to jak nic bedzie klapa wink no musi byc to totalne
      zauroczeni no musi... ech idealistka

      --
      " nie kończe zaczynać i nie zaczynam kończyć... ech słodka naiwności"
      • puzzle33 Re: ach te dysksuje na temat kompromisow 11.09.07, 13:24
        aleola1 napisała:

        > ja jestem za szukaniem "idealu" oczywiscie podczas pierwszych
        etapow
        > zwiazku, zeby potem wiedziec dlaczego ide na komprmis, bo kazdy z
        > nas wie ze ten nasz wymazony ideal musi miec wadysmile
        Zgadza się, za parę wyrazistych kresek odpuszczamy resztę bazgrołów.
    • altu Re: kompromisy 09.09.07, 23:11
      > nie chce mi się zmieniać nawet drobnostek.

      tia..
      poczekamy, zobaczymy wink
      jak motylki wywołają piorunki, to się będzie działo,
      i wtedy i cohelo i lektor w filmie nie bedzie raził. bo będzie ONA smile

      ale cóż.. może do tego potrzebny jest i czas, i cierpliwość, i nieco dystansu
      wymieszanego z pokorą 'wink

      --
      Moje centrum dowodzeniasmile
      • cicade Re: kompromisy 10.09.07, 00:46
        I on będzie miał hawajską koszulę, sandały
        + białe skarpetki, będzie słuchał czegoś,
        przy czym będę szybko dzwonić do stomatologa,
        ale to będzie miłość?

        Altu, dziękuję. Postojęsmile Miłość nie jest aż
        tak ślepa. Dzięki. Zwracam do sklepusmile

        Ustalmy: mówisz o miłości ludzkości czy kogoś
        "wybranego w całkowitej wolności"..?

        Lektor w filmie gasi jakieś 45% odbiorusmile
        I mówisz altu, że człowiek "ogłupiony" zgadza się
        na wszystko? Niebezpieczne, oj bardzo.



        • cicade Re: kompromisy 10.09.07, 00:53
          I ON NIE BĘDZIE UMIAŁ CZYTAĆ (tych napisów..?)
          Malujesz jakieś straszne wizje i ja teraz
          nie zasnęsmile)
          Ostatni fajny analfabeta, Leon Zawodowiec,
          został już zastrzelony.

          Burzysz moją pracowicie zbudowaną koncepcję.
        • altu Re: kompromisy 10.09.07, 00:56
          > I mówisz altu, że człowiek "ogłupiony" zgadza się
          > na wszystko? Niebezpieczne, oj bardzo.

          oj, nie mówię, ze na wszystko (hehe). ale wiele rzeczy z tych zasadniczych, co
          to w ogóle i nigdy w zyciu - jakoś umykają, stają się takimi bardziej nieistotnymi.
          i ma sie gleboko gdzies wszystkie swoje twarde postanowienia..

          nie mówię, ze calkowicie, i tak po calej linii..
          ale jest parę rzeczy, które można odpuścić, albo odwrotnie - przyjąć do swojego
          życia.
          i nawet takie złe to nie jest w praktyce, jak teoria mówi ;0


          --
          Moje centrum dowodzeniasmile
        • barimbowa O nie! 10.09.07, 00:57
          Białe skarpetki i buty wsuwki z tak zwanymi... ekm... kutasikami - nie! Ale... Ostatni duży KTOŚ daleki był od mojego wyobrażenia/ideału. Bardzo daleki... smile Niemniej jednak przy nim zapominałam o bożym świecie. I nawet mi nie przeszkadzało te parę drobiazgów smile

          --
          robię to zawsze...
            • cicade Re: O nie! 10.09.07, 01:07
              Martin Eden by London. Zachwycony ładną,
              ale puściutką nie pamiętam jej imienia.
              On zaczyna się kształcić, pisze i po kilku
              latach odkrywa, że przyciągnęła go pustka.
              No i z żałości wielkiej się topi i jedzą
              go rybki.

              Dobrej nocysmile

              Szanuję Wasze poglądy, pozostając przy swoich (OK?)
            • barimbowa Re: O nie! 10.09.07, 01:08
              No chyba... Tylko że tam jeszcze w tak zwanym tle był ciekawy umysł a dla mnie to bardzo inspirujące. Tak, wtedy jestem w stanie pójść na daleko idący kompromis ale to musi być taka mieszanka... ech...

              --
              lecznica... wink
    • niemoge coś 10.09.07, 12:01
      coś wam opowiem,
      ja poznałam mojego obecnie ex, to bidulek chodził w za krótkich
      spodniach i z grubsza rzecz opisując flanelowych koszulach w kratkę
      i miał jeszcze kilka ozdobników, nie znacie sposobów, żeby w
      miłosnym uniesieniu podrzeć te okropne koszule?
      jak się rozwodziliśmy to z doskonale ubranym facetem, który sam
      potrafił dobierać krawaty
      to jest proste, buty z kutasikami to jest drobiazg zupełnie
      nieistotny, naprawdę ważne są szeeeeroooookie horyzonty smile)
      • aleola1 generalnie sie z toba zgodze ale.. 10.09.07, 12:27
        no niby to szczegol ale to jak czlowiek sie ubiera wynika rowniez z
        tego w jakim srodowisku wyrusl jakie ma zainteresowanie, jak czuje
        sie sam ze soba, itp itd i czy to nie jest tak ze te flanelowe
        koszule byly tylko takim czubkiem gory lodowej, czyms co tylko bylo
        markerem pewnych cech ktore potem okazaly sie przyczyna waszego
        niedopasowania...
        kazdego mozna w pewien sposob ponaciagac, ponapinac i przystroic wg
        wlasnego gustu lub kompromisu gustow, ja nie mowie ze kazdy
        potrzebuje czlowiek oczytanego bieglego w pismie i orientujacego sie
        w gieldzie, bo to dla kazdego cos innego jest dobrego,smile jedni chca
        zeby sie nawzajem inspirowac inny potrzebuja zeby ktos potrafil
        zorganizowac zycie itp itd.

        tak sie zastanawiam bo ja obstaje za opcja "ideal" wink opisana w
        innym moim postcie w tym watku

        --
        " nie kończe zaczynać i nie zaczynam kończyć... ech słodka naiwności"
        • raknor Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 10.09.07, 12:38
          to ja też jestem chyba za opcją "na ideał"
          nie zastanawiałem się nigdy nad tym ale rzadko spotykam kogoś kto by mi
          odpowiadał, nie jestem w stanie podać zestawu cech, jakie to osoba musi mieć ale ...
          coś w niej musi być, i wtedy włącza się zjawisko aureoli i jest ideał wink

          --
          Wczoraj było tak inaczej, dzisiaj jest aż tak normalnie ...
          • ola_dom Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 10.09.07, 12:57
            raknor napisał:

            al
            > e ...
            > coś w niej musi być, i wtedy włącza się zjawisko aureoli i jest
            ideał wink
            >

            i ja myślę, że jak włącza się "zjawisko aureoli", czyli jak chemia
            teges, to ani skarpetki, ani kutasiki w butach, ani nawet błędy
            ortograficzne (ale tu się zawaham...wink) nie mają znaczenia.
            A jak chemia nie teges, to nawet "obiektywny" ideał nim nie będzie.

            --
            problemy ekstremy
              • ola_dom Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 10.09.07, 13:07
                sama nie wiem...?
                Jak jest chemia, to trudno cokolwiek rozumieć, czy tłumaczyć. Z
                grubsza jest jak piszesz, ale tylko z grubsza.
                Co gorsza - jak jest chemia, to może się zdarzyć, że wady odbieramy
                jak zalety. Co gorsza, bo z czasem chemia może osłabnąć i wtedy jest
                nieprzyjemnie.
                --
                problemy ekstremy
                • raknor Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 10.09.07, 13:20
                  i dlatego w tym temacie może się pojawić masę postów z wadami nie do
                  zaakceptowania, a gdyby padło pytanie co podobało mi się u wcześniejszych
                  partnerów, co ich łączyło co decydowało o tym że nam sie podobała/podobał, że
                  się zaangażowaliśmy emocjonalnie, to ciężko by było wymienić, tak sadze patrząc
                  po sobie. Może jedna, dwie rzeczy je łączyły.
                  Tak jak piszesz o wadach, które przez chemie stają sie zaletami, to coś w tym
                  jest. Niektóre cechy charakteru czy osobowości, które tak się nam wcześniej
                  podobały potrafią być później irytujące.
                  Ja nawet się nie staram tego zrozumieć, znaczy uczuć.
                  Wiem tylko że nie jestem w stanie podać listy na której umieszczę rzeczy
                  skreślające kogoś "u mnie". Ważne tylko by było żeby ta osoba coś sobą
                  reprezentowała - kwestia opisywanej we wcześniejszych postach poprzeczki.
                  • ola_dom Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 10.09.07, 13:28
                    raknor napisał:

                    > Wiem tylko że nie jestem w stanie podać listy na której umieszczę
                    rzeczy
                    > skreślające kogoś "u mnie".

                    smile - prawda?

                    Ja mogę umieścić dwie rzeczy, które są chyba jakimś atawizmem w moim
                    wypadku, a dotyczą zewnętrzności - akurat. I choćbym nie wiem jak
                    się starała, chyba zupełnie nieświadomie nie udałoby mi się
                    zainteresować facetem o piskliwym głosie i ze spadzistymi ramionami.
                    Niedawno ze zdumieniem zauważyłam, że to moje podświadome kryteria.

                    No właśnie - jakże często kieruje naszymi wyoborami podświadomość, a
                    my potem próbujemy sobie to zracjonalizować, że "skarpetki, błędy
                    ortograficzne, spojrzenie, etc.". A tu podświadomość! I zgadnij
                    wtedy człowieku, jak to naprawdę jest... Czasem lepiej nie
                    wiedzieć wink

                    --
                    problemy ekstremy
                  • puzzle33 Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 11.09.07, 13:47
                    raknor napisał:

                    > Niektóre cechy charakteru czy osobowości, które tak się nam
                    > wcześniej
                    > podobały potrafią być później irytujące.
                    Piszesz o jednej z najgroźniejszych pułapek. Nasza nieświadomość
                    pokazuje nam paluchem: To TEN! Bo ma zamiar uzupelnić sobie przy
                    pomocy tego faceta określone deficyty. To pierwszy lepszy przykład.
                    Albo rozpoznaje w facecie pradziadka, którego darzyłyśmy wielką
                    estymą. Życie weryfikuje takie zauroczenia w bolesny sposób.

          • puzzle33 Re: generalnie sie z toba zgodze ale.. 11.09.07, 13:39
            raknor napisał:

            > rzadko spotykam kogoś kto by mi
            > odpowiadał, nie jestem w stanie podać zestawu cech, jakie to osoba
            musi mieć al
            > e ...
            > coś w niej musi być, i wtedy włącza się zjawisko aureoli i jest
            ideał wink
            Ideał tak od razu to nie, ale pojawia się żywe zainteresowanie.
        • cicade mamuniu, markerem czego są FLANELOWE 10.09.07, 15:38
          KOSZULE W KRATKĘ?

          smile bo mam właśnie przed oczami jako żywo
          (mam nadzieję, że dalej nie martwy, bo fajny)
          faceta we flanelowej koszuli. i tego ładnie
          mu byłosmile) pachnący, zadbany, z olejem
          Bartek w głowie mężczyzna, a te koszule
          potrafią naprawdę być gustownesmile) i piękne
          kolorystyczniesmile)
          • niemoge Re: mamuniu, markerem czego są FLANELOWE 10.09.07, 15:50
            mamuni nie ma, poszła sobie
            flanela nadaje się na ściereczki do podłogi, bo dobrze chłonie wodę,
            chociaż ręki sobie uciąć nie dam, bo nie sprzątam tak zapamiętale
            jak Ty

            cicade napisała:

            > KOSZULE W KRATKĘ?
            >
            > smile bo mam właśnie przed oczami jako żywo
            > (mam nadzieję, że dalej nie martwy, bo fajny)
            > faceta we flanelowej koszuli. i tego ładnie
            > mu byłosmile) pachnący, zadbany, z olejem
            > Bartek w głowie mężczyzna, a te koszule
            > potrafią naprawdę być gustownesmile) i piękne
            > kolorystyczniesmile)
            • cicade Re: mamuniu, markerem czego są FLANELOWE 10.09.07, 15:56
              Możesz sobie mówić, co chcesz, bo
              czuję do Ciebie sympatię z paru powodów

              (na moim forum ładnie pisałaś kiedyś
              o Borys nie wiem, jakiej płci Vian,
              razem z wenecką pisałyście o tym zresztą.
              No i nasz jesienny mężczyzna, kultowe
              "Do Ani" i jeszcze parę. więc gadaj sobie
              zdrowotongue_out)

              NOWADAYS W OBECNYCH CZASACH ŚCIERECZKI KUPUJE
              SIĘ W SKLEPIEsmile SKĄD U CIEBIE FLANELA NA
              ŚCIERECZKĘ?!smile)


              • niemoge Re: mamuniu, markerem czego są FLANELOWE 10.09.07, 16:01
                cicade napisała:
                > NOWADAYS W OBECNYCH CZASACH ŚCIERECZKI KUPUJE
                > SIĘ W SKLEPIEsmile SKĄD U CIEBIE FLANELA NA
                > ŚCIERECZKĘ?!smile)

                a skąd ja mam to wiedzieć?
                ja nie sprzątam, dbam o porządek w głowie
                flanela na ściereczki, jeżeli w ogóle na coś, bo mi tak te flanelowe
                koszule zbrzydły, miał taką zieloną po byłej dziewczynie, jak można
                coś takiego kupić, to już lepiej laczki kupić i termofor
                  • cicade popiół 10.09.07, 16:05
                    a ja sprzątam i uważam, że mieć panią
                    sprzątającą TO WYZYSK CZŁOWIEKA PRZEZ
                    CZŁOWIEKAsmile)

                    no i fłen szłi mówi, że PORZĄDKUJĄC
                    DOM PORZĄDKUJESZ GŁOWĘsmile

                    Taka pani to sprząta np. w książkach?
                    a jak mi poustawia tak, że niczego nie
                    znajdę? wg koloru albo wg wzrostu?

                    • niemoge Re: popiół 10.09.07, 16:10
                      nie możemy być fachowcami od wszystkiego, nie można wymagać od
                      mężczyzn, żeby byli hydraulikami, stolarzami i kucharzami,
                      specjalizacja to przyszłość <sorry, umarłam ze śmiechu>

                      wolę spotkać się, poplotkować, poczytać, poszperać, szkoda mi czasu
                      na czystą podłogę, to przez to, że żyłam w muzeum, strefy czyste i
                      brudne itd.
                    • puzzle33 Re: popiół 11.09.07, 13:59
                      cicade napisała:

                      > no i fłen szłi mówi, że PORZĄDKUJĄC
                      > DOM PORZĄDKUJESZ GŁOWĘsmile
                      Mnie tam najlepiej myśli się przy zmywaniu. Osiągam pożądany poziom
                      koncentracji.
                    • cicade rozmarzenie 10.09.07, 16:08
                      i te guziki KLAP KLAP KLAP
                      o podłogę. Fajne...

                      no nie, w następnym wcieleniu posta-
                      nowiłam być powściągliwa. siebie "szybki
                      bill" już znam...wystarczysmile
    • menk.a Re: kompromisy 10.09.07, 13:35
      z.enon napisał:

      > jestem, jak pewnie większość tutaj, z drugiej ręki.
      > mam za sobą długi związek i doświadczenie, że wieczność w miłości
      > trwa ok. 5 lat wink
      >
      > ostatnio zauważyłem, że moja zdolność do kompromisów stała się
      > praktycznie zerowa. mówię 'do widzenia' gdy widzę, że wśród jej
      > książek jest Coelho. wszystko mi opada wink, gdy ona chce oglądać
      > film z lektorem. itd, itp - to oczywiście tylko przykłady. chodzi
      mi
      > o to, że nie chce mi się zmieniać nawet drobnostek. że skoro
      > przyzwyczaiłem się do filmów bez lektora, nie zmienie się, żeby
      nie
      > wiem co.
      > to jakaś perwersyjna pewność siebie - wziąć i wyjść z powodu
      jakiejś
      > takiej pierdoły. przecież mogłem pogadać, spróbować ustalić jakiś
      > kompromis... wszak to mogła być miłość życia...
      > ale już mi się nie chce... nawet próbować...

      Szkoda. Bo jak na mój wypaczpoony gust to takie pirdolety, które
      przysłaniają waż niejsze rzeczy, czyli drugą osobę.
      Owszem różne rzeczy potrafią dzielić, ale fakt, że facet jt kibicem
      dajmy na to boksu nie sprawi, że przestanie być interesujący, jeśli
      świetnie się rozumiemy na innych płaszczyznach.
      Ja uwielbiam siatkówkę, wspomnianego Coelho.... przerobiłam i do
      niego nie wrócę, jest nudny i przewidywalny (aczkolwiek
      literaturoznawcą nie jestem, tak samo nie zachwyca mnie Wharton czy
      Grochola, a i Wiśniewskim się nie ekscytuję).
      Chyba, chyba, chyba jedyne, co mnie prawdziwie i skutecznie
      zniechęca to brak porozumienia intelektualnego. Tego nie przeskoczę.
      Cała reszta.... da się żyć. Są rzeczy ważne i ważniejsze. I
      pierdoły, które są tylko pierdołamiwink

      > też tak macie? mam dziwne wrażenie, że to może mi poważnie
      utrudnić
      > następny długi związek wink chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie
      > zdecydowałem czy jego brak mi w czymkolwiek przeszkodzi wink)))

      Wielu filozofów się zastanawiało, co mnie uniemożliwia wejście w
      związek big_grin Żaden jeszcze nie znalazł odpowiedzi.
      Ale życie bez tego kogoś nie jt pełnią.

      Kompromis... hmmm czasem ma złą opinię. Bo niby rezygnuje się z
      kawałka własnego celu. Ale czy rzeczywiście czułabym satysfakcję,
      kiedy ja w niczym bym nie ustąpiła, a drugą stronę niejako
      zmusiłabym do całkowitej zmiany? Po pierwsze uznałabym to poniekąd
      za słabość, a po drugie: skoro na kimś mi zależy, to nie żądałabym
      poświęcenia. Związek to nie twardy biznes.wink
      --
      opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
      • cicade Re: kompromisy 10.09.07, 16:54
        menk.a, ale wyobraź sobie, że to sam
        początek. poznajesz osobę. to nie jest:
        akceptuję Cię tak bardzo, że nie wadzi mi,
        iż lubisz patrzyć, jak faceci biją się
        po szczękach [przeszkadzałoby...]

        i ktoś, kto lubi słowo pisane nie zwiąże się
        z wielbicielem kueljo, bo...rozwody są kosztowne

        jeśli ktoś lubi szybkie związki, istotne będzie
        prawie nic - biolodzy mówią, że ciągnie nas do
        siebie wzajemnie zapach. zgodziłabym się.
        nos --> mózg --> wybór najlepszego dla nas
        partnera, głównie ze względu na przyszłe potomstwo
        i najlepsze geny. nie znam się na tym, ale chętnie
        posłucham/przeczytam.

        potem włączy się jednak "kultura" (po "naturze")
        i wtedy zacznie więcej czynników grać rolę.
        chociażby sposób spędzania wolnego czasu, stosunek
        do wiary (tak).

        a nawiązując do Twojego ostatniego akapitu.
        do słownego ustalania kompromisów. pisał też o tym
        z.enon, że nie chce mu się gadać i ich ustalać.

        mam wrażenie, że duża część dzieje się tu w naszych
        głowach i wyciągamy osobiste wnioski z obserwacji.
        jesli facet ma interesujący intelekt, pociąga mnie
        (banał: ośrodek seksu mieszka w mózgu), to pal
        licho jego buty. ale nie pal licho, jeśli wielbi
        kolumbijską psychologiczną papkę. z góry
        uznam, że zamknął się na wieki na cokolwiek
        innego. i nie ma wcale "amen", stwierdziła
        moja siostrzenica wychodząc z cerkwiismile)

        kłamała? chciałabym wiedziećwink


        • menk.a Re: kompromisy 11.09.07, 11:38
          Ależ. Ja nie twierdzę, że należy wszystko akceptować, byle tylko
          kogoś przy sobie mieć. Mijałoby się to z celem.
          I oczywiście , zwłaszcza na początku znajomości, jt swego rodzaju
          selekcja i ocenianie. Z czasem ocenianie się pogłębia. W końcu szuka
          się kogoś odpowiedniego, kompatybilnego, pasującego.
          Zwróciłam tylko uwage na fakt, że kompromis, a więc też rezygnacja z
          mniej istotnych szczególików jt nieodzownym aspektem relacji między
          ludźmiwink
          --
          opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
          • cicade Re: kompromisy 11.09.07, 11:47
            Czemu by się nie spotykać nawet na etapie
            selekcji/castingu (fatalne słowa), od razu
            z tymi, którzy intuicyjnie robią na nas
            "dobre wrażenie"? Rzadko mylne (chybasmile
            • menk.a Re: kompromisy 11.09.07, 12:00
              cicade napisała:

              > Czemu by się nie spotykać nawet na etapie
              > selekcji/castingu (fatalne słowa), od razu
              > z tymi, którzy intuicyjnie robią na nas
              > "dobre wrażenie"? Rzadko mylne (chybasmile

              Czemu nie. Mówisz o tych forumowych spotkaniach? wink
              --
              opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
              • cicade Re: kompromisy 11.09.07, 12:03
                Nie chodzętongue_out
                Brak takiej potrzeby, ulubienie kameralności.
                Co nie znaczy, że outsider nie potrzebuje drugiego
                człowieka. Znajdzie go sobie, spokojna głowasmile
                Jeżeli kochać, to indywidualniesmile)
                • menk.a Re: kompromisy 11.09.07, 12:41
                  cicade napisała:

                  > Nie chodzętongue_out
                  > Brak takiej potrzeby, ulubienie kameralności.
                  > Co nie znaczy, że outsider nie potrzebuje drugiego
                  > człowieka. Znajdzie go sobie, spokojna głowasmile
                  > Jeżeli kochać, to indywidualniesmile)

                  Haaaa, nowink))
                  --
                  opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
        • puzzle33 Re: kompromisy 11.09.07, 14:07
          Cicade napisała:

          > pal
          > licho jego buty
          Zaraz, zaraz... But musi być solidny, żeby bez obawy mógł wleźć w
          błocko, najlepiej za kostkę, bo nigdy nie wiadomo, jaki nam życie
          zgotuje survival.
          Oficerki, ach... szwoleżerowie...
    • mojave777 Re: kompromisy 11.09.07, 11:27
      Taka "zerowa tolerancja do kompromisów" jest często spotykanym
      efektem zbyt długiego spędzania czasu na portalach randkowych.
      Czasem idzie też w parze z takimi zachowaniami jak:
      - oczekiwanie, że jedna dosyć udana randka oznacza posiadanie osoby
      randkującej na wyłączność
      - zakochiwanie się mailach i miłym głosie randkowicza, którego nie
      widziało się w żywe oczy
      - honorowe członkostwo w "Klubie oceniających szybko i
      powierzchownie"
      - przekonanie, że musi być "chemia" na pierwszym spotkaniu, bo jak
      nie to bida...

      eM.

      ___
      Here: every eye is a mirror
      Here: every act is a crime
    • pamparampa.pa Re: kompromisy 11.09.07, 13:18
      smutne. mam nadzieję, że mnie nigdy coś takiego nie spotka.

      > też tak macie? mam dziwne wrażenie, że to może mi poważnie utrudnić
      > następny długi związek wink chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie
      > zdecydowałem czy jego brak mi w czymkolwiek przeszkodzi wink)))

      a to co innego. jeśli bycie z kimś nie jest Twoim priorytetem, to Twój wybór. ja
      bez ludzi się męczę.
    • pink.freud Re: kompromisy 11.09.07, 16:38
      Skąd bierzesz w sobie tyle entuzjazmu, żeby się interesować co laska czyta?smile
      Jaki widziałeś ostatnio film, w którym robiłoby różnicę kto czyta, co czyta i w ogóle czy czyta?smile))
      --
      Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
      • z.enon Re: kompromisy 11.09.07, 22:05
        słuszna uwaga.
        otóż przeglądam półki właśnie poznanych kobiet w poszukiwaniu
        natchnienia. nowych autorów, zapomnianych tytułów etc.
        z tego samego powodu chadzam do antykwariatów.
        znaczy, z powodu książek, nie seksu.
        chociaż seks w antykwariacie - to byłoby coś... smile

          • z.enon Re: kompromisy 15.09.07, 14:17
            > > seks w antykwariacie - to byłoby coś... smile
            > Byle by Ci się jakowaś staroć nie rozypala w rękach.

            dyskryminujesz z powodu wieku??? wink

            przypominam, że wiek czytelnika też się liczy - a moja historia
            eeeee.. czytelnictwa parę lat już liczy smile

            jako nastolatek dukałem coś tam ze świeżutkich podręczników. jak one
            pachniały po otwarciu!!! ;-DDDD było wiele radości, mimo że czytanie
            szło słabo - brak doświadczenia smile))

            potem czytałem z przypadkowo znalezionych książek, podkradanych
            czasem z cudzych półek ;-P, ale... młodość - głowa paliła się tak,
            że trzeba było przerywać czytanie by ochłonąć i kontynuować
            rozdział smile człowiek czytał jak leci, na szczęście były biblioteki
            (szczególnie te uniweryteckie big_grin), w których można było książkę
            pożyczyć bezpłatnie. na księgarnie albo antykwariaty nie było mnie
            stać smile))))

            a teraz - teraz dziękuję za książki od których nie mogę się oderwać
            i czytam od pierwszej do ostatniej strony. choć zdarzają się tak
            rzadko - zwykle albo styl zawodzi, albo treść trywialna... nie
            wspominam już o takich, w których korekta puściła błędy
            ortograficzne w postaci tipsów z cekinami tongue_out

            jest kilka takich książek, do których chętnie wracam, ale albo ktoś
            pożyczył i nie oddał smile))), albo gdzieś je zgubiłem przy kolejnych
            przeprowadzkach, albo ktoś bezczelnie zwinął je z mojej półki gdy
            nie patrzyłem smile))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka