Dodaj do ulubionych

dylemat edukacyjny

16.09.14, 12:35
potrzebuję porady. Dziecię w LO, klasa humanistyczna, rozszerzenia językowe. No bez kozery nie zdecydował się na tą klasę - czytaj: mózgu matematycznego brak. A nauczyciel od matematyki cały czas im zapodaje zadania z rozszerzonego zakresu. Całą klasa na korkach, ja ogarniam mojego (inżynier, najlepsza byłam z matematyki na roku, pochwalę się, a co wink). No ale już mnie szlag trafia, bo zadania są naprawdę trudne, a w ten sposób to on ich niczego nie nauczy. Zamiast skupić się na podstawowym zakresie, żeby trochę tym humanistom wcisnąć tej matematyki do matury, to on im każe z motyką na słońce się porywać ... No i sama nie wiem. Co myślicie? Bo mam chęć porozmawiać sobie z tym "panem od matematyki", ale nie chcę im jeszcze utrudniać życia (im - dzieciakom w klasie). Hę???
Obserwuj wątek
    • ice_flower Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 12:37
      Zdecydowanie pogadać. Ale dyplomacja wskazana tongue_out
      • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 12:44
        gadałam już z wychowawcą - a on, żeby nie gadać może z tym od matematyki, bo on drażliwy ponoć wink dodam, że podaje im 4 możliwe odpowiedzi od tych zadań, z czego potem okazuje się, że żadna może nie być prawdziwa big_grin - zrobiłam wczoraj 20 zadań, w dwóch pan się rąbnął z odpowiedziami. Dramat jakiś ...
        • ice_flower Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:06
          Jaja sobie robisz? big_grin Wychowawca mówi, że drugi nauczyciel zbyt wrażliwy? To może niech do kopalni idzie robić? Ja pierniczę suspicious
          • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:13
            chciałabym jaj sobie robić wink
            ale nic, ja już jestem na finiszu przygody z polską szkołą big_grin współczuję matkom podstawówkowym wink
        • finka9 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 15:51
          kama265 napisała:

          > gadałam już z wychowawcą - a on, żeby nie gadać może z tym od matematyki, bo on
          > drażliwy ponoć wink

          Rąsia rąsie myje smile
    • maruda2 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 12:40
      zdecydowanie pogadać
    • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:10
      Litości. Rzadki okaz zaangażowanego w uczenie nauczyciela się trafił, a Ty go chcesz pacyfikować ? Żeby to był jeszcze jakiś bzdet, typu rysunki czy PO, ale matematyka ? Chlipie Twój zuch w kąciku ? Nie ? To nic mu nie będzie, a dzięki nauce logicznego i ścisłego myślenia ileś problemów w życiu łatwiej rozwiąże.

      Kichy mi się przewracają, jak słyszę (i to coraz częściej od facetów), że gość paru guzików na klawiaturze nie umie nagnieść, kibla przepchać albo oleju zmienić, bo on humanista. Nie humanista, tylko cipa uszata i tyle. Nie okaleczaj umysłowo swego syna. A że trudne ? I ma być trudne, a co w życiu jest łatwe ? Spuszczanie wody ?

      Sie wkurzyłem troche, plasiam wink
      • czarny.onyks Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:13
        Gubisiu....dziękuję Ci za ten post ...
        ...bardzo dziękuję....
        • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:32
          O masz. Heh, myślałem że prędzej za niego zbiorę, niż ktoś się z tym zgodzi. W każdym razie, dzięki za dobre słowo i duża rośnij, Onyksiu :
          • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:36
            )
      • maruda2 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:20
        się zasadniczo zgadzam, ale jeśli cała klasa na korki chodzi, to czy aby na pewno ów nauczyciel w uczenie jest zaangażowany, czy może tylko w wymaganie hmm
        • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:31
          Na moje, tak długo, jak nikogo (z w miare normalnych uczniów, a nie jakiegoś leszcza) nie obleje na koniec roku, nie widzę problemu. Miałem takiego typa w średniej. Wtedy, waliłem w gacie przed każdą klasówką i z zimną krwią bym gościa poćwiartował, a teraz jestem mu wdzięczny jak żadnemu innemu
      • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:25
        PS Nie posunąłbym się wprawdzie do stwierdzenia, że nie ma humanistów, są tylko uszate cipy, ale nie taję, że tkwi w nim pewne ukryte piękno
      • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:43
        ale jakby on był w uczenie zaangażowany, to bym mu podziękowała. ale na razie to ja jestem zaangażowana i korepetytorzy. A nauczyciel się ogranicza do wydrukowania GOTOWYCH klasówek z repetytorium dla takich zuchów - nauczycieli (nawet się z tym nie kryje, bo jest stopka tongue_out) i nawet sam się nie przykłada do rozwiązania, bo błędy sadzi. Jeśli to jest dla Ciebie przykład zaangażowania to ok, dla mnie nie. Ja bym bardzo chciała, żeby oni te zadania NA LEKCJACH przerabiali, a nie - na lekcjach proste przykłady z książki dla zakresu podstawowego, a na zaliczenie z grubej rury. No c'mon.

        I mi chodzi o to, żeby ich najpierw nauczył podstaw (bardzo bardzo bym chciała) a potem brał się za rozszerzenie.
        • ice_flower Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:55
          Żeby przekazać podstawy, to musiałby sam je mieć suspicious
        • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:58
          No zaraz, zaraz. W 1-szym poście było tylko, że za trudne zadania zadaje. O tym, że odwala maniane z drukowaniem gotowych klasówek, błędach i nie uczeniu dzieciaków, piszesz dopiero teraz. Ok, to zmienia obraz i rozumiem, że tak na to patrzysz. A jeśli tak, to na Twoim miejscu wziąłbym te rozwiązania, które źle zrobił i jeśli gość się będzie sadził, to go nimi poczęstował, mówiąc że za chwile ktoś bardziej zdesperowany może pchnąć je na fejsa i nawet bez podawania danych osobowych dzieciaki sie połapią o kogo chodzi i będzie posmiewiskiem przez pare lat
          • maruda2 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:01
            o błędach Kama pisała
            • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:10
              Fakt, teraz widzę, ale nie w 1 poście, a mi czasem zdarza się czytać tylko 1-szy. Moja kulpa
              • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:15
                masz przebaczone big_grin
                • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:16
                  Ide i nie będę grzeszył więcej wink
                  • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:19
                    no co Ty, właśnie pokutę obmyślałam, czekaj wink
          • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:06
            A jeśli tak, to na Twoim miejscu wziąłbym te rozwiązania, które źle zrobił i jeśli gość się będzie sadził, to go nimi poczęstował, mówiąc że za chwile ktoś bardziej zdesperowany może pchnąć je na fejsa i nawet bez podawania danych osobowych dzieciaki sie połapią o kogo chodzi i będzie posmiewiskiem przez pare lat

            Właśnie czytasz w moich myślach, mam na to ogromną ochotę wink tylko właśnie mnie to powstrzymuje, że nie wytrzymam i mu powiem, że jest niedouczony (no nie tak wprost a na to wyjdzie) i potem dzieciaki będą miały przechlapane wink
            • raziel24 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:11
              Ciężki dylemat, urażona duma nauczyciela bywa bardzo kłopotliwa wiem to po sobie kiedyś zagiąłem nauczycielkę z historii i przez 3 lata miałem ostro pod górkę.
              • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:16
                zwłaszcza, że już zostałam ostrzeżona przez innego nauczyciela, że pan od matematyki dysponuje bardzo wrażliwą dumą big_grin
            • gyubal_wahazar Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:16
              Jeśli mogę coś nieśmiało, to jeśli wiesz, że masz rację (a wiesz), to nie pękaj, tylko rób swoje. Jeśli spokojnie, ale konkretnie to rozegrasz, myslisz że gość będzie skłonny by się z Tobą boksować ? Twój chłopak za 2-3 lata z tej szkoły pójdzie, a gość pewnie będzie tam chciał jeszcze troche popracować. Nie masz więcej do stracenie niż on i jeśli trochę myśli to się z tym liczy, nie mówiąc o tym że odwalasz również dobrą robotę dla innych dzieciaków, których rodzice nie byliby w stanie nakryć gościa na błędzie.

              PS Bo humaniści, hehe
              • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:23
                dzięki smile mam plan, żeby zacząć spokojnie - od prośby, żeby podstawę przerobił, jak bóg przykazał. Reszta zależy od tzw. dynamiki dyskusji wink
                A mam wprawę, bo kiedyś komuś pomagałam w mechanice i całe ćwiczenia pokreśliłam na czerwono (doktorant - autor skryptu się "parę razy" pomylił w rozwiązaniach hehe). Czasem ręce opadają, kto te dzieciaki uczy ...
        • mayenna Re: dylemat edukacyjny 17.09.14, 00:35
          Kama: porozumiałabym się z kilkoma innymi rodzicami i poruszyła to na wywiadówce, najlepiej zapraszając na nią także dyrektora. Rozmowa z samym nauczycielem raczej niewiele pomoże - z doświadczenia wnoszę.Sprawdż tez co on napisał w systemie oceniania. Jakie wymagania tam wskazał, bo może on tak uczy z założenia.






    • raziel24 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 13:59
      Też w liceum miałem nauczycielkę z matematyki będącą postrachem szkoły ale na dobre mi to wyszło na studiach ekonomicznych nie miałem problemów z matmą tak jak większość. Co do bycia humanistą to czasami mam wrażenie, że jest to jakiś wymysł pseudonaukowy na poziomie adhd.
      • ice_flower Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:02
        Kiedyś ludzie żyli bez adhd i innych bełkotów i jakoś sobie radzili, bo musieli. Jak ktoś wszystko zrobi za Ciebie, to po co się starać? Proste.
      • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 14:12
        ale ja wiem, sama miałam taką nauczycielkę a teraz bardzo dobrze się, między innymi dzięki niej, orientuję w matematyce. Ale z drugiej strony, oni mają swoje rozszerzenia (języki, historia, geografia), a ściśli ich nie mają.
        Ja wierzę, że można nie mieć głowy do matematyki (na wyższym poziomie oczywiście), tak jak niektórzy nie nauczą się nigdy języka na poziomie wyższym niż komunikatywny
        zresztą, gdyby on ich uczył, a nie tylko wymagał (a sam idzie na skróty) to bym na to inaczej patrzyła
    • maruda2 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 15:27
      Ale w szkole to dzieciaki tak niekoniecznie wiedzą, co chcą robić. Powinny wszystkiego popróbować.
      Choć ja też bym się mega wkurzała, a nawet wkurzałam w szkole podstawowej na nauczycielkę... muzyki. Zabrzmi to głupio, ale najgorszą moją zmorą w podstawówce była muzyka. Za nauczycielką miałam jakąś niespełnioną artystkę, która katowała nas śpiewaniem. To znaczy kazała śpiewać. A ja niestety ani głosu, ani słuchu uncertain
      • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 16:06
        ale to jest liceum i teraz jest tak, że już od pierwszej klasy wybierasz rozszerzenia, nie ma wyjścia. No i oni sobie wybrali rozszerzenia językowe, a pan od matematyki dodatkowo im rozszerza - ale tylko przy zaliczeniach - matematykę wink
        • 81belona03 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 17:30
          -porozmawiaj z innymi rodzicami-od tego należy zacząć,wojenka w pojedynkę nie należy do najłatwiejszych-a potem z wychowawcą klasy,lecz nie zachęcam Cię do buntowania Syna-masz umysł ścisły,dajesz radę bez korepetycji-nie wiadomo,co jeszcze w głowie Syna urodzi się i jaki kierunek w przyszłości wybierze-a matma,wiadomo-podstawa. smile
          • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 20:04
            rozmawialiśmy już z innymi rodzicami z wychowawcą na wywiadówce. No i powiedział, że nie poleca rozmawiania z matematykiem, gdyż ten jest drażliwy. ja naprawdę nie zniechęcam syna do matematyki, ale już jest po tzw ptokach. Chyba większość z Was się nie orientuje, że w obecnym systemie edukacji jest tak, że jak się wybierze klasę w liceum z jakimś rozszerzeniem to nie ma możliwości zdawać matury np. z przedmiotów ścisłych na poziomie rozszerzonym. I to jest mój problem - że nauczyciel niepotrzebnie ich dręczy a być może nie przygotuje ich do zdania matematyki na maturze na poziomie podstawowym.
    • finka9 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 16:10
      Kama ,niestety teraz jest taki trend ,że każdy nauczyciel traktuje swój przedmiot jakby był on jedyny nie biorąc indywidualnych możliwości dziecka . Jak dla mnie wymagania z kosmosu. Masa niezapowiedzianych
      sprawdzianów ,testów na każdym kroku. A prace domowe ? Na kilka stron. Jak dziecko nie jest biegłe w danym przedmiocie to ślęczy do północy .
      U nas w szkole prym wiodą panie od języków . Prześcigają się w ilości zadawanego materiału i jeszcze wzajemnie na siebie napierniczają np. mówiąc : dzieci napiszcie po angielsku -Bardzo nie lubię odrabiać lekcji z j. niemieckiego big_grin
      A w temacie - pogadać spokojnie z nauczycielem .Jak jest drażliwy to może niech zmieni zawód i zajmie się sprzedażą buraków na bazarku tongue_out. Z tego co piszesz wymaga bardzo wiele od ucznów jednocześnie nie wymagając nic od siebie. No bo jeśli zadaje niesprawdzone zadania ,których nie da się rozwiązać to znaczy ,że nie zadał sobie najmniejszego trudu jako nauczyciel . Jak dla mnie do brak szacunku.
    • robert.83 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 16:21

      To zależy moim zdaniem od tego czy chodzi o całą klasę czy nie.

      Jeśli cała klasa jest zagrożona, albo cała klasa jedzie na korkach (bo inaczej będzie zagrożona) to nie jest normalne i to nie jest chyba dobry nauczyciel.

      ALE

      Na pewno ostania rzecz, która pomaga nauczycielowi to kolejka zatroskanych mamusiek z "sugestiami" na temat jak on ma wykonywać swoją pracę/misję (a cholera go wie czy on z powołania czy z przypadkusmile). No i oczywiście każda z mamusiek (a ojce już w ogóle!) uważa, że jej Bartosz, Piotr czy inny Bogusław (brak zdrobnień zamierzony) jest zajebiście wyjątkowy i zasługuje na specjalne traktowanie.
      W tej części mam zdanie jak Gubi. Za grzywę Bartosza i do koszar. Niech sobie chłopak jaja wyhoduje.


      To powiedziawszy...
      Myślę, że jeśli to ten pierwszy przypadek - zbyt ambitny nauczyciel zajeżdżający CAŁĄ klasę i nie umiejący przekazać wiedzy, to trzeba reagować.
      Miałem takie 2 pod rząd nauczycielki z polskiego. Klasa się zbuntowała i nauczycieli wymieniono na normalnego. I to w ostatnim momencie, bo zapóźnienia materiałowe sięgały ponad pół roku.
      • robert.83 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 16:28
        Dodam jeszcze coś o matmie:

        Matematyka to podstawa wszystkiego. To matka wszelkiej mądroścismile.
        Nie można, po prostu nie można jej odpuszczać, bo za dużo daje i zbyt wszechstronna jest jej niezbędność. Pani inżynier to na pewno wie lepiej niż ja.

        Problem z matmą jest taki, że wymaga systematyczności i nie da się jej pospieszyć. Jeśli dzieciak ma problem z danym zagadnieniem to nie przyswoi następnego, bo będzie z tym poprzednim powiązane. Jeśli to potrwa dłużej, to dzieciak wyląduje w paskudnej sytuacji braku w ogóle możliwości nadgonienia. Będzie zniechęcony i dodatkowo to go spowolni.
      • kama265 Re: dylemat edukacyjny 16.09.14, 20:10
        wiesz, ostatnią rzeczą jaką można o mnie powiedzieć to, że jestem zatroskaną mamuśką uważającą, że mój syn zasługuje na specjalne traktowanie big_grin wręcz przeciwnie jakby go jakiś nauczyciel przycisnął, przybiłabym piątkę. Tylko, że ten nauczyciel nie zadaje sobie trudu, żeby nauczyć a tylko wymaga - co powoduje u całej klasy z wyjątkiem jednej dziewczyny - konieczność korepetycji lub w moim przypadku mojego osobistego zaangażowania. I mija się z celem, bo jak wyjaśniałam wcześniej, obawiam się, że to ich nie przygotuje do zdania matury na stopniu podstawowym z matematyki.
        • ewa9717 Re: dylemat edukacyjny 17.09.14, 22:25
          Najspokojniejsza rozmowa z biednym wrażliwcem nic nie da, wychowawca też, jak widać, cykor i ma gdzieś. Pozostaje dyrektor/ka, może normalny? Wychowawcę zobowiązać do zaproszenia dyra na najbliższe spotkanie i spokojnie rzecz omówić. Możesz zostać sama, bo najczęściej rodzice chętnie przyklasną, jesli coś wskórasz, ale w "walce" na wszelki wypadek nie wezmą udziału wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka