painkillerowna
02.08.17, 15:32
Jakiś czas temu - a nie było to dawno - usłyszałam w pracy od ludzi prawdopodobnie szczęśliwych w swoich związkach, że osoby samotne, tudzież single, to nikt inny jak egoiści. Do tego natrafiłam w sieci na taką wypowiedź:
"Singlujący" to grupa osób, które po wkroczeniu w dorosłe życie z dwóch dróg realizacji siebie: rodzinnej i zawodowej postawili zdecydowanie na tą drugą - mówi ks. dr Romuald Jaworski, psycholog i psychoterapeuta, prezes Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. - Niejednokrotnie są to jedynacy o wysokim poziomie narcyzmu i egotyzmu, od dzieciństwa przyzwyczajeni do życia w pojedynkę. Każde spotkanie z drugim człowiekiem w intymnej relacji wiąże się dla nich z poczuciem ograniczenia wolności. A wolność dla tej grupy osób nie jest wartością instrumentalną, ale nadrzędną. Single realizują się na linii życia zawodowego i ludycznego, a więc w schemacie produkcja-konsumpcja. Potrzeby więzi z innymi realizują otwierając się na relacje z ludźmi żyjącymi podobnie. Oczywiście zachowując wysoki poziom neutralności, wolności i braku zobowiązań."
Komu bardziej jest potrzebny psycholog: singlom czy jednak twórcom podobnych do tej wyżej wypowiedzi?