Dodaj do ulubionych

Psy łagodzą obyczaje...

22.01.19, 21:14
Na spacerek sobie wyszłam, kolejny raz w ciągu ostatniej godziny, bo i czworonogów mam kilka, ale nie wszystkie mogą wychodzić "w kupie"- najmniejsze z reguły wychodzą ostanie. Zaczęłam spacer od największego.
Pod osiedlowym sklepikiem, jak zawsze, stała ekipa obserwatorów, powitała mnie niezmiennym- "szacuneczek, królowo". Przed kwadransem wyprowadziłam najmniejszego z moich podopiecznych, na co mój jeden z "poddanych" zareagował żywiołowym -ja pierd...! Więcej nie piję! Przecież niemożliwe, żeby ten owczarek tak nagle zmalał!
Obserwuj wątek
    • szarlotka_ja Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 21:46
      To ile masz tych psów?
      • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 21:49
        "Tylko" trzy smile
        • szarlotka_ja Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 21:50
          Łeee, myślałam, że z 15 tongue_out.
          • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 21:56
            Zauważyłam, że na tym forum to jest dużo takich osób, co nie dość, że nic nie wiedzą, to jeszcze nic im nie pasuje wink
            • szarlotka_ja Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:00
              Ale, że o co chodzi?
              • silencjariusz Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:05
                Auto myśli, że szpilę chciałaś wbić Sowie. I to jej nie pasuje.wink
                • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:10
                  Silu, myślenie w sposób autoteliczny nie jest Twoją mocną stroną wink
              • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:08
                Bardzo duże problemy z komunikacją są, bardzo wink
                Pyta się człowiek o Blue Monday, to nikt nic nie wie.
                Stawia człowiek kawę, to herbaty chcą.
                Smalec człek robi, to wybrzydzają, że ze świni.
                Trzy psy ktoś ma - nie, źle, bo chcą piętnaście.
                Rosół gotują - też niedobry.
                Bardzo źle tu jest, bardzo wink
                • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:17
                  Ewentualne szpile dobrze robią na krążenie, ale ja ich tu nie widzę wink
                  Kawę ja jutro stawiam, herbatę też, ale nie liczcie na wczesne godziny ranne, bo najpierw "stadko" muszę wyprowadzić wink
                  Smalec robiłam wczoraj i gdybym znała preferencje, to bym wrzuciła foty na forum, w kilku wersjach smakowych wink
                  No źle jest...Bardzo źle...Bo nie nadążam za "zaszłościami" wink
                  • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:21
                    Ano widzisz. Może to dobrze, że nie wiesz, co tu się wyprawiało wink
                    Jakie tu marudzenia były, jakie żądania o tagliatelle i trufle zamiast rosołu wink
                • marcepanka313 Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:23
                  autoteliczna napisała:

                  > Pyta się człowiek o Blue Monday, to nikt nic nie wie.

                  No nie....odpowiedziałam jak umiałamwink

                  > Stawia człowiek kawę, to herbaty chcą.

                  Kawę robię sama, bo wcześnie się budzę wink

                  > Smalec człek robi, to wybrzydzają, że ze świni.

                  Nie jadłam ale i nie wybrzydzałamwink

                  > Trzy psy ktoś ma - nie, źle, bo chcą piętnaście.

                  Mam jednego ale wyjątkowego i się innch nie czepiamwink

                  > Rosół gotują - też niedobry

                  Słowem nie skrytykowałamwink

                  Coś jeszcze?big_grin


                  • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:28
                    Wybroniłaś się, Marcysiu smile

                    Uważam, że inni nadal są winni wink

            • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:12
              autoteliczna napisała:

              > Zauważyłam, że na tym forum to jest dużo takich osób, co nie dość, że nic nie w
              > iedzą, to jeszcze nic im nie pasuje wink

              ale pocisk, kulą w płot, ale zawsze http://emots.yetihehe.com/1/hmmm.gif
              • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:14
                O, i Samiemu też coś widzę nie pasuje wink
                • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:17
                  ja widzę że nie pasuje, że coś innym niby nie pasuje wink
                  ale może to tylko taki dzień...
                  • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:18
                    A nie, spoko, pasuje, ale się tak drażnię, że niby nie pasuje wink
                    Teraz pasuje? wink
                    • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:22
                      Jak się przyczepić, to do kogoś fajnego, wtedy takie przyczepienie miłe jest wink
                      • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:25
                        No tak - ja się przyczepiłam do wszystkich, a Ty do mnie wink
                        Wszystko jasne http://emots.yetihehe.com/1/mruga.gif
                        • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:30
                          czy wszystko to nie wiem, czy jasne też nie wiem, i czy znowu będę winny, tego też nie wiem wink
                          • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:34
                            Prawdziwie sokratejska odpowiedź http://emots.yetihehe.com/1/mruga.gif
                            • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:41
                              jeśli sokrates to ten z rzeźby myśliciela to może, a jeśli nie, to nie wiem czy odpowiedź się zgadza wink
                              • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:44
                                Ja też nie wiem, ale ten z rzeźby samyśliciela powiedział, że dobrze powiedziałeś wink
                                • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:58
                                  o jaka spryciulka big_grin wink
          • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 21:59
            Szarlotko, to szczyt moich fizycznych i lokalowych możliwości, choć chciałoby się więcej wink Trzy psy, razy trzy (albo i więcej) spacerków dziennie, to większość mojego wolnego czasu. Nie uważam go za zmarnowany, ale czasem marzy mi się spacer- dla samego spaceru smile
    • silencjariusz Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:04
      W moim przypadku nie łagodzą.suspicious
      • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:10
        silencjariusz napisał:

        > W moim przypadku nie łagodzą.suspicious

        Ech...No wiem, Silu...I ubolewam, bo chyba miałeś same złe doświadczenia z psiakami. Nie próbuję nikogo "nawracać". Tak mi się tylko dzisiejsza sytuacja pod Forum podpadła smile


      • kevinjohnmalcolm Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:16
        W moim przypadku też nie łagodzą, już tyle razy w życiu byłem pogryziony, że reaguję na nie jak kot.

        https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQTveZGlIxiV_M0v36FTXTv7qHFcYh63J26rj-qz7iQtin4EH4f
        • silencjariusz Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:18
          Żółwik.
        • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:19
          Więcej razy kotek podrapie jak piesek pogryzie, kto co woli wink
          Koty to te "inteligentne", psy to te "głupie" big_grin
        • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:21
          smile Moje psy lubią koty. Nie tylko jako przekąskę wink
    • marcepanka313 Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:17
      Jeśli nawet nie obyczaje, to właścicieli z pewnością. wink
      • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:23
        Oj, nie zawsze wink
        • marcepanka313 Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:27
          No jak nie.... Ja taka złagodzona. big_grin
    • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:24
      Sówko wróciłaś więc opowiadaj co tam ciekawego, już niedługo pierwszy miesiąc nowego roku, 1/12 jak ten czas zasuwa... no i niespodzianki miały być jak wrócisz, ja wszystko pamiętam wink
      • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:32
        samysliciel napisał:

        > Sówko wróciłaś więc opowiadaj co tam ciekawego, już niedługo pierwszy miesiąc n
        > owego roku, 1/12 jak ten czas zasuwa... no i niespodzianki miały być jak wrócis
        > z, ja wszystko pamiętam wink

        smile)
        Daj mi się, Samy, ogarnąć w forumowej rzeczywistości, a dotrzymam słowa smile
        U mnie nic ciekawego. Może tylko to, że mogę w ogóle pisać, a prognozy były nieciekawe.
        Dobrze, że się z Wami nie żegnałam "ostatecznie", bo teraz czułabym się co najmniej głupio wink


        • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:34
          Takie już jest, zdrowie na każdej płaszczyźnie kruche, a powroty (nie)spodziewane wink
          Nie znasz dnia ani godziny...
          • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:40
            Ale, śpij spokojnie! Nie będę podważać Twojej płaszczyzny wink
            • samysliciel Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:43
              ani ja Twojej wink
        • szarlotka_ja Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:38
          Cieśń nadgarstka czy gorzej?
          • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:43
            szarlotka_ja napisała:

            > Cieśń nadgarstka czy gorzej?

            Cieśń. Z dużymi komplikacjami. Druga ręka w najbliższej przyszłości. Ale jestem cała w dobrych emocjach, bo w ogóle mogę z Wami pisać smile
            • szarlotka_ja Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 22:47
              Nerw uszkodzili?
              • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 22.01.19, 23:02
                Raczej nie. Był bardzo sponiewierany już przed zabiegiem, dlatego efekt był loterią. Za długo czekałam, bo mam wysoki próg bólu i zawsze mi się wydaje, że "dam radę" smile
                Podobnie było z kręgosłupem szyjnym, dopóki nie zagroził mi wózek i musiałam poddać się implantacji.
                Nigdy nikomu tego nie mówiłam (nie licząc najbliższych), ale z Wami jestem jestem szczera do bólu. Jeśli już jestem smile
                A jestem, a raczej bywam- mimo wszystko smile
                • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 09:28
                  sowa.zagrodowa napisała:

                  ... zawsze mi się wydaje, że "da
                  > m radę" smile
                  > Podobnie było z kręgosłupem szyjnym, dopóki nie zagroził mi wózek i musiałam po
                  > ddać się implantacji.
                  > Nigdy nikomu tego nie mówiłam (nie licząc najbliższych),

                  Bardzo jesteś dzielna Sówko... dużo rzeczy zdrowotnych zaliczyłaś "do przodu" - teraz już będzie ze wszystkim łatwiej... każdy z nas ma jakieś choróbska/bolączki, ale grunt to pozytywne podejście i wiara, że wszystko będzie oki... A Ty wychodzisz na prostąsmile

                  Kto to powiedział? Jakoś tak leciało:
                  "Ostatecznie na końcu wszystko się ułoży. A jak się nie układa, to znaczy że ... jeszcze nie koniec" wink
                  I tego się trzymamywink
                  • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 11:00
                    Nie uważam się za szczególnie dzielną, Buntosiu smile Wychodzę z założenia, że jak się coś psuje, to trzeba naprawić. Najgorszą rzeczą jest dla mnie brak kontroli nad swoimi "poczynaniami" i uzależnienie od innych. Nie wyobrażam sobie tego- jeszcze nie teraz smile Zdecydowanie na to za wcześnie i mam jeszcze mnóstwo planów do zrealizowania, a do tego potrzebna mi sprawna "powłoka" wink
                    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 12:00
                      sowa.zagrodowa napisała:

                      > Nie uważam się za szczególnie dzielną, Buntosiu smile

                      Znosisz z wielką mądrością i pogodą ducha... Jesteś dzielna! wink

                      > Najgorszą rzeczą jest dla mnie brak kontrol i nad swoimi "poczynaniami" i uzależnienie od innych. Nie wyobrażam sobie tego-

                      Tak. Ja też najbardziej boję sie uzależnienia od innych. Ale może dlatego, że nie mam przy sobie nikogo, na kim mogłabym naprawdę polegać. To moja życiowa porażka.
                      Na przykład teraz: pokłóciłam się z facetem, a syn się nie odzywa. Jestem chora. No i niby wśród ludzi, a sama - muszę się zmuszać do ogarniania zakupów (bo coś muszę jeść) i chodzenia z psem trzy razy dziennie, pomimo wymiotów i temperatury. Bo facet woli rozkminiać w saunie z kolegą nasze związkowe problemy, a do głowy mu nie przyjdzie, żeby się odbrazić i mi jakoś pomóc (wie żem chora, ale ON cierpi! tongue_out). A syn ma swoje problemy.
                      Jpdl, jak tak myślę - to pod względem rozgrywania swojej sytuacji "międzyludzkiej" jestem kretynką wink

                      > mam jeszcze mnóstwo plan ów do zrealizowania, a do tego potrzebna mi sprawna "powłoka" wink

                      dokładnie! cel: jak najdłużej sprawna, aby nie musieć polegać na innych tongue_out
                      • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 13:28
                        Jeżeli nie bierzemy pod uwagę niezawinionych okoliczności życiowych na jakie nie mamy wpływu (typu wypadek itp.) to pozostaje nam jak najdłużej pracować intelektualnie + systematyczny wysiłek fizyczny (ćwiczenia, sport etc.) - wtedy mamy największe szanse na możliwie późną starość w wersji Alzheimer/demencja/operacje/leczenie czy inne problemy fizyczne.
                        Jak nie dbamy o ciało (a z reguły niespecjalnie dbamy - choć na szczęście nie jest to regułą) i odpuszczamy sobie "wyzwania intelektualne" (choćby czytanie czy nauka czegoś nowego) to mamy jak banku późniejszą zależność od innych - rodziny, opiekunów, pomocy społecznej, służby zdrowia, etc.
                        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 15:51
                          obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:

                          > Jak nie dbamy o ciało (a z reguły niespecjalnie dbamy - choć na szczęście nie j
                          > est to regułą) i odpuszczamy sobie "wyzwania intelektualne" (choćby czytanie cz
                          > y nauka czegoś nowego) to mamy jak banku późniejszą zależność od innych - rodzi
                          > ny, opiekunów, pomocy społecznej, służby zdrowia, etc.

                          Czy jednak nie jest to bardziej kwestia genów? Możemy dużo zrobić, ale ile sportowców i "dużo czytających" przedwcześnie gryzie ziemię?
                          Moim zdaniem trochę spraw jest w naszych rękach, ale wolałabym, aby było tego więcej.
                          W każdym razie można sobie zrobić badania genetyczne na skłonność do tego czy owego (trochę drogie jeszcze), a nawet badania wykrywające Alzheimera na 20 lat przed zachorowaniem... wtedy ta "profilaktyka" nabiera dopiero realnego kształtu... niestety tak jesteśmy zrobieni, że dopiero realne zagrożenie na nas działa (generalizuję ofkors).
                          • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:40
                            Buntosia ma sporo racji. Nie wszytko zależy od nas, czy nawet od genów. Ale to temat na dłuższe dywagacje smile
                            • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:42
                              Sówko! Dbaj o siebie! Zdrówka Ci życzę kiss
                              • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:49
                                Dziękuję, Autko kiss
                                Daję radę- wszak złego diabli nie biorą wink
                                • autoteliczna Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:53
                                  Nie mów tak, Ty niedobra wink
                                  • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:59
                                    big_grin No, sama widzisz wink
                      • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 21:08
                        bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

                        Ale może dlatego, że n
                        > ie mam przy sobie nikogo, na kim mogłabym naprawdę polegać. To moja życiowa por
                        > ażka.

                        Nie traktuj tego w ten sposób, Buntosiu. Zabrzmiało jak ostateczne rozliczenie, a przecież dopiero wkraczasz na nowa drogę.
                        Na syna z pewnością możesz liczyć, choć to trudniejsze w realizacji, skoro mieszka osobno. Wystarczyłoby (tak myślę) poprosić o pomoc, a z tym pewnie masz podobny problem jak ja wink

                • szarlotka_ja Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:11
                  Łooo matko bosko, to coś Ty nawywijała? Implanty w szyi, nie robi się z błahego powodu tongue_out.
                  • sowa.zagrodowa Re: Psy łagodzą obyczaje... 23.01.19, 18:42
                    A nic takiego smile Żyłam sobie aktywnie, pracowałam z zapałem i sobie "wypracowałam" wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka