Z portalu randkowego. Moja kumpela jeszcze wierzę wciąż, czekam wciąż

Ale dzisiaj zwątpiła.
Dopiero skończyłyśmy wino, bo na trzeźwo się nie dało, ale pan dał się zbajerować i pociągnąć za język.
A zaczęło się pięknie: przystojny, wrażliwy (z pierwszych postów), bezwzględnie oddany dzieciom (ma nawet zdjęcia z nimi). Jednym słowem: dobra partia.
Nie będę was zanudzać śledztwem, ale powiem o wyniku (za zgodą kumpeli).
Otóż pan po długiej rozmowie na tematy również podejścia do seksu (czy nie jest pruderyjna i takie tam) zapytał, czy nie będzie jej przeszkadzać, że jest biseksualny. Do zastanowienia. Entuzjazmu nie było, ale... nie powiedziała, że kategorycznie nie. No to pan zapytał znowu, czy będzie jej przeszkadzać, że ma partnera! Takiego na stałe, nie żaden tam siusiumajtek.

Zapytałyśmy, po co mu w takim razie kobieta do stałego związku (tak deklarował). Odpowiedź: bo kobieta może wnieść w NASZ związek coś ożywczego.

A teraz ja się pytam szanowne forum:
CO?