Dodaj do ulubionych

Odnalezc siebie...

24.04.21, 17:57
Pierwsza mysl. Pewnie znowu o tym samym bedzie pisac... Pewnie o pierdolach bedzie nawijac. Otoz.... Wczoraj.... Znalazlam klucz do szczescia. Wczoraj zapalila sie we mnie nadzieja. Wyszlam z mysli ktore tak mnie dobijaly, ze zmarnowalam sobie zycie. Wyszlam z bezsilnosci bo w koncu ujrzalam czego mi brakowalo najbardziej w zyciu. Zrozumialam co musze zrobic by zyc...
Jestem na forum 8 lat. Przez tyle lat tego szukalam... Szukalam w kontakcie z ludzmi. Szukalam.... Zrozumienia. Szukalam slow ktore moga mnie naprowadzic do uwolnienia. Szukalam slow jtore mnie pokieruja, wskazac sciezke zyciowa, wskazac jesli cos zle robie (uwielbiam sluchac innych. Jak mnie widza). Przyszlam tutaj na forum w momencie gdy sie odblokowalam. Gdy z mega zamknietej osoby stalam sie otwarta. Poczatkowo tylko w pisaniu. Piszac tutaj przyjelam jedna zasade. Pokaze sie dokladnie taka jaka jestem. Pokaze swoje nagie mysli. Piszac tutaj nauczylam sie wyrazac swoje emocje. Kazda moja japa miala odbicie u mnie. Kazda emotka. Po jakims czasie na forum znalazlam swojego pierwszego faceta. Z nim nauczylam sie bycia z czlowiekiem, bycia z mezczyzna. Fajnie bo oboje bylismy uposledzeni jesli chodzi o kontakt z czlowiekiem. Oboje sobie pomoglismy.
I co.... Pisalam 8 lat, szukalam. I nie znalalzlam najwazniejszego. Nie znalazlam zrozumienia. Teraz o moim kluczu. Dopiero wczoraj to do mnie dotarlo. Moim kluczem w zrozumieniu, w akceptacji, w odnaleziniu milosci jest to..... Bym.... Sama tego dokonala. To ja siebie musze odnalezc. Nikt tego nie zrobi. Nikt tak dobrze nie zna mnie samej, jak wlasnie ja.... A ja cale zycie wrecz odwrotnie. Uciekalam od siebie. Uciekalam od bolu od cierpienia. Chowalam go.... Tylko po to by nie czuc (chyba jestem dosc wrazliwa osoba.. Dlatego to zrozbilam. A wiekszosc zycia myslalam ze jest odwrotnie. Skoro nie czuje bolu to jestem niewrazliwa) Nie czulam nawet pragnienia. Checi milosci. Wszystko ukrylam.
Dopiero wczoraj odnalazlam gdzie to jest ukryte. Bedac wczoraj w pracy pierwszy raz w zyciu zaczelam ze soba rozmawiac (dzien wczesniej wybralam sie do psychologa. Wydawalo mi sie po wizycie ze nic nie zrobil. Ja tylko mowilam. Przekazalam wszystko co juz wiedzialam. Zadnego odkrycia. Powiedzialam o swoich blokadach ktorych sie pozbylam, o swoich strachach. Wyszlam ze spotkania i... No nic big_grin dopiero jak wrocilam na mieszkaniu zaczelo sie dziac. Zastanowilam sie nad pytaniem. A najwiecdj sie dzialo wczoraj w pracy. No zaczelam ze soba gadac big_grin Jakie to bylo dziwne.... Zaczelam wiecej rozumiec i pojawil mi sie w glowie pewien obrazek..... Wyobrazilam sobie ze psycholog jest klucznikiem ale nie dal mi kluczu. Wskazal mi jedynie cele. Przed ta cela byl fotel na ktorym usiadlam. Co zobaczylam za kratami? Zobaczylam uwieziona osobe. Kobiete... Miala twarz zaslonieta potarganymi wlosami. Wlosy byly bez blasku, bez zycia. Siedziala podkulona pod sciana. Na sobie ubrana miala dluga sukienke. Sukienka byla biala w czerwone kwiaty. Nie... To nie kwiaty... Ta sukienka byla zakrwawiona.. Kobieta ta byla wtulona.... W sama siebie. Usiadlam... Patrze na nia... I mysle.... To jest najsmutniejszy czlowiek jakiegokolwiek widzialam w swoim zyciu.. . Przepelniona tak wielkim bolem, z ktorym jest sama. Nikt jej nie zna. Nikt do niej nie wchodzi. Nikt jej nawet nie przytuli... Jest jedna istota ktora ja odwiedza. To demon... Przychodzi do niej glownie noca. Ona uwalnia swoj bol....
Patrzylam na nia i w glowie mialam jedno. Tak bardzo chce jej pomoc... Tak bardzo chcialabym ja przytulic. Chcialabym ja stamtad uwlonic. Ona nawet nie moze podejsc do krat. Lancuch ma u nogi przytwierdzony do sciany. Mino ze jest w stanie zrobic kilka krokow... Siedzi podkulona. Rekami probuje sie otulic.
W koncu cos zrozumialam....

Jeszcze nie ma mnie
Chociaż w sobie mieszkam
Błąkam się po ścieżkach
Jak cień
W myślach gdzieś
Tyle krętych dróg
Plącze mi się w głowie
Z drugiej strony powiek
Bez tchu dosyć już
Wracam do siebie
Żeby znowu być
Można znów pisać
I otwieram drzwi

Zrozumialam ze to wszystko czego szukalam mam w sobie. Musze odnalezc siebie. Przytulic.... Musze sie polubic.
Postanowilam cos zrobic. Zamiast pisac do ludzi. Zamiast pisac na forum, zaczne pisac... Do siebie smile caly czas pisalam na telefonie. Uzywajac jedynie kciukow. Zaczne uzywac wszystkich palcow. Przeniose sie na laptopa. Bedzie to swego rodzaju pamietnik. Bede przekazywala sobie wlasnego odczucia i sprobuje siebie zrozumiec.
Dzisiaj szwendalam sie po parku. Jednym, drugim. Bylam tez nad woda. Mega fajne uczucie gdy sluchalam piosenki gdzie byl fortepian. Zamknelam oczy... I slonce oraz woda graly na moich powiekach za pomoca swiatlo cienia.
Jedno zdjecie z dzisiejszego dnia. Oraz piosenka ktora pasuje. Wracam do siebie, mozna znow pisac. Pisac dla siebie. W koncu cos zrobie wylacznie dla siebie. Zaluje jednego ze moje litery sa takie ubogie, nagie... Nie maja zadbego strojnego szyku. Nie maja na sobie garnituru, krawatu. Sa nagie i proste. Gdyby nie to.... Gdyby moj jezyk byl inny moglabym nawet wydac ksiazke. Kolezanka mi powiedziala ze jak mnie poznala to strasznie przypominam jej Virginie Woolf, pisarke. Przekazuje mysli z ogromna dawka emocji. I widzie wiecej w drobnostkach, widzi szczegoly ktorych wiele osob nie zauwaza. Zaluje ze moj jezyk jest taki prosty. No ale dobra. Pisze dla siebie smile
W tym poscie brakuje tylu emocji bo to juz odgrzewany kotlet. Wczoraj gdy mialam wlasnie te mysli gdy w koncu cos zrozumialam i odkrylam, emocja we mnie byla. Oki. Koncze smile na koniec kwiat ktory kiedys sie rozwinie smile i piosenka.
Obserwuj wątek
      • mavika_88 Re: Odnalezc siebie... 24.04.21, 19:20
        Haha wlasnie od Dobroduszki sie dowiedzialam co miales na mysli. Ze Wirginia naladowala sobie kamieni do kieszeni i poszla na dno. Nie poradzila sobie ze smutkiem...
        Haha Dobroduszka jak przeczytala ten post to az jej lzy polecialy. Wzruszyla sie. "jeju, milo ze napisalas o mnie w ten sposob. Nikt tak jeszcze nie zrobil. Jak bedziesz slawna to powiem ze to o mnie bylo big_grin"
        "Ty masz dar ubierania emocji w slowa. Sa prawdziwe, szczere, emocjonalne. Jakbym czytala Budde" to jej slowa
        • mavika_88 Re: Odnalezc siebie... 24.04.21, 21:11
          "Kazda pozytywna mysl jest promykiem gdy jestes pograzona w myslach czarnych" Dobroduszki slowa wlasne. Napisala je dzisiaj (dzisiaj wymyslila) a za jakis czas pokazala zdjecie chmur i przebijajacego sie slonca. Wyjrzalam za okno. Moj widok byl jeszcze piekniejszy. I widac bylo te promyki bardziej niz u niej na zdjeciu tongue_out u niej bylo widac tylko swiatlo przeswitujace z chmur. Promyk nadziei pojawil sie u mnie na zdjeciu. Trzeba go odnalezc w sobie.
          Aaaa i dodala jeszcze zabawne slowa po przeczytaniu postu. "Mam nadzieje ze juz nie bedziesz plywala z fladrami. To juz pingwiny sa lepsze bo takie smieszne bo jak nurkuja to puszczaja takie babelki. A od ich skory jak pada swiatlo to robi sie tecza" smile
    • mavika_88 Re: Odnalezc siebie... 24.04.21, 18:52
      "Jeszcze patrzę tak
      Jakby zmysły byly
      Z dźwiękoszczelnej szyby na świat patrzę tak
      Zbieram siebie w garść
      Trzeba mieć nadzieje
      Nią się w całość skleję
      Tak jak zbity dzban"

      Trzeba miec nadzieje. Ja ja odnalazlam. Znalazlam swiatlo, sciezke ktora musze podazac. Wiem co musze zrobic.

      "nie da się tak żyć żeby zawsze być reklamą szczęścia bo uśmiech w gardle stanie ci jeśli nie bywa źle nie dowiesz się że może być lepiej że może być lepiej"

      Kolezanka ktora poznalam 5 mies temu. Dobroduszka przeze mnie nazwana. Od miesiaca mi mowi.... Nie poznaje Cie. Co sie z Toba dzieje. Gdzie Twoja dziecieca radosc. Gdzie zniknal Twoj usmiech. Ona mnie przez dlugi czas trzymala przy usmiechu. Swoja obecnoscia. Wymienialysmy sie usmiechami.
      Miewalam juz doly, miewalam momenty odcinki. Trwaly one kilka dni. Tydz, dwa maks ake byly orzeplecione dniami z usmiechem. To byl najdluzszy czas gdy stracilam usmiech. Gdy zamknelam sie w sobie. Ona nie znala wczesniej moich smutasow. Moich odcinek. Dlatego dla niej to byl taki szok.
      Ostatni miesiac a na pewno ostatni tydz byl tak ciezki, negatywny ze jednego dnia. Nic.... Komoletnie nic nie moglo wywolac mojego usmiechu. Nawet ona, Dobroduszka. A wczesniej bywalo tak ze ktoras z nas miala jakis dolek to wystarczylo ze na siebie popatrzylysmy. Tamtego dnia, patrze na nia ona sie usmiecha a mnie.... Nie ma.... Gdzie jestem? Tamtego dnia sie topilam.... Mialam w glowie obrazek. Mialam te same odczucia. Siedze przy stanowisku i slysze glosy ludzi, slysze ich smiechy, tacy radosni. Ich glosy byly w oddali i przytlumione przez wode ktora mnie zalala. Czulam sie wtedy jakbym byla pod woda. Jakbym sie topila. Jednak nie wykonywalam zasnych ruchow. Zeby sie nie zdradzic. Bylam jak bojka ale ciezka... Bo nie plywalam. Bylam zanurzona w bezruchu. I.... Straszne to ale bylo mi tam dobrze. Tamtego dnia Dobroduszka na przerwie pyta sie co robie o czym mysle a ja.... Ze plywam. Ona sie pyta z kim i od razu ciagnie dalej. Z delfinami? A ja na to. Z fladrami... Co robisz pyta. Odpowiadam. Siegam mulu. Po pracy powiedzialam jej o swoich odczuciach. Wtedy mialam wrazenie ze sie topie. Utopilam sie w negatywnych myslach. Teraz to wiem. Myslami kreujemy swoj swiat. Wtedy nie potrafilam inaczej... Powiedzialam jej jkie mialam odczucia. Ona cisza.... Przerazilo ja. Nie wiedziala co odpowiedziec. Wiedziala ze nie jest dobrze. Widzialam w jej oczach jk bardzo chce mi pomoc. W jej slowach. A nawet w lekko drzacym glosie... To on wtedy mnie wyciagnela. Wrocilam na mieszkanie i od niechcenia byla druga proba odnalezienia psychologa. Pierwsza sie nie udala. Znalazlam kobiete na czuja. Bez opinii, tylko patrzac na nia. Sie okazalo ze jest na urlopie macierzynskim. Odpuscilam szukanie. Po tyg gdy tamtego dnia sie topilam.... Gdy widzialam reakcje Dobroduszki jak bardzo chce mi pomoc a nie moze.... To podjelam druga probe. Juz mialam odpuscic gdy nie moglam potwierdzic wizyty tongue_out ale weszlam na kompa. Na tel nie moglam sie zarejestrowac na portalu. Weszlam i sie udalo. Wizyta w maju. Super. Mam czas. Tym razem byl to mezczyzna. Odpisal praktycznie od razu. Ze tego dnia nie moze, ze znajdziemy inny termin. Co wtedy poczulam? Dziwne. Poczulam juz wtedy cieplo, nadzieje i pojwil sie lekki usmiech. Jedyny tamtego dnia. Dziwne.... Odpisal mi ze nie spotkamy sie w maju... Ale odpisal!! Nawiazal kontakt. Mialam mysli ze pewnie jeszcze dluzej bede czdkac. Nastepnego dnia odpisal. Czy jutro mi odpowiada. Lekki szok. Lekki strach. Czemu tak szybko ale to dobrze. Zgodzilam sie.
      Druga wizyta juz w poniedzialek smile
      Jesli nie bywa zle. Nie dowiesz sie ze moze byc lepiej. Bylo zle.....

      "dziś podnoszę wzrok za długo był przy ziemi dość pochmurnych jesieni już czas, mój czas nie miej mi za złe gdy się w myślach gubię tak jak wszyscy ludzie czasem poddaje się wracam do siebie żeby znowu być można znów pisać i otwieram drzwi"

      No dobra. Wracam do siebie tongue_out
      • mavika_88 Re: Odnalezc siebie... 26.04.21, 23:48
        Dzieki smile i nie dziekuje. milo.
        Musialam chyba siegnac dna... By sie odbic... Jesli nie bywa zle nie dowiesz sie ze moze byc lepiej.
        Rownowaga.... Taka mysl z dzisiaj. Nie bez powodu. Takie slowo zauwazylam w gabinecie. To moje motto, moj klucz do odnalezienia siebie. Dzisiaj byla deuga wizyta. To byl chyba najbardziej emocjonalny dzien w moim zyciu.... Co zrobilam? Przczytalam ten post. Zapytalam czy tak moge zaczac. Oczu nie pomalowalam. Czulam ze poleca lzy. Pierwsza wizyta bylam rozpoznaniem terenu. Na drugiej juz wiedzialam ze moge sie odkryc... Calkowicie. Pokazac najwiekszy bol. Przeczytalam a emocja mna targaly. Niby te slowa nie maja w sobie nic wielkiego. Nic konkrefnego ale to ja wiem co w nich siedzi. Troxhe szok bo jak emocje ze mnie wychodzily czylam ze On klucznik tez to czuje. Nie patrzylam na Niego. Skupilam sie na swoich odczuciach ale w oddali czulam jego zaszklone oczy, nie tylko zaszklone.... Ale nie chcialam sie na Nim skuoiac. Ale i tak do mnie docieralo.... Ze i do Niego to rowniez trafilo co w danej chwili czulam. Troxhe szok. Bo nie spodziewalam sie ze gdy to przeczytam to wyzwola sie we mnie takie emoxje. W tych slowach z postu nie bylo nic konkretnego. Dopiero pozniej sie odkrylam... Powiedzialam gdzie jest najwiekszy problem. Ale juz bez takich emocji. Po napisaniu tego postu przeczyyalam sobie to na glos i wtedy pojawily sie emocje ale nie takie.... Przeczytalam zeby wiedziec ile "strace" czasu.
        Tak w ogole... Klucznik nie ma klucza. Wiem to. Nie da mi. Mam go ja. Tzn tamta ja... Tamta uwieziona.... I mam jeszcze... Wybujale ego big_grin cholernie wybujale. Ale tak negatywnie tongue_out mysle o sobie zle i skupiam soe na wygladzie. Na tym co w nim zlego. ROWNOWAGA!! Przyszlam z pracy i sobie poisalam. Spisalam steone na czystej kartce. (biala czysta. Byla przeznaczona do malowania. Rok temu czystopis kulilam.). Wczoraj zrobilam cos mega. Cos co ostatnio robilam w dziecinstwie. Namalowalam cos wylacznie dla siebie. Konia.... Konia ktorwgo malowalam za dziecka. Taki sam. I co? Nawet on nie jest w rownowadze. Tylne lapy sa spokojne... Ale przednie... Jedna sztywno idzie do przodu. Druga sie cofa... Ugieta. Ale kon wyszedl i tak piekny. No dobra. Ladny. I gory i zachod i jeden kwiat i kamien obrosniety trawa. Jeszcze rzeczki brakuje big_grin juz mam sporo wnioskow z dzisiaj. I powiedzialam klicznikowi na koniec slowa "juz Pana lubie". Nie mialam gotowki, myslalam ze mozna karta. Powiedzial ze nasteonym razsm uregulujemy. Widac ze On jest z powolania smile
        • mavika_88 Re: Odnalezc siebie... 27.04.21, 00:34
          Uffff zapisalam 3 czyste steony. Jedna o rownowadze. 2 pozostale o wspolczuciu w buddyzmie. Wniosek zaskakujacy. Nie wspolczuje innnym (myslalam ze jest wrecz odwrotnie). Nie wspolczuje bo... Jestem nieswiadoma cierpienia innych. Nawet jesli czlowiek wydaje sie byc zly, to nie jest... (to tylko nasza ocena. Nasze ego). Cierpienie wywoluje zlosc. Jesli oceniamy tylko to jaki jest np zly, tzn ze nie wspolczujemy. Kazda istota cierpi... Nie mozna widziec tylko swojego cierpienia. (malutki wycinek. Popisalam 3 strony i jeszcze magicznych flamastrow uzylam zmieniajacych kolor. Takie tylko mialam) sie zmeczylam...
      • mavika_88 Re: Wole zgubic sie z... 27.04.21, 07:23
        Nie dziwie sie to musi byc szczescie. Pytanie czy nie zludne? Skoro ciagle czegos szukasz a jednoczesnie przy czyms trwasz co nie daje Ci szczescia to moE ciagle Ci go brakuje. Nie zostales zaspokojony szczesciem. Moze jednak samemu mozna sie zaspokoic smile
        Powtorka. Znowu po pierwszej wizycie zasnac nie moge big_grin znowu poszlam po i obudzilam sie sporo przed budzikiem po 7. A jeszcze tydzisn temu budzik mnie nie dobudzal. Budzik mi tylko przypominal, ze zycie nie ma sensu.....ze sie budzisz zd snu gdzie Ci lepiej. No jaka ja bylam ze soba nieszczesliwa big_grin mega dziwne uczucie jak sie czlowiek otwiera na samego siebie i zaczyna ze soba gadac. Powiem ze to nawet mega interesujace gdy poznajesz samego siebie. Co w Tobie drzemie.
        • prawda_we_mgle Re: Wole zgubic sie z... 27.04.21, 12:02
          mavika_88 napisała:

          > Powtorka. Znowu po pierwszej wizycie zasnac nie moge big_grin znowu poszlam po i obud
          > zilam sie sporo przed budzikiem po 7. A jeszcze tydzisn temu budzik mnie nie do
          > budzal. Budzik mi tylko przypominal, ze zycie nie ma sensu.....z

          Nie czytałam wszystkiego, ale fajnie, że chodzisz na terapię, Mavi. Tylko terapia da ci trwały efekt smile
          pozdrawiam! smile
        • obrotowy ma-viko, szczescie faktycznie jest uluda... ale... 28.04.21, 06:45
          mavika_88 napisała:
          > Nie dziwie sie to musi byc szczescie. Pytanie czy nie zludne?
          Skoro ciagle czegos szukasz a jednoczesnie przy czyms trwasz c
          o nie daje Ci szczescia to moE ciagle Ci go brakuje.


          - istotnie.

          ma-viko, szczescie jest uluda... ale...
          bo czlekowi zawsze czegos brakuje i szuka dalej.

          ale warto zdobywac, a potem sie cieszyc z tego - co sie zdobylo...
          a potem narzekac i probowac dalej smile))
      • mavika_88 Re: Odnalezc siebie... 29.04.21, 10:22
        smile bedzie cholernie ciezko. Wiem to. Ja chyba lubie trudne sprawy. Dla siebie znalazlam sciezke. Wiem co robic. Tocze walke ze soba i wiem ze z tego wyjde. Ciezka walka bedzie ale bedzie ciezsza bo juz nie sama.... Nie tylko ja mam problem.. Ktos moze miec nawet wiekszy. Tak wiec toczyc bede 2 walki jednoczesnie. Ktos mi kiedys powiedzial ze nie jestem czlowiekiem. Nie jestem big_grin dlatego czuje ze moze sie to udac. Ze soba wiem ze wygram. Wroce do rownowagi. No wiem to!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka