hesse.1
02.01.09, 16:01
.czy może jestem zbyt rozżalony,aby odnaleźć początek?Wiem jedno,jeszcze nie trafiłem na słowa,które mogły by jednoznacznie kojarzyć się z pragnieniami.Ciągłe nieporozumienia i pomyłki,ciągłe
kłamstewka,substytuty uśmiechu.Samotność.Czego w niej nie mam?
Przecież stałem się samowystarczalny,niezniszczalny,nic
nie zrani,nie oszuka.Więc gdzie do jasnej cholery byłem
do tej pory?Gdzie mnie nosiło?Czego szukałem,co
miałem?.Poszukując definicji miłości zagubiłem
siebie.Rozczarowałem się.Teraz,żyjąc prawdziwie,nadal
zastanawiam się,jaka jest definicja miłości i jak mogłem
tak długo śnić, nie zdając sobie z tego sprawy?To jest
fascynujące...naprawdę.
Wszelkie pojęcia tracą sens jeśli
przeszłość nie zostanie rozliczona do końca.