ann.0 29.01.09, 11:42 Przyznajemy się do smutku lub też w milczeniu zmagamy się z każdą samotną chwilą...,czasami staramy się tak dobrze ukryć nasz zły nastrój.... Co robić: mówić otwarcie czy tłamsić w sobie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hey_you_reaktywacja Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 11:47 Wyrzucic, na przyklad w sklepie, robisz awanture z byle powodu i od razu lepiej... Tylko sklep z tych gorszych trzeba wybrac, bo w tych lepszych asertwnosc cwicza...i taki bez ochrony... Odpowiedz Link
kasiabrzoza Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 11:59 A może zrobić to co się lubi najbardziej, obejrzeć ulubiony film, zajrzeć do książki, pobiegać, iść na spacer z psem, zjeść lody z bakaliami Wyjść do ludzi, robić coś byle za dużo nie mysleć w samotności. Zazwyczaj wysiłek fizyczny jest pomocny, przynajmniej u mnie. Odpowiedz Link
dilmum Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:01 Jest to niezły sposób - wysiłek fizyczny. Ja jestem właśnie po przestawianiu mebli w livingrumie - pomaga Odpowiedz Link
ann.0 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:05 ...tak,zmęczenie fizyczne jest najlepszym sposobem..., więc brakuje nam dobrych chęci na wysiłek ? Wolimy klikanie? Odpowiedz Link
dilmum Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:08 Myślę, że podświadomie potrzebujemy jednak drugiego człowieka, a net daje nam "namiastkę" kontaktu. Nie jest to kontakt własciwy, taki jakiego najbardziej nam potrzeba, ale myślę, że dla wielu taka forma kontaktu jest lepsza, bo można powiedzieć tak naprawdę co leży na duszy. W kontaktach bezpośrednich nie od razu wylatujemy ze swoim bólem i cierpieniem. Tutaj możemy, nikt nam złego słowa za to nie powie. Odpowiedz Link
ann.0 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:14 "tutaj możemy"- możemy, bo liczymy, ze Ktoś nie tylko wysłucha, ale też przypomni, ze są i cieple słowa... Czyli dobrze, ze nie ukrywamy smutku.... Odpowiedz Link
dilmum Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:16 Nie wiem czy tutaj ktoś przypomina o ciepłych słowach, za nowa tu jestem. Ale fakt, dobrze, że nie ukrywamy smutku. Odpowiedz Link
ann.0 ciepłe slowa.... 29.01.09, 12:23 ...są...i tez tutaj...-a przecież właśnie tutaj powinno być ich mnóstwo..., ale..., ale.... Odpowiedz Link
dilmum Re: ciepłe slowa.... 29.01.09, 12:30 Powinno. Cóż, to tak brzmi jak reklama piwa z "prawie". To, że powinno nie znaczy, że jest, ale może kiedyś sama się o tym przekonam. A może nie, bo uznana zostanę za niegodną takich słów. Się zobaczy. Odpowiedz Link
anirat Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 11:47 Ann w moim wątku troche o tym napisałam. Nie wiem.... Często ukrywam, w realnym świecie raczej nie pozwalam sobie, bo nie powinnam, ale tłamszenie w sobie jest takie trudne.... Czasem moze warto chociaz tutaj o tym napisac. Zycie stało sie takie bezwzględne, czasem mam wrazenie, ze otaczają mnie tylko ludzie z brakiem dobrej woli... To wszystko tak czasem zniecheca, podcina skrzydła. Ale ja się uśmiecham Dziś ma dobry dzień, dzień w którym wszystko wydaje się mozliwe.... Odpowiedz Link
dorata351 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:02 Trudno wszystkim dookoła pokazywać, ze jest nam źle i jesteśmy smutni bo samotni. Ja staram sie nie pokazywać, no chyba , ze juz nie daję rady, wtedy milczę. Odpowiedz Link
dorata351 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:13 W tym żeby mnie inni dobrze odbierali , to raczej nie pomaga, ale jak się śmiać, kiedy łzy np cisną się do oczu. Ci których obchodzę zrozumieją jak nie chce mi się gadać, a inni trudno. Odpowiedz Link
ann.0 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:20 ...zakładanie maski nie pomaga, ale milczenie w dobrym towarzystwie, to tez niezły sposób na zły nastrój...-jeśli tylko chce się milczeć.... Odpowiedz Link
dorata351 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:29 Czasem to tak sobie myślę, ze po co komuś opowiadać , ludzie wysłuchają, powiedzą dobre słowo i tyle. Każdy tak naprawdę ma swoje sprawy. Teraz wiem , że bycie samotnym nie ma nic wspólnego z byciem samym. Nie wiem czy dokładnie o to mi chodziło, ale jakaś taka się czuję lekko zakręcona, chyba pogoda? Odpowiedz Link
ann.0 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:39 ...to nie tylko "tyle", myślę, ze to duża kopiasta łyżeczka wrzucona do np. porannej kawy...i już dzień jest jaśniejszy, nawet gdy za oknem buro i szaro... Odpowiedz Link
anirat Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 12:56 Napisałam juz, ale mi się skasowało... Zycie nauczyło mnie nie okazywac słabości,ludzie słabi są postrzegani jako gorsi i mniej atrakcyjni, a tym samym mniej warci, mozecie się z tym nie zgodzic, ale tak jest. Więc w życiu staram się byc twardym typem, stac mnie na protesy i na głosne powiedzenie "nie" nie zgadzam się, trenuje asertywnosc, chociaz z róznym skutkiem, jednak często mam zbyt miekkie serce. Ogólnie chiałabym byc dobra i chciałabym, zeby ludzie tym samym byli dobrzy, ale nie są i nic tego nie zmieni. Nie wierze juz w slogan, ze dobro podarowane innym wróci do nas w zdwojonej ilosci, raczej wierze, ze za dobro ktoś ci odpłaci złem, a najgorsze jest to, ze wsród nas jest przyzwolenie na zło. ♥ Odpowiedz Link
wers-alik Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 13:05 Takie tezy może głosić tylko PRAWDZIWA KOBIETA. Ależ jesteś wspanialym materiałem na... żonę, kochankę, matkę!!! Więc wyrzuć Marqueza "Sto lat samotności" i poszukaj tego właściwego! Może tylko zmień metody dotarcia, bo on ciągle nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie niebiańskie szczęście go czeka w stadle z Tobą! Odpowiedz Link
anirat Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 13:17 Nie wiem jak zmienic metody dotarcia, nie wiem jak go znależć, albo jak mu wejść pod nogi, zeby mnie zauwazył, a nie podeptał ))) I nie oczekuje recepty, bo ich penie nie ma. Mogę tylko marzyc i czekac ))) Odpowiedz Link
wers-alik Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 13:24 Dokonaj rekapitulacji i ZMIEŃ!!! Nie wiem czemu nie odpowiadają Ci biura matrymonialne??? Tam bywają podobni do Ciebie! Że nie wszyscy? Ależ Ty potrzebujesz tylko jednego! Odpowiedz Link
ann.0 a gdzie cechy ludzie? 29.01.09, 13:21 ..., przecież każdy mądry Słuchacz/Czytający wie, ze ma się gorsze i tez lepsze dni, że Człowiek, który się otwiera, jest tak po prostu ludzki..., a takich ludzi coraz mniej jest w tłumie Anirat, bądź sobą-jak masz zły nastrój, pozwól sobie na smutek, kiedy się uśmiechasz, uśmiechaj się bez maski Odpowiedz Link
anirat Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:32 oj Ann czasem trudno okazac ludzkie cechy a ja chyba jestem jedną z osób, które nie ukrywają emocji i nie zakładają masek , ale nie powiem, zeby mi to ułatwiało zycie, wręcz przeciwnie, dobroć i ufność ostatnio bardzo mi utrudniały ((((( Mam złe doświadczenia ostatnich dni. Odpowiedz Link
ann.0 Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:41 ...nie tak łatwo być Człowiekiem... Myślę, że jesteś bogatsza o pewne doświadczenia-a to jest cenne. Czy warto zmieniać siebie tylko dlatego, że spotkałaś się z rozczarowaniem? Odpowiedz Link
dorata351 Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:48 Nie warto zmieniać siebie, ale czego oczekiwać od inych jak z marszu jest się wrogo nastawinym i burczącym na cały swiat. Może to nie potrzeba zakładania maski, ale zmiany swojego nastawienia i pozbycia sie ciagłego poczucia"nieszczęśliwości". Odpowiedz Link
anirat Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:58 Mimo wszystko jestem dobrze nastawiona do świata Odpowiedz Link
wers-alik Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 14:44 Chyba mi wcięło spot. Zachęcałem Cię, Anirat, do żeglowania. To wspaniałe. Znam z autopsji. I nie obcyndalaj się. Zajrzyj do ich reklamy! Odpowiedz Link
timiy2 Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:49 ann.0 napisała: > Czy warto zmieniać siebie tylko dlatego, że spotkałaś się z rozczarowaniem? nie warto, wiem coś o tym, trzeba być sobą, bo inaczej źle się człowiek wtedy czuje... Odpowiedz Link
wers-alik ANN.O 29.01.09, 13:50 Przepraszam, za rozmydlenie. Choć to nie jest tak zupełnie nie na temat. Odpowiedz Link
wers-alik Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:47 Anirat! Ja od niepamiętnych (pamięć dobra ale krótka) czasów zmagam się z dylematem: czy lepiej być brzydkim, głupim i biednym, czy może pięknym, mądrym i bogatym? I konkluzja jest taka: na tym forum mi podpowiedzą! Odpowiedz Link
dorata351 Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 13:52 Ja tam wolałabym wersję : pięknym, bogatym i głupim.Tak dla sprawiedliwosci, nie żeby wszystko najlepsze. Wers , zastanowiłam się co do jachtu i odzrzutowca (z innego wątku, tak przy okazji)to wole odrzutowiec. Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: a gdzie cechy ludzkie? 29.01.09, 19:46 > zastanowiłam się co do jachtu i odzrzutowca (z innego wątku, > tak przy okazji)to wole odrzutowiec. uwielbiam latac, ale nigdy lot nawet na liniach atlantyckich nie daje takiej dawki adrenaliny jak krotki rejs na niewielkiej zaglowce przy odpowiednich warunkach atmosferycznych. Lot jest nudny, a im wyzej znajduje sie samolot tym wieksze wrazenie bezruchu, zawsze wtedy mam ochote przesiasc sie do jakiegos B52, ktorych widok powoduje u mnie gesia skorke. Odpowiedz Link
wers-alik Anirat! Wybierz się na żagle! 29.01.09, 13:53 To przewspaniała rozrywka i nie tylko!!! Odpowiedz Link
mappi Re: Anirat! Wybierz się na żagle! 29.01.09, 18:12 no i znowu muszę poprzeć idee wers-alika... tak anirat...żeglarstwo...ech..ciężko opisać...ale jak się złapie bakcyla to nie ma takiej siły żeby nie pozwoliła Ci każdej wolnej chwili spędzać na wodzie...wciąga...uzależnia cholernie i brakuje równie mocno jak drugiego człowieka...za tym swoim "partnerem życiowym" tęksnie najbardziej teraz zimą...i strasznie mnie męczy ta tęsknota...ale już niedługo... ))))) Odpowiedz Link
ale100 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 19:14 > Przyznajemy się do smutku lub też w milczeniu zmagamy się z każdą samotną > chwilą...,czasami staramy się tak dobrze ukryć nasz zły nastrój.... > Co robić: mówić otwarcie czy tłamsić w sobie? Przede wszystkim starać się nie dopuszczać do siebie żadnych smutków... I jeszcze coś: "...wydobywać dobro spod wszelkich nawarstwień zła..." Odpowiedz Link
wers-alik Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 29.01.09, 23:05 Wydobywać jak trufle! Ale gdzie te świnie, które pomogą? Chociaż... Odpowiedz Link
ale100 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 19:05 wers-alik napisał: > Wydobywać jak trufle! Ale gdzie te świnie, które pomogą? Chociaż... Słownik języka polskiego: "wydobywać" 1. «wydostać coś z wnętrza na wierzch» 2. «spowodować powstanie dźwięku, głosu» 3. «uzyskać coś od kogoś z trudem» 4. «pomagając, sprawić, że ktoś pozbył się kłopotów i znalazł się w korzystniejszej sytuacji» 5. «uczynić coś wyrazistym» 6. «kopiąc lub wiercąc szyby w ziemi, wydostać surowce naturalne; też w odniesieniu do węgla: fedrować» Bez komentarza. Odpowiedz Link
wers-alik W Y D O B Y W A N I E pozornej wiedzy 30.01.09, 22:09 metodą nieudolnego czytania słownika! Bo np. ja przeczytałem przykłady zastosowania określenia "wydostać z wnętrza na powierzchnię": -wydobyć walizkę z szafy; wydobyć papierosy z szuflady; wydobyć butlę miodu. Analogicznie: wydobyć trufle. Spod ziemi. Bo trufla ma podziemne bulwowate owocniki. Bardzo pomocne w WYDOBYWANIU trufli są świnie. Także specjalnie tresowane psy. Przypuszczam, że Twój spot miał być "wytykiem". Jeśli tak, to nadzwyczaj poronionym. Oszczędzę dalszej oceny Twoich kwalifikacji. Poprzednio już się wygłupiłaś na temat Rzymu. Gdybym napisał o zwiedzaniu Pomorza - przecinek - Warszawy, to pewnie stwierdziłabyś, że Warszawa nie leży na Pomorzu. Życzę dalszych sukcesów dydaktycznych. Odpowiedz Link
wers-alik Re: W Y D O B Y W A N I E pozornej wiedzy 30.01.09, 22:38 Zbytek łaski. Ja nie żegnam. Ja Cię p...azdrawlaju. Odpowiedz Link
ann.0 rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko oki? 30.01.09, 16:16 "Przede wszystkim starać się nie dopuszczać do siebie żadnych smutków..."-napisała Ale100 ....uśmiechamy się do siebie, nawet się kłócimy ze sobą...-czyli jest z Nami wszystko oki.?-nie dopuszczamy do siebie smutków? Odpowiedz Link
kawamija Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 16:22 ann.0 napisała: > "Przede wszystkim starać się nie dopuszczać do siebie żadnych > smutków..."-napisała Ale100 > > ....uśmiechamy się do siebie, nawet się kłócimy ze sobą...-czyli jest z Nami > wszystko oki.?-nie dopuszczamy do siebie smutków? Trzeba poczuć się tak cholernie samotnym, trzeba zawyć z bólu, trzeba...by docenić, ze mamy się do kogo uśmiechnąc i przytulić....tak uważam....zbyt wiele spraw do tej pory wydawało mi się dane raz na zawsze, zbyt wiele wydawało mi się oczywiste.... Odpowiedz Link
hesse.1 Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 17:01 "uśmiechamy się do siebie, nawet się kłócimy ze sobą...-czyli jest z Nami wszystko oki.?-nie dopuszczamy do siebie smutków?" czasem od nowa uczymy sie fascynacji, umiejętności interesowania sie drugim człowiekiem.To ważne, by pośród uczuć znaleźć miejsce na otaczających nas ludzi, Dobrych i Ciekawych ludzi.Oni istnieją po to, by uczucia, czasem smutne, czasem wesołe mogły odnaleźć pełnię swojego bytu, cząstkę praw, do szczęścia, do smutków...nie chodzi o to, aby coś upchnąć i schować robiąc to kosztem "zabawy" z innymi.Dobrze jest wręcz "widzieć", że uczucia mają różne barwy.Można to robić na dwa sposoby, poprzez lustro, lecz jest to tylko optyka, można też poprzez innych i wtedy jest to prawdziwe. "jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć..." Siebie proszę państwa, Siebie.. asmodeusz13.wrzuta.pl/audio/pMuVSAh7E9/ Odpowiedz Link
kawamija Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 17:15 > "jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć..." > Siebie proszę państwa, Siebie.. ....oby......czego Wam zycze..... Odpowiedz Link
hesse.1 Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 17:23 hahahah... ann...pisałem fragment odpowiedzi podczas gdy Ty pisałaś pytanie... "....oby......czego Wam zycze....." Wam..., a sobie? Odpowiedz Link
ann.0 Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 17:30 ...nawet razem wykonujemy pewne czynności -)))))oj, nie grozi nam już samotność))))) Odpowiedz Link
kawamija Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 18:35 ann.0 napisała: > ...nawet razem wykonujemy pewne czynności -)))))oj, nie grozi nam już > samotność))))) dobre, dobre......... Pozdrawiam Was Odpowiedz Link
ann.0 Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 17:01 ...pierwszy sposób: -osiągnięcie dna osamotnienia... - a drugi...? Odpowiedz Link
ale100 Re: rozmawiamy ze sobą....-jest z nami wszystko o 30.01.09, 19:57 Ann Napisałaś "ukryć czy wyrzucić z siebie"....to, że zmagamy się z każdą samotną chwilą... Wychodzę z założenia, że każdy jest kowalem własnego losu. Zapytam, jaki ma sens umartwianie się z w/w powodu skoro mam świadomość, że sama jestem za taki stan rzeczy odpowiedzialna. Tymczasem moja wypowiedź została odebrana inaczej. Być może ja powinnam doprecyzować - co niniejszym czynię. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
kawamija Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 00:05 Mądrze piszecie..... ja jesteś radosną babą i jednego nie znosze w moim otoczeniu, zwłaszcza w pracy - jak tylko lepiej wyglądam lub mam wyjątkowo dobry nastrój to automatycznie pojawia się pytanie- z kimś się spotkasz ???? łoboże skąd to myślenie ?? a nie moge sie cieszyć wieloma innymi sprawami....oj tego nie lubie.... Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 09:51 no wlasnie, bywa tak, ze ta tluczona regularnie zona, przychodzaca czesto do pracy w przeciwslonecznych okularach wypowiada sie o singielkach ze spora pogarda albo wspolczuciem Odpowiedz Link
dorata351 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 10:53 Mało tego, mojej koleżance taka znajoma współczuła, szczerze. A ja stałam obok , obserwowałam je i oczom nie mogłam uwierzyc. Moja koleżanka: zadbana, usmiechnięta itd, jej znajoma w tym samym wieku, ale jakby o 20 lat starsza, szok, no ale ma chłopa, który tylko czasami pije i bije, a tak to jest dobry. No cóż pozostańmy przy tym że każdy ma to co lubi. Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 12:33 Taki stereotyp jeszcze w wielu miejscach obowiazuje "niech pije, niech bije, ale byle byl" Odpowiedz Link
hesse.1 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 13:37 "Przyznajemy się do smutku lub też w milczeniu zmagamy się z każdą samotną chwilą...,czasami staramy się tak dobrze ukryć nasz zły nastrój.... Co robić: mówić otwarcie czy tłamsić w sobie?" to chyba jakiś typowo kobiecy temat... no nic. zadam pytanie. a co to zmieni? Tak, czy siak, jeśli ma sie uczucia, to warto w nie wejść,starannie, jak ktoś pisał.Celem nie jest ukrywanie, lub też okazywanie tego typu zachowań. Celem jest uniknięcie niepotrzebnych, zbędnych i duperelskich utyskiwań. Szkoda na nie czasu i energii... tak trochie diskopolowo, ale... debica.wrzuta.pl/audio/pWKLW9xado/ Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 14:42 masz racje,od narzekania tylko zmarszczki sie poglebiaja Odpowiedz Link
hey_you_reaktywacja Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 14:52 lancome ma niezla linie kosmetykow od tego poglebiania sie - w razie gdybys jednak czasem miala ochote ponarzekac Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 15:11 > lancome ma niezla linie kosmetykow od tego poglebiania sie masz w tej firmie udzialy? wklepuje, wklepuje ale fizjologia... Odpowiedz Link
hey_you_reaktywacja Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 31.01.09, 00:33 jeszcze.ja.live napisała: > masz w tej firmie udzialy? chciałbym używam i polecam Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 31.01.09, 07:50 > chciałbym używam i polecam to budujace, lubie zadbanych mezczyzn, ale samotnosc lub jej brak nie ma duzego zwiazku z iloscia wklepywanych mazidel, co wcale nie znaczy, ze namawiam kogokolwiek do zaprzestania, wrecz przeciwnie. Odpowiedz Link
kawamija Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 15:11 hey_you_reaktywacja napisał: > lancome ma niezla linie kosmetykow od tego poglebiania sie - w razie gdybys jed > nak czasem miala ochote ponarzekac Ale tu juz zaczynamy nowy temat - jaką cenę płacimy za swoja samotnośc ???.....bo lancome !...bo trzeba pewnie kupić kilka kosmetyków by efekt był oszałamiający !!...no....no...taniej bedzie nie narzekać i nie mieć zbyt duzo zmarszczek Odpowiedz Link
hesse.1 Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 15:15 kawamija- ja to bym znów zapytał, powiedzmy tak: co zyskujemy dzięki samotności? Odpowiedz Link
kawamija Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 15:59 hesse.1 napisał: > kawamija- ja to bym znów zapytał, powiedzmy tak: co zyskujemy dzięki samotności > ? Dobra plusy: miałam czas na zadanie sobie pytań i czasem nawet na uzyskanie odpowiedzi, poznałam siebie w sytuacjach trudnych, straciłam część jakoby przyjaciół, utwierdziłam się w przekonaniu, ze warto podejmować decyzje ( nawet gdy koszty w danym momencie przewyzszają zyski ), poznałam lepiej swoją córkę , bo mam dla Niej więcej czasu. Tyle na teraz. Odpowiedz Link
hey_you_reaktywacja Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 13:39 Bije bo kocha... Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 14:47 najtragiczniejsze jest to, ze jeszcze czasami ktoras da sie wziac na taki lep. Odpowiedz Link
gapuchna Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 30.01.09, 20:18 Właśnie! dziś się aż skłóciłam z koleżanką, którą samą zdradza mąż, wszyscy to wiemy, małżeństwo wisi na włosku - ona zaciska oczy, udając, ze jest ok - ale kiedy tylko wspomniałam, że jest mi fajnie, to usłyszałam: o ! - masz randkę! Kurcze, jakby o życiu i szczęściu w życiu decydowała para spodni Nie wiem, dla mnie jeśli słyszę takie słowa, jest to widoczny deficyt swojego JA. Czegoś istotnego w życiu, do czego trzeba dojść i mieć tego świadomość. Tak, jakby mąż u boku był permanentnym lekiem na wszystko. A tak nie jest. Ale pzrecież lubię facetów. I brakuje mi tego jednego. Ja mam jeszcze problem, że brakuje mi konkretnej osoby. Tej jednej osoby. Z imienia i nazwiska. Ale czy mam swoje własne życie wrzucić do kosza, bo go nie ma już w moim życiu? Och, wkurzyła mnie ta dziewczyna..... Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: ukryć , czy wyrzucić z siebie...? 31.01.09, 08:01 Moja kolezanka w okresie gdy rozwodzilam sie byla mi duza podpora, a czesto bezwiednie doprowadzala mnie do rozbawienia, bo w ciagu trzech minut wspolczujaco mowila mi o mojej przyszlej samotnosci, a za chwile o wybrykach, egoizmie i bezdusznosci swojego meza, ktory oczywiscie mial rozne zalety tez. Raz mi wspolczula, za chwile podziwiala za odwage i determinacje i milam czesto wrazenie, ze mi zazdrosci odwagi. Po chwili znowu o czekajacej mnie samotnosci i trudach zycia w ktorych jej maz wcale jej nie pomagal i o braku warunkow by mogla rozpoczac samodzielne zycie. I tak w kolo. Odpowiedz Link