eufrosynee
09.06.09, 21:33
"Mój drogi, niepodobna kochać ludzi takich, jakimi są, a jednak trzeba. I
dlatego czyń dobrze, umacniając się w tych uczuciach, zatykając nos i
zamykając oczy. Znoś zło, które ci wyrządzają, i o ile możność nie gniewaj się
na nich, "pomnąc, że i ty jesteś człowiekiem". Powinieneś oczywiście, o ile
masz być choć trochę mądrzejszy niż przeciętnie, być dla nich surowym. Ludzie
mają nikczemną naturę i najchętniej kochają ze strachu. Nie ulegaj takiej
miłości i nie wyzbywaj się pogardy. W jakimś wersecie Koranu Allach nakazuje
prorokowi spoglądać na "zatwardziałych" jak na myszy, czynić im dobrze i mijać
ich z dumą, choć życzliwie. Umiej gardzić nimi, nawet gdy są dobrzy, właśnie
bowiem są najbardziej wstrętni. Mój drogi, mówię to sądząc po sobie! Kto
posiada choć odrobinę rozumu, nie może istnieć nie gardząc sobą... uczciwy czy
nie, wszystko jedno. Niepodobna kochać bardziej bliźniego swego nie gardząc
nim. Moim zdaniem, człowiek rodzi się z fizyczną niezdolnością do miłowania
bliźniego. Od samego początku w słowach tych tkwi jakaś pomyłka, a "miłość
ludzkości" należy rozumieć jako miłość do tej ludzkości, którą sam tworzysz we
własnej duszy (innymi słowy, człowiek sam stworzył siebie i miłość do siebie
samego) i która wskutek tego nigdy w rzeczywistości nie będzie istnieć."