Wróciłam do swojej "normalności"....po cudownych 2 tyg takiej
upragnionej inności......gdzięś w mazurskiej głuszy, bez radia, TV,
netu........bez możliwości wydawania kasy, bo wyprawa do
najbliższego sklepu w stylu mydło i powidło, to godzina szybkiego
marszu...
dni odmierzane posiłkami z kolacją o 19:00 i z Zawsze
towarzyszącym jej zachodem słońca nad jeziorem.........naprawdę
codziennie innym.......a i z dwoma tęczami...a jak niebo jest
rozgwieżdżone pod koniec sierpnia.....achhh....można godzinami się
zachwycać....
i co ?
i trzeba się szybko odnależć w obowiązkach, szybko ....jak
najszybciej, bo od dwóch dni z pracy wydzwaniają....bo jakieś
terminy, budzik, komórka , samochód i .........echhh.........
takich Tylko Waszych Miejsc Wam życze...
p.s. pozdrowienia dla Mappi

p.s. poczytałam troszkę WAS......ale jeszcze myśli TAM są, jakieś
200 km stąd..... tej nocy spróbuje sobie poprzypominać tamte
zapachy....na pisanie jeszcze przyjdzie czas
-*-*-*-
....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś
sam.....