Przyznam się

14.06.04, 10:16
w sobotę pierwszy raz jadłam sushi (zestaw takich różności ) i piłam sake. I
smakowało mi, aczkolwiek sake mnie rozczarowała, ale już wiem, jak mamy ją
sobie przyrządzić w domku, to znaczy jaką ma mieć temperaturę.
A jak Wy? Lubicie japońską kuchnię?
    • yawokim Re: Przyznam się 14.06.04, 10:30
      bylem w nipponkan w warszawie na sushi i udon. oczywiscie pyszne ...
      • chiara76 Re: Przyznam się 14.06.04, 10:37
        yawokim napisał:

        > bylem w nipponkan w warszawie na sushi i udon. oczywiscie pyszne ...


        no my właśnie też do Nippon-Kan trafiliśmy., W ogóle było fajnie, bo jak
        przyszliśmy to było pusto dość, aż tak głupio, bo jednak fajnie, jak ludzie
        dookoła jedzą, a tu nagle bummm i wparowałą wycieczka Japończykówsmile Nie dość,
        że miałam okazję podpatrzeć (przez te szybki) jak się posługują pałeczkami (ja
        je nieco inaczej trzymam, ale i tak umiem zjeść z ich pomocą, więc chyba o to
        chodzi, nie?) to jeszcze była taka fajna atmosfera.
        No i powiem tak, myślałam, że oni są bardziej powściągliwi, ale to może w
        stosunku do obcych? Bo między sobą zaśmiewali się i gadali jak najęci. Fajnie,
        poczuliśmy się, jakbyśmy my trafili do Japonii na chwilkęsmile
    • shareku Re: Przyznam się 14.06.04, 12:41
      Podoba mi sie pare tutejszych zwyczajow zwiazanych z jedzeniem w tutejszych
      knajpkach. Gorace reczniczki i szklanka zimnej wody na wstepie, oraz zwyczaj
      wspolnego zamawiania od kilku do kilkunastu roznych potraw, dzieki czemu mozna
      sprobowac wszystkiego po trochu.
      W niektorych restauracjach, kelnerki przyzywa sie "bezglosnym" dzwoneczkiem.
      Koledzy podniecali sie ostatnio fantazjujac jakie to urzadzenie i gdzie maja te
      kelnerki zamontowane, bo zjawiaja sie natychmiast smile
      Aha, czerwone wino podaja bardzo mocno schlodzone (piwo takze).
    • nekos Re: Przyznam się 14.06.04, 18:34
      bardzo lubie kuchnie japonska i na niej zyje. chociaz nie przepadam za
      niektorymi gatunkami sashimi (surowa ryba) to sushi lubie bardzo i przynajmniej
      raz na miesiac ide sobie pojesc sushi gdzies do restauracji. jadlem sushi w
      Warszawie (nie pamietam nazwy rest.) i tez mi smakowalo.
      zawsze pytam japonczykow co jedli podczas swoich wakacji zagranica i wlasnie
      czesto slysze ze chodzili po japonskich restauracjach. szczegolnie ludzie
      starsi naprawde nie potrafia przezyc kilka dni bez swojego jedzenia.

      • peter2715626 Re: Przyznam się 15.06.04, 00:29
        Co najmniej raz na dwa tygodnie idziemy na sushi. Jest tu sporo malych i
        przytulnych lokalikow w mojej okolicy, gdzie za pare dolarow mozna sie dobrze
        najesc. Do tego uwielbiam miso soup, ktora mozna sobie samemu dolewac bez
        ograniczen.

        Kiedys w Tokyo jadlem genialna tempure i nigdy tego nie zapomne. Bylem w
        jakiejs restauracji w Ginza, gdzie na srodku pomieszczenia przyrzadzane bylo
        jedzenie i roznoszone do gosci siedzacych wokol. Na patyczki nadziewane byly
        roznosci wszelakiego rodzaju i smazone krotko w glebokim oleju. Popijalem sobie
        pyfko i co pare minut dostawalem kolejna mala porcje czegos fantastycznego.




        =====================

        mordor.mds.pl/peter
        • chiara76 Re: Przyznam się 15.06.04, 09:53
          peter2715626 napisał:

          > Co najmniej raz na dwa tygodnie idziemy na sushi. Jest tu sporo malych i
          > przytulnych lokalikow w mojej okolicy, gdzie za pare dolarow mozna sie dobrze
          > najesc. Do tego uwielbiam miso soup, ktora mozna sobie samemu dolewac bez
          > ograniczen.
          >
          > Kiedys w Tokyo jadlem genialna tempure i nigdy tego nie zapomne. Bylem w
          > jakiejs restauracji w Ginza, gdzie na srodku pomieszczenia przyrzadzane bylo
          > jedzenie i roznoszone do gosci siedzacych wokol. Na patyczki nadziewane byly
          > roznosci wszelakiego rodzaju i smazone krotko w glebokim oleju. Popijalem
          sobie
          >
          > pyfko i co pare minut dostawalem kolejna mala porcje czegos fantastycznego.
          >
          >
          > ano właśnie, za parę dolarów. U nas to ciągle droga impreza , ale warto raz
          na jakiś czas się skusić. No, ja jestem zadowolona.

          >
          > =====================
          >
          > mordor.mds.pl/peter
        • nekos do petera 15.06.04, 18:11
          kolo mnie jest rest. sushi gdzie kazda porcja kosztuje 105 yenow. mnie
          wystarczy 10 talerzykow i jestem najedzony do syta. zielona herbata jest za
          darmo. 1050 yenow to USD 10. sorry, na nowo zelandzkich dolarach sie nie znam.
          czy u ciebie jest jeszcze taniej? ja nie tak dawno tez jadlem w restauracji
          tempure ale nie z warzyw tylko z jakiegos 'zielska' ktore rosnie na dziko w
          poblizu tej restauracji. podobno ludzie zjezdzaja sie z calej okolicy. pycha!
          • peter2715626 Re: do petera 15.06.04, 22:32
            10 USD za lunch sushi to dwa razy wiecej niz u mnie, ale uwzgledniajac sile
            nabywcza przecietnych dochodow pewnie wyjdzie na to samo.

            W japonskiej kuchni bardzo podobalo mi sie samodzielne grillowanie malenkich
            kawalkow miesa na grillach stojacych przed kazdym biesiadnikiem.

            Sam pomysl dlugiej uczty, podczas ktorej dostaje sie kilkanascie malych porcji
            jest sam w sobie genialny. To jak sztuka jedzenia, a nie tylko zaspokajanie
            potrzeb pokarmowych. Niestety, siedzenie na podlodze nie jest wygodne.


            =====================

            mordor.mds.pl/peter
            • shareku Re: do petera 16.06.04, 03:23
              peter2715626 napisał:
              > W japonskiej kuchni bardzo podobalo mi sie samodzielne grillowanie malenkich
              > kawalkow miesa na grillach stojacych przed kazdym biesiadnikiem.
              Japonczycy powiedzieli mi ze ten zwyczaj przyszedl do nich z Korei, chodzimy tu
              do takiej jednej knajpki i urzadzamy sobie festiwal miesozercow. Niebo w gebie.
              Ale w Europie tez rozprzestrzeniaja sie podobne zwyczaje: fondue i raclette,
              tez pyszne, oraz maly klopot i maly wydatek dla organizatora imprezy, a frajda
              wieksza dla gosci niz wyszukane potrawy podane pod nos.
              • chiara76 Re: do petera 16.06.04, 19:29
                shareku napisała:

                > peter2715626 napisał:
                > > W japonskiej kuchni bardzo podobalo mi sie samodzielne grillowanie malenki
                > ch
                > > kawalkow miesa na grillach stojacych przed kazdym biesiadnikiem.
                > Japonczycy powiedzieli mi ze ten zwyczaj przyszedl do nich z Korei, chodzimy
                tu
                >
                > do takiej jednej knajpki i urzadzamy sobie festiwal miesozercow. Niebo w
                gebie.
                > Ale w Europie tez rozprzestrzeniaja sie podobne zwyczaje: fondue i raclette,
                > tez pyszne, oraz maly klopot i maly wydatek dla organizatora imprezy, a
                frajda
                > wieksza dla gosci niz wyszukane potrawy podane pod nos.


                zaciekawiło mnie to. Bo słyszałam, że Japończycy dość niechętnie do swojego
                grona przyjmuja osoby z zewnątrz. Czy to kolejny stereotyp o nich więc?
                • shareku Re: do petera 17.06.04, 08:01
                  chiara76 napisała:
                  >słyszałam, że Japończycy dość niechętnie do swojego grona przyjmuja osoby z
                  zewnątrz. Czy to kolejny stereotyp o nich więc?

                  I czesto wcale im sie nie dziwie smile
                  Czesto Ci "obcy" sami sobie sa winni. Nie potrafia sluchac, wszystko wiedza
                  najlepiej, udawadniaja Japonczykom ze wiecej wiedza o Japonii od nich samych,
                  krytykuja, atakuja i oczekuja konfrontacji.
                  Gdy w odpowiedzi dostaja tylko pelne zazenowania milczenie albo wykrety i
                  uniki, to przyjmuja to jako potwierdzenie, utwierdzaja sie jeszcze bardziej w
                  swoich opiniach, i z duma spogladaja z gory na Japonczykow. Potem okazuje sie,
                  ze Japonczycy sa zamknieci, bo nie wpuszczaja ich do swojego grona.
                  To oczywiscie jest wielkim uogolnieniem, ale takie mechanizmy zaobserwowalam.
                  Japonczycy czesto mnie pytaja dlaczego inni obcokrajowcy, ktorzy pracuja w
                  mojej instytucji nie biora udzialu w seminariach, spotkaniach itd., a co mam
                  powiedziec, ze uwazaja te spotkania za strate czasu, ze nie maja cierpliwosci
                  sluchac dyskusji w jezyku, ktorego nie sa w stanie w 100% zrozumiec, ze sa
                  wsciekli ze nie sa prowadzone po angielsku ? itd. itp.
                  Duzo Japonczykow w moim instytucie tutaj zna angielski wystarczajaco dobrze,
                  zeby napisac naukowy artykul po angielsku,ale maja opory zeby mowic, nie
                  potrafia mowic plynnie czy zartowac w tym jezyku, czesto nawet kiedy juz odwaza
                  sie cos powiedziec, to nie wszyscy rozumieja, np. ja czasem sie domysle, bo
                  mowia tak jak sie pisze, ale rodowity Anglik jakos nigdy nie moze dociec o co
                  im chodzi. I tu jest inna przyczyna dlaczego z oporami przyjmuja obcokrajowcow
                  do swojego grona.
                  Jak myslicie jest ciut prawdy w tym co napisalam ?

                  • chiara76 Re: do petera 17.06.04, 09:09
                    shareku napisała:


                    > Jak myslicie jest ciut prawdy w tym co napisalam ?
                    >

                    ja się nie mogę wypowiadać, bo zwyczajnie nie znam sytuacji. Ale dlatego
                    ciekawi mnie to, czy to co się o nich pisze jest prawdą.
                    Ja z Japonkami miałam do czynienia jedynie korespondencyjnie, strasznie się
                    jednak zawsze stresuję, że popełnię jakąś gafę. Wiem, że coś, czego ja nawet
                    nie zauważę, dla nich może być gafą.
                    A z drugiej strony jedna z nich zwierzała mi się z bardzo poważnych spraw, więc
                    chyba powinnam czuć się zaszczycona, bo podobno oni niechętnie się zwierzają i
                    podobno jedynie do naprawdę zaufanych im osób.
                    Ale reszta z nich trzyma się na dystans, poważnie o życiu się z nimi nie pogada.
                    No i niestety, jak dotąd moje doświadczenia z ich angielskim są raczej złe.
                    Moim zdaniem umieją go na bardzo niskiem poziomie, ale nawet ich rozumiem,
                    myślę, że problemem są dla nich języki europejskie, akcent, wymowa itd.
                    No, ale i tak ich lubięsmile
                    • yawokim shareku 17.06.04, 16:45
                      nigdy nie bylem w japonii, moje kontakty z japoncami to tylko te
                      kilkutygodniowe ze znajomymi tu albo gdzies w europie, ale moje doswiadczenia
                      sa bardzo podobne- sa wspaniali, uprzejmi, mozna z nimi konie krasc- do tego
                      maja szmal i dobry gust, nie zrobia blamazu przed innymi znajomymi ;]...

                      przy tym maja, co jest glupie, kompleksy wobec bialych ludzi, nie chce sie
                      rozpisywac ale chodzi tu glownie o rzecz prozaiczna- wyglad zewnetrzny ;]...

                      zle opinie o japonczykach moim zdaniem moga wyplyac z jednego zrodla- wiekszosc
                      bialych w japonii to anglosasi- amerykanie, brytyjczycy, australijczycy itp- a
                      nie ma chyba bardziej butnych, pysznych, nastawionych z gory do innych narodow,
                      ludzi niz oni ...
            • nekos Re: do petera 16.06.04, 11:15
              jak zjem 10 porcji sushi na pozny lunch to jestem tak napchany ze i kolacji
              moge nie jesc. ale rzeczywiscie jest tam u was tanio.
              siedzenia na podlodze tez nie lubie. juz po 20 minutach zaczynam sie krecic na
              wszystkie strony i nie wiem co mam z soba zrobic. na szczescie w wielu rest.
              mozna sobie wybrac albo tatami albo stol. japonczycy wola podloge a ja zawsze
              lece do stolu.
              • peter2715626 Jak jesc sushi? 17.06.04, 23:01

                A jak wlasciwie nalezy jesc sushi?

                Branie rekami do ust niezbyt mi odpowiada, korzystam wiec z paleczek.
                Jednak, gdy nadgryze czesc, to reszta sie rozpada, bo paleczki tego nie
                utrzymaja.
                Gdy z kolei chce przeklnac calosc za jednym razem, to oczy mi wychodza na
                zewnatrz i czuje sie jak chomik.
                • yawokim Re: Jak jesc sushi? 17.06.04, 23:18
                  moze u was jakies porcje wieksze? ja jadlem na raz ;]
                  • chiara76 Re: Jak jesc sushi? 17.06.04, 23:27
                    yawokim napisał:

                    > moze u was jakies porcje wieksze? ja jadlem na raz ;]

                    my też na raz i nawet sie dało pałeczkami.
            • nekos yakiniku 20.06.04, 16:22
              wlasnie wrocilem do domu z kolacji w restauracji yakiniku. chociaz jeszcze do
              niedawna bylo to jedno z moich ulubionych potraw w japonii to ostatnio jem
              miesa jakos coraz mniej wiec rzadko tam bywam ale dzisiaj dalem sie namowic.
              restauracje yakiniku sa tu baaardzo popularne i juz jak sie do nich podjezdza
              to unosi sie w powietrzu zapraszajacy zapach smazonego miesa i slodkich sosow.
              chociaz w mojej okolicy restaurecje sa tu doslownie jedna przy drugiej po obu
              stronach glownej ulicy jak droga dluga i szeroka to szczeglnie wieczorem w
              weekendy trudno jest znalezc gdzies wolne miejsce. dzisiaj trzeba bylo czekac
              na stolik ponad 30 minut i mysle ze tak bylo w wiekszosci lokali. w srodku jak
              zwykle panuje atmosfera raczej jak w jakims pubie albo pijalni piwa niz w
              restauracji. krzyk kelnerow na powitanie i pozegnanie kazdego klienta, wrzaski
              z kuchni. pisk i placz biegajacych miedzy stolami dzieciakow. glosne rozmowy
              podpitych klientow, itd. naprawde az glowa boli. raczej przypomina to gwar na
              jakims podmiejskim bazarze niz w restauracji gdzie jena porcja 4 malutkich i
              cieniutkich plasterkow miesa kosztuje 500 yenow (USD 4.60). zeby poczuc ze
              wogole cos sie jadlo to przynajmniej trzeba zamowic za 3000 yenow na osobe. jak
              kiedys powiedzialem znajomym w USA o restauracjach yakiniku w japonii to sie
              dobrze usmieli. spytali czy nie lepiej zrobic sobie grilla w domu? moze i
              lepiej tylko najpierw trzeba miec na to czas i warunki a wiekszosc japonczykow
              ich nie ma. stad chyba bierze sie taka popularnosc tych restauracji.
              • chiara76 Re: yakiniku 20.06.04, 18:41
                nekos napisał:
                w srodku jak
                > zwykle panuje atmosfera raczej jak w jakims pubie albo pijalni piwa niz w
                > restauracji. krzyk kelnerow na powitanie i pozegnanie kazdego klienta,
                wrzaski
                > z kuchni. pisk i placz biegajacych miedzy stolami dzieciakow. glosne rozmowy
                > podpitych klientow, itd. naprawde az glowa boli. raczej przypomina to gwar na
                > jakims podmiejskim bazarze niz w restauracji gdzie jena porcja 4 malutkich i
                > cieniutkich plasterkow miesa kosztuje 500 yenow (USD 4.60). zeby poczuc ze
                > wogole cos sie jadlo to przynajmniej trzeba zamowic za 3000 yenow na osobe.
                jak
                >
                > kiedys powiedzialem znajomym w USA o restauracjach yakiniku w japonii to sie
                > dobrze usmieli. spytali czy nie lepiej zrobic sobie grilla w domu? moze i
                > lepiej tylko najpierw trzeba miec na to czas i warunki a wiekszosc
                japonczykow
                > ich nie ma. stad chyba bierze sie taka popularnosc tych restauracji.

                Co do hałasu i gwaru, to też się zdziwiłam, jak Ci Japończycy jedli obok. Nie
                wiem, czemu myślałam, że będą cichutcy, spokojniutcy. Może oni wobec innych
                zachowują taki dystans, a jak są w swoim, dobrze znanym towarzystwie to są
                dopiero sobą.
                NAsza a ich kultura to jednak dwie różne sprawy. Po prostu nie przestną mnie
                nigdy zadziwiać.
                • yawokim Re: yakiniku 20.06.04, 19:12
                  > NAsza a ich kultura to jednak dwie różne sprawy. Po prostu nie przestną mnie
                  > nigdy zadziwiać

                  mamy tez cos wspolnego ;]

                  jak sie japonczycy napija to zachowuja sie tak jak nasi pijacy- spiewaja,
                  zataczaja sie, zaliczaja zwalki po trawnikach itd i nie jest to jakos
                  specjalnie zle widziane /chyba/...

                  nekos- probowales moze fugu?
                  • nekos Re: yakiniku 21.06.04, 05:20
                    fugu??!! o nie, jeszcze nie i nie wiem czy kiedys sie na to odwaze. sa
                    specjalne restauracje gdzie przyzadzaja fugu i podobno jest gzies tu jedna w
                    poblizu. znajomi wlasnie nie tak dawno mi ja polecali. mowili ze palce lizac!
                    co do pijanych japonczykow to zgadza sie. spiewaja, sa glosni ale przy tym
                    zachowuja sie dosyc kulturalnie. nigdy jeszcze nie widzialem tu jakiejs
                    bijatyki albo nawet awantury domowej. w kazda sobote wieczorem jest w radiu
                    godzinna audycja poswiecona piciu whiskey. sluchacze wrecz namawiani sa do
                    picia tego trunku i co pare minut sa tez reklamy suntory whiskey. to jest
                    stacja radiowa przeznaczona szczegolnie dla ludzi mlodych. dodam ze w japonii
                    jest zakaz picia i sprzedazy alkoholu do 20 roku zycia.
                    • yawokim Re: yakiniku 21.06.04, 05:40
                      fugu- 'japonska ruletka' ;]

                      japonczycy maja chyba inny podejscie do 'zdrowia' niz westernersi, kieruja sie
                      byc mozeludowa zasada- 'kto pije i pali ten nie ma robali' /to chyba odnosi sie
                      do calej azji wsch i pld-wsch/ no i jeszcze spore spozycie cukru i nieslawnego
                      glutaminianu sodu... chociaz tez np uzywaja duzo roznych uzupelniaczy jak
                      tabletki z witaminami czy proteina uzyskiwana z soji... wielu zachodnich health
                      freaks jakos nie moze sobie wytlumaczyc jak takie spoleczenstwo moze miec jedna
                      z dluzsych srednich zycia. czytalem artykuly 'demaskujace' ten fenomen
                      przepowiedniami rychlej zapasci zdrowotnej na wyspach, ale jakos trudno mi w to
                      uwierzyc, podejrzewam, ze skutki uboczne juz dawno by sie ukazaly- tak jak
                      chociazby na samoa i w okolicach ;]
                      • nekos Re: yakiniku 21.06.04, 07:31
                        jak lecialem ostatnio z japonii do usa to siedziala obok mnie w samolocie
                        amerykanka. byla w japonii z wizyta po osmioletniej przerwie. powiedziala ze co
                        ja najbardziej uderzylo to ilosc otylej mlodziezy. osiem lat temu tego nie
                        widziala.
                        yawokim, czy ty chodzisz na japonskim czasie? ja myslalem ze w polsce jeszcze
                        wszyscy spia o tej godzinie.
                        • yawokim Re: yakiniku 21.06.04, 07:43
                          jakos tak zaczalem tydzien ze sloncem razem ;] z reszta pogoda jest dziwna,
                          duszno w warszawie

                          a co do grubasow to moze caly swiat czeka to co ameryke? podobno po jakims
                          czasie reszta krajow rozwinietych powtarza ich zjawiska spoleczne /ciekawostka-
                          razem z szalenstwem diety atkinsa, w polsce kroluje podobna dieta
                          kwasniewskiego- tutaj akurat zjawisko symetrii ;]/
                        • shareku Re: otyla mlodziez 21.06.04, 13:02
                          Moze rzeczywiscie ta Amerykanka zauwazyla niekorzystne zmiany wsrod japonskiej
                          mlodziezy, ale powiem szczerze ze jedyne otyle, bardzo otyle osoby ktore tu
                          widze na ulicach, to Amerykanie z bazy wojskowej. I mam wrazenie, ze mimo
                          wszystko mlodziezy ze znaczna niedowaga jest kilkakrotnie wiecej niz z nadwaga.
                          To jest zupelnie normalne tutaj ze dziewczyna 160 wazy 44-48kg.
                          Dla kobiet jako srodek dietetyczny jest w telewizji promowany ocet z jablek,
                          ponoc pijac szklanke dziennie, moga przyspieszyc znacznie przemiane materii.
                          W sklepach jest zatrzesienie tego specyfiku, sprzedawany jest w kartonowych
                          opakowaniach, jak soki owocowe.
                          • yawokim Re: otyla mlodziez 21.06.04, 15:50
                            ja to sie wlasciwie dziwie ze te amerykanskie grubasy nie pozywaja do sadow
                            jeszcze po koleji - przedsiebiorstw komunikacyjnych, hoteli itd, bo im to musi
                            byc szczegolnie ciezko z takimi gabarytami w japonii, na pewno czuja sie
                            dyskryminowane a jescze do tego mikroskopijne porcje jedzenia ;]

                            przyklad stosowania diety octowej

                            jeansnow.net/tb/archives/000769.html
                          • nekos Re: otyla mlodziez 21.06.04, 18:05
                            wlasnie znajomy japonczyk sie dzisiaj chwalil ze ostatnio stracil 7 kg. mowil
                            ze drogo go to kosztowalo wiec napewno nie byl to ten ocet ale jakis inny
                            srodek dietetyczny. jest ich tutaj mnostwo.
                    • chiara76 Re: yakiniku 21.06.04, 10:09
                      nekos napisał:

                      w kazda sobote wieczorem jest w radiu
                      > godzinna audycja poswiecona piciu whiskey. sluchacze wrecz namawiani sa do
                      > picia tego trunku i co pare minut sa tez reklamy suntory whiskey. to jest
                      > stacja radiowa przeznaczona szczegolnie dla ludzi mlodych. dodam ze w japonii
                      > jest zakaz picia i sprzedazy alkoholu do 20 roku zycia.

                      Może dlatego w "Między Słowami" główny bohater kręcił tam reklamę whiskey
                      właśnie? Coś jest na rzeczy, jak widać.
                      • peter2715626 Re: yakiniku 21.06.04, 23:18
                        > w japonii jest zakaz picia i sprzedazy alkoholu do 20 roku zycia.

                        Duzo tych zakazow. Rozumiem, ze hazard tez jest zabroniony.
                        Kiedys zabralem paru Japonczykow do kasyna w Warszawie, to im sie az rece
                        trzesly.

                        Raz bylem w kasynie w Auckland, to zauwazylem, ze 80% ludzi przy stolach to
                        Azjaci.

                        Jest jakies tego wyjasnienie?




                        =====================

                        mordor.mds.pl/peter
                        • yawokim Re: yakiniku 21.06.04, 23:36
                          > Jest jakies tego wyjasnienie?

                          nie wiem jak w innych krajach, ale w japonii wiele zakazow 'zabawowych'
                          wprowadzila amerykanska armia okupacyjna- min slynne zamazywanie genitaliow ,
                          zakaz palenia marihuany, byc moze zakazali rowniez hazardu /chociaz pachinko
                          jakos to rekompensuje/
                          • shareku Re: 22.06.04, 06:59
                            Amerykanie nie tylko dalej tu siedza ze swoim arsenalem, dostaja nawet
                            za "ochrone" kase od rzadu japonskiego. Sic !
                            Nie wiem czemu przypominaja mi sie klopoty warszawskich wlascicieli restauracji
                            pare lat temu, ktorzy nie chcieli placic mafii za "ochrone" i mieli powazne
                            problemy ?!
                            • yawokim Re: 22.06.04, 09:57
                              nigdy nie smialem zapytac o to ktoregos ze znajomych, ale ciekwy jestem jak
                              odczuwaja tak bardzo jaskrawie zwasalizowane stosunki z ameryka? czy jest to
                              dla nich upokarzajace? czy przecietni japonczycy raczej nie politykuja i to ich
                              ni obchodzi?
                              • shareku Re: 22.06.04, 10:32
                                Zrobie na ten temat wywiad, bo 2 razy dostalam bardzo wywazone odpowiedzi, mam
                                wrazenie, ze jest to dla nich bolesny temat. Jedna dziewczyna powiedziala mi
                                np. ze sami sa sobie winni i placa za to jak narozrabiali w swoim czasie, ze to
                                poczucie winy jest dosc mocne. Nie wiem co o tym myslec, bo z drugiej strony
                                mam wrazenie ze w ostatnich dniach wojny tez slono zaplacili - lodobojstwo w
                                Hiroshimie i Nagasaki, a skruchy jakos z drugiej strony nie widac ?
                                • chiara76 ... 22.06.04, 11:40
                                  właśnie, ja też mam wrażenie, że oni mają ciągle poczucie winy, którego na
                                  przykład dla odmiany nie widać u Niemców.

                                  A tak trochę a propos tego tematu, widzieliście "Sierpniową Rapsodię", podobał
                                  się Wam ten film?
                                  • yawokim Re: ... 22.06.04, 15:19
                                    poczucia winy to oni nie musza miec- pamiec okupacji japonskiej jest jednym z
                                    wazniejszych doswiadczen historycznych dla korei i chin... chinczycy i
                                    korenczycy w najblizszym czasie na pewno nie dadza im zapomniec.
                                    widzialem wyniki badan studentow z pekinu- 66 procent wskazalo 'masakre w
                                    nankinie' /tak chyba w polsce sie nazywa?/ jako najbolesniejse doswiadczenie w
                                    historii chin.
                                    • chiara76 Re: ... 22.06.04, 18:40
                                      yawokim napisał:

                                      > poczucia winy to oni nie musza miec- pamiec okupacji japonskiej jest jednym z
                                      > wazniejszych doswiadczen historycznych dla korei i chin... chinczycy i
                                      > korenczycy w najblizszym czasie na pewno nie dadza im zapomniec.
                                      > widzialem wyniki badan studentow z pekinu- 66 procent wskazalo 'masakre w
                                      > nankinie' /tak chyba w polsce sie nazywa?/ jako najbolesniejse doswiadczenie
                                      w
                                      > historii chin.


                                      Czytałeś "Rycerze Bushido" Russel'a of Liverpool? Ja nie, ale wiem, że to
                                      dotyczy właśnie tego, o czym mówiłeś. Książka podobno bardzo ciężka.
                                      • shareku Re: czlowik czlowiekowi czlowiekiem... 23.06.04, 05:19
                                        Gdy zapytano Bertranda Russella, czy mógłby napisać historię ludzkiej głupoty,
                                        ten odpowiedział: "Oczywiście że mógłbym. Ale ta historia zanadto pokrywałaby
                                        się z historią powszechną."
                                  • martolka Re: ... 02.07.04, 12:05
                                    chiara76 napisała:

                                    > właśnie, ja też mam wrażenie, że oni mają ciągle poczucie winy, którego na
                                    > przykład dla odmiany nie widać u Niemców.

                                    Nie zgodzę się z tym. Spotkałam takich, którym było przykro i mieli poczucie
                                    winy. Ich relacje z Polakami są obciążone przeszłością.
                                    Z drugiej strony myślę, że nie można uogólniać, tak jeśli chodzi o Niemców jak
                                    i Japończyków czy Amerykan. Wśród tych ostatnich też sporo jest takich, których
                                    prześladuje Hieroszima.
                                    I mimo wymiany pokolenia coś z tych wydarzeń pozostaje 'w genenach'.
Pełna wersja