Dodaj do ulubionych

jedzenie w czechach - no masakra!

29.07.08, 18:05
jestem w czechach juz dlugo - prawie 6 lat, do polski jezdze nieczesto. wlasnie wrocilam z polskich wakacji i przechodze lekki kryzys. tutaj nie ma co zjesc! po fantastycznym polskim chlebie, masle, wedlinach, rybach (bylam m.in. nad morzem - te cieple wegorze serwowane prosto z wedzarni!), cudownych malosolnych, smacznych zupach (ach ogorkowa!) nie mam sily wybrac nic z polki w tutejszym markecie.
czesi nie znaja pojecia "sezon" na warzywa czy owoce, gdzie te fasolki, czeresnie, boby?! nie maja rynkow i warzywnych targow. dzisiaj na palmovce znalazlam jednego handlarza, ktory ze stolow turystycznych sprzedawal cebule i brambory - niestety, nic ciekawszzego.

ok, kupilam pare budvarow, piwo swietne, ale CO JESC?? w kanjpach wiadomo, moge isc na hinduskie czy arabskie jedzenie, ale na co dzien nie bede sie zywic w dogich restauracjach w centrum. czeskie knajpy maja zenujaca oferte, lubie jedynie swietne tatary.

jak sie ratujecie wy?
Obserwuj wątek
    • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 18:55
      Chleb to kwestia gustu. Znajomym Czechom nie smakuje nasz. Wiekszosc
      polskich wedlin tez trudno zjesc, wiekszosc ma jakies swoje miejsca
      gdzie kupi co lubi. Tu w mniejszych sklepach z wedlinami czasem sie
      cos trafi. Z warzywami i owocami zgadzam sie, choc i w Polsce to sie
      pogarsza. CZesto latwiej kupic brzoskwinie na bazarze niz polskie
      gruszki. Nie zgodze sie z restauracjami - zdecydowanie tansze i
      mozna znalezc dobre jedzenie. Tez tesknie za dobra rybka ale smakuja
      mi tylko u nas te nad morzem a tam mnie nie ciagnie. Az takich
      roznic nie widze. W wielu krajach cierpialam o wiele bardziej z tego
      powodu.
      • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 19:17
        hm, zawsze slysze b.pozytywne opinie o czeskich knajpach - no dobra, jakies poledni menu np. w restauracji radost jest ok, ale gdzie indziej? te spanelske ptacky, rizky czy svickova - w wiekszosci bez smaku, zwykle zapchaj-dziury, plus niedobre prilohy. lepsze restauracje sa drogie, raz na tydzien moge dac 500kc za naprawde dobra kolacje, ale nie radze sobie z codziennym jedzeniem. chodzi mi o takie dobre jakosciowo potraviny - jakie mozna w polsce kupic w dobrych sklepach, piekarniach, ekologicznych sklepikach. w country life sa takie ceny, ze smiac sie chce, zreszta wybor maly. sery biale - brak. i wszedzie te majonezove salaty, az sie odechciewa.

        podobno czechy maja najwieksze w europie zageszczenie pizzerii - o czyms to swiadczy. a wiekszosc tych italskych restauracji jest tez do niczego - zreszta ja klusek nie lubie.

        jestem w czechach na stale, przyzwyczailam sie do tego kraju i calkiem go lubie, ale najbardziej mi doskwiera wlasnie jedzenie. niby malo, ale dla mnie wazne.
        a moj czeski partner dostawal amoku z radosci, kiedy probowal polskiego jedzenia, ze takie inne, intensywne, roznorodne i ach i och smile)
        • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 19:58
          Bialy serek jest w Albercie, taki w klinikach jak Piatnica. W Polsce
          wole taki lekki na wage jak Mlawa ale ten tez jest OK. NA co dzien
          jem w pracy na stolowce wiec w knajpie juz "po czesku" nie jem.
          Czasem piers kaczki, szczegolnie ta w sosie sliwkowym ( dobra U
          Blatnice). Sa niezle zeberka, skrzydelka, jadlam dobra cielecine i
          za dosc niskie ceny. Z warzywkami troche klopot i w restauracjach i
          sklepach. W Polsce poza duzymi miastami w knajpach tez nie ejst
          dobrze z surowkami. Tesknie to naszych targow, szczegolnie jesienia
          ale juz wracam. Pewnie tez bede tesknila za niektorymi rzeczami
          stad. TAkie zyciesmile
        • sks_baltyk_1930 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:06
          uwazaj bo na tym forum strasznie duzo nieobiektywnych ludzi
          zakochanych w CR i zaraz Cie zjada, ze tutaj jedzenie jest najlepsze
          na swiecie i o co Ci w ogole chodzismile

          A ja sie zgadzam w 100%!!! Jedzenie jest tu do bani i ratuja mnie
          tylko wypady do Polski raz na miesiac. Nawet moja zona, ktora jest
          rodowita czeszka, zgadza sie ze mna.

          czeskiego chleba nie jem wcale (po prostu nie da rady tego
          przelknac) a wiec zywie sie rohlikami. Wedliny omijam z daleka a
          wiec zostaje mi tylko ser pod kazda postaciasad

          a w restauracji zostaje tak jak mowisz rizek no i moze jeszcze
          smazeny syr

          Ach jo...
          • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:13
            sks_baltyk_1930 napisał:

            >>
            >
            > czeskiego chleba nie jem wcale (po prostu nie da rady tego
            > przelknac) a wiec zywie sie rohlikami. Wedliny omijam z daleka a
            > wiec zostaje mi tylko ser pod kazda postaciasad

            No chlebek ja u nas w czasach kryzysu, moze ciemniejszy ale sie nie
            kruszy. Wprawe mamysmile.
            JA znalzlam dwa gatunki szynkowej, calkiem dobra. Lubie tez te
            wedliny typu parmenska szynka a sa dokladnie te co u nas. No i w
            Lidlu krakowska.

            Pewnie tez patrze z innej perspektywy. jestem poltora roku i
            niedlugo wracam do Polskismile
            >
            • sks_baltyk_1930 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:23
              No i w
              > Lidlu krakowska.


              Wiem, tez znalazlem. To mnie trzyma przy zyciusmile))
              • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:28
                No i w Lidlu golonka w puszcesmile Cos jak dawna ale ta dobra
                turystycznasmile
                • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:57
                  w lidlu jest polska krakowska? Ach!
                  ja zawsze z polski przywoze kindziuk, ale pozeramy go w mgnieniu oka. czasmi w czechach kupie jakies madziarskie wedliny, ale czesto sa zbyt ostre. moge przlknac taka czeska specjalnosc, salam ktory wyglada jak hermelin (okragly), ale to strasznie tluste. czeskie wedliny? salam, salam i sunka blada jak du.a polskiego sołtysa. twarog dla mnie to twarda cudowna kostka, a nie cottage czy mekky tvaroh, miekka i kleista papka.
                  macie jeszcze jakies typy oprocz krakowskiej?
            • droga2 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 07.08.08, 23:41
              ja tam w zeszłym tygodniu dorwałam w Tesco jakich chleb calkiem dobry,
              bezkminkowy. taki lekko ciemny.
              i w przydomowych lahudkach też się udało i to nawet jasny ;p
          • jan-bez-ziemi Re: jedzenie w czechach - no masakra! 03.08.08, 23:08
            co do braku obiektywizmu, muszę zaprotestować? tak beznadziejnie
            zakochany w Czechach człowiek jak ja, stwierdza, że polskie jedzenie
            i polska kuchnia są absolutnie wyjątkowe!! Dziwi mnie np. u Czechów
            zamiłowanie do dań mięsnych, ja unikam mięsa, jak tylko mogę, za to
            przepadam za rybkami ( ach, te przepyszne smażone pstrągi w smażalni
            Edos w Kudowie Zdrój niedaleko przejścia granicznego)- choć muszę
            przyznać, że zdarzyło mi się zjeść w restauracjach w Pradze dość
            dobre właśnie smażone pstrągi ( w tym np. w jednej restauracji na
            Jozefowie- i rosołek całkiem niezły był). Kiedyś mi znajomi Czesi
            zaserowali na kolację jakieś dziwne danie mięsne, że musiałem wyslić
            całą moją grzeczność, by bez większych problemów dojeść to w miarę
            poprawnie do końca( możecie sobie wyobrazić, ile czasu mi to
            zajęło), a nie było to łatwe, bo smakując to coś chciało mi się po
            prostu zwymiotować...

            Polskie pieczywo i wędliny czu zupy, za którymi przepadam, są
            absolutnie na pierwszym miejscu i nie ma lepszychsmile Kiedyś
            przyjechali do mnie Czesi, to w restauracji bardzo im smakowału
            pierogi z mięsemsmile

            Mnie też dziwią np te rogaliki i brak "normalnych", przypominających
            polskie, bułek na śniadanie...
    • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:05
      I tu mi bardziej smakuje maslo i smietanasmile
      • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 20:59
        no to kwestia gustu faktycznie, ale naprawde dobre polskie maslo i smietana sa nie do pobicia. dzisiaj stalam w albercie przed jogurtami - jest tutaj naprawde swietny selsky jogurt (dojrzewajacy), reszta hnus.
        • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:07
          Ten bialy serek w klinach kroi sie w plasterki i nie jest mialki ani
          utwardzany do tarcia. Ten typu cottage tu jest fatalny i tesknie za
          wiejskim. Widzialam go jedynie w Albercie. Krakowska w plasterkach,
          jest wieprzowa i drobiowa. W Polsce mnie szlag trafia z maslem,
          wiekszosc jest z zawartoscia oleju a opakowania jak te kostki 250 g
          w latach 70-tych po 20zlsmile. Tylko zawartosc inna. A tu smakuje jak
          prawdziwe smietankowe. A i w makro sa sledzie Lisnera w sosie
          smietano-jogurtowymsmile.
      • l.e.a Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:03
        A ja mam podobne odczucie tyle,że w Polsce. Mieszkam tu 11 lat i nie
        lubię polskiego pieczywa - nie smakuje mi. Zatem bardzo często chleb
        piekę sama, a ze względu na mój stan zdrowia ostatnio kupuję
        pumpernikiel. Nie zauważyłam tez niedostatek owoców w Czechach,
        zazwyczaj kupiłam wszystko w Lidlu albo innym disconcie lub
        markecie. Owszem nie ma bobu ale jakoś się obyłam. Co do kuchni
        czeskiej, jeżeli Ci nie smakuje czeska kuchnia czemu nie gotujesz
        sama ? Mi brakuje tu knedli, svickovej itp. nauczyłam się i sama
        gotuję. W Czechach moja mama normalnie lepi ruskie pierogi, gotuje
        barszcz , bigos, krokiety - jaki to problem ?
        • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:12
          owszem, w czechach sa owoce - w marketach albo u wietnamcow - ale ja chce jesc normalne, miejscowe, rosnace w sloncu na polu, a nie wodnisto-papierowe pomidory z maroka czy holandii. nie lapie, gdzie do diaska sprzedaja zielenine wyhodowana w czechach, bo ja tylko czeska cebule widzialam. jasne, polska rolnictwem stoi, wiec duzo u nas tego i taniej, ale tu nawet jablek zwyklych brakuje. ja nie chce marketu, ale zwyklego zieleniaka smile

          oj no dobra, moge sama lepic pierogi, ale za leniwa jestem. lubie zurek i ogorkowa - ale ani barszczu, ani przecieru ogorkowego tu nie kupie. co do kapusty kiszonej - tutaj jest chyba tez inna, nie wiem, raz kupilam i sie sparzylam. jakas podpowiedz?
          • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:17
            Coz, trzeba zorganizowac dyzury wyjazdowe do Polski po zakupysmile
          • rzulw Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 19:46
            > owszem, w czechach sa owoce - w marketach albo u wietnamcow - ale ja chce jesc
            > normalne, miejscowe, rosnace w sloncu na polu, a nie wodnisto-papierowe pomidory

            Hipernova - pomidory, i ogórki zielone - bardzo często polskie, z Siechnic pod
            Wrocławiem

            > z maroka czy holandii. nie lapie, gdzie do diaska sprzedaja zielenine wyhodow
            > ana w czechach, bo ja tylko czeska cebule widzialam. jasne, polska rolnictwem s
            > toi, wiec duzo u nas tego i taniej, ale tu nawet jablek zwyklych brakuje. ja ni
            > e chce marketu, ale zwyklego zieleniaka smile

            nie masz co szukać smile takowe nie isnieją - alternatywa --> Wietnamcy i/lub
            własny ogródek

            >
            > oj no dobra, moge sama lepic pierogi, ale za leniwa jestem. lubie zurek i ogork
            > owa - ale ani barszczu, ani przecieru ogorkowego tu nie kupie. co do kapusty ki
            > szonej - tutaj jest chyba tez inna, nie wiem, raz kupilam i sie sparzylam. jaka
            > s podpowiedz?
            kapusta kiszona i ogórki kiszone w Polsce --> Tesco

            czasem uda się coś znaleść ale generalnie ... jak w tytule wątku NO MASAKRA!
            • rzulw Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 14:16
              właśnie wróciliśmy z Kauflandu z wielkimi siatami młodej pietruszki i selera smile
              Pietruszka z nacią, PACHNĄCĄ i ZIELONĄ jak w polskich warzywniakach, młody seler
              to samo.
              Szokiem było dla mnie to, że Czesi wybierając pietruszkę "ukręcali" nać tak jak
              my ukręcamy nać młodej marchewki i zostawiali ją w pojemniku ...
        • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:14
          Chodzi wlasnie o bazary, w marketach w Polsce to mozna kupic
          pomarancze ale smaczne owoce na bazarach. Ceny truskawek w CZechach
          sa straszne a sam owoc - no mnie sie w sklepie nie udalo kupic
          smacznych. Ogolnie ceny owocow i warzyw niestety o wiele, wiele
          wyzsze. Pozostaja arbuzy. Chleb, potrawy z dziecinstwa - czesto to
          kwestia przyzwyczajenia. Cos nowego czasm zasmakuje czasem niesmile
          • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:25
            ahoj agnieszko smile
            no ja nie musze miec polskiego jedzenia kazdego dnia, lubie nowe smaki, ale w czechac wyjatkowo ciezko znalezc dobra, sprawdzona, smaczna CZESKA rzecz.
            jak mi ktos napisze o smazaku, to jest to moj pierwszy i ostatni watek smile
        • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:15
          aha, no wlasnie - pumpernikiel - gdzie kupic w pradze? nie fitness chleb, ale czarnoczarny pumpernikiel?
        • sks_baltyk_1930 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:16
          Co do kuchni
          > czeskiej, jeżeli Ci nie smakuje czeska kuchnia czemu nie gotujesz
          > sama ? Mi brakuje tu knedli, svickovej itp. nauczyłam się i sama
          > gotuję. W Czechach moja mama normalnie lepi ruskie pierogi, gotuje
          > barszcz , bigos, krokiety - jaki to problem ?


          Problem jest taki, ze niektorych produktow po prostu w CR nie mozna
          kupic. Proste?
          A po drugie niektorzy nie maja czasu zeby codziennie gotowac. Ale
          ten topic jest nie tylko o obiadach ale takze o produktach takich
          jak wlasnie chleb, wedliny, twarog itd.

          PS. Dla tych co mieszkaja na Moravie to moge powiedziec, ze na rynek
          w Odrach w kazdy piatek w dzien targowy przyjezdzaja polacy z
          polskim jedzeniem,niestety chleba nie maja ale mozna kupic twarozki,
          kielbasy, sledzie itp.
          Polecam wszystkim mieszkajacym w poblizu
          • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:20
            oj zazdroszcze tego rynku! mam jeszcze pytanie - podobno jest w pradze rosyjski sklep - zna ktos? mozna tam kupic cos fajnego?
            • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:25
              JA znam sklepik - w przejsciu podziemnym za Muzeum. Sa kiszonki w
              sloikach, puszki, chyba alkohole. Tez handluja wedzonymi rybami na
              pchlim targu na Kolbenowej.
              • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:27
                o, a to jest daleko od metra kolbenova? jakies wytyczne?
                • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:29
                  przechodzi sie na druga strone i kawalek w prawo-jakies 100metrow,
                  wstep 20 koron. Nic godnego uwagi, ja znalazlam te ryby. Maja tez
                  swoje inne produkty.
          • l.e.a Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 08:05
            sks_baltyk_1930 napisał:

            > Co do kuchni
            > > czeskiej, jeżeli Ci nie smakuje czeska kuchnia czemu nie
            gotujesz
            > > sama ? Mi brakuje tu knedli, svickovej itp. nauczyłam się i sama
            > > gotuję. W Czechach moja mama normalnie lepi ruskie pierogi,
            gotuje
            > > barszcz , bigos, krokiety - jaki to problem ?
            >
            >
            > Problem jest taki, ze niektorych produktow po prostu w CR nie
            mozna
            > kupic. Proste?

            Hmm sporo Polaków wyjechało, nie tylko do Czech, mam znajomych w UK,
            Danii, Holandii, Niemczech, Włoszech i innych krajach i uwierz tam
            oprócz polskiego chleba nie ma też zwykłej śmietany, kefiru,
            maślanki, mąki bez zawartości proszku do pieczenia itd, itp.

            > A po drugie niektorzy nie maja czasu zeby codziennie gotowac.

            Tez nie mam dlatego zazwyczaj gotuję na 2 dni, robię też większe
            porcje i mrożę albo wekuję

            Ale
            > ten topic jest nie tylko o obiadach ale takze o produktach takich
            > jak wlasnie chleb, wedliny, twarog itd.

            A to już jest kwestia gustu, jednemu zasmakuje innemu niekoniecznie,
            tak jak pisałam mi nie smakuje polskie pieczywo i lubię czeskie
            wędliny jak i inne produkty, których w Polsce nie ma ale w Czechach
            nigdy nie miałam problemu z zakupem buraków na barszcz, czy kapusty
            na bigos, ogórki sama kiszę.


            >
        • uyu Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:28
          W moim miescie moge robic zakupy w Kauflandzie, Hypernova, Coop,
          Albercie, Lidlu i Penny. W ciagu trzech miesiecy bez problemow
          znalazlam prawie wszystkie z naszych ulubionych zarelek.
          Najwazniejsza jest Ricoré, ktora jest az w trzech sklepach.
          Odnalazlam takze moj ukochany makaron Panzani.
          Jem duzo jablek i tu znalazlam swoje szczescie w postaci pochodzacej
          z Czech odmiany Iraed. Pyszne.
          Twarog moge kupic w kazdym sklepie. Doskonaly zytni chleb kupuje w
          Penny. W Lidlu polecam bardzo smaczny chleb "Slunecny".
          Troche nam brakuje serow i francuskiej gotowanej szynki ale i w
          Polsce nie trafilam na dobra szynke. Wszystkie byly tak
          nafaszerowane przyprawami, ze tracily smak miesa.
          Niedaleko domuu mam Coop'a w ktorym sprzedaja doskonale
          pocwiartowane mieso, w tym wolowine na befsztyki.

          Za wyjatkiem Coop'a wszedzie jest duzy wybor warzyw i owocow, w tym
          egzotycznych.
          Nie wiem gdzie robicie zakupy i gdzie mieszkacie, ale ja w moim
          Hodoninie znalazlam wszystko czego potrzeba do zaspokojenia naszych
          francusko-polsko-egzotycznych przyzwyczajen kulinarnych.
          • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:31
            NAm sie snia truskawki po 3 zl za kg i 20 rodzajow jablek na bazarze
            a nie 3 w sklepiesmile
          • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:36
            ja znam tylko alberta, globus, tesco, kiedys lubilam delvite. ale jak juz pisalam, nie chodzi mi tylko o markety - znacie jakies sklepy w pradze (piekarnie, miesne), gdzie maja cos dobrego i niepaczkowanego? nie musza to byc rzeczy podobne do polskich, chodzi mi o jakies udane czeskie vyrobky smile

            ricore? to jest neska? mnie od rozpuszczalnej kawy odrzuca. ma ktos dobre doswiadczenia z czeska jihlavanka? jakos sie nigdy nie moge zdecydowac, moze nieslusznie?
            • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:42
              JA pieczywo kupuje w Hypernowej, lubie tam to slodkie i chleb chyba
              selsky, lekki, dosc ciemny. Smakuje 2 dni, potem guma niestety. Ale
              w Lidlu sa dobre mieszanki maki niemieckiej i mozna od biedy upiec w
              domu-polecam pelnoziarnisty w najciemniejszym opakowaniu. Wedlina nap
              [rzeciw wyjscia z metra KAcerov - zwykla szynkowa i niezly salceson
              jak ktos lubi.
              • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 29.07.08, 21:57
                ech, jak ktos powie, ze polacy otaczaja kultem markety... rodzina mojego czecha kupuje jedzenie WYLACZNIE w markecie - globus i czasami blizszy lidl. w ich dzielnicy (przedmiescia) jest jeden stary sklep, w ktorym kupuja chyba tylko emeryci bez auta, bo nic tam nie ma. u mnie w domu w polsce (mieszkamy w wiosce pod miastem) kupuje sie w lokalnych sklepikach, a do marketu jezdzi po wody, ciezkie zakupy i jakies ulubione rzeczy, ktorych w wiejskim sklepie brakuje.. ach jo
    • wislok1 Eee tam 29.07.08, 22:19
      Ja tam nie widzę większej różnicy z Polską, prawie to samo.
      W Polsce jest więcej targów z warzywami i owocami.
      Polski chleb jest lepszy od czeskiego, ale czeskie rochliki i bułki lepsze od
      polskich.
      Masło kupuję w Czechach, jest lepsze jakościowo i tańsze, nie oszukiwane.
      Wędliny : w Czechach jest lepsze salami, w Polsce inne kiełbasy.
      Ryby : na jedno wychodzi, mrożone tu i tam.
      ( Gdzie ty kupowałaś ciepłe węgorze z wędzarni nad Bałtykiem ???????????????
      Byłem w Świnoujściu i tam o węgorzach nikt nie słyszał, a po niemieckiej stronie
      Bałtyku kilogram zimnych w sklepie kosztował 30 euro, czyli masakra,
      poza tym były tylko kanapki z węgorzem za 3 euro ).
      Zupy z torebki są wszędzie takie same.
      Hinduskie żarcie to syf nad syfami, a gyros czy kebab lubię, ale bez przesady,
      to nie jest jedzonko zwykłe.
      Smażeny syr, svickova na śmietanie, przyrodni rzizek - mniam, mniam, palce
      lizać, jak to można nie lubić ?
      • wislok1 Re: Eee tam 29.07.08, 22:25
        Mieszkam koło granicy z Czechami, do Tesco w Karwinie mam 15 minut.
        Co do mleka, pomidorów, ogórków, itd. nie narzekam, bo wszystko kupuję lub mam
        za darmo, czasem fajnie jest być blisko farmerów
      • roberta.redford Re: Eee tam 29.07.08, 22:57
        hihi, no ja wlasnie w swinoujsciu jadlam, wedzarnia przy ostatnim zejsciu z promenady od strony niemiec - doskonala! ale wegorze (zimne) byly w conajmniej 4 miejscach, bez problemu.
        zupy z torebki nie zjem, a smazak czy svickova... coz, jakbym bardzo glodna byla, i nic innego do wyboru, to dam rade, ale co to za przyjemnosc. i jeszcze ta tatarka i te okropne knedliky z papieru bez smaku, no jakos nie moge.
        raz jadlam domowe houskove knedliky, byly bardzo dobre. wszystkie inne to dla mnie pulpa
        • wislok1 Re: Eee tam 29.07.08, 23:32
          No to przegapiłem tą wędzarnię z węgorzami, nie ma co.
          Zamiast knedlików mogą być zawsze hranolki.
          Wiadomo, że domowe knedliki to domowe.
          Tak czy siak polski Cieszyn raczej jeździ dobrze zjeść do Czech.
          Oczywiście nie do jidelni na dworcu kolejowym
          • roberta.redford Re: Eee tam 30.07.08, 00:09
            ja w cieszynie nigdy nie bylam, az glupio sie moze przyznac smile w kazdym razie ja bym raczej pedzila na polska strone, gdybym miala tak blisko
            • l.e.a Re: Eee tam 30.07.08, 08:12
              Zgadzam się co do bazarków warzywno-owocowych ale w Czechach z tym
              zawsze był problem. Chyba to zalezy od regionu w Pradze może być
              ciezko asle na północnych czy Południowcyh Morawach jest duzo
              lepiej. Szcególnie południowe Morawy sa terenem upraw. Czesi
              sprowadzają owoce z zagranicy, bo tańsze jest ich sprowadzenie niz
              uprawa i sprzedaż. Z ich upraw uświadczysz: morele, brzoskwinie,
              śliwki i warzywa, dobra jest słowacka papryka i pomidory.
            • ursulad Re: Eee tam 30.07.08, 08:25
              Roberta, zgadzam sie w pelni! Mieszkam w Czechach baaardzo dlugo,
              troche sie poprawilo z warzywami i owocami, ale nadal Czesi traca w
              porownaniu z Polska.
          • ursulad Re: Eee tam 30.07.08, 08:28
            Wisloku, a ja odwrotnie (i duzo moich znajomych), jezdzimy zjesc do
            Cieszyna - do Polski oczywiscie. Fakt, w restauracjach jest drozej,
            ale wybor ciekawszy.
            • wislok1 Re: Eee tam 30.07.08, 09:55
              Kwestia gustu. Albo tego, że lubi się to, czego na co dzień nie ma
              • birdis jedzenie wegetarianskie w CZ - to dopiero masakra! 30.07.08, 11:16
                oj niestety zgadzam sie.
                Wyobrazcie sobie los wegetarianina w Pradze - te zwiedle warzywa, plastikowe
                pomidory, zadnych targowisk z nowalijkami..
                Tez nie wyrabiam, ile mozna jesc smazeny syr albo pizze vegetariana?
                W Warszawie jest duzo lepiej pod tym wzgledem.
                Zawsze kiedy przyjezdza do mnie jakas wizyta z Polski targa ze soba reklamowke
                warzyw.
                Aaaa i jeszcze ogorki kiszone (chyba, ze upoluje w Billi) i koncentrat barszczu
                bialego big_grin

                PS Uwazam, ze nic nie pobije pomarszczonych czeskich jabluszek na styropianowej
                tacce w supermarkecie tongue_out

              • ursulad Re: Eee tam 30.07.08, 17:28
                Wisloku, pewnie masz duzo racji. Za czyms sie teskni, cos sie lubi.
                Polskiej kielbasy jednak nie dam sobie wybic z glowy.
      • maciekqbn Re: Eee tam 01.08.08, 08:42
        wislok1 napisał:


        > Ryby : na jedno wychodzi, mrożone tu i tam.
        > ( Gdzie ty kupowałaś ciepłe węgorze z wędzarni nad
        Bałtykiem ???????????????
        > Byłem w Świnoujściu i tam o węgorzach nikt nie słyszał, a po
        niemieckiej stroni
        > e
        > Bałtyku kilogram zimnych w sklepie kosztował 30 euro, czyli
        masakra,

        W Świnoujściu w zasadzie nie ma rybactwa. Po świeże ryby jedź na
        Wybrzeże Środkowe (np. Darłówek) albo na Kaszuby.
        Od rybaków można kupić jeszcze żywe flądry albo własnie pachnące,
        ciepłe rybki prosto z wędzarni - smaku nie da się porównać do tego
        co kupuje się w sklepie.
    • grezegor Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 10:02
      jak ktos jest z pragi to na Pankracu jest targ owocowo-warzywny.
      oczywiscie mowie o czeskich plodach rolnych.

      a co do wedlin to u niektorych rzeznikow maja calkiem nienajgorsze.

      tutaj
      tnij.org/bk0w
      • ondrys Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 11:30
        Autorka Robertka:

        GENERALNIE:
        Kazdemu smakuje to, na czym wyrosl. Cialo ludzkie jest przyzwyczajone na to, co podano mu primarnie w dziecienstwie. Dlatego kazdy szacuje produkty swojego panstwa, nawet swojego malego kresu. To jest normalne i nie jest bladem czeskich piekarzow czeski chleb, podobnie jak nie jest bladem polskich piekarzy chleb polski... Dlatego to co podawano w czeskich i polskich pizzeriach chyba Wloch za pizze nie uwaza. Podobnie silna i bogata tradycja wedlinarska w Polsce z despektem traktuje wedliny czeskie. Podobnie Czech uwaza za arogancje, ze napoje jak Ksiaz czy Warka nazywaja siebie sama "piwem".

        OWOCE, WARZYWA:
        Jestesmy mniej rolniczym krajem i tradycyjnie mamy mniej targow. Szkoda, bo te co istnieja, trzymaja zwyczajnie wysoka jakosc. Zgadzam sie, w Polsce podoba mi sie wiecej.

        CHLEB:
        ???
        Wedlug mie roznica miedzy chlebem polskim i czeskim jest mala. Obaj rodzaje spoko moge. Szczegolnie w porownaniu z tym, co nazywa sie chlebem na wyspach czy w Wloszech, to obaj jesta rewelacyjne (znajomi Wlosi zachwycali sie czeskim chlebem).

        WEDLINY:
        Jem rzadko, wiec nie jestem w stanie rozroznic. Jednak, poki w Czechach jest kuchnia polska jakos znana, to wlasnie przez wedliny.

        ZUPY:
        Torebkowe sa takie same... Na zupach od mamy wyroslem. Byly czeskie i byly dobre. W Polsce bardzo lubie zurek. Barszcz myslalem, ze znaczy cos jak rosyjski borszcz. Ale to co zjadlem, to dla mnie kompot a nie zupa.

        JEDZENIE NA ZEWNATRZ:
        Mam znajomego przedsieborce, ktory czasami ma jakis biznes w Polsce. Nie przepada za Polska, umiarkowanie powiedziec. Dwa razy sie z nim klocilem broniac Polske. Jednak gdy mi mowil, ze w kulturze jedzenia na zewnatrz granica czesko-polska to granica cywilizacyjna, to nie mialem kontraargument...

        POD KONIEC:
        Gdyby czeskie jedzenie bylo tak masakryczne jak mowis, to pewnie zylibzsmy krociej od Polakow. Jest jednak odwrotnie, wiec co powies?
        • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 13:13
          Srednia dlugosc zycia wynosi w Czechach 76 lat a w Polsce 75,19. Nie
          sadze zeby to byla znamienna roznica. Nie musi o tym decydowac
          wylacznie dieta. Szczerze mowiac ani w Polsce ani w Czechach nie
          jest ona najzdrowsza.
          Piwo to kwestia gustu - lubie czeskie ale wole nasze mocniejsze.
          Jesli chodzi o wedliny u nas tez sie trzeba naszukac, te w marketach
          nie maja smaku. Tobie nie smakuje barszcz a ja cierpie z powodu
          czekich zup. Dla mnie to 1001 odmian rosolkow to co mi tu serwuja a
          jarzynowa prawie nie ma warzyw. A z ta kultura jedzenia srednio
          rozumiem, mozesz rozwinac?
          • ondrys Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 14:08
            "Srednia dlugosc zycia wynosi w Czechach 76 lat a w Polsce 75,19. Nie
            sadze zeby to byla znamienna roznica."
            Dokladnie. S ta statystyka chyba nie zgodzi sie tylko autorka watku. Wedlug jej
            wypowiedzi sie wydaje, ze w 50 latach wszyscy Czesi powinni umrec na raka
            watroby albo inna chorobe powstala z "masakrycznej" jakosci jedzenia.

            "Piwo to kwestia gustu."
            Nie koniecznie. Piwo ma kilka podobnych do siebie oryginalnych technologii
            produkcji. Idac w Twoich stopach to wpychnie brytyjski "chleb" do szklanki wody
            i posmaruje klejem, i to kwestia gustu a jezeli mi smakuje, nie masz prawa mi
            mowic, ze jest zle... Zywiec czy Tyskie sa o.k., Ksiaz i Warka sa napodobeninami
            piwa, wiec maja sie do piwa jak Kofola do Coca-Coly. Roznica polega na tym, ze
            Kofola sie nie graje, ze jest Coca-Cola.

            "Szczerze mowiac ani w Polsce ani w Czechach nie jest ona najzdrowsza."
            To wynika z polozenia geograficznego. W Hiszpanii poludniowej kuchnia tradycyjna
            jest zdrowsza. Gdyby owszem my, Polacy i Czesi, zylibysmy w przeszlosci z tej
            kuchni co oni, umrelybysmy w pierwszej zimie. U nas chlodniej, niz w Andaluzji,
            miesa i proteinow trzeba nam do przezycia. Natomiast pomarancze na drzewach u
            nas nigdy nie rosnely. Szwedzka kuchnia o nic zdrowsza od naszych. Dzisiaj,
            kiedy zyjemy przez zime w cieplych mieszkaniach i importerzy bombarduja
            supermarkety pomaranczamy z Grecji (te swieze po 30-godzinowej podrozy przez
            Balkany, he), siedzimy za komputerami i malo sie ruszamy, wydaje sie nasza
            kuchnia "nie zdrowa". Jezeli sie Hiszpanom nie podoba, to podam im oszczep i w
            srodku stycznia wysadze ich w Puszczy Augustowskiej i zazycze im powodzen smile.

            "Tobie nie smakuje barszcz a ja cierpie z powodu czekich zup."
            Ja sie bawie o zupach i nie o kompotach... Doswiadczenia z czeskimi zupami jakie
            masz? Torebkowa Knorr i poczciwa czosnkowa w gorskiej karczmie to oczywisce inne
            swiaty. Jarzynowa bez warzyw? Gdzie Cie tym poczastowali? W Pradze na Rynku
            Staromiejskim? Ciocia robi jarzynowa, ze zupe przez warzywa nie widac. I w koncu
            - to kwestia gusta smile))!

            Kultura jedzenia ma w Czechach dluzsza i glebsza tradycje. Kiedy Polacy buduja
            koscioly, Czesi hospody i restauracje. To fakt. Spotkanie sie nad jedzeniem ma w
            Czechach, bez przesady, prawie ta funkcje spotkania ludzi co msza w Polsce.
            Roznica polega na:
            - ilosci hospod i restauracji (moim zdaniem cca 4:1)
            - estetycznego otoczenia przy wizycie restauracji (generalnie wyrazna koryzsc Czech)
            - uslugi (wiekszosc polskich restauracji to z czeskiego punktu widzenia raczej bary)
            - jakosc uslug w porownaniu do cen (2x[ostatni punkt])
            - reputacja gosci hospod (w Czechach - ludzie, w Polsce - menele)
            • ondrys Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 14:10
              Ahaaa...

              RYBY
              Jestesmy panstwem bez dostepu do morza i nasza kuchnie rybna tworza karpki
              stawowe smile. Ryby nie nasza mocna strona z powodow naturalnych, i kto sie temu
              dziwi jest glupiejszy od karpa.
            • ursulad Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 17:34
              Oj, nie zgadzam sie z koncowka Pana wypowiedzi.Mocno Pan
              generalizuje, przesadza i odbiega od realiow. W Polsce koscioly, w
              Czechach restauracje? - dawno Pan w Polsce nie byl.I co do spotkan
              rodzinnych przy suto zastawionym stole to tez mam odmienne zdanie.
              • kanapony Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 01:05
                no, coś w końcówce wypowiedzi Ondrysa jest

                te "wiejskie jadła" "kuchnie polskie" i inne knajpy to od niedawna są
                przynajmniej w Krakowie
                i od niedawna chodzi się do nich jako... "od tak" a nie od wielkiego
                święta

                a spotkania przy stole rodzinnym... to trudno porównywac z jedzeniem
                w restauracjach
                i nie da się uogólnic, bo ile kobiet (mężczyzn) to tyle możliwości
                (od paluszków po wpychanie ton żarcia)

                acha, a miało byc o mszy
                to ja pamiętam z widoków wiejskich i miejskich - stada ludzi stojące
                pod kościołami i gadające
                i tak co tydzień
                ale do domów się nie ludzie zapraszali a knajpek nie było
                więc spotkania Czechów w pivnicach czeskich, gdzie do piwa się
                jadło...
                na pewno rozwijały ofertę knajpy i kuchnię czeską w ogólności

                a że do piwa słodkiego się pewnie nie jadło
                tak cukiernictwo czeskie kuleje
                (ale po bliższym poznaniu mogę oczywiście zmienic zdanie)
            • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 17:35
              ach, widze, ze rozpetala sie mniejsza burza.
              ad 1. w czechach nieustajaco trabia, ze sa najbardziej otylym krajem europy - nie mam racji?
              ad 2. ja ani Zywca ani Tyskiego nie lubie, czeskie piwa uwazam za swietne, chociaz ostatnio zasmakowaly mi jeszcze bardziej niemieckie
              ad 3. jasne, to oczywiste
              ad 4. doswiadczenia z zupami w czechach? w czeskiej hospe do znudzenia serwuja cesnecku i jakas pseudo cebulowa, plus gulaszowa i flaki - minimalna porcja, minimalny smak. w bramboracce jest wiecej glutamatu niz grzybow (zreszta glutamat to temat na osobny topic). w "italskych" restauracjach prym wiedzie pomidorowa z ogrzanej pomidorowej pulpy z kartonu. raz jadlam w kachni restauraci w dejvicich DOSKONALA zupe z kasztanow. raz calkiem dobra szpinakowa (coz, tylko rozmrozony szpinak i smietana z czosnkiem, ale ok) innych pozytywnych wrazen brak. a ciocia to moze robic slonia w galarecie
              ad. 5 jasne hospod zatrzesienie, konkurencja zadna, bo wszedzie ludzie pojda, czy to turysci, czy okoliczni pracownicy. w czechach hospody zapelniaja sie dzieki systemowi stravenek glownie, i dzieki przerwie obiadowej, ktorej w polsce z reguly nie ma. nie wiem, gdzie sie stolowales w polsce, oczywiscie nie bede bronic jak lwica polskich restauracji, ale uwazam, ze za porownywalne pieniadze lepiej sie zje w polskiej restauracji niz czeskiej - mowie tu o drozszych praskich restauracjach i drozszych polskich (np. lodzkich, warszawy nie znam).
              na dodatek w praskich restauracjach jakosc leci na leb na szyje - np w potrefene huse bylo kiedys swietnie, teraz sa mniejsze porcje i gorzej zrobione (wiadomo, nazbierali juz klientele).
              • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 17:41
                aha, no i jezeli chodzi o meneli w polskich restauracjach to smiech na sali, to kompletna bzdura, chyba ze wszedles do przydworcowej jadlodajni w katowicach.
                a o arogancji i niekompetentnosci czeskich kelnerow da sie ksiazke napisac. scenka ze wspomnianej juz potrefene husy na smichove :
                my - "poprosimy tatara" , cisnicka - "feeee, hnus, jak to mozna jesc.."
                po godzinie zamawiamy cos jeszcze. cisnicka do mojego partnera: "pan to chyba ma tasiemca, ze tak duzo pan je!"

                kurtyna smile)
                • wislok1 Praga to nie typowe Czechy 30.07.08, 20:49
                  To raczej odwrotność typowych Czech, doją turystów na full i jedzenie
                  rzeczywiście nie jest najlepsze
                  • wislok1 Re: Praga to nie typowe Czechy 30.07.08, 21:06
                    Znajomi potruli się w Pizza Hut.
                    W Pradze znam fajną restaurację na placu I.P. Pavlova, dobre jedzenie i jak na
                    Pragę tanio, jest zaraz na rogu placu i Sokolskiej, od południowej strony.
                    No i polecam na Sokolskiej gospodę "Doba Kamenna", niezapomniane przeżycia, jaja
                    jak berety.
                    Całe Stare Miasto można sobie odpuścić, chyba, że ktoś lubi przepłacać za
                    niespecjalne jedzenie. Pechowcy mogą zapłacić 90 koron za Pilsnera
                • kanapony Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 01:13
                  roberta.redford napisała:

                  > a o arogancji i niekompetentnosci czeskich kelnerow da sie ksiazke
                  napisac.

                  zaś o polskich - drugie, opasłe tomisko
                  polscy kelnerzy widocznie uczyli się od czewskich
                  i przyświecała im myśl, by uczeń przerósł mistrza
                • ondrys Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 08:25
                  Tak, przyostryzlo sie. Gdy o czym co jest relatywne napiszes, ze jest 100:0, to
                  sie nie dziw, ze jest glosno. Nie bede reagowal, bo rozkrecilo by sie do nie
                  konieczna. Tylko jedna notatke nie odpuszcze sobie: Postuduj troche czeska
                  historie ostatnich 200 lat. Tak. Hospoda MA ta role co w Polsce kosciol.
                  Tradycyjnie. Jezeli nie rozumies, napis maila do Mariusza Szczygiela, on Tobie
                  wyjasni w lepszym ode mie polskim. PS: Ta historie z smichovskiej knajpy Ci nie
                  wierze.
                  • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 10:44
                    no ja bym sie tym nie chwalila, ze dla mnie hospoda to kosciol, z calym szacunkiem, ale... no to nie bedziemy rozdmuchiwac, kazdy ma swojego cielca.
                    historia autentyczna, nie chcesz, to nie wierz.
                    • ondrys Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 14:16
                      "no ja bym sie tym nie chwalila, ze dla mnie hospoda to kosciol"
                      I JEST! Sama sobie podalas zrozumienie dwu moich notaciek: a) ludzie ws. menele;
                      b) granica cywilizacyjna
                      • wislok1 Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 14:28
                        Ondrys, nie ...
                        Przejedź się na Śląsk, od Beskidów, przez Cieszyn, Bogumin, Opawę, Nysę itd. Po
                        obu stronach granicy jest tak samo. Teraz po wejściu do Schengen, jak nie jesteś
                        spostrzegawczy, to nie zauważysz wjechania do innego państwa.
                        Granica cywilizacyjna to jest między Polską Wschodnią nad Bugiem i przy granicy
                        z Białorusią za Białymstokiem, a Warszawą, Śląskiem czy Wielkopolską a Pomorzem.
                        Jest nadal podział na Polskę A i B
                        Jedynym plusem czeskich knajp była do niedawna większa kultura podawania piwa.
                        Ale Heineken i inne browary zachodnie wprowadziły w Polsce nowe zwyczaje i dziś
                        nie kupisz ciepłego piwa. Poprawiła się estetyka lokali. W Czechach procentowo
                        więcej ludzi chodzi do gospód na piwo niż w Polsce. Ale to tylko wynik tego, że
                        komuna uczyła u nas picia ciepłej gorzały w domu
                        • zizi4 Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 14:33
                          Owszem, w tej kwestii granica cywilizacyjna jest, ale w druga
                          strone... Czasem wolalabym dostac cieple piwo od milej kelnerki, niz
                          zimne w czeskiej hospodzie, niemal wyblagane u gburowatego kelnera,
                          ktory uderzajac kuflem o stol potrafi oblac cie piana i nawet nie
                          mrugnac przy tym okiem. A ile sie trzeba czasem naprosic, zeby
                          rachunek zaplacic... Obsluga polska/czeska to roznica lat
                          swietlnych! Staram sie nie genaralizowac, ale..
                          • wislok1 Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 14:39
                            Ciepłe piwo jest zawsze do d..., nie znam knajpy w Polsce z ciepływm piwem,
                            browary za mocno pilnują sprzedawców
                            • ondrys Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 15:05
                              Wislok:
                              To nasza rozmowa s pani Redford. "Granice cywilizacyjna" wspominal moj znajomy z
                              lekko anty-polskimi tendencjami (jakies tam jego osobne doswiadczenia). Ja
                              kibicowalem Polsce przy jego wywodach, jednak tutaj nie znalazlem dosyc energii
                              i argumentow sie klocic... Podalem pieciu punktow na ten temat wyzej.
                              PS: Nie wszedzie na PL-CZ granicy to jeden kraj jak na Slasku Cieszynskim.
                              • wislok1 Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 20:22
                                Nie wszędzie, gorzej jest niż w Czechach jest na Dolnym Śląsku, nie zawsze, ale
                                czasami jest. Sa takie wioski, gdzie nic się nie zmieniło na lepsze po 1989,
                                gdzie były PGR
                          • roberta.redford Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 15:30
                            ja prawie zawsze i wszedzie pytam kelnerow, co by mi polecili - czy to w polsce, czy w pradze, czy w jakimkolwiek innym kraju. niestety, i to mowie zupelnie obiektywnie, reakcja czeskiej obslugi jest fatalna - albo poploch w oczach i "ja nie wiem" (zwlaszcza u mlodych panieniek) albo maksymalne niezadowolenie, ze osmielam sie poprosic kelnera o minimalny wysilek ( w tym celuja panowie w srednim wieku). oczywiscie, w drozszych restauracjach jest z reguly dobrze. nie rozumiem tego, bo wiekszosc czechow jest sympatyczna. skad wiec ta kelnerska skaza?
                            • kanapony Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 17:36
                              młode panienki mogą nie lubic piwa i go nie pic
                              lub też mogą nie byc jeszcze pełnoletnie lub hołdowac religijnym
                              zakazom
                              lub też pracodawca zakazał im picia w pracy albo po pracy - piwa,
                              które sprzedają
                              i skoro mówi, że nie wie to trzeba to docenic
                              bo nie wciska ci jakichś głupot
                              tylko, gdyby to zrobiły to mogłabyś miec pretensję, że cię
                              okłamały...
                              i tak źle i tak niedobrze - czyli, jakkolwiek by nie postąpiły -
                              "reakcja fatalna"

                              natomiast "maksymalnego niezadowolenia" komentowac nie będę
                              panowie w średnim wieku czasem mają tak dziwną fizjonomię, czasem
                              ich berzuch boli albo ząb - i grymas na twarzy pojawia się "znikąd"
                              zresztą, nie jestem jasnowidzem
                              i moim mottem jest "każdy sądzi po sobie"
                            • wislok1 Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 20:20
                              Ja tego nie robię, bo po co ? Co to da ?
                              W menu jest rubryka "specjalności"
                        • donawan Re: Granica cywilizacyjna ? 31.07.08, 23:05
                          Podaj mi proszę kilka różnic między Polską A i Polską B, bo widzę że zwyczajnie
                          podłapałeś hasło polityczne etc. To tak jak kiedyś przyjechali niemieccy
                          dziennikarze do wschodniej Polski by zrobić reportaż ze strasznej polskiej
                          biedy, zastali zadbane posesje, anteny satelitarne w większości domów, dobre
                          samochody na podwórkach i wyjechali rozczarowani, oczywiście reportaż trafił do
                          kosza. Oglądałem ostatnio zdjęcia Rzeszowa i Lublina świetne zadbane miasta
                          szczególnie Rzeszów, nie jestem wstanie wymienić miasta w zachodniej Polsce tak
                          czystego i zadbanego jak Rzeszów.
                          Proszę tu są fotki www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=655074
                          • pampeliszka Re: Granica cywilizacyjna ? 01.08.08, 07:42
                            Rzeszow jest ok, ale jedz dalej, np do Krasnika, to zrozumiesz o czym mówią, tam
                            świat jeszcze nie trafił...Nie ma dróg, nie ma porządnego hotelu, właściwie
                            oprócz zakładów metalowych nic nie ma...
                            Albo jak sie zechcesz przeprawić przez Wisłę w Małopolsce, to możesz w Nowym
                            Korczynie, a potem dopiero w Szczucinie.Następna możliwość jest pod Tarnobrzegiem.
                            I czy to nazwiesz Polską B czy inaczej, to nie ma znaczenia, różnicę zobaczysz
                            jak pojedziesz poza głowne miasta, nie mówiąc o wsiach, gdzie często jeszcze
                            kanalizacji nie ma.
                            • wislok1 Re: Granica cywilizacyjna ? 01.08.08, 09:25
                              No właśnie, to miałem na myśli. Przejedź się na Lubelszczyznę, same biedne
                              wioski, zaniedbane miasteczka. Są enklawy w postaci większych miast czy
                              Kazimierza Dolnego, ale obraz całości jest smutny. Nie bez powodu ściana
                              wschodnia to najbiedniejsze regiony UE
                      • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 15:32
                        ondrys napisał:

                        > "no ja bym sie tym nie chwalila, ze dla mnie hospoda to kosciol"
                        > I JEST! Sama sobie podalas zrozumienie dwu moich notaciek: a) ludzie ws. menele
                        > ;
                        > b) granica cywilizacyjna


                        sorry ondrys, napisz to po czesku, bo nie lapie, o co ci chodzi. i znow za wymysl z granica cywilizacyjna? zalosne haslo, w jakakolwiek strone je obrocic
                        • kanapony Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 17:39
                          a ja nie rozumiem, jak można nie rozumiec
                          przecież to nie chodzi o to, że kościół = gospoda
                          tylko o ich rolę!

                          w Polsce ludzie spotykali się pod kościołem po mszy
                          w Czechach w knajpach
                          i gadali, co u nich się wydarzyło

                          polskie knajpy służyły do upijania się
                          • wislok1 Taa 31.07.08, 20:24
                            W zasadzie kościół i knajpa żyły na wsi w symbiozie, przynajmniej do 1945. Potem
                            komuniści w Polsce pozamykali knajpy, a w Czechach kościoły
              • kanapony Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 01:11
                roberta.redford napisała:

                > ach, widze, ze rozpetala sie mniejsza burza.
                > ad 1. w czechach nieustajaco trabia, ze sa najbardziej otylym
                krajem europy - n
                > ie mam racji?

                chyba nie, podobno niemcy są najtłustsi
                ja słyszałam, że u Czechów było kiedyś najwięcej chorób serca i
                zawałów
                ale w latach którychśtam prowadzono przeróżne programy
                o zdrowy tryb życia walczono - ruch, warzywa, mniej tłuszczu i
                cukrów, itp.
                i jest lepiej

                a że średnią życia mają stosunkowo długą, nawet przy dużej
                zapadalności na choroby
                pewnie to zasługa dobrej i łatwo dostępnej służby zdrowia

                przypominam, że wątek o służbie zdrowia już wałkowaliśmy /czytac:
                kłóciliśmy się/
            • wislok1 Przesada w drugą stronę 30.07.08, 20:51
              Restauracje, gospody i bary w PL i RC są porównywalne, ceny, jakość żarcia, itd.
              W Warszawie zdzierają jak w Pradze.
              A w Czeskim Cieszynie nie brakuje gorszych spelun niż w polskim,
              meneli jest więcej w Pradze niż w Warszawie
            • agnieszka12341 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 09:39
              Mnie kuchnia czeska przypomina nasza z lat 70-tych. Moi dziadkowie
              mieli podobne przyzwyczajenia kulinarne, chodzi mi glownie o warzywa.
              Srednia zycia jest wypadkowa wielu rzeczy - dieta sie poprawila,
              takze sa inne mozliwosci w medycynie ale doszedl stres. Jednak
              wydaje mi sie, ze przez otwarcie an swiat zwiekszyla sie swiadomosc.
              No i moze korzystac kto chce. Wiadomo, ze w zimny,m klimacie dieta
              bedzie inna ale zawsze mozna ja tak skomponowac by byla zdrowa.
              W domach jadalam zupy i byly srednie. Wiadomo - roznie ludzie
              gotuja. A w knajpach powinny byc dobre bo akurat w Polsce sa.
              Jesli chodzi o restauracje to akurat ani Polska ani Czechy nie maja
              tych najlepszych restauracji - chodzi o gwiazdki. Siec knajpek w
              Pradze np. jest bardzo rozbudowana ale tez o wiele wiecej turystow
              odzwiedza Prage. JA na jedzenie w restauracjach tu nie narzekam ale
              dopisywanie do rachunkow pewnych pozycji zdazylo mi sie kilka razy i
              musialam interweniowac a w sposobie podania, nakrycia nie widze
              roznicy. Rzeczywiscie w Polsce w duzych miastach brakuje mi czegos
              pomiedzy drozsza restauracja a barem - te sa po trasie albo w
              mniejszych miastach. Ale przynajmniej jak cos u nas sie modyfikuje z
              innego panstwa to ma podobny smak = tu jadlam kilka razy salatke
              Cezar i nigdy nie maiaal nic wspolnego z oryginalem.
              I zdecydowanie powinienes rozdzielic restauracje i gospody. Melele w
              restauracji? Meneli nie stac na nie, sam pisale, ze drogie. Gospoda
              to u nas rzyczywiscie cos innego i sama bym nie poszla. Nie pisze o
              nowych, typu Polskie jadlo czy Zniwny lan. To mozna kazdemu polecic
              a typowa czeska gospoda nie ma takiego menu.
              • wislok1 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 14:10
                Fakt, w Polsce brakuje często czegoś pośredniego między barem a droższą restauracją.
                Takie miejsca są nad morzem, tam gdzie jest dużo turystów. Ale np. w takim
                Grudziądzu jest 1 dobra restauracja, 2 pizzerie i bary.
                A ha. Bary służą głównie do picia piwa, jak wiadomo. Tyle że w Czechach chodzi
                tam zdecydowanie więcej kobiet niż w Polsce. Nie dzi widok babć popijających
                czopowane. W Polsce przeważa młodzież
            • sks_baltyk_1930 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 02.08.08, 11:03
              > - reputacja gosci hospod (w Czechach - ludzie, w Polsce - menele)

              Juz dawno sie tak nie usmialemsmile W jakim miescie mieszkasz? Przyjedz
              na Moravy np. do Fulneku, Odry, Bilovec i idz do pierwszej lepszej
              hospody tam zobaczysz tych swoich "ludzi". Joke of the year hehe
    • pampeliszka Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 11:46
      Zgadzam sie z Toba, niestety, choc naleze do tych, co ¨na Czechy
      patrza przez rozowe okulary. Wlasnie wrocilam z Polski, wi€c wiem,
      czego mi tu brakuje. Bylo tak goraco, ze nawet nie probowalismy
      wozic wedliny, a z reguly wracamy po solidnych zakupach. Czeskie
      warzywa i owoce to dramat, w sezonie strasznie mi brakuje polskich
      dojrzalych soczystych pomidorow. Ryby zjadam jak jade na delegacje,
      a jezdze czesto, wiec nie mam braköw. W Czechach nie udalo mi sie
      zjesc dobrej rybki przez te 5 lat, choc nie raz probowalam. Nawet
      lososia w knajpie potrafia spieprzyc, czego totalnie nie rozumiem.
      Malosolne sobie robie sama.
      Chleb czasem pieke, jak mam ochote na taki pachnacy i cieply.
      Jak bede miala juz dom z ogrodkiem, to bede sobe sadzic pomidory i
      truskawki...
      • kanapony Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 13:48
        > Jak bede miala juz dom z ogrodkiem, to bede sobe sadzic pomidory i
        > truskawki...

        ach....
        ja też
        brzoskwinia, śliwa renkloda, jabłonki obowiązkowo
        kalarepki, selerki, marchewki na sok, trochę zielska na przyprawy,
        buraczki na barszcz, dynia, fasolka szparagowa (mniam)...

        a reszta ziemi to będzie trawnik i mnóstwo róż


        i z daleka od czeskich cukierni
        ;C
        • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 17:45
          och czeskie cukiernie... no ja slodkiego nie lubie, ale jak przechodze obok cukierni w pradze, to robia mi sie oczy okragle - kto takie cuda wymyslil? te penisoidalne piramidki i vetrniky i marcepanowe swinki, hihihi. ale podoba mi sie, ze na koblihy nie daja lukru, odpada zdrapywanie smile
          • zizi4 Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 19:24
            Tere fere, lukier czy nie lukier... Sprobuj znalezc w Czechach
            swiezutkiego, mieciutkiego, puszystego paczka, na przyklad z roza
            albo dobra konfitura... Wszystkie przypominaja konsysytencja gume, a
            nadzienie - szkoda gadac, zreszta trudno je w paczku znalezc. No, to
            tyle o paczkach. Niech sobie kazdy woli to, co chce, ale chyba nie
            zaprzeczycie, ze wybor w Czechach jest po prostu marny... Ja jestem
            maniaczka czeresni, ale tu co najwyzej znajde 1 rodzaj lekko
            podgnilych w warzywniaku albo u Wietnamczykow. Ach, na przyklad taka
            Hala Targowa we Wroclawiu, gdzie maja ze 20-30 rodzajow czeresni,
            roznych kolorow, wielkosci, ceny... I ze wszystkim tak jest sad((
            • pampeliszka Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 21:17
              Co do ciastek, to genialne sa domowej produkcji. My znalezlismy przez znajoma
              Czeszke rewelacyjną kucharkę, która piecze ciastka i torty na zamówienie i od
              czasu do czasu cos zamawiamy, przy okazji okazji do świetowaniasmile)

              A z tymi rybami, to nie rozumiem, czemu w Polsce moga byc swietne pstragi a w
              Czechach nie. Z tego co ja wiem, moga sie obyc bez morza, ale moze nie wiem
              wszystkiego.
              Albo taki pyszniutki wędzony łosoś, prosto z krakowskiego Kleparza...szkoda, ze
              w Czechach sie nie kupi.
              Ryby sa ze 2x drozsze od miesa, moze dlatego sie nie ciesza w Czechach
              popularnoscia, oni tu jednak sa dosc oszczędni i stad małe zapotrzebowanie na
              import.
              • roberta.redford Re: jedzenie w czechach - no masakra! 30.07.08, 21:32
                Ryby sa ze 2x drozsze od miesa, moze dlatego sie nie ciesza w Czechach
                > popularnoscia, oni tu jednak sa dosc oszczędni i stad małe zapotrzebowanie na
                > import.

                no mysle, ze oni po prostu dobrej ryby nie znaja, i tyle. nie jedza ryb w domach, nie jedli w szkole czy na wakacjach, wiec ich nie ciagnie. wg mnie powinni ostrzagac w przewodnikach - NIGDY nie zamawiaj ryby w czeskiej restauracji! :0 ja sie strasznie wcielam w tych rybnych "fastfoodach" nord see, sa w palladium i chyba na florze... zupa rybna nudna, reszta nieciekawa, wiekszosc zwiedla, stara i niezachecajaca
                • wislok1 ?! 30.07.08, 22:06
                  Niedaleko Frydka-Mistka są pyszne pstrągi w zwyczajnej restauracji.
                  Palce lizać.
                  Czasem kupuję ryby w czeskim supermarkecie, fajny jest "holandsky pstruh".
                  Po polskiej stronie w Ochabach jest rybna restauracja i tam pstrągi są jeszcze
                  lepsze niż koło Frydka.
                  Ale to wyjątek. W większości restauracji polskich i czeskich ryby są w
                  zamrażarkach, jadłem kilka razy niedobrego pstrąga w Wiśle czy Ustroniu
          • kanapony Re: jedzenie w czechach - no masakra! 31.07.08, 01:18
            roberta.redford napisała:

            > och czeskie cukiernie... no ja slodkiego nie lubie, ale jak
            przechodze obok cuk
            > ierni w pradze, to robia mi sie oczy okragle - kto takie cuda
            wymyslil? te peni
            > soidalne piramidki i vetrniky i marcepanowe swinki, hihihi. ale
            podoba mi sie,
            > ze na koblihy nie daja lukru, odpada zdrapywanie smile

            i na tym powinno się skończyc
            popatrzec i odejśc
            jeśli jest tak wstrętne, jak to, co jadłam w Pradze raz...
            nie... PÓŁ razu, bo chyba nie udało mi się przełknąc tej tłustej,
            pozbawionej smaku i zapachu, białej, lepkiej, stającej kołkiem w
            gardle masy

            polskie wypieki i wyroby...
            różne - ja na przykład sernika i makowca nie lubię
            muszą byc naprawdę super-hiper, bym zjadła
            ale pączek... jak zizi wspomniał... niebo w paszczy... nawet taki
            tygodniowy (zwłaszcza te z kremem adwokatowym i polane odrobinką
            lukru, bez posypki cukrowo-pudrowej)

            ale sobie smaka zrobiłam
            • ondrys Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 08:41
              Jednej rzeczy nie rozumiem. Po co Polacy plujacy na Czechy jeszcze nigdy nie
              trafili w tak gdzie sie nasuwa? Po co krytykuje sie bardzo relatywna rzecz
              kuchni, gdzie de facto kazdy z nas reaguje na pierwotnych instynktach, wedlug
              tego na czym wyrosl, i co nie pozwoluje na racjonalne numericzne wywody? Po co
              tu kiedys krytykowany czeski transport publiczny, choc przy blizszym badaniu
              sprawdziono, ze jest o poltora nieba lepszy niz w Polsce? Po co nikt tutaj nie
              krytykuje rzeczywiste problemy wspolczesnej pospolitosci czeskiej? Po co nie
              krytykowany fatalny stan czeskiej policji i jej kompletna nie kompetentnosc?
              Wydzial policji dla obcokrajowcow dzialajaca na zasadzie mafii nikogo z Polakow
              w Czechach nie przeraza? Po co nie krytykowana korupcja w najwyzszych kregach
              urzedniczych? Po co nie krytykowany kartel bankow istniejacych na czeskim rynku
              i rynek bankowniczy dzialajacy najgorzej w UE? Po co nie krytykowany cenowy
              kartel sieci supermarketow? I rzad nic z tym nie robiacy? Po co nie krytykowany
              wspolczesny rzad wzorujacy sie na bastardizowanej wolnoameryce XIX wieku? Po co
              nie krytykowany fatalny stan czeskiego zwiadzku pilkarskiego? Po co ja tu musze
              czytac takie nonsensy, ze za stejna kase sie lepiej naje w knajpach polskich
              (robertka.redford herself)??? PS: Robertka, daj ludziom z zachodnej Europy ta
              sama kase, niech z nia podrozuja po PL i CZ i zrob badanie, gdzie sie wiecej
              najedli i gdzie byl wyzszy poziom kultury jedzenia? Stawiam liter wlasnej krwi,
              ze Czechy zdobeda 80%+
              • agnieszka12341 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 09:48
                Bo takie kwiatki sa na porzadku dziennym w kazdym kraju - tyle, ze
                na rozny temat. A tu kobitce sie zatesknilo za jedzeniem i juz.
                JAkby kazdy z nas tak cierpial to by stad spierniczal. Oczywiscie sa
                rzeczy lepsze i gorsze ale da sie fajnie zyc. A tak jest ciekawie,
                ktos dowie gdzie przypadkiem gdzie co dostac i juz.
                • l.e.a Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 10:58
                  Ja się całkowicie zgadzam z Ondrysem i Wislokiem, nie rozumiem tego
                  narzekania. Spróbójcie pożyć w UK, Holandii, Niemczech, pisałam już
                  o tym w wątku wyzżej ale widocznie nikt nie czytał tam nie kupicie
                  ŻADNEGO twarogu, ŻADNEGO kefiry czy maślanki, NIE KUPICIE mąki bez
                  dodatku proszku do pieczenia itd. itp... Mimo to sa ludzie, którzy
                  się nie poddaja i kombinuja na forum kuchennym ludzie pisza o tuytm
                  jak sami produkują twaróg, jak pieką sobioe chleb, nie narzekają, za
                  to chwalą sobie inne produkty, które w Polsce nie sa dostępne. W
                  Czechach wystarczy chcieć i bez problemu możecie sobie gotować to na
                  co macie ochotę i powtarzam nie miałam w Czechach problemu z
                  kupieniem buraków ( nie wiem jak jest w Pradze, ja mieszkałam 21 lat
                  na Zaolziu ) ale w innych miejscowościach w których bywałam buraki
                  były dostępne.

                  Co do czeskich wypieków fakt mają nędzne pączki ale koláčky z
                  tvarohem, mákem a povidly mi zde chybí i co ? nic nauczyłam się je
                  piec, větrníky jsou boží a nejlepší zákusky na světě ! mniam smile
                  Kocham gotowac i piec, w Czechach robią super ciastka, których
                  brakuje mi w Polsce ale nie znają sernika wiedeńskiego czy ptasiego
                  mleczka - trudno, dziwne by było gdyby znali. Powtarzam się ale w
                  Polsce mieszkam 11 lat, nie smakuje mi tu wiele rzeczy ale potrafię
                  sobie życie umilić i znajduję tu to co lubię, a to czego nie ma
                  gotuje lub piekę sama tak jak wspomniane ciasta , chleb czy
                  gotowanie knedli.
                  • sks_baltyk_1930 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 02.08.08, 11:00
                    > Ja się całkowicie zgadzam z Ondrysem i Wislokiem, nie rozumiem
                    tego
                    > narzekania. Spróbójcie pożyć w UK, Holandii, Niemczech, pisałam
                    już
                    > o tym w wątku wyzżej ale widocznie nikt nie czytał tam nie kupicie
                    > ŻADNEGO twarogu, ŻADNEGO kefiry czy maślanki, NIE KUPICIE mąki bez
                    > dodatku proszku do pieczenia itd. itp...



                    ???? Bylas kiedys za granica, w UK np? Ja mieszkalem w Londynie
                    przez jakis czas i w Stanach przez baaardzo dlugi czas i powiem Ci
                    ze tam jest tyle polskich sklepow ze wybor importowanych z Polski
                    twarozkow czy kefirow jest przeogromny. Chyba, ze mieszkalas w
                    jakies dziurze ale w kazdym w miare duzym miescie w UK masz polskie
                    sklepy...
                  • sks_baltyk_1930 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 02.08.08, 11:06
                    > Co do czeskich wypieków fakt mają nędzne pączki ale koláčky z
                    > tvarohem, mákem a povidly mi zde chybí i co


                    Chyba pierwszy raz sie z Toba zgadzamsmile Kolacky z tvarohem sa
                    najlepsze na swiecie (ale te domowej roboty, mam to szczescie ze
                    moja zona je umie robic)
              • roberta.redford Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 10:41
                hej ondrys, na rany boskie, ja nie opluwam czechow jako narodu, po co tak silne slowa? to tylko male forum dla polonusow, a nie program publicystyczny w tvp. ciekawi mnie swoja droga, po co tu tak czesto zagladasz - specyficzne hobby smile ja z polcja na razie nic wspolnego nie mialam, korupcji nie zaznalam, pilke nozna mam w nosie, polityka mnie interesuje raczej polska - tam glosuje i tam znam politykow, i tam moge o tym z kims porozmawiac.
                jak cie tak drazni to forum, to wyluzuj, odpusc sobie i nie zagladaj. mnie nie chodzi o zmieszanie czechow z ziemia, bo przeciez tu zyje i lubie, chodzi tylko o wymiane spostrzezen i paru porad.

                a czemu robertKa? myslisz, ze to dobry dowcip?
                • ondrys Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 11:34
                  To wyobraz sobie, ze ja jako Czech wpadnie na forum o Polsce powstale z
                  iniciatywy czeskich studentow Polonistyki, powiem jak teraz mieszkam w Polsce i
                  jak ja biedak gloduje, bo kuchnia tych dwu narodow to sto do zera. A ze to ble,
                  to bleble, z tego rzygac i tego w ogole nie znaja. A jeszcze bym sie nawijal, ze
                  Polonisci maja klapki na oczach a co za glupota tych Polakow bronic. Mozesz mi
                  wytlumaczyc, po co bym tego robil? A po co tego robis ty?
                  • pampeliszka Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 12:03
                    Lea, jak mieszkalas na Zaolziu, to mialas pewnie dostep do polskiego
                    żarcia, szczesciaro i dlatego nie rozumiesz.
                    Nawet polskie ziemniaki, jak kupisz na targu, maja zupelnie inny
                    smak niz czeskie, a co tu dopiero mowic o reszcie warzyw i owocow.
                    najgorsze dla mnie sa truskawki, bez smietany i cukru sie tego nie
                    da jesc, bo sa pozbawione smaku.

                    Ondrys, nie bierz tego az tak do siebiesmile)
                    Brak ryb, warzyw, owoców i dobrych wędlin to jest jedyny minus jaki
                    ja widze w Czechach, cała reszta szalenie mi sie podoba, o czym już
                    nie raz pisałam. Gdybym miała wybierać do życia kraj pod względem
                    jedzenia, wybrałabym Włochy...
                    • l.e.a Pampeliszko :) 31.07.08, 12:17
                      Fakt, wędliny polskie są smaczne ( szkoda,że przez ostatnie lata
                      bardzo sie psują ) uwielbiam polskie kabanosy smile ale brakuje mi tu
                      czeskiego salami ;P i lubię duszoną szynkę, którą też zaczęłam już
                      widywac i kupować w Polsce ( od roku czasu chyba ), uwielbiam
                      pewnie dla wielu Polaków niesmaczny turisticky salam smilei zajadam się
                      nim w Czechach albo cikanku smile

                      co do truskawek, prawdziwy ich smak poznałam dopiero w Polsce i
                      Czesi nie są świadomi tego co tracą wink na brak innych owoców
                      naprawdę NIGDY nie narzekałam smile
                    • wislok1 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 14:03
                      No, najlepiej jest mieszkać na Śląsku Cieszyńskim, hehe. Można kupować to co
                      najlepsze w obu krajach bez żadnych problemów
                  • roberta.redford Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 12:30
                    hej hej, panie cietrzewiu! szczerze mowiac, kdybym trafila na forum czechow mieszkajacych w polsce i znalazla tam narzekania na brak knedlikow, wcale by mnie to nie dziwilo ani nie bulwersowalo. poradzila bym im, co dobrego mozna zjesc w polsce i gdzie to znalezc. co z ciebie taki obronca narodu? przeginasz i na dodatek nieprzyjemnie
                    • zizi4 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 13:12
                      No wlasnie, mamy chyba prawo do wyrazenia wlasnej opinii? Jestesmy w
                      Czechach, poniewaz nam sie tu podoba (noo... wiekszosci z nas...),
                      ale mamy chyba prawo skrytykowac to, co nam sie nie podoba??? Wiec
                      niestety taka jest prawda (nawet subiektywna), ze czeskie jedzenie
                      ogolnie jest gorsze od polskiego. Coz, bycie krajem rolniczym ma
                      swoje plusy smile))
                      • zizi4 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 13:18
                        O.... tak mi sie przypomnialo, co byscie powiedzieli na
                        cieplutkiego, chrupiacego gofra z malinami albo jagodami? Nobel dla
                        tego, ktory znajdzie takiego gofra w Czechach...
                        • l.e.a zizi4 31.07.08, 13:22
                          To ja chce tego Nobla - w Trzyńcu na kapielisku były i kiedyś przy
                          przystaku autobusowym u Slovanu też big_grin

                          a gofry chrupiące sama robię w domku mniamć big_grin
                          • zizi4 Re: zizi4 31.07.08, 14:05
                            No to trzeba bedzie wyprobowac, szkoda tylko, ze tak daleko...
                            • kanapony wniosek 31.07.08, 18:26
                              brak warzyw, brak dobrego jedzenia...
                              Polacy - zakładac zieleniaki, knajpy, restauracje i kosic kasę!!!
                              • wislok1 Specjalnie dzisiaj się przyjrzałem Karwinie 31.07.08, 20:28
                                Sporo zieleniaków, prywatny rzeźnik koło Tesco, bary z piwem dość obskurne, ale
                                piwo zimne,
                                na Rynku dobra knajpa, poza tym góruje pizza, hranolki, i gyros,
                                prawie zero różnicy z pobliskim Jastrzębiem-Zdrojem
                                ( prawie bo w Jastrzębiu nie ma wietnamskiego baru w hipermarkecie).
                                Takie są fakty
                                • zizi4 Re: Specjalnie dzisiaj się przyjrzałem Karwinie 31.07.08, 23:14
                                  To i ja sobie jeszcze pomarudze... Wpadlam dzis po pracy na
                                  szybciutkie zakupy w Albercie (Praga). I oto co kupilam: mlode
                                  ziemniaki - z Wloch (sic!); koperek z Niemiec; marchewka z Holandii;
                                  winogrona greckie sie nie licza, przyznaje. Nadmienie, iz ziemniakow
                                  w sklepie byly 2 rodzaje - luzem i pakowane... Szalenstwo wyboru...
                                  • temelin Re: Specjalnie dzisiaj się przyjrzałem Karwinie 01.08.08, 10:00
                                    No to jest jasne źe w Polsce sa najlepsze warzywa wedliny wódka
                                    ziemniaki jesień morze kobiety miasta tak po co z Polski uciekło
                                    ponad 2 mil ludzi wiadomo Polok potrafi ale jak przyleci za mamusia
                                    do Kanady tak niewie co ma robić až go zabija taserem na wyspie
                                    Kreta Polocy zamiast do wawozu szli na góre na szscyt aź padli z
                                    wycieczenia coś w tym kraju chorego źe tak jest a može ksiandz
                                    niepowiedział jak sie to robi a to wiecie źe co 4 bocian jest
                                    pochodzenia polskiego
                                    • zizi4 Re: Specjalnie dzisiaj się przyjrzałem Karwinie 01.08.08, 14:28
                                      Zapewne masz racje. Ale przynajmniej opanowalismy interpunkcje...
                                      • wislok1 Jutro testuję żarcie Gutskiej Baszty koło Trzyńca 01.08.08, 21:05
                                        Tyle, że właściciel to synek stela, czyli czeski Polak
                                        • l.e.a Wiśloku 01.08.08, 23:00
                                          ram warzi moja koleżanka z dzieciństwa smile
                                          • wislok1 Re: Wiśloku 02.08.08, 00:00
                                            Łał, testowałem tam już dwa razy, było fajniste
                                        • wislok1 Test wypadł pomyślnie 02.08.08, 20:32
                                          Polecam Gutski Kopiec ( Gutsky Vrch ), place lizać.
                                          Nie zauważyłem niczego niedobrego w jedzonku
                                    • sks_baltyk_1930 Re: Specjalnie dzisiaj się przyjrzałem Karwinie 02.08.08, 11:18
                                      > No to jest jasne źe w Polsce sa najlepsze warzywa wedliny wódka
                                      > ziemniaki jesień morze kobiety miasta tak po co z Polski uciekło
                                      > ponad 2 mil ludzi

                                      Pomysl to moze zrozumiesz dlaczego. Jak sie zarabia jakies 1100 czy
                                      1300 zl na miesiac to po prostu cie nie stac na te "najlepsze
                                      wedliny, warzywa, wodke itd". Jak bym w Polsce zarabial chociaz 6
                                      czy 7 tys. zl to bym nie spedzil wiekszosci mojego zycia na
                                      emigracji. Taki jest niestety chory polski system ale to juz
                                      dyskusja na inny temat...
              • kanapony Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 31.07.08, 18:46
                odpowiadam za siebie:

                nie wypowiadam się źle o:
                - rzeczywistych problemach wspolczesnej pospolitosci czeskiej - bo
                jej nie zgłębiłam dostatecznie,
                - fatalnym stanie czeskiej policji i jej kompletnej nie
                kompetentności - bo nie miałam z tym organem do czynienia jeszcze
                - korupcji w najwyższych kręgach urzedniczych - niestety crying nie
                obracam się tam,
                - kartelu bankow istniejacych na czeskim rynku i rynku bankowniczym
                dzialajacym najgorzej w UE - a tu za dużo niezrozumiałych dla mnie
                słów wink,
                - cenowym kartelu sieci supermarketow - bo z tych cen jestem na
                razie zadowolona (widocznie kupuję najtańsze produkty),
                - współczesnym rządzie wzorującym sie na bastardizowanej
                wolnoameryce XIX wieku - :o,
                - fatalnym stanie czeskiego związku piłkarskiego - bo co nieco
                słyszę o polskim i gorzej byc nie może chyba, a wogóle to Czech =
                hokej, czyż nie? wink

                o kurcze... wyszło, że ja się kompletnie niczym nie interesuję i na
                niczym nie znam ;C

                Czasem fajnie jest sobie pogadac o takich bzdurach, jak jedzenie,
                zakupy, itp. My się już chgyba dobrze znamy, więc napływ nowej krwi
                dobrze nam robi, nawet jeśli narzeka. Byle tylko to byli krytyce a
                nie krytykanci.
                • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 13:05
                  To co mi się nie podoba w Czechach to właśnie kuchnia. Zaznaczam, że
                  nie mieszkam w Czechach, ale bywam często i myslę o przeprowadzce.
                  Jako, że jestem wegetarianinem, widzę kuchnię czeską z jeszcze innej
                  perspektywy. W zachodnich przewodnikach ostrzega się turystów przed
                  czeską kuchnią wegetariańską, bo jej...prawie nie ma. Od razu
                  powiem, że nie znoszę smażonego sera i w ogóle sery oprócz twarogów
                  nie są moim ulubionym daniem. Czesi jedzą najwięcej mięsa w Europie
                  w przeliczeniu na obywatela.
                  W zachwalanych tutaj gospodach poza smażenym syrem, wegetarianin nie
                  ma czego szukać. W Polsce nawet w największych zapadłych "dziurach"
                  można wziąć ziemniaczki z bukietem surówek. W Czechach teoretycznie
                  też można wziąć takie danie, tyle, że zamiast bukietu surówek
                  podadzą kwaśną, octową kapustę i w najlepszym razie, marchewkę.
                  Brrr, ohyda. O pierogach, naleśnikach czy kluskach, które można
                  zjeść bez mięsa nawet nie ma co marzyć. Ciekawe, że dla Czechów,
                  surówka z szynką jest bezmięsna (2 razy się naciąłem, teraz
                  zaznaczam, aby było bez mięsa i bez szynki). Poziom obsługi w CZ
                  oceniam negatywnie. Wiadomo, że bywa różnie, ale częściej niż w PL
                  spotykałem się tam z obsługą niemiłą, zawyżającą rachunki, a
                  koszmarnie długie czekanie na rachunek to chyba tamtejsza tradycja.
                  Zaznaczam, że nie mam dużych wymagań, a pytanie o dania bezmięsne
                  chyba nie jest niegrzeczne ?

                  Wniosek, że czeska kuchnia jest dobra, bo Czesi spotykali się w
                  gospodach zamiast w kościołach jest tak karkołomna, że wydaje się
                  żartem. Jedno z drugim ma mało wspólnego. Podobnie bezpośrednie
                  wiązanie długości życia z dietą jest przesadą. Natomiast silny wpływ
                  na czeską kuchnię (i nie tylko kuchnię) z powodów historycznych
                  mieli Niemcy. Kuchnia czeska bardzo przypomina niemiecką i to
                  niestety nie jest zaleta, bo niemiecka jest jedną z najgorszych w
                  Europie (obok brytyjskiej). Szkoda tylko, że tradycja ta nie dotyczy
                  czeskich ciast, bo tu akurat Niemcy, nie wspominając o Austriakach
                  biją Czechów na głowę.

                  Czeska kuchnia i piszę to całkiem poważnie, jest jednym z ważnych
                  argumentów na nie, gdy chodzi o moją decyzję o zamieszkaniu w
                  Czechach. Dlatego, jeśli już, to dom z dużym ogrodem, bo umrę tam z
                  głodu smile.

                  Nie zgadzam się z opiniami niektórych co do chleba, zawsze będąc w
                  CZ kupuję chleb Sumava. Oczywiście różnie go pieką, ale mam miejsca,
                  gdzie jest ciemny, ciężki, nie kruszący się. Poza tym ziemniaki
                  uważam za pyszne, szczególnie ma Morawach bywają takie słodkawe i
                  żółte (zresztą mam wrażenie, że na Morawach warzyw więcej i łatwiej
                  kupić je od rolników). Teraz w Polsce kupuję w Lidlu czeskie
                  ziemniaki pakowane w 1-kg siatki. Pyszne do sałatek !
                  Jestem miłośnikiem ciast i w CZ jest z tym tragedia. Nie ma
                  praktycznie ciast z dobrymi owocami, wszystko dużo przesłodzone,
                  przelukrowane. Ostatecznie zjem kolacza z tvarohem, ale dobry tylko
                  tuż po wyjęciu z piekarnika. O lodach nie wspomnę, czy w CZ istnieją
                  w ogóle prywatne, małe lodziarnie ?
                  • l.e.a wari 01.08.08, 16:12
                    Co osoba to inne zdanie i spojrzenie. Ja się z Twoim zdaniem nie
                    zgadzam, w wielu restauracjach, w których bywam i bywałam jest menu
                    dla wegetarian. Są pyszne placki ziemnniaczane same lub nadziewane,
                    są bryndzowe gałuszki, są knedle z owocami, bardzo popularny
                    szpinak, soczewica na gęsto, kasza grochowa, kalafior czy pieczarki
                    w panierce, pieczarki i pomidorki faszerowane, są też naleśniki i
                    makarony w różnych postaciach sałatki bezmięsne też spotkałam i
                    spotykam.
                    • wari Re: wari 01.08.08, 20:27
                      Lea chyba się nie zrozumieliśmy. Ja mówię o gospodach, a nie o
                      restauracji w dużym mieście, choc i w takich bywa trudno: dla
                      mięsożerców dziesiątki potraw, dla wegetarian kilka pozycji w
                      najlepszym wypadku. Mówię o gospodach w mniejszych miastach, na
                      trasie czy w dużych, ale takich do których turyści rzadko trafiają -
                      tam wegetarianin umrze z głodu.
                      • l.e.a Re: wari 01.08.08, 21:16
                        Ależ ja własnie o takich miasteczkach mówię, nie bywam zbyt często w
                        duźżych miastach ( no i pytanie co jest dla Ciebie duże miasto ? )
                        bo w takim Czeskim Cieszynie, Trzyńcu, Jabłonkowie, Jihlave,
                        okolicach Jihlavy, Pardubic i Liberce zawsze trafiałam na
                        wegetariańskie dania.
                        • wari Re: wari 01.08.08, 21:37
                          l.e.a napisała:
                          > bo w takim Czeskim Cieszynie, Trzyńcu, Jabłonkowie, Jihlave,
                          > okolicach Jihlavy, Pardubic i Liberce zawsze trafiałam na
                          > wegetariańskie dania.


                          Dobrze napisałaś "trafiałam". Ja tez czasem "trafiam" smile.
                  • l.e.a Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 16:14
                    wari napisał:

                    O lodach nie wspomnę, czy w CZ istnieją
                    > w ogóle prywatne, małe lodziarnie ?

                    oczywiście,że istnieją
                    • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 20:39
                      l.e.a napisała:
                      prywatne, małe lodziarnie ?
                      >
                      > oczywiście,że istnieją

                      No to mam pecha. Możesz podac jakieś adresy z pysznymi lodami z
                      prywatnej lodziarni. Na początku września będę wędrować od Brna
                      przez południe Moraw i Czech, Plzno, do Pragi i Hradca. Chętnie
                      skorzystam (w zamian mogę podac wrocławskie smile)
                  • roberta.redford Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 17:11
                    wari, ja nie jadlam miesa 8 lat, z tego 5 mieszkalam w Pradze. Masz racje, ciezko. Gotowanie codziennie w domu jest uciazliwe, wegetarianskie knajpy sa - drogi i pyszny radost, bezsmakovy country life, hinduska govinda, w chinskich bistrach daja tofu, ale ja nie lubie tego sosu z glutamatu czy z czegos tam. no, ale mnie sie teraz wlaczyla opcja na mieso i wciagam czeskie tatary smile
                    jeszcze jedna zabawna rzecz - w knajpie w podprazskim Uhrinevsi wisi jidelni listek z roku bodajze 1974. i oferta praktycznie jak z przecietnej czeskiej hospody '08! niesamowitesmile
                    • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 20:36
                      We Wrocławiu ze znajomymi wegetarianami w pracy (a trochę nas tu
                      jest) wymieniamy się adresami restauracji dla wegetarian w CZ.
                      Testowałem kilka - czegoś tak ohydnego naprawdę nie jadłem i do tego
                      pełne przekonanie, że wegetarianin to ktoś z grubą kasą (ceny
                      koszmarne). O jakiś knedlach ze śliwkami czy czymś podobnym nie ma
                      co marzyć, jeśli knajpa wegetariańska to na pewno:
                      dziwny, "artystyczny" wystrój, prostokątne talerze (nie wiem
                      dlaczego), wysokie ceny, potrawy, których nazwy są nie do wymówienia
                      i o smaku papieru toaletowego, dania o objętości 1/2 do 1/3 tego co
                      w knajpach "mięsożerców", często wegetariańska to niemal synonim
                      hinduska (a za tą nie przepadam).
                      Jak pomyślę o żarciu we wrocławskiej Vedze (to akurat bar, ale
                      pycha) czy Tęczowej (tam naleśniki na 100 sposobów) czy
                      restauracjach wegetariańskich w Krakowie to ślinka mi leci smile. Czesi
                      musiliby długo nauki pobierać, aby coś podobnego zrobić.
                      • l.e.a Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 21:25
                        Wari - ja naprawdę nie wiem gdzie Ty jadasz, pochodzę z Zaolzia i
                        nigdy nie miałam problemu smacznie zjeść , naleśniki też mieli
                        zawsze i wszędzie, tak samo z lodami, nie podam Ci adresów, bo
                        najnormalniej w świecie wchodzę do maleńkich cukierni i kupuję lody
                        ot i tyle. Ale jeżeli bardzo Ci zależy, to wydębie adresy z Pragi,
                        okolic Jihlavy, Liberca, Noveho Boru, i Zaolzia jeżeli Zaolzie też
                        Cię interesuje bo własnie tam są moi znajomi i rodzina.
                        Pochodzę z Trzyńca i chwalę sobie jedzenie w Restauracji "Na Pude",
                        w Oldrzychopwica h smacznie jadłam u Napoleona, Slezska krcma jest
                        tez ok, Trzyniec Kanada - C-club Kanada, w Bystrzicy koliba i u
                        Gwóździa.
                        • pampeliszka Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 21:36
                          Lea, do tej knajpy Na Pude zawsze chodzimy, jak jedziemy z polska delegacja do
                          huty w Trzyncu, rzeczywiscie niezle jedzenie, typowo czeskie, zwykle wybieram
                          jakis wariant plackow ziemniaczanych.
                          • l.e.a Pampeliszko 01.08.08, 21:58
                            A nie wybieracie sie teraz ? Będę od poniedziałku cały tydzień smile
                            • pampeliszka Re: Pampeliszko 02.08.08, 07:45
                              Nie, jedziemy nad Balaton...
                              Poza tym, ja tam bywam tylko i wyłącznie służbowosmile)
                              Ale gdybys sie wybierala do Olom, daj znac, ale dopiero za 2 tygodnie.
                        • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 21:43
                          l.e.a napisała:

                          > Wari - ja naprawdę nie wiem gdzie Ty jadasz

                          Wszędzie. Gdzie się zatrzymam to jem smile. Jestem typem smakosza, a
                          moja szefowa twierdzi, że powinienem napisac książkę w stylu "gdzie
                          dobrze zjeść", ale ona przesadza, bo do najleszych smakoszów w PL to
                          mi jeszcze dużo brakuje. Zwykle intuicyjnie wybieram, tyle, że w
                          Czechach dobre żarcie wegetariańskie trafia mi się w co 10 knajpie,
                          a w PL w co drugiej. Niestety Zaolzie to dla mnie
                          jeszcze "nieodkryty" region. Najlepiej chyba znam Morawy (znajomi w
                          Brnie), okolice Pragi, HK, Liberca.
                          Jesteś wegetarianką ?
                        • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 21:47
                          W cukierniach to ja spotykałem lody, ale nie wyglądały one na
                          pyszności z prywatnych małych lodziarni, tylko na lody z prywatnych
                          fabryk typu nasza "Zielona budka". Małe lodziarnie sprzedają tylko
                          lody. To takie lodziarnie jak Barton czy Roma we Wrocławiu, lody nie
                          do podrobienia, pyszne w oryginalnych smakach.
                          • l.e.a Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 21:57
                            wari napisał:

                            > W cukierniach to ja spotykałem lody, ale nie wyglądały one na
                            > pyszności z prywatnych małych lodziarni, tylko na lody z
                            prywatnych
                            > fabryk typu nasza "Zielona budka". Małe lodziarnie sprzedają tylko
                            > lody. To takie lodziarnie jak Barton czy Roma we Wrocławiu, lody
                            nie
                            > do podrobienia, pyszne w oryginalnych smakach.

                            No widzisz to Ci powiem,że w małych miasteczkach chyba też takich
                            nie ma, tych lodziarni o których wspominasz nie znam. Mi tam lody
                            prawie wszędzie smakuja tak samo ale ja generalnie lubię lody chyba
                            wszystkie smile I jak ktos mnie pyta czy tam i tam są dobre lody to
                            zawsze odpowiadam zgodnie z prawdą,że dobre. Ostatnio w trakcie
                            wczasów nad morzemto zajadałam sie naprawdę dobrymi lodami prawie
                            codziennie, wybierało się 3 produkty, pokazywało panu palcem, Pan
                            mielił i na poczekaniu tworzył lody o wybranym smaku mniam smile

                            Wegetarianką byłam w okresie studiów, teraz nie jestem ale ze
                            względu na mój obecny stan zdrowia preferuję warzywa, owoce, ryby i
                            mięsa wyłąchnie chude BROŃ BOŻE smażone, bez dodawania tłuszczu
                            zwierzęcego. Zazwyczaj, ze względu na niskie IG stosuję oliwę z
                            oliwek, do duszenia wyłącznie olej rzepakowy, który jako jedyny
                            wśród olejów ma niskie IG
                            • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 22:24
                              l.e.a napisała:
                              Ostatnio w trakcie
                              > wczasów nad morzemto zajadałam sie naprawdę dobrymi lodami prawie
                              > codziennie, wybierało się 3 produkty, pokazywało panu palcem, Pan
                              > mielił i na poczekaniu tworzył lody o wybranym smaku mniam smile

                              Można wiedzieć gdzie takie cuda wyrabiają ? Bedę w sierpniu w
                              Trójmieście i okolicach, może gdzieś tam ?

                              > No widzisz to Ci powiem,że w małych miasteczkach chyba też takich
                              > nie ma, tych lodziarni o których wspominasz nie znam.

                              Fakt, że w małych miastach jest ich coraz mniej. Jeszcze 20 lat temu
                              były wszędzie. Parę lat temu zlikwidowali mi nawet w Sejnach, gdzie
                              zawsze będac na Suwalszczyźnie wpadałem na lody sad.
                              • l.e.a Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 01.08.08, 22:29
                                wari napisał:

                                > l.e.a napisała:
                                > Ostatnio w trakcie
                                > > wczasów nad morzemto zajadałam sie naprawdę dobrymi lodami
                                prawie
                                > > codziennie, wybierało się 3 produkty, pokazywało panu palcem,
                                Pan
                                > > mielił i na poczekaniu tworzył lody o wybranym smaku mniam smile
                                >
                                > Można wiedzieć gdzie takie cuda wyrabiają ? Bedę w sierpniu w
                                > Trójmieście i okolicach, może gdzieś tam ?
                                >
                                Dźwirzyno smile jest tam jeszcze jedna lodziarnia Soprano ach smile córka
                                znajomej nazwała jedne lody malakitowe - cudnie nie ?
                                • uyu Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 02.08.08, 12:55
                                  Temat rzeka, ciekawy ale i smieszny, bo nie ma nic bardziej
                                  zabawnego od wegeterianina mieniacego sie smakoszem. To mniej wiecej
                                  tak samo jak samolot z jednym skrzydlem.

                                  Na niedegodnosci plynace z pobytu w miejscu w ktorym nam nie
                                  wszystko odpowiada znam tylko jeden sposob - wyprowadzic sie.
                                  Czesi sa u siebie, jedza i zyja tak jak im sie to od wiekow podoba i
                                  nie widze dlaczego mieliby to zmieniac z powodu obcokrajowcow,
                                  ktorym nie odpowiada ich kuchnia czy inne obyczaje.
                                  Rozwiazanie jest proste - albo sie dostosowac do miejscowych
                                  obyczajow albo, jesli owe mi nie odpowiadaja, wyjchac.
                                  • sks_baltyk_1930 Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 02.08.08, 13:46
                                    > Czesi sa u siebie, jedza i zyja tak jak im sie to od wiekow podoba
                                    i
                                    > nie widze dlaczego mieliby to zmieniac z powodu obcokrajowcow,
                                    > ktorym nie odpowiada ich kuchnia czy inne obyczaje.


                                    A kto tu napisal zeby czesi sie zmieniali??? Im to jedzenie smakuje
                                    i nie mam z tym zadnego problemu!!!


                                    > Rozwiazanie jest proste - albo sie dostosowac do miejscowych
                                    > obyczajow albo, jesli owe mi nie odpowiadaja, wyjchac.


                                    Proste i bardzo glupie. Mozna zyc w innym kraju i np. gotowac po
                                    swojemu tak jak np. l.e.a.
                                    Tylko dlatego, ze mieszkam w innym kraju nie bede zmienial swoich
                                    upodoban czy kuchni. Jakos nie widze zebys Ty np. pisala na tym
                                    forum w jezyku czeskim a to tez jest "dostosowanie sie".
                                    Jezeli wszyscy by mysleli tak jak Ty ("jak sie nie podoba to
                                    wyjechac") to nikt by nie mieszkal w jednym miejscu dluzej niz
                                    miesiac czy dwa. Zawsze sie znajdzie cos mniejszego czy wiekszego co
                                    nam sie nie podoba, nawet jesli na poczatku tego nie widac to z
                                    czasem to i tak "wyjdzie w praniu".
                                  • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 02.08.08, 14:09
                                    uyu napisała:
                                    nie ma nic bardziej
                                    > zabawnego od wegeterianina mieniacego sie smakoszem. To mniej
                                    wiecej
                                    > tak samo jak samolot z jednym skrzydlem.

                                    Typowy pogląd mięsożercy smile. Ja wiem, że większość zjadających
                                    zwierzęta nie wyobraża sobie co można jeść bez mięsa. Moi czescy
                                    znajomi mieli z tym naprawdę kłopot i poczatkowo jedliśmy u nich
                                    głównie smażone w panierce patisony (pycha!), az zobaczyli, że jemy
                                    wszystko poza mięsem, czyli potencjalnie tysiące najrozmaitszych
                                    potraw.

                                    > Czesi sa u siebie, jedza i zyja tak jak im sie to od wiekow podoba
                                    i
                                    > nie widze dlaczego mieliby to zmieniac z powodu obcokrajowcow

                                    Nie zauważyłem aby ktoś tu nakazywał zmiany w diecie Czechów. Nie
                                    wiem czy wielu z nich jednak nie chciałoby tych zmian, zważywszy na
                                    ich miny na Hali Targowej we Wrocławiu, byli dziko zachwyceni
                                    naszymi warzywami i owocami. A dyskusję odczytuję jako raczej
                                    kwestię rozpoznania gustów kulinarnych i podzielenia się własnymi
                                    spostrzeżeniami i ich konfrontacja z poglądami innych. Dla mnie to
                                    ważne, bo kuchnia to ważna cześć mojego życia i nie wyobrażam sobie
                                    życia na ich białych, bezzapachowych ogórkach i bezsmakowych
                                    pomidorkach. Czytam tę z dyskusję z nadzieją, że ktoś zaprzeczy, że
                                    są miejsca w które nie trafiłem, jakieś targowiska wiejskie z
                                    pysznymi warzywami, ukryte przed takimi jak ja, chwilowymi gośćmi.
                                    Ale widzę, że nici z tych nadziei sad. Są też inne sposoby od
                                    dostosowywania się do ich kuchni - miec własną, a do Polski nie jest
                                    znów tak daleko. Tylko czy warto, to jest dylemat.
                      • cizinec Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 02.08.08, 21:45
                        wari napisał:
                        > Jak pomyślę o żarciu we wrocławskiej [...] Tęczowej (tam naleśniki na 100
                        sposobów)

                        Polecam nalesnikarnie w Pradze przy Strossmayerovym namesti (w ktorejs z uliczek
                        odchodzacych w strone Weltawy), moze w tamtejszym menu 100 potraw nie ma, ale
                        kilkadziesiat na pewno sie znajdzie.
                        W razie czego sprawdze dokladny adres i podam - chodze tam zawsze na azymutsmile

                        F.
                        • wari Re: Krytyka Czech na nie poprawnych miejscach. 08.08.08, 12:16
                          Chętnie potestuję te naleśnikarnię. Dzięki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka