Witam

Wstapilam na to forum, bo potrzebuje rady doswiadczonych mam.
Od ok 3 mies. trwa u mnie kryzys dotyczacy j. polskiego. Radzilam sobie bdb przez prawie 9 lat , a odkad okazalo sie , ze mlodszy syn zaczal czytac w tubylczym jezyku zaliczam "zjazd".. Czuje jakby wyczerpaly mi sie baterie (na mnie spoczywa caly ciezar nauki j. pol. Teraz i ang.). Ksiazki polskie wypierane sa przez angielskie. Dzieciaki czytaja po polsku dosc dobrze (nie dukaja

), ale ksiazki kosztowaly majatek. Znajomi coraz mniej jezdza do kraju, my nie wybieramy sie w najblizszym czasie. Zapasy sie koncza.
Znamy sporo rodzin polskich, ale wszyscy klada nacisk tylko na angielski. Moje dzieciaki po pol mowia tylko miedzy soba. Do szkoly pol. jest nam nie po drodze (szczerze, szkoda mi calej soboty na mierne efekty). Do Polski daleko, dzieciaki nigdy nie byly. Corka ma coraz wiecej lekcji , ktore wymagaja kilkugodzinnego odrabiania. Do tego jak znajdzie chwile to rysuje (jak pamietam to puszczam jej wtedy polskie radio, ale na czytanie pol. ksiazek juz nie starcza czau
Jest mi z tym zle, ale coraz czesciej pojawiaja mi sie w glowie argumenty i usprawiedliwienia, ktore moje starania spychaja gdzies na pozniej , jutro. Jeszcze pol roku temu mialam ambicje , zeby jezyk mieli na dobrym poziomie, a juz teraz mysle, zeby tylko byli w stanie sie porozumiec to i tak bedzie lepiej od tego jak maja znajomi
Czy tylo wyjazd do Polski moze mnie podbudowac? Czy jest tu moze ktos , kto dal rade nauczyc dzieci polskiego na bdb poziomie bez wizyt w Polsce, bez pomocy nauczycieli itp? Czy wystarczy pol godziny , godzina dziennie?