Chodzicie na obiady stravenkove? Ja na poczatku sie migałam, bo obiad o 11 był
jakims absurdem, ale szybko sie zorientowałam, że na tych obiadkach się można
dowiedzieć wszystkich plotek firmowych i zasymilowac z otoczeniem. I teraz
chodze, choc czasem mam wrazenie, ze koniecznosc jedzenia np zupki
zabijackovej to zbyt duze poswiecenie...(Dla tych, co nie mieli okazji tego
jesc- smakuje jak zupa z kiszki, wg kolegi to zupa z martwej świni

))
W sumie mamy 3 knajpy w zasiegu i codziennie o godz 11 jest czytanie
wszystkich menu i narada, dokad dzis pojdziemy.
I musze powiedziec, ze strasznie lubie te klimaty, nawet jesli obiadki sa
takie sobie.