Dodaj do ulubionych

Cos w tym jest...

07.10.08, 22:36
wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=11485
Zgadzam się z samym początkiem. Czech się zastanowi 100 razy, zanim zawoła
taksówkę.
Z tą łatwością przy zakładaniu firmy to już trochę mniej się zgadzam, bo
własnie to przerabiamy i niestety jest żmudne. Najpierw pani urzedniczka
sprawdziła nam wszystkie dokumenty, powiedziała, że są ok i kazała złożyc. Po
4 dniach zadzwoniła druga i powiedziała, że musimy uzupełnic i jej zanieśc.
Kiedy uzupełniliśmy i poszlismy okazalo sie, ze wlasnie jest na urlopie, o
czym nam 2 dni wczesniej nie powiedziala. A na nasze pytanie do szefa, kto ją
zastepuje, usłyszeliśmy, że nikt i musimy poczekac tydzien. A klient czeka już
miesiąc, az mu wystawimy fakture...Fakt, że trochę nam zeszło z lokalem, bo u
siebie nie moglismy załozyc siedziby i musielismy prosic znajomych, no ale
mimo wszystko strasznie dlugo to trwa. Urząd jest czynny do 17 2 x w tygodniu,
w piątek jest zamknięte, a we wt i czw do 15. Jedyny plus, jaki widze w tej
sytuacji jest taki, że oni przynajmniej są mili i oznajmiają to wszystko z
uśmiechem...
Obserwuj wątek
    • slavko2 Re: Cos w tym jest... 08.10.08, 00:08
      pytanie co?
      • uyu Re: Cos w tym jest... 08.10.08, 18:01
        Co?
        Wiecej zdrowegfo rozsadku i mniej ciskania sie.
        • slavko2 Re: Cos w tym jest... 08.10.08, 20:58
          pocztaj wpisy nawoim blogu, co ludzie myślą o tobie. Miłej lektury.
          Pamiętaj tez że nigdy Francuzi ani Czesi nie zaakceptują cie do
          końca, zawsze będziesz obca
          • wislok1 Re: Cos w tym jest... 08.10.08, 21:40
            Ciekawsza od tego stereotypowego artykułu jest dyskusja,
            wychodzi z jednej strony kompleks niższości ( samobiczownicy przedstawiający
            własny kraj jako samo dno ), z drugiej piszą tam aroganckie dupki traktujące z
            buta sąsiada,
            samo życie.
            Po czeskiej stronie jest podobnie, huśtawka nastrojów
          • uyu Re: Cos w tym jest... 08.10.08, 22:41
            slavko2,
            wpisy pisalam wiec wiem co w nich jest.
            Jesli masz na mysli komentarze, to calkiem przyjemnie sie je czyta.
            No chyba, ze ty sie wpiszesz i dodasz troche dziegciu.

            Widze, ze akceptacja otoczenia bardzo ci lezy na sercu wiec z
            czystej zyczliwosci powiem tobie, ze dopoki bedziesz wylazil ze
            skory zebyc inni cie zaakceptowali, dopoty nikt nawet nie spojrzy w
            twoja strone. O tym chyba sie juz przekonales.
            Jesli potrafisz, to stawiaj sie w takiej sytuacja aby to inni
            chcieli twojej akceptacji. I to niezaleznie od miejsca na swiecie.
            Ale do tego trzeba miec osobowosc. Dlatego czarno dla ciebie widze,
            bo sam wredny charakter nie wystarczy.
            • slavko2 Re: Cos w tym jest... 08.10.08, 23:23
              u ciebie urzekła mnie ta wyjątkowa osobowosc o której nadmieniasz w
              swoim poscie. I dar bycia liderem, skupiania wokól siebie kudzi
              zyczliwych. Jedynie w tej wrednej Polsce ci sie nie ułozyło, tam
              wszystko jest do d..... Aha a za diagnoze dziękuję. Głęboka i
              nadzwyczaj trafna
              • uyu Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 11:20
                slavko,
                wiesz co tak naprawde jest w Polsce do dupy? To ze po czesci jej
                przyszlosc to tacy jak ty, ktorzy zamiast myslec samodzielnie
                potrafia tylko miec za zle. A zamiast dzialac taplaja sie w zakislym
                pseudopatriotyzmie.

                ps. Pokaz mi w ktorym miejscu moj poprzedni post zostal napisany w
                pierwszej osobie. Czytasz i widzisz to co chcesz.
                • gambriunus1 Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 12:31
                  A co Ty robisz dla przyszlosci Polski , ktora jest Twoja ojczyzna
                  jak dzialasz na jej rzecz? Oczywiscie, ze lepiej wyjechac na zachod
                  i umyc rece od odpowiedzialnosci, a potem wskazywac na slavka i
                  innych jako przyszlosc kraju....wszedzie dobrze gdzie nas nie ma,
                  zapamietaj sobie to!

                  ps. przepraszam, ale zirytowalas mnie...
                  • uyu Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 14:00
                    Zrobilam tylle, ze wystarczylo na zrujnowanie kariery zawodowej i
                    zmarnowanie czterech lat zycia prywatnego. Wystarczy? Czy mam
                    zaskomlec, ze mi zycie zlamano?
                    Skamlec nie bede ale mysle, ze mam moralne prawo do wyrazenia
                    niezadowolenia widzac z jakim zapalem niegdysiejsi dekownicy
                    (Kaczynscy & kolesie) oraz mlode kadry wychowanych na ich jadzie
                    durniow, niszcza to, za co moje pokolenie nadstawialo glowy i
                    ryzykowalo o wiele wiecej nie dowiedzenie sie, ze jest sie smetnym
                    kretynem.

                    A propos mego wyjazdu. Ja nie wyemigrowalam, ja po prostu wyszlam za
                    maz. Czy wedlug twojego pojecia demokracji mialam prawo? A moze
                    podzielasz zdanie owczesnego naczelnika paszportowki, ktory obiecal
                    mi, ze jak ja zobacze Francje to jemu kaktus urosnie.

                    Co do irytacji, to jeszcze dosc spokojnie znosze ludzi w wieku
                    slavko i ich 'dziwna wiedze o przeszlosci' Natomiast organicznie nie
                    znosze starych durniow w rodzaju braci Kaczynskich i ich
                    przydupasow, ktorzy bezczelnie wkrecili sie, gdzie sie dalo. Na
                    jakiej zasadzie tego nie moge zrozumiec, bo inni na ich miejscu juz
                    dawno siedzieliby w pierdlu i gowno by mieli a nie profesury i
                    doktoraty.
                    No wiec to wlasnie do tego rodzaju demagogow mam pretensje o to, ze
                    ucza mlodych nienawisci i pogardy. Oni ich nigdy nie odczuli. W
                    koncu dzieki tatusiowi byli pupilami systemu.

                    Mam tez wielkie pretensje do Wyspianskiego za "miales chamie zloty
                    rog..."
                    Wykrakal!
                    • gambriunus1 Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 14:27
                      Aa wyjscie za maz to zupelnia inna historia, taki wyjazd oczywisice
                      ma jak najwiekszy sens, w przeciwienstwie do wloczenia sie po
                      swiecie bez celu i szukania szczescia niewiadomo gdzie i po co...
                      W tym co napisalas uderzylo mnie to zrzucanie odpowidzialnosci za
                      przyszlosc kraju, a tymczasem nawet jesli wyszlas za obcokrajowaca
                      Polka jestes nadal i zobowiazania wobec kraju masz (tak jak ja i
                      kazdy inny Polak zagranica). Co do Kaczynskich i innych to mnie to
                      nie interesuje i polityki w tej chwili nie sledze zupelnie, choc
                      moze nalezaloby w ramach dobrze pojetej odpowiedzialnosci
                      obywatelskiej smile
                      • aniiiah Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 15:36
                        Pytam z czystej (i niepodszytej podtekstami) ciekawości: co
                        rozumiesz pod pojęciem "działanie na rzecz Polski" lub pod hasłem
                        odpowiedzialności? Bo w mojej ignorancji mi się takie akcje
                        jednoznacznie kojarzą z polityką. Najwidoczniej potrzebuję
                        oświecenia i Ciebie gambriunus1 o nie proszę smile
                        • gambriunus1 Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 16:44
                          Ho ho ale nam sie ta aniiah cyniczna zrobila, cos
                          niepradopodobnego wink
                          Ad meritum: dzialanie na rzecz Polski czy odpowiedzialnosc to
                          oczywiscie moze byc zaangazowanie polityczne. Moze to tez byc mocna
                          swiadomosc bycia Polakiem i ponoszenie tego wszelkich konsekwencji
                          (nie tylko tych zlych oczywiscie). To propagowanie polskosci
                          zagranica, "nie zgrzytanie" zebami na Polske, gotowosc do obrony
                          polskiego stanowiska itd. Nie kazdy jest do tego zdolny, wielu
                          Polakow przekraczajac granice woli "zlac" sie w jedno z tubylcami
                          (nie tylko w Czechach oczywiscie), przejac ich kulture, zachowanie,
                          podejscie. Zycie to nie tylko politka droga aniiah, choc polityka
                          podobno reguluje sprawy ludzkie....
                          • daghda.irish.pub Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 17:04
                            To brzmi mądrze...
                          • aniiiah Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 17:08
                            Gambriunusku, nie znasz chyba znaczenia słowa "cynizm" bądź też
                            bardzo niesprawiedliwie mi to przypisujesz. Ale ja się nie
                            obrażam wink tym bardziej, że mi tak ładnie odpisujesz.

                            Ale nadal to wszystko kojarzy mi się z politycznym zaangażowaniem
                            (szczególnie obrona polskiego stanowiska) ...po prostu jakoś w tym
                            konkretnym wątku nie widzę powodu, dla którego Ty i slavko2 tak
                            jedziecie po uyu?
                            • gambriunus1 Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 17:16
                              Nie wiem kim jest uyu wiec zadnego powodu nie mam aby
                              niesprawiedliwie na nia "jechac" wink Noe wiem dl;aczego slavko na
                              nia jedzie, mnie uderzyl tylko watek o "byciu przyszloscia" polski,
                              ktory laskawa byla wspomniec uyu....i tyle.smile
                      • daghda.irish.pub Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 16:18
                        gambriunus1 napisała:

                        > Aa wyjscie za maz to zupelnia inna historia, taki wyjazd oczywisice
                        > ma jak najwiekszy sens, w przeciwienstwie do wloczenia sie po
                        > swiecie bez celu i szukania szczescia niewiadomo gdzie i po co...

                        "Ojczyzna" jest wszędzie tam, gdzie jest nam dobrze. W PL dobrze nie było, nie
                        jest i nie zanosi się na to... Kraj i ludzie są OK, ale kwestia rządzących...
                        fakt, czasem to do siebie człowiek powinien mieć pretensje, że nie zagłosował
                        albo jednak wybrał źle (głsując w "dobrej wierze").

                        > W tym co napisalas uderzylo mnie to zrzucanie odpowidzialnosci za
                        > przyszlosc kraju, a tymczasem nawet jesli wyszlas za obcokrajowaca
                        > Polka jestes nadal i zobowiazania wobec kraju masz (tak jak ja i
                        > kazdy inny Polak zagranica).

                        Jakie to są zobowiązania...? Co ten kraj zrobił dla nas...? Gdyby tam było tak
                        cudownie i piękie, nie bylibyśmy świadkami masowego exodusu za pieniądzem i pracą.

                        Co do Kaczynskich i innych to mnie to
                        > nie interesuje i polityki w tej chwili nie sledze zupelnie, choc
                        > moze nalezaloby w ramach dobrze pojetej odpowiedzialnosci
                        > obywatelskiej smile

                        Przestało mnie to interesować, kiedy Donald Tusk okazał się wcale nie lepszy. I
                        zapewne to się nigdy nie zmieni, dopóki ta cała "elyta" nie wymrze albo nie
                        odejdzie na emeryturę. Tu (CZ) przynajmniej nie zwracam większej uwagi do
                        polityki... a może powinienem?

                        I właśnie - co rozumiesz przez to "działanie na rzecz Polski"? Zalatuje to
                        zapaszkiem wkradającej się polityki.
                        • kropkacom Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 17:45
                          > "Ojczyzna" jest wszędzie tam, gdzie jest nam dobrze.

                          Dokładnie smile Albo jeszcze inaczej - ojczyzna jest tam gdzie są Ci których kochamy.

                          Nie jestem patriotka. I ani mi z tym dobrze, ani źle. Po prostu. Co nie oznacza
                          że zamierzam nagle hańbić kraj w którym się urodziłam. Wręcz na odwrót.
                          • daghda.irish.pub Re: Cos w tym jest... 09.10.08, 18:46
                            kropkacom napisała:

                            >
                            > Nie jestem patriotka. I ani mi z tym dobrze, ani źle. Po prostu. Co nie oznacza
                            > że zamierzam nagle hańbić kraj w którym się urodziłam. Wręcz na odwrót.

                            Dokładnie. Patriotyzm już dawno we mnie zmniejszył się do takich rozmiarów, że
                            nie rozczulam i nie spuszczam się nad tym... Co nie znaczy, że nie reklamuję
                            swego kraju pochodzenia jako wartego zwiedzenia czy nie paraduję od czasu do
                            czasu w koszulce reprezentacji.
                            • uyu gambrinus, 09.10.08, 20:40
                              ojciec tego obcokrajowca do samej smierci wyrzucal sobie to, ze w
                              przeciwienstwie do kolegow przezyl Powstanie Warszawskie. Zmarl
                              szesc lat temu. Pol roku przed smiercia byl ostatni raz w Polsce.
                              Jedyne co powiedzial, to to, ze "nie o taka Polske walczylismy"
                              i "nie moge pogodzic sie z tym, ze dla takich parobkow zgineli
                              wartosciowi ludzie".


                              A co do " wloczenia sie po swiecie bez celu i szukania szczescia
                              niewiadomo gdzie i po co... " to nie widze niczego co dawaloby
                              tobie prawo do osadzania mego trybu zycia i krytykowania go.
                              Jezdze za swoje i dla wlasnej przyjemnosci poznania swiata.
                              Nikomu nie przeszkadzam, nie zabieram miejsc pracy, wrecz
                              przeciwnie, tworze je, konsumujac na miejscu. Zapracowalam sobie na
                              to latami intensywnej pracy i nikomu nie musze sie tlumaczyc z tego
                              co i dlaczego robie.
                              Przyjme od ciebie kazdy komentarz na ten temat poczawszy od chwili
                              gdy bedziesz wiedzial o czym mowisz czyli zrobisz to samo co ja -
                              zapracujesz sobie na to i "powloczysz sie" troche. Wtedy pogadamy.
                              • uyu Re: gambrinus, 09.10.08, 20:42
                                Zeby nie bylo nieporozumien odnosnie ponizszego cytatu, to tesc
                                mial na mysli towarzycho kwiczace przy korycie a nie cale
                                spoleczenstwo.

                                "nie moge pogodzic sie z tym, ze dla takich parobkow zgineli
                                wartosciowi ludzie".
                                • wislok1 Cóż 09.10.08, 21:57

                                  Towarzystwo "przy korycie" jest takie samo jak reszta narodu.
                                  Ani lepsze, ani gorsze.
                                  Ktoś tych ludzi wybrał. Widać część narodu to ksenofoby i stąd mamy takiego
                                  prezia, jakiego mamy. Wybrała go mniejszość, bo większość z lenistwa nie poszła
                                  na wybory. Większość zmądrzała, zagłosowała i powiedziała wkrótce kaczym STOP.
                                  W porównaniu do rządu kaczego mamy teraz nieźle.
                                  Wiadomo, zawsze może być lepiej.
                                  Czesi też mają Klausa, KSĆ, swoich nawiedzonych.
                                  Tu chodzi o to, aby umieć odróżnić bieżącą politykę od szacunku dla Polski jako
                                  kraju, w końcu jest to kraj własny.
                                  Nie wyklucza, nie ma tu sprzeczności wobec szacunku do Czech czy innych państw.
                                  Od samego siebie trudno uciec, a nie ma co się oszukiwać:
                                  jak ktoś wychował się w Polsce, to jest "zarażony" polskością
                              • slavko2 Re: gambrinus, 12.10.08, 21:09
                                bezpretenjonalna, kim ty jesteś żebyś uddzielała rad innym. Ten twój
                                bełkot realiów w Polsce ponizej jakiejkolwiekrytykiJeden totalny
                                bełkot i dno. Powtórze jeszcze raz dobrze sie stało ze takich
                                obtwateli nie ma e Polsce. Jak nie musisz to nie wracaj, tu nikt za
                                takimi płakać nie b=ędzie . Konsumuj wCR podtarajsię bardziej to
                                stworzysz dodatkowe miejsca pracy i moze w dowód wdzięczności
                                udekorują cie na miejscu,albo przynajmniej na darmowego czeskiego
                                sikacza zasłuzysz
                              • uli Re: gambrinus, 31.10.08, 14:05
                                Uyu, denerwujesz mnie tym swoim antypatriotyzmem.

                                Wydaje mi się, że Polska ma jeden problem - ludzie po 123 latach zaborów, 2
                                wojnach i komunizmie wpadli teraz w szpony wilczego kapitalizmu. Niektórzy
                                uwierzyli, że PIS rozliczy przeszłość. Kolejna pułapka. Ale czemu mamy się nie
                                nauczyć - co to my, gorsi?

                                Wierzę, że Polska się podniesie.

                                Łatwo wypiąc się na "kolesiów, ktorzy dorwali się do koryta" i powiedzieć, że
                                cała Polska taka jest, wszyscy ludzie źli, niż przyznać, że polskie elity
                                zgineły w Katyniu i trzeba całą strukturę społeczną odbudować. Polska na
                                kolanach wracała do siebie po wojnie. Siostra mojego dziadka wróciła z dwójką
                                dzieci, (to już były lata 50) z Kazachstanu (jej mąż był leśnikiem i został
                                zamordowany przez Rosjan - bo lesnik to też mundurowy), jedli tam korzonki i ona
                                codziennie modliła się, żeby dzieci przeżyły noc, bo kompletnie nie wiedziała,
                                co jedzą - a coś jeść musieli! Wrócili do Polski i jej syn zmarł, nie
                                przyzwyczaił się do polskiego klimatu, jedzenia.
                                Wróciła do rodziny, której komuniści zabrali grunty. Znacjonalizowali. Na jednym
                                z ich pól we Włocławku wybudowano tamę, z której strącono potem księdza
                                Popiełuszkę.
                                A mimo przykrej rzeczywistości wokół pokolenie moich dziadków miało jakiś
                                wewnętrzny kompas, wiedzieli co jest dobre, co złe.
                                Z drugiej strony rodziny. Moja babcia siedziała w więzieniu w czasie wojny -
                                Hitlerowcy przyłapali ją na tym, że wracała z targu, miała jajka w kieszeniach
                                płaszcza (co ciekawe bardzo dobrze to wspominała to więzienie, siedziała w celi
                                z nauczycielką, która z braku laku dawała jej lekcje).
                                2 razy uciekała z niemieckich obozów pracy. Potem w Katowicach na dworcu miała
                                pecha, Hitlerowcy poslali ją prosto to Auschwitz, ale udało jej się uciec z
                                pociągu do Oswięcimia, w Mysłowicach. Wróciła do domu przez rzekę Przemszę.
                                Resztę wojny spędziła ukrywając się, w piwnicy, na ziemniakach. Po wojnie po
                                prostu ułozyła sobie życie, wyszła za mąż, pracowała - normalnie żyła. Mimo
                                swoich doświadczeń to była najmądrzejsza i najpogodniejsza osobą, jaką znałam.

                                Morał, jaki wyciągam z rodzinnych doświadczeń jest taki - Polska przeżyła tak
                                wiele, że Kaczorów też przeżyje. I każdy patriota, nawet na emigracji, to wie.
                                • slavko2 Re: gambrinus, 31.10.08, 14:34
                                  swiete słowa brawo
                                  • wislok1 Re: gambrinus, 31.10.08, 15:21
                                    Dokładnie, brawo !
                                    A do tego: jak wszyscy mądrzy zwieją, to zostaną mohery, a Polska zasługuje na
                                    lepszy los
                                    • uli Re: gambrinus, 31.10.08, 23:50
                                      Ja to myslę, że emigracja jest jednak dobra, bo można się czegoś nauczyć od
                                      innych ludzi. Spojrzeć na ojczyznę z daleka i wrócić z nową optyką...
                                      • wislok1 Re: gambrinus, 01.11.08, 00:58
                                        To zależy, czy ktoś wyjeżdża aby zarobić i wrócić, czy też ucieka przed samym
                                        sobą, i wymyśla do tego ideologię
                    • uli o wielkich pretensjach do Wyspiańskiego 01.11.08, 00:03
                      Co do Wyspiańskiego i Wesela, nie gniewaj się ale chyba nie zrozumiałaś tego
                      wielkiego dramatu symbolicznego. Masz pretensje do Wyspiańskiego, że zagrzewał
                      naród do walki z zaborcą?

                      Wesele napisane było po to, żeby naświetlić Polakom sytuację, zmotywować ich do
                      walki, do zrywu wolnosciowego. "Miałeś chamie złoty róg" śpiewane przez
                      Chochoła, to nic innego jak zarzuty Wyspiańskiego pod adresem inteligencji -
                      która choć widzi co się dzieje, ma w zanadrzu chętnych do walki chłopów, nic nie
                      robi! Zachwyca się tym, że chłopi tacy kolorowi i ludowi.
                      Nikt tu niczego nie wykrakał, co najwyżej nie zrozumiałaś głośnego wołania
                      "Ludzie, weźcie się do roboty, bo macie wszystko po temu, żeby wygrać".
                      • wislok1 Re: o wielkich pretensjach do Wyspiańskiego 01.11.08, 00:53
                        Wesele jest nie tyle wezwaniem do walki, co wezwaniem do tego, aby coś realnie
                        robić dla kraju, a nie tylko ględzić
                        • uli Re: o wielkich pretensjach do Wyspiańskiego 01.11.08, 08:27
                          Ano.
                          Nawet nie ględzenie ale chłopomania, nieadekwatna do sytuacji hulaszczość. Teraz
                          jest ględzenie. Jeszcze trochę i może zaczniemy działać wink
    • pampeliszka Powiało flagą biało-czerwoną... 09.10.08, 22:33
      1.W Pl mam rodzine i znajomych. Fakt, że jestem Polką w jednej i drugiej pracy
      przynosi mi profity. Nie będę się tego nigdy wypierać, bo to mój kapitał,nie
      mówiąc już o tym, że nie miałam na to wpływu (gdybym miała, to bym wybrała
      Włochy) ale do Pl wracać nie chcę, bo znacznie lepiej żyje mi sie w Czechach.I
      nie ma to nic wspólnego z patriotyzmem a ma sporo z komfortem życia.
      2.Pokolenie 20-latkow nie myśli w kategoriach patriotycznych, oni już są
      Europejczykami, może brzmi to dumnie, ale tak jest. Moja 17-letnia siostrzenica
      jezdzi na wymiany z LO do Hiszpanii,czuje się tam jak u siebie, jeszcze chwila i
      pewnie wyfrunie na studia, druga 20-letnia szuka dla siebie Erasmusa czy innego
      Socratesa, mało prawdopodobne, żeby zostały w PL, jesli Europa im zaproponuje
      inny styl zycia, inne zarobki itp. Znajomy dostal propozycje robienia doktoratu
      w Anglii, zarobki takie, ze polskim dr hab jest głupio, że nigdzie nie
      wyjechali. Zapewnie nie wróci, bo po co, żeby zarabiać na UJ 1200 PLN?
      3.Uyu ma fajny blog i widac, ze jest osoba kontaktowa i ma wielu znajomych. I co
      w tym zlego? Ja nie rozumiem, czemu niektorzy sie czepiaja absolutnie
      wszystkiego, zamiast np napic piweczka?smile)
      • l.e.a uyu - priv 10.10.08, 08:16
        Czy Ty masz może GG albo skype ?
        • uyu Re: uyu - priv 10.10.08, 09:32
          Mam skype. Adres wysylam na twoja poczte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka