Dodaj do ulubionych

irytuje mnie

25.03.04, 09:41
to, ze jako wlasciciel psa czesto czuje sie obywatelem drugiej kategorii.
sprzatam po swoim psie, nie pozwalam, by przeszkadzal swoim istnieniem innym.
tyczasem i tak co i rusz dostaje mi sie za brudne trawniki, psy biegajace bez
smyczy i tak dalej. mnostwo wymagan w stosunku do psiarzy, gdy psiarze nie
moga wymagac niczego. a chcialabym, zeby bylo wiecej koszy na smieci, bo
nieraz caly spacer mija mi, nim znajde jakis, by pozbyc sie tego, co
sprzatnelam, chcialabym, zeby ktos zabronil tym cholernym rowerzystom w
parkach "przejezdzania" po psach (nie mowie o sytuacji, gdy pies znajduje
sie na sciezce rowerowej, ale gdy idzie sobie spokojnie gdzies z boku, a
nagle smiga wrecz po nim rowerzysta, doprowadzajac go prawie do zawalu).
chcialabym, zeby ktos zajal sie ludzmi zalatwiajacymi potrzeby fizjologiczne
w parkach - i ze wzgledu na mnie sama i ze wzgledu na mojego psa. chcialabym
tez, aby - skoro zakazuje sie spuszczania psa ze smyczy - wydzielone zostaly
jakies miejsca, gdzie psa mozna puscic bez niej.

uzalilam sie i koncze.
pozdrawiam imilego dnia,
z.
Obserwuj wątek
    • mar.gajko Re: irytuje mnie 25.03.04, 09:51
      No i jeszcze, wszędzie stosy papierów, butelek, innych śmieci. Mateczki - o
      zgrozo - zostawiające papmersy!!!! luzem w parku przy łąwce. Wszędzie w Polsce
      jest tak, iż najbardziej brudzą te nasze niesczęsne psy. I taki człowiek (w tym
      czasie kiedy do mnie mówi że pies sra - rzuca na ziemię pudełko po papierosach)
      ma pretensję, a sam tego co robi nie widzi. Stosy reklamóweczek, chusteczek,
      papierków, buteleczek przy ławkach (kosz 2 m dalej) po spacerkach mamuś z
      wózkami. Ech, co tu gadać
      • Gość: Lena Re: irytuje mnie IP: 212.180.154.* 25.03.04, 10:07
        Zgadzam się w stu % z tym co napisaliście.Mieszkam na pierwszym piętrze i
        niedaleko okien mam śmietnik.Tam ludzie załatwiają swoje potrzeby
        fizjologiczne, czyli srają leją i rzygają.Widok the best.Ludzie to takie
        świnie, że zgroza (oczywiście nie wszyscy).
        Więc pytam gdzie ta zasrana policja, która wlepia mi mandat bo mój pies choć na
        smyczy nie ma kagańca!!!A czy za sranie w śmietniku grozi cokolwiek komukolwiek?

        • zyrafa Re: irytuje mnie 25.03.04, 10:14
          blisko mnie jest komenda policji,a na przeciwko jej okien - skwer. i na skraju
          tego skweru, wlasnie od strony komendy, widzialam latem ubieglego roku
          zalatwiajaca sie zupelnie beztrosko zapita kobiete. w zadnych krzakach, po
          prostu na skraju. nikt z komendy nie zareagowal. ja jestem dorosla, ale czy na
          przyklad dzieci musza ogladac obce panie jak - nie szukajac daleko - ginekolog?
          byl srodek dnia, dzieci wokol mnostwo.
          kiedys zdarzylo mi sie wspol-zwracac uwage kolesiowi sikajacemu na tym samym
          skwerze. koles odpowiedzial "a przeciez psy sie zalatwiaja".
          takie buty.
          pozdrawiam,
          z.
          • Gość: . Bo to właśnie my - polska chołota AD 2004 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 12:16
            Możecie uwierzyć, lub nie.

            Warszawa, róg ulic Nowy Świat i Świętokrzyskiej. Biały dzień. Baba ściąga
            majtki pod kawiarnią Nowy Świat i sika, a 20 metrów obok jest podwórko z
            pseudoparkiem, gdzie od biedy można się schować za krzakiem lub ławką.

            I przykład drugi. Również biały dzień. Bydle z wywleczonym siusiakiem na ulicy
            Miodowej w Warszawie, a jakże - pod samą siedzibą prymasa. Że też mu grom z
            jasnego nieba tego siusiaka nie urwał i nie spalił...

            Na tle tego, my właściciele psów, to boże krówki.
    • Gość: lw Re: irytuje mnie IP: *.crowley.pl 25.03.04, 12:27
      To i ja dorzucę swoje trzy grosze-chyba najgorsze ze wszystkiego to są te
      porozbijane butelki i resztki metalowych puszek a potem długo gojące się rany na
      opuszkach lub co gorsza na pół łapy,no i często konieczność narkozy,żeby to
      jakoś połatać.Najchętniej życzyłabym tym,którzy te pułapki zostawiają-żeby sami
      na nie wpadli-może czegoś by to ich nauczyło.
      • Gość: mkhj Re: irytuje mnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 13:34
        To i jeszce ja.
        Jak wiadomo kupa sie rozłoży i nawet użyźni to cos co na miano trawnika nie
        zasługuje. Owszem może nie wygląda zbyt ślicznie, ale ten wygląd ma przez max.
        2 dni, a potem jej juz nie ma. A za to buteleczki (całe i
        potłuczone),puszeczki, papierki, pampersy (niestety nawet zuzyte podpaski)
        opakowania foliowe wszelkiego autoramentu, pety i inne tym podobne "atrakcje"
        ozdabiaja trawniki i chodniki przez wiele, wiele dni (a nawet lat). I o ile mi
        wiadomo nie są pozostawiane przez psy.
        W zwiazku z tym jestem przeciwna sprzataniu po psie z trawnika(no chyba, ze
        załatwi się na chodniku)tak długo jak nie zostanie uregulowana cała sprawa
        sprzątania. A tak na marginesie od sprzatania sa całe armie instytucji, a
        człowiek płaci tyle podatków, że na sprzatnięcie psich kup powinno wystarczyć.
        I niech mi nikt nie mowi, ze jest za mało pieniędzy na sprzątanie.
        Pracuję na peryferiach i przed moja firmą jest coś pomiędzy ugorem, klepiskiem
        i baaaardzo zaniedbanym trawnikiem o wymiarach 100x20m (własność gminy). Latem
        co dwa tygodnie jest na nim koszona mizerniutka trawka. Robi to przez cały
        dzień minimum 6 ludzi plus kosiarka spalinowa i 4 spalinowe kosy oraz 1
        cięzarówka (?). W zwiazku z tym, ze trawka jest rachityczna, koszą samą ziemię
        aż powstaja tumany kurzu godne wybuchu Krakatau.
        To co?? Na to pieniadze są a na sprzatanie psich kup nie ma??? A przeciez to
        jest przykład w skali mikro. A jak się to przełozy na całe stołeczne miasto???
        Nie oszukujmy sie. To brak pomyślunku, organizacji i lenistwo.
        Niestety.
        pozdrawiam mkhj
    • Gość: PsowaPani Re: irytuje mnie IP: *.uz.zgora.pl 25.03.04, 14:18
      Mój wielki pies NIGDY nie robi kupy na trawnikach (kilka razy dziennie jest w
      lesie i tam sie załatwia, wcale go tego nie uczyliśmy, jakoś tak się sam
      nauczył). NIGDY nie włazi do piaskownicy (od małego surowo zabraniałam). ZAWSZE
      w mieście jest na uwięzi i w kagańcu (choć niezwykle łagodny i przyjacielski,
      no ale ogromny, więc muszę brać pod uwagę, że ludzie się boją).
      Chodzimy z nim do podmiejskich (częsciowo śródmiejskich) lasków. Są tam ogródki
      działkowe, śliczne jak bombonierki. Za płotem od działek zaczyna się jedno
      wielkie wysypisko śmieci. Wszystko, czego dzielni ogrodnicy nie zużywają na
      kompost: puszki po konserwach, szkło, plastik, pozostałości po budowie altanki
      z gruzu, opony, zużyte pampersy i podpaski, resztki zardzewiałej siatki
      ogrodzeniowej i drutu kolczastego, zepsute lodówki i kuchenki gazowe... Raz w
      roku w ramach sprzątania świata młodzież częściowo oczyszcza ten teren, ale to
      na krótko wystarcza.
      Czy nie ma żadnych sposobów, żeby zmusić działkowców do ustawienia na terenie
      ogródków jakichś śmietników i płacenia za wywóz śmieci? Ten las, który powinien
      być dla pobliskich mieszczuchów enklawą zieleni i miejscem przyjemnych
      spacerów, wygląda jak wysypisko śmieci. No i my, właściciele psów, którzy
      MUSIMY iść tam z psem (bo za duży, żeby biegać luzem po osiedlu), ale ciągle
      się obawiamy, że się albo okropnie pokaleczy, albo czymś otruje.
      • Gość: monikaM Re: irytuje mnie IP: 212.180.154.* 25.03.04, 14:35
        A ja nie cierpię resztek żywności pod balkonami, tudziez innych skarbów pod
        nimi, które wabią mojego psa. Cały czas spaceruje na smyczy, nie ma mowy o
        spuszczeniu go luzem. Na osiedlu między krzakami "panowie pijakowie"
        pourządzali sobie miejsca libacji, i wychodząc z psem muszę chodzić jak po
        ominowanym terenie. Uważać muszę aby nie chodzić za blisko balkonów, aby nie za
        blisko krzaków, nie koło placów zabaw dzieci (rozumiem, że to właściwe i
        konieczne - ale wyliczam jako kolejne miejsce do omijania) omijać małe psy
        biegające luzem (bo właściciele nie pomyślą że mój większy pies może w zabawie
        im skręcić kark), uważać na potłuczone pozostawione butelki, koszmar.
      • default Re: irytuje mnie 25.03.04, 15:08
        Też mam obok mojego domu ogródki działkowe. I lasy. Przy każdej furtce
        prowadzącej na teren ogrodków wznosi się sterta wszelkiego śmiecia usuniętego z
        wypieszczonych ogródeczków. Natomiast w lesie - rozpacz. Co krok dzikie
        wysypiska, wystarczy, że jeden palant rzuci worek ze śmieciami, zaraz wokół
        rośnie hałda odpadków. Nie rozumiem jak można z premedytacją wywieźć swoje
        brudy i wywalić je w lesie!!! W okolicy jest dużo nowych domów, których
        właściciele nie podpisali jeszcze umowy na wywóz śmieci i pewnie wcale się nie
        kwapią, bo skoro można cichcem rzucić worek w lesie....
    • neeki Re: irytuje mnie 28.03.04, 00:28
      zgadzam sie , dlaczego nie wala mandatow tym ktorzy rzucaja papiery na ziemie,
      lub niedopalki ? koszmar.
      wlascicieli psow sie dyskryminuje zwyczajnie. dlaczego kazdy pies ma chodzic w
      kagancu ? wystarczy ze na smyczy. troche to wina wlascicieli ktorzy maja
      agresywne psy i puszczaja je luzem. ja juz pisalam , wszystko mozna rozwiazac
      przez odpowiedzialnosc cywilna za pogryzienia, czyli po prostu walic po
      kieszeni.i czemu w autobusach trzeba placic za psa ? w anglii pies moze jechac
      bez smyczy i bez kaganca i uwaga jechac na siedzeniu. niektore pieski sobie
      wygladaja przez okno i nikt nic nie powie. a u nas kierowca by niezla burde
      zrobil.tyle ze tu ludzie sa odpowiedzialni i jak widze biegnacego w moim
      kierunku pitbulla to nie musze dostawac zawalu ze moze mnie ugryzie. w
      autobusie siedzi sobie grzecznie takie bydle i jeszcze sie przesunie jak sie
      kolo niego przechodzi ;)
      z drugiej strony jak komus u nas brudno to zapraszam do Londynu, takiego syfu
      nie widzialam dawno. w kinach w autobusach ludzie rzucaja wszystko na podloge
      bo ktos to sprzatnie. w sklepach ubrania na ziemi bo nikt ich nie podnosi jak
      zrzuci. chyba zmierzamy w tym kierunku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka