Dodaj do ulubionych

zrazilam sie do psa :-(

18.04.04, 05:26
ma 2.5 roku - owczarek niemiecki.
lezal (nie spal) na swoim materacu psim w swoim kacie. POdeszlam i schylilam
sie zeby go poglaskac. Zawarczal groznie pokazujac zeby. Nic nie rozumiem.
Jest to pies z reguly bardzo nieagresywny. Czy ktos moze mi wyjasnic jaki
mogl byc powod?
Obserwuj wątek
    • agnida Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 05:27
      prosze mnie zle nie zrozumiec - moze sie zle wyrazilam
      Chcialam powiedziec ze jestem zaskoczona i rozczarowana ze tak sie zachowal.
      • mjot1 Uszanuj czyjąś prywatność. 18.04.04, 11:18
        To Jego kąt. To Jego materacyk. To Jego prywatność.
        Zwierz musi mieć taki SWÓJ azyl. Jeśli coś zbroi i tam się schroni jest
        nietykalny. Uszanuj czyjąś prywatność chcąc by inni uszanowali twoją.
        Tam tylko on ma prawo wstępu tam możesz wejść jedynie wówczas, gdy on wyrazi
        zgodę.
        I nie słuchaj rad, że należy takie zachowanie natychmiast poskramiać, bo potem
        stracisz panowanie nad zwierzęciem.
        Reguły po prostu muszą być jasne i niezmienne.
        Jeśli relacje między Tobą a zwierzakiem będą oparte nie na uczuciach jedynie a
        przede wszystkim na rozsądku wówczas nigdy, powtarzam nigdy nie dojdzie do
        spięć. On to naprawdę potrafi docenić.

        Uwaga.
        Pies jako zwierzę stadne próbuje w pewnym momencie przejąć przywództwo
        nad „stadem” domowników. Musisz to rozpoznać i „wygrać”.
        Z moich doświadczeń by przejąć palmę pierwszeństwa w „stadzie” ON próbuje raz a
        ze znanych mi ras kilka podejść czyni Pan Dog. Lecz każdy zwierzak jest inny i
        myślę, że w tej kwestii należy spodziewać się mnóstwa wyjątków.

        Najniższe ukłony!
        Wymądrzający się M.J.
        • comma Re: Uszanuj czyjąś prywatność. 18.04.04, 11:24
          Zgadzam się, moja suka też pakuje się do koszyka wtedy, gdy potrzebuje czasu
          tylko dla siebie. Zwykle przebywa gdzieś blisko nas, nierzadko na moich
          kolanach :-)albo na którymś z łóżek. Wtedy jest głaskana, miziana itp. Kiedy
          jednak udaje się do koszyka - znak to, by dać jej spokój. Zresztą układa się w
          bardzo wymowny sposób - tyłem do całego świata.
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Okazywanie milosci 18.04.04, 11:36
      Pewnie zaraz mnie napadna, ale zwroce uwage na dwie kwestie. Jedna jest bardzo
      prosta: czy okazujesz pieskowi wystarczajaco czulosci i milosci? Niepokoi mnie
      troche okreslenie "na swoim materacu w swoim kacie" - czy to znaczy, ze
      przepedzacie pieska z innych miejsc? To moze wytworzyc w nim poczucie, ze ejst
      niekochany (zazdrosne dzieci i pieski zachowuja sie podobnie).
      No a drugie wyjasnienie: moglas nabyc zapach, ktory go denerwuje, albo jest
      skaleczony lub chory.
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach No i zgadzam sie w pelni z opinia Commy. 18.04.04, 11:38
      Ma silne poczucie ze to JEGO miejsce i pragnie prywatnosci. Moja rodzina miala
      pieska, ktory warczal, gdy sie do niego szlo z lapami,kiedy on odpoczywal:)
      • mysiam1 To ja się narażę... 18.04.04, 13:19
        ...bo uważam, że to oznacza, że pies jest niewychowany i nie zna swojego
        miejsca w rodzinie. Nie na darmo radzi się, żeby od samego początku co jakiś
        czas siadać w jego legowisku i pokazywać, że ma się do tego prawo. Może
        niedługo zacznie warczeć kiedy ktoś podejdzie do jego miski, będzie się
        przepychał w drzwiach i właził na kanapy, bo "to jest też jego", skoro w
        hierarchii stoi wyżej. Są na ten temat książki i radzę je przeczytać, bo nie
        jest jeszcze za późno, aby to odwrócić.
        I nie zgadzam się z tym, że pies potrzebuje prywatności i jeśli warczy to
        trzeba to uszanować. On nie uszanuje, bo w psim świecie coś takiego jak
        demokracja czy czysta wdzięczność nie istnieje. "Uszanujesz" jego wolę leżenia
        i warczenia, to jutro spróbuje więcej - bo stwierdzi, że Twoja pozycja jest na
        tyle osłabiona, aby można było starać się ją przejąć.
        Nie uczłowieczajcie psa, bo tylko robicie mu tym krzywdę.
        M.
        • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: To ja się narażę... 18.04.04, 13:33
          Boze, mowisz o jakichs pozycjach, o przejmowaniu wladzy
          jakby posiadanie psa bylo ciagla walka. Ja mysle, ze dotychczasowa tendencja
          traktowania zwierzat przedmiotowo przyczynila sie do wystarczajacego ich
          nieszczescia a Ty mowisz, ze uczlowieczanie robi krzywde? Moze krzywde
          chorobliwym ambicjom czlowieka, ktory chce zawsze panowac, panowac, panowac.
          • wojtusia Re: To ja się narażę... 18.04.04, 13:48
            rany, to nie kwestia ambicji, tylko obserwacji wilczych stad, gdzie zawsze jest
            przywódca
            czy chcesz tego czy nie, pies się różni od człowieka
            a już tekst o nieokazywaniu pieskowi czułości jest powalający
            • comma Re: Kochani, zrozummy się dobrze :-) 18.04.04, 14:03
              Pies jest zwierzęciem stadnym i będą osoby, którym pozwoli na więcej i takie,
              którym na mniej. Ja to szanuję. Jestem osobą dorosłą, matką 9-latka.
              Przewodnikiem stada dla mojej suki. Mogę śmiało głaskać ją gdy leży w koszu
              (choć tego nie robię lub rzadko - np. gdy była po operacji i leżała obolała, a
              ja poiłam ją z łyżeczki). Mogę też przycinać jej pazury, czyścić zęby, zabierać
              jej z pyska przedmioty, które ukradła z kosza na śmieci lub skądinąd. Ale
              niechby spróbował tego mój syn... Nie próbuje nawet, tylko woła mnie, gdy to
              zauważy. Syn i suka zresztą bardzo się kochają, Kropka cudownie się z nim bawi,
              ze mną aż tak nie szaleje :-( , choć też się z nią bawię i uczę ją sztuczek - z
              powodzeniem. Pozdrawiam
            • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: To ja się narażę... 18.04.04, 14:12
              Powalajacy tekst mowisz? Hmmm. Wiesz, zbyt czesto widze ludzi, ktorzy
              szturchaja swoje pieski, krzycza na nie z nienawiscia, szarpia. Widze ludzi,
              ktorzy puszczaja pieski przez jezdnie bez smyczy jak gdyby nigdy nic, a Ty
              mowisz, ze moj tekst jest powalajacy. No coz.
    • agnida Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 14:06
      Dziekuje niezmiernie - bardzo przydatne obserwacje
      Chce tylko odpowiedziec na gaz.gaz post: ze pies jest nadwyraz kochany
      Dostaje bardzo duzo czulosci, szczegolnie ode mnie. Nie jest znikad przepedzany.
      Gdy zostaje sam, to rzadko i to najwyzej na 3 godziny.
      • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 14:15
        :) Wiec przyczyna moze byc jego wewnetrzna niezaleznosc i silne poczucie, ze
        materacyk nalezy do niego. Moze tez miec skaleczenie i jako piesek niezalezny
        chciec samemu uporac sie z dolegliwoscia:)
        • mysiam1 Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 14:39
          W ten sposób za parę miesięcy ukaże się tu post "Mój pies rzuca się na nas gdy
          je albo gryzie kości" albo coś w tym rodzaju.
          Mówiąc o utrzymywaniu hierarchii w "stadzie" czyli rodzinie nie mam na myśli
          tego, aby psa szturchać i przeganiać. Powinien być głaskany, chwalony itd., ale
          każdy mądry psi trener czy psycholog powie Wam, że pies musi być głaskany,
          chwalony ZA COŚ, a nie - bo mu się należy. Choćby i w ten sposób, że jeśli
          chcesz psa pogłaskać, każ mu najpierw usiąść - wtedy głaskanie będzie nagrodą.
          Czuląc się do niego, bo akurat masz taki humor albo on ma smętne spojrzenie,
          sprawisz tylko, że za jakiś czas pies będzie się nachalnie domagał pieszczot
          podbijając Ci rękę łbem czy kładąc na Twoim kolanie łapę, co jest wybitnie
          dominującym zachowaniem.
          Dziwię się Waszemu oburzeniu, bo tyle razy na tym forum były polecane mądre
          książki, choćby "Okiem psa", a chyba niewiele osób je czytało.
          Pies nie czuje wdzęczności w rodzaju "moja pani zawsze była dla mnie dobra,
          więc mimo, że pozwala mi teraz na więcej, ja będę grzeczny, posłuszny i tego
          nie wykorzystam, bo ona biedulka jest chora" - nic podobnego - stopniowo pies
          będzie "zdobywał" dla siebie nowe terytoria, aż poczuje się na tyle pewnie, aby
          w swoim mniemaniu "przejąć władzę". Tak samo dzieje się w wilczym stadzie -
          jeśli przywódca z jakiegoś powodu - starości, choroby itd. nie jest w
          stanie "utrzymać porządku", to młodsze, silne wilki zaczynają walczyć o władzę
          po nim i nie sądźcie, że pies traktuje Was inaczej. To oczywiście nic
          negatywnego, bo taka jest psia natura, a ona nie znosi pustki - jeśli pies
          widzi i czuje, że Wy z jakiegoś powodu nie jesteście w stanie "podołać",
          stwierdza, że ktoś temu stadu musi przewodzić, a najlepiej w swoim mniemaniu
          zrobi to on.
          Może to i brzmi okrutnie, ale pies w ludzkim stadzie musi być na końcu. Często
          jest tak, że słucha jednej czy dwóch dorosłych osób, a dzieci już nie - owszem,
          bawi się z nimi, traktując je jak "szczeniaki". Niestety często kiedy pies
          dojrzeje płciowo, stwierdza, że przyszedł czas ustalić, kto jest po kim - i
          zaczyna powarkiwać na dzieci, podszczypywać zębami, szarpac smycz na spacerze
          itd. U nas właśnie tak było, kiedy nasza foksterierka w wieku ok. 10-12
          miesięcy nagle przestała słuchać naszej córki, mającej wtedy 10 lat - na
          szczęście wystarczyło parę razy wyjść wspólnie, wyraźnie faworyzować córkę przy
          przechodzeniu przez próg (pies był również przez nią karmiony przez parę dni),
          aby tę walkę zdusić w zarodku.
          Jeżeli, jak pisze gaz.gaz. pies jest aż tak bardzo niezależny, to oznacza to ni
          mniej ni więcej jak silne poczucie dominacji - a to może przysporzyć tylko
          problemów, zwłaszcza przy dużym psie.
          • mysiam1 A poza tym... 18.04.04, 14:41
            ...nie namawiam do traktowania przedmiotowego zwierząt, a do zrozumienia zasad,
            które kierują ich zachowaniem. Bo słodkie "ciuciuciu" każdy pies ma w głębokim
            poważaniu.
          • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 14:47
            Rozumiem Twoja postawe i tok myslenia, lecz tylko w jednym aspekcie: piesek
            zawsze rozpieszczany, traktowany po partnersku moze nie posluchac pana, gdy ten
            bedzie probowal uchronic go od niebezpieczenstwa. Np. zawolac widzac zagrozenie.
            Tylko taki minus rozpuszczania pieskow istnieje moim zdaniem.
            • mysiam1 Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 14:51
              gaz.gaz.gaz.na.ulicach napisała:

              > Rozumiem Twoja postawe i tok myslenia, lecz tylko w jednym aspekcie: piesek
              > zawsze rozpieszczany, traktowany po partnersku moze nie posluchac pana, gdy
              ten
              >
              > bedzie probowal uchronic go od niebezpieczenstwa. Np. zawolac widzac
              zagrozenie
              > .
              > Tylko taki minus rozpuszczania pieskow istnieje moim zdaniem.
              >
              Zrozum, ze nie ma czegoś takiego jak partnerstwo u psów! W stadzie jest
              DRABINA, w ludzkim stadzie pies również widzi tę drabinę - nigdy nie stoją na
              niej dwie osoby, pies także ZAWSZE jest albo niżej, albo wyżej.
              • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 15:11
                Spokojnie, rozumiem wiecej niz sie z pozoru wydaje :))) U nas jest tak: ja i
                moja matka tulimy Igorka i calujemy non stop a zwlaszcza gdy usiadzie na
                kszesle (Igorek jest wielkosci cielaczka i nikt go nigdy nie uczyl tego
                zachowania, samym calowaniem zostalo utrwalone) i jestesmy na wlasne zyczenie
                zdominowane przez Igorka zas funkcie wladcze (w imie dobra Igorka) realizuje
                pan domu, ktory zreszta tez do Igorka szczebiocze i gaworzy. Wszyscy jestesmy
                szczesliwi z tym:)


                www.pl.indymedia.org/pl/2004/04/4780.shtml
                "Rece nasze silne sa przeciw rzezi, przeciw krwiom, przeciw fabrykantom bomb,
                rece nasz silne sa..."
                Przyjdz.
                • mysiam1 Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 17:21
                  Gaz.gaz., a masz dzieci? Jeśli tak, to w jakim wieku?

                  gaz.gaz.gaz.na.ulicach napisała:

                  > Spokojnie, rozumiem wiecej niz sie z pozoru wydaje :))) U nas jest tak: ja i
                  > moja matka tulimy Igorka i calujemy non stop a zwlaszcza gdy usiadzie na
                  > kszesle (Igorek jest wielkosci cielaczka i nikt go nigdy nie uczyl tego
                  > zachowania, samym calowaniem zostalo utrwalone) i jestesmy na wlasne zyczenie
                  > zdominowane przez Igorka zas funkcie wladcze (w imie dobra Igorka) realizuje
                  > pan domu, ktory zreszta tez do Igorka szczebiocze i gaworzy. Wszyscy jestesmy
                  > szczesliwi z tym:)
                  >
                  >
                  > www.pl.indymedia.org/pl/2004/04/4780.shtml
                  > "Rece nasze silne sa przeciw rzezi, przeciw krwiom, przeciw fabrykantom bomb,
                  > rece nasz silne sa..."
                  > Przyjdz.
                  • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 17:51
                    Ja nie mam dzieci. Mam trzy koty. U mojej rodziny tez JUZ nie ma dzieci (bylo
                    jedno, ale sie wyprowadzilo) - Igorek jest dzieckiem:) A ja jestem
                    jego 'ciocia'.
                    Normalne pogiecie typowe dla fanatykow ;)))
                    • mysiam1 Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 17:59
                      gaz.gaz.gaz.na.ulicach napisała:

                      > Ja nie mam dzieci. Mam trzy koty. U mojej rodziny tez JUZ nie ma dzieci (bylo
                      > jedno, ale sie wyprowadzilo) - Igorek jest dzieckiem:) A ja jestem
                      > jego 'ciocia'.
                      > Normalne pogiecie typowe dla fanatykow ;)))
                      Nie, normalne postępowanie ludzi, którzy sami kręcą na siebie bicz. Jeśli
                      Igorek mieszka z Wami i kiedyś będziecie mieli dzieci, zrozumiesz, o co mi
                      chodziło.
                      • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 18:03
                        Juz teraz rozumiem:) Tam juz nie bedzie dzieci. Juz jedno bylo i sie
                        wyprowadzilo i wtedy osamotnionym rodzicom zorganizowalo szczeniaczka Igorka.
                        No i Igorek jest takim nowym dzieckiem:)
                        Owszem, istnieje pewien bicz - czasem na specerach z powodu niesubordyncji
                        Igorka nabawiamy sie kontuzji.
          • mysiam1 I powiem Wam... 18.04.04, 14:48
            .. że to przewodnik stada MA PRAWO huknąć na "niższego" jeśli mu przeszkadza,
            próbuje podebrać jego żarcie albo pcha się przed niego. Osobnik stojący niżej w
            wilczym stadzie na to się nigdy nie odważy, chyba, że czuje słabość tamtego. Bo
            przywództwo w stadzie nie jest dane raz na zawsze - trzeba pamiętać o
            urzymywaniu go przez cały czas.
          • agnida Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 14:54
            mysiam1 napisała:

            >Powinien być głaskany, chwalony itd., ale
            >
            > każdy mądry psi trener czy psycholog powie Wam, że pies musi być głaskany,
            > chwalony ZA COŚ, a nie - bo mu się należy. Choćby i w ten sposób, że jeśli
            > chcesz psa pogłaskać, każ mu najpierw usiąść - wtedy głaskanie będzie
            nagrodą.

            :-)))Dzieki. To jest bardzo dobra rada. Zeby chociaz usiadl. Bede to stosowac,
            bo przyznam sie, ze faktycznie duzo go glaszcze ot tak "za darmo". Sama nie mam
            czulosci znikad, to tak sie skupilo na psie.
            • marija78 Re: zrazilam sie do psa :-( 18.04.04, 15:08
              agnida sprawdz poczte:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka