Dodaj do ulubionych

Żle z moim kotem...!!!!

IP: *.rene.com.pl 24.10.04, 09:56
....żyga i ma za pszeproszeniem ostrą sraczkę. Pewnie coś zeżarł, bo to jest
starszliwie żerty. Co tu robić bo widać, że się męczy. Jest niedziela i
znikąd weterynarza. Na pewno nic złego nie dostał bo jada tylko puszki, a po
za tym jego kolega który je to samo jest zdrów.
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: Żle z moim kotem...!!!! 24.10.04, 09:59
      A może być na przykład chory. Zrób mu dziś głodówkę (tylko woda). Jeśli
      mieszkasz w dużym mieście, zwykle są jakieś kliniki pracujące całą dobę, 7 dni
      w tygodniu.
      • comma Re: Żle z moim kotem...!!!! 24.10.04, 10:02
        Zwierzętom można też podawać węgiel (taki kupowany w aptece, opakowanie 4 zł) i
        smectę - też do nabycia w aptece.
        • Gość: Goran Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.rene.com.pl 24.10.04, 10:16
          A co to jest smecta? i jak się podaje węgiel. Mieszkam nie aż w tak duzym żeby
          tu były pogotowia pracujące 7 dni w tygodniu.

          Chory? Na co może być chory? Wygląda jak normalne zatrucie
          • mysiam1 Re: Żle z moim kotem...!!!! 24.10.04, 10:30
            U kotów nie jedzących poza domem nie ma zatruć, chyba, że najadł się czeog
            niedozwolonego, ale i tka biegunka i wymioty mogą mu b. zaszkodzić (np.
            odwodnić). Smecta to taki lek w proszku na biegunkę u dzieci. Rozpuszcza sie go
            w wodzie - pół albo całą saszetkę (zależy jak duzy jest kot). Węgiel - też do
            kupienia w aptece - rozkruszasz tabletkę i albo podajesz bezposrednio do
            pyszczka, albo mieszasz z odbrobiną jedzenia.
            Nie pytaj, na co może być chory - takie objawy mogą występować i
            przy "banalnych" infekcjach przewodu pokarmowego, i przy b. ciężkich chorobach.
            A propos - czy Twoje koty są odrobaczane i szczepione?
            • Gość: Goran Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.rene.com.pl 24.10.04, 10:47
              To starsze koty takie sześcioletnie, były na początku odrobaczone i szczepione
              ale ostatni ze dwa lata nie, bo czuły się świetnie. Ale mieszkają tylko w domu.
              Jeden jest normalny a drugi lekki tłuścioszek (dziwne bo jedzą dokładnie tyle
              samo,a chudemu nawet dodaję łyżeczkę więcej).

              Mógł coś podkraść i zjeść,a to do niego podobne. Wczoraj dostali troszeczkę
              resztek świeżego dorsza, ale drugi jest zdrowy (i ja też : ) ) - to chyba nie
              od tego ten problem
          • Gość: Goran Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.rene.com.pl 24.10.04, 10:30
            ....i czy można mu jakoś ulżyć? Przecież mu nie zaparzę ziółek
            • mysiam1 Re: Żle z moim kotem...!!!! 24.10.04, 10:44
              Gość portalu: Goran napisał(a):

              > ....i czy można mu jakoś ulżyć? Przecież mu nie zaparzę ziółek

              No własnie podając Smectę lub węgiel, ale nie oba naraz, bo możesz go "zatkać"
              w drugą stronę ;-). Daj najpierw jedną dawkę i poczekaj, co się będzie działo.
              Jeśli dalej ma biegunkę, po paru godzinach podaj drugą. A jutro jak najszybciej
              do weta.
              • Gość: Goran Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.rene.com.pl 24.10.04, 10:50
                Wybawicielko!!!

                Nie ma wegla ale zrządzeniem losu ma tą smectę!!! Zaraz mu podam.

                Serdecznie dziękuję.
                • Gość: Goran Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.rene.com.pl 24.10.04, 10:58
                  Aha i jeszczedno pytanie. Jak mu do podać. Strzykawką - bo wypić nie wypije.
                  • comma Re: Żle z moim kotem...!!!! 24.10.04, 11:40
                    Możesz strzykawką, bo łyżeczką trochę strach, że zwierzę się zachłyśnie.
                    Strzykawkę wsuń do pyszczka z boku, w kącik mordki, nie od przodu. Dobrze
                    byłoby, gdyby ktoś Ci pomógł, przytrzymując kota, bo Ty będziesz musiał
                    dopilnować, by kot miał zamknięty pyszczek - inaczej lekarstwo się wyleje. I
                    tak pewnie trochę się wyleje, ale ważne by połknął choć odrobinę. Pozdrawiam.
                • Gość: wbx Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 11:33
                  Zaaplikuj mu smegmę.
              • mysiam1 Re: Żle z moim kotem...!!!! 24.10.04, 12:29
                Aha, koniecznie je odrobacz; to nie ma znaczenia, jak się czują (tzn.
                oczywiście po wyleczeniu). I może lepiej zaszczep...niektóre choroby można
                przenieść do domu na własnych butach...
    • jul-kot Re: Żle z moim kotem...!!!! 26.10.04, 10:46
      Witaj!
      Węgiel u kotów nie działa, a smekta jest za słaba. Podawaj kotu lakcid i
      taninę, które można kupić w aptece bez recepty. Ampułkę lakcidu rozpuszcza się
      nalewając do niej wody, połówkę tabletki taniny (na średniego kota - 4kg)
      kruszy się i podaje z wodą, tak jak lakcid, powoli strzykawką do pyszczka za
      kieł, przy lekko uniesionej głowie. Podawaj to dwa razy dziennie. Tanina to
      łagodny lek przeciwbiegunkowy stosowany u ludzi, lakcid odtwarza prawidłową
      florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym. W przypadkach poważniejszych daje się
      antybiotyki, ale te leki i tak warto podawać dodatkowo, bo antybiotyk też
      niszczy prawidłową florę bakteryjną, pozostają tylko odporne bakterie
      beztlenowe, wytwarzające toksyny i powodujące wtórnie stan zapalny przewodu
      pokarmowego.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • comma Re: Żle z moim kotem...!!!! 26.10.04, 10:55
        O proszę, tego nie wiedziałam! (mam psa i tymi lekami skutecznie wyciągałam go
        z problemów jelitowych). Dziękuję także we własnym imieniu za te informacje.
        Swoją drogą, mam nadzieję, że kot Gorana ma się już dobrze. Byłabym wdzięczna
        za jakiś sygnał.
      • Gość: lw Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.crowley.pl 26.10.04, 16:08
        małe sprostowanie-lakcid jak najbardziej można podawać gdy przypuszcza sie,że
        przewód pokarmowy zasiedliły jakieś "złe" bakterie lub wkutek stosowania
        antybiotyków zginęła cześć "dobrych" bakterii(ale są też przypadki gdy w jeltach
        rozwinęła się zbyt duża liczba normalnie występujących w jelicie bakterii
        np.lactobacillusów też-w zewnątrzwydzielniczej niewydolności trzustki,po
        spożyciu łatwo fermentujących cukrów w pokarmie-zwłaszcza w chorobach
        przebiegających z zaburzeniami wchłaniania w jelicie-lactobacillusy to bakterie
        fermentujące co wykorzystuje i organizm do rozkładania niektórych składników
        pokarmowych oraz powstawania kwaśnego środowiska,którego nie lubią inne bakterie
        np.gnilne,a te same efekty wykorzystuje się w przetwórstwie żywności-naturalna
        metoda konserwacji-kwas mlekowy,fermentacja laktozy w mleku do kwasu mlekowego
        pozwala na spożycie jogurtu jeśli moze szkodzić laktoza-i wtedy też wystąpi
        biegunka,lakcid co prawda nie uśmierci pacjenta,ale może nasilić biegunkę,także
        dlatego,że kwas mlekowy wywołuje biegunkę osmotyczną)

        co do pozostałych leków zaliczanych do przeciwbiegunkowych to każdy z nich ma
        troszke inny mechanizm działania-ale zarówno smecta,jak i węgiel leczniczy,jak i
        BIAŁCZAN taniny nie wpływają na szybkość pobudzonego przez toksyny ruchu jelit-
        ale działają miejscowo-węgiel jest w zasadzie uniwersalny pod tym względem-bo
        pochłania on wszystkie toksyczne substancje a nawet adsorbuje bakterie-a więc i
        przy zatruciu chemicznym,bakteryjnym,zatruciach lekami-pozwala je uchwycić w
        jelicie-zapobiec w ten sposób ich wchłanianiu czy kontaktowi stężonego środka ze
        ścianą jelita(cząsteczki chemiczne zostają między cząstkami węgla uwięzione i
        rozcieńczone niejako)-wada węgla-barwi kał i trudno ocenić potem np.czy znajduje
        się w nim krew=głębokie uszkodzenie ściany jelita,czy kolor jest np.zielony od
        produktów bakteryjnych www.leki.med.pl/lek.phtml?id=50&idnlek=132&menu=3
        podobnie działa też Smecta-tzn.też ma właściwości adsorpcyjne,ale słabsze niż
        węgiel-przede wszystkim tworzy warstwe pokrywającą jelito,ale np.są teorie,że
        leki osłaniające nie powinien być podawane w chorobach gdzie wirus atakuje
        komórki jelita-bo utrudnia wydalanie wirusa z kałem,po wydostanu się z komórki
        jelita=po rozmnożeniu a przed zaatakowaniem kolejnych komórek przez nowe
        pokolenie wirusów(biegunka to mechanizm obronny-ma pozwolić na wydalenie z
        jelita tego,co może go uszkadzać)
        www.leki.med.pl/lek.phtml?id=363&idnlek=1293&menu=3
        zwykle stosuje się białczan taniny(bo sama tanina ścina białka,nierozcieńczaną
        stosuje się do garbowania skór-w rozcieńczeniu stosowana np.do osuszania
        sączących ran-działanie ściągające opiera się na ścinaniu tylko cieniutkiej
        warstwy bialek na powierzchni tkanki,np.napary z roślin zawierających taninę
        czyli jest ona tam rozcieńczona pozostałymi składnikami rośliny -np.herbata-stąd
        u ludzi stosowało się z domowych sposobów na biegunkę także gorzką herbatę albo
        wywar z kory dębu,a bezpieczniejsza np.napar z czarnych jagód)także tworzy
        powłokę ochronną na ściance jelita,oddzielając ją od zawartości jelita
        lekarze.w.interia.pl/ukl_pokarm_2.html
        tak więc to jak skutecznie zadziała preparat zależy od tego co trzeba zrobić w
        jelicie,osobiście nie lubię białczanu taniny,bo działa głównie ściągająco i
        przez to osłonowo(ścięta warstwa np.białek ze śluzu jelitowego czy przesięku lub
        wysięku zapalnego osłania głębsze warstwy jelita)-ale nie wiąże
        toksyn-rzeczywiście w dalszym etapie uszkodzenia jelit,gdy toksyny"wyjechały"w
        trakcie biegunki,jak ściągnie obrzękłą ścianę jelita to zmniejszy przesięk czy
        wysięk lub "zetnie" ściankę krwawiących naczyń,ale każdy zna uczucie po wypiciu
        gorzkiej mocnej herbaty w ustach-jakby brakowało śliny,śluzówka zostaje
        pozbawiona ochronnej warstwy śluzu-czyli białkocukrów-a właśnie podobnie mogą
        zostać pozbawione własnej osłony jelita(ponoć tanina uszkadza w ten sam sposób
        wirusy,o ile mają białka w kapsydzie,no i ścianę bakterii,może też denaturować
        enzymy=toksyny bakteryjne o ile są to enzymy białkowe-więc może się lepiej
        sprawdzać w niektórych chorobach bakteryjnych lub wirusowych,o ile nie ułatwi
        zarazkom nie wyrzucenia ich z kałem z jelita-bo przecież tworzy warstewkę na
        powierzchni jelita=działanie osłonowe,wirusy są tak małe,że pod tą warstwą
        zostanie jednak miejsce na rozerwanie komórki przez pokolenia potomne i
        zaatakowanie kilku sąsiednich)-bezpieczniej jest jednak usuwać efekty
        zapalenia,obumierania uszkodzonych komórek przez ich związanie(wszystkich a nie
        tylko białkowych),a warstwę osłaniającą bezpieczniej zrobić podajac np.śluzy
        roślinne-np.z lnu,albo też użyć powlekających glinek albo pektyn(też rodzaj
        wielocukrów,śluzów)z roślin-a taniny wolę stosować na sączące zmiany na
        skórze(kora dębu)niż dojelitowo(wyjątek czarne jagody-bo taniny w nich malutko,a
        jako owoce zawierają też pektyny,kwasy owocowe,cukry-dla dzieci i zwierząt
        roślinożernych nadają się wtedy jednocześnie w postaci smacznej herbaty lub
        lekko osłodzonego kompotu do uzupełniania płynów traconych z kałem,a zjedzone
        owoce dostarczają pektyn i trochę składników odżywczych)
        jeśli przeważa wzdęcie,kał cuchnie=bakterie i ich toksyny(a nie głównie prawie
        woda zamiast kału),wiadomo,że zwierzak zjadł coś trującego(a nie można wywołać
        wymiotów)to pierwsze trzeba zapobiec wchłanianiu tego z jelita do organizmu i
        wtedy znacznie lepiej sprawdza się węgiel leczniczy a odnośnie wiązania
        chemikaliów i leków słabiej Smecta lub pektyny
        • Gość: Goran Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.rene.com.pl 26.10.04, 21:11
          No więc tak, coś ma tam tej smecty wcisnąłem ale niewiele, wieczorem napiłe się
          wody, ale zaraz zwymiotował. W poniedziałek rano pochłaptał wodę ale wuglądał
          lepiej. Zaraz po robocie poszedłem do weterynarza - zamknięty - urolop, a drugi
          jakieś dwieście mil dalej. Ale tamten zdrowiał w oczach. Wieczorem zjadł lekkę
          kolację, a dzisiaj rano i wieczorem spałaszował kolajcę zapalczywie domagając
          się żarcia. Wygląda na okaz zdrowia. Teraz śpi smacznie. Wygląda na to, że się
          przegłodził i wystarczyło. Ale jak tylko lekarz wróci z urlopu lepiej się
          przejdę na jakieś szczepienie.
          • Gość: Weekenda Re: Żle z moim kotem...!!!! IP: *.acn.waw.pl 26.10.04, 21:21
            o to to ! i popatrz co tam może się przechadzac wtedy jak nie widzisz a widzą
            koty ! dla mnie zjadł coś co szło i mu zaszkodziło.

            Dobrze,że po wszystkim ! :-)
            • comma To dobrze, że już nie jest źle :-))))) 26.10.04, 21:26
              Cieszę się, że kocisko wydobrzało. Pozdrawiam :-)
    • jul-kot Re: Żle z moim kotem...!!!! 28.10.04, 10:16
      Witam!
      Fakty są takie: na biegunkę zwykle weterynarze stosują odrobaczanie, dobrze,
      jeśli w prawidłowo dobranej dawce, czasem więcej. To zwykle zabija małe
      kocięta, większym kotom pomaga, lub nie. Jeśli nie pomaga, a kot jeszcze żyje,
      dają wszystkie znane sobie antybiotyki po kolei, powodując wybicie prawidłowej
      flory bakteryjnej i wtórny stan zapalny jelit wskutek toksyn rozmnożonych
      nadmiernie bakterii beztlenowych z rodziny Clostridium, odpornych na prawie
      wszystkie znane antybiotyki. Rzadko się zdarza, że każą przy tym podawać
      lakcid. Wtedy, kiedy biegunka się nasila a antybiotyki już nie działają,
      bezradnie rozkładają ręce, kot wyniszcza się i umiera.
      Nie piszę, że wszyscy, ale jest tak często. Tak umarł kiedyś mój kot, silne
      kocisko o wadze 7 kg. Nie pamiętam już, ilu lekarzy go leczyło. Umierał długo,
      kilka miesięcy, bo utrzymywałem go przy życiu kroplówkami licząc na cud.

      Teraz podaję kotom zwykle to, co opisałem porzednio, jeśli nie pomaga, dostają
      Nifuroksazyd, jeśli ten z kolei nie działa od razu, wracam do poprzedniego
      zestawu. Żaden kot więcej mi nie umarł, kilka wyciągnąłem z silnego zakażenia
      bakteriami Clostridium spowodowanego wcześniejszym stosowaniem antybiotyków,
      czasem nawet w iniekcji.
      Słyszałem o zdolności pochłaniania toksyn przez wywar z siemienia lnianego lub
      olej parafinowy, pewnie to też jest skuteczne, ja jeszcze nie próbowałem,
      oprócz oleju po odrobaczeniu.
      Pozdrawiam, Juliusz.

      p.s.
      Cieszę się, że kotu już jest lepiej.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka