Dodaj do ulubionych

Przeprowadzka

IP: *.tkb.pl / *.tkb.net.pl 04.05.02, 14:56
Cześć
mam malutkie pytanie, mam kotka (wiek okolo 4 lat), mieszkam w bloku ale w
wakacje planuje przeprowadzke. Tam gdzie planuje się przeprowadzić kot będzie
miał gdzie wyjść na podwórko i pochodzić (też połapać ptaki, bo teraz to
przesiaduje przed oknem i piszczy do nich). I tu zaczyna się problem, skoro
koty przywiązują się do miejsca jak sie opiekować kotkiem, żeby chciał się
przeprowadzić? Nie chce żeby kot mi uciekł, bardzo się z nim zżyłem (myślę że
on ze mną też). Jak on to zniesie i jak mu ułatwić przyzwyczajenie się do
nowego miejsca?
Proszę o jakieś rady

Pozdrawiam
Andrzej
Obserwuj wątek
    • Gość: kot Re: Przeprowadzka IP: *.mech.pw.edu.pl 09.05.02, 12:35
      Koty, zwłaszcza dorosłe źle znoszą przeprowadzki. Kot wychodzący powinien być
      wykastrowany, wtedy może nie będzie odchodzić daleko. Po przeprowadzce trzeba
      kota przytrzymać w domu przez dłuższy czas, żeby poznał i polubił nowy dom.
      Potem wypuszczać napierw tylko pod opieką. Uwaga ogólna - koty swobodnie
      wychodzące znacznie krócej żyją!
      • Gość: uważna Re: Przeprowadzka IP: *.acn.waw.pl 09.05.02, 19:56
        Gość portalu: kot napisał(a):

        Uwaga ogólna - koty swobodnie
        > wychodzące znacznie krócej żyją!

        Bardzo mnie to zaciekawiło. Czy są jakieś statystyki na ten temat? Czy krótsze
        życie spowodowane jest większą możliwością złapania jakiejś choroby? Jeśli wiesz
        coś więcej, to napisz proszę.

        • Gość: kot Re: Przeprowadzka - wychodzenie kota IP: *.mech.pw.edu.pl 13.05.02, 13:00
          Gość portalu: uważna napisał(a):

          > Gość portalu: kot napisał(a):
          >
          > Uwaga ogólna - koty swobodnie
          > > wychodzące znacznie krócej żyją!
          >
          > Bardzo mnie to zaciekawiło. Czy są jakieś statystyki na ten temat? Czy krótsze
          > życie spowodowane jest większą możliwością złapania jakiejś choroby? Jeśli wies
          > z
          > coś więcej, to napisz proszę.
          >
          Krótkie życie wynika z niebezpieczeństw, na jakie narażony jest swobodnie
          wychodzący kot. W Polsce statystyk się nie robi, ale w krajach zachodnich o
          kulturze wyższej - w odniesieniu do szacunku dla zwierząt i dla życia w ogólności
          średni czas przeżycia kota wychodzącego jest rzędu dwu lat. Jako dodatkowa
          ilustracja naszego stosunku do zwierząt: sąsiad znajomej rozwalił samochodem jej
          płot chcąc zabić przechodzącego kota. Na pytanie, czemu to zrobił, odpowiedział:
          "myślałem, że to nie pani kot....". Psy, choroby i inne przypadki też robią
          swoje. Moje własne koty, które nie wychodzą, nie chorowały przez ponad pięć lat,
          dopóki nie zacząłem przygarniać kotów bezdomnych - w celu adopcji. Znane mi są
          koty żyjące bez wychodzenia ponad dwadzieścia lat. Pozdrawiam!
          • Gość: uważna Re: Przeprowadzka - wychodzenie kota IP: *.acn.waw.pl 15.05.02, 10:28
            Gość portalu: kot napisał(a):

            > średni czas przeżycia kota wychodzącego jest rzędu dwu lat.


            Tylko 2 lata??? Tego się nie spodziewałam. Moja kotka nie wychodzi (panicznie się
            boi), ale kotka mojej przyjaciółki szwenda się codziennie. Będę musiała jej o tym
            powiedzieć. Tylko jak zamknąć w domu kota przyzwyczajonego do wychodzenia?
            W każdym razie dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
      • default Re: Przeprowadzka 10.05.02, 13:54
        Gość portalu: kot napisał(a):

        . Uwaga ogólna - koty swobodnie
        > wychodzące znacznie krócej żyją!
        Ale za to jak intensywnie! Strasznie mi żal takich domowych aresztantów, co to
        nawet na balkon nie zawsze mogą wyjść!

    • Gość: Ann Re: Przeprowadzka IP: *.dtce.net / *.man.polbox.pl 10.05.02, 11:27
      Jeśli nie chcesz by Twój kotek upolował jakiegoś ptaszka to możesz mu na szyi
      zawiesić mały dzwoneczek. Tak robią np. w Anglii, gdzie kotki polują nie tylko
      na ptaszki ale i na wiewiórki.

      Pozdrawiam.
    • esther Re: Przeprowadzka 10.05.02, 17:29
      Ja sie przeprowadzalam z kotka z mieszkania do domku z ogrodem dwa lata temu, i
      nie bylo zadnych problemow, tyle ze kicia nie wychodzi na dwor zbyt czesto,
      szczegolnie w zimie. Teraz np wychodzi sobie rano, i siedzi w ogrodku, nigdzie
      sie nie oddala, szybko wraca. Ogolnie jest b. zadowolona:) Koty przywiazuja sie
      do nas tez:)) Mieszkam w Anglii, tutaj koty ma kazdy i moja kotka od razu miala
      nowych przyjaciol, ktorych od razu przepedzila:))
    • Gość: kluba1 Re: Przeprowadzka IP: *.we.client2.attbi.com 15.05.02, 06:47
      Gość portalu: Andi napisał(a):

      > Cześć
      > mam malutkie pytanie, mam kotka (wiek okolo 4 lat), mieszkam w bloku ale w
      > wakacje planuje przeprowadzke. Tam gdzie planuje się przeprowadzić kot będzie
      > miał gdzie wyjść na podwórko i pochodzić (też połapać ptaki, bo teraz to
      > przesiaduje przed oknem i piszczy do nich). I tu zaczyna się problem, skoro
      > koty przywiązują się do miejsca jak sie opiekować kotkiem, żeby chciał się
      > przeprowadzić? Nie chce żeby kot mi uciekł, bardzo się z nim zżyłem (myślę że
      > on ze mną też). Jak on to zniesie i jak mu ułatwić przyzwyczajenie się do
      > nowego miejsca?
      > Proszę o jakieś rady
      >
      > Pozdrawiam
      > Andrzej

      andrzeju , pierwszemoje pytanie jest dlaczego pozwalasz kotu wyjsc na zewnatrz ?
      Czy to jest kot " z zewnatrz" ktorego zaadoptowales czy tez to jest "twoj" kot ,
      ktoremu starasz sie dac wiecej swobody. Ja osobiscie uwazam, ze koty nie naleza"
      naturalnie" do srodowiska miast, nie sa tolerowane , dlatego moje koty trzymam w
      mieszkaniu. Moje wszystkie koty sa z"odzysku" czyli z sytuacji gdzie ktos je
      przesladowal w miejskim zyciu. Dwa razy zdazylo mi sie, ze moje koty weszly w
      kontakt z "zyciem na zewnatrz" - jeden spadl z balkonu a drugi "wyskoczyl" aby
      powachac, co kocur z okolicy zostawil na scianie budynku - ich"poczta". Za
      kazdym razem zaplacilam mase pieniedzy, bo mimo, ze moje koty byly szczepione, to
      jednak dostaly jakiegos wirusa i myslalam, ze je wszystkie strace - po prostu nie
      sa uodpornione !Jesli to jest " twoj" kot, to zacznij stopniowo- najpierw w
      mieszkaniu a pozniej na zewnartz. Koty sa bardzo madre - zrozumieja. Zawsze
      jest mozliwosc problemu, ze twoj kot powroci na miejsce poprzedniego mieszkania -
      potrafia to zrobic !!! Stopniowo daj mu czas poznania nowego miejsca(mieszkania)
      a pozniej dopiero stopniowo nowego otoczenia. Moj najstarszy kot ma 18 lat i
      naprawde nie mysle, ze cos jest odebrane z jej lub innych moich kotow swobody gdy
      zamykam szczelnie dzwi. Powodzenia !
      • Gość: default Re: Przeprowadzka IP: *.pekao.com.pl 15.05.02, 11:08
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        > andrzeju , pierwszemoje pytanie jest dlaczego pozwalasz kotu wyjsc na zewnatrz
        > ?
        A dlaczego skazywać kota na dożywotnie więzienie w mieszkaniu? Kot może jeszcze
        bardziej niż pies potrzebuje swobody, łażenia "własnymi drogami", a nie oglądania
        przez długie lata tylko czterech ścian mieszkania.
        > Czy to jest kot " z zewnatrz" ktorego zaadoptowales czy tez to jest "twoj" kot
        > ,
        > ktoremu starasz sie dac wiecej swobody. Ja osobiscie uwazam, ze koty nie naleza
        > "
        > naturalnie" do srodowiska miast, nie sa tolerowane , dlatego moje koty trzymam
        > w
        > mieszkaniu.
        Może i nie należą "naturalnie", ale mieszakają w miastach właśnie (a nie w lesie)
        także te, które nie mają właściciela. Na moim osiedlu koty piwniczne są otoczone
        opieką zarówno mieszkańców (dokarmianie, odrobaczanie, sterylizacja) jak i
        administracji (instalowanie specjalnych włazów do piwnic, odpchlanie legowisk) -
        dzięki temu nie ma myszy i szczurów.
        >Moje wszystkie koty sa z"odzysku" czyli z sytuacji gdzie ktos je
        > przesladowal w miejskim zyciu. Dwa razy zdazylo mi sie, ze moje koty weszly w
        > kontakt z "zyciem na zewnatrz" - jeden spadl z balkonu a drugi "wyskoczyl" aby
        > powachac, co kocur z okolicy zostawil na scianie budynku - ich"poczta". Za
        > kazdym razem zaplacilam mase pieniedzy, bo mimo, ze moje koty byly szczepione,
        > to
        > jednak dostaly jakiegos wirusa i myslalam, ze je wszystkie strace - po prostu n
        > ie
        > sa uodpornione !
        Może akurat Twoje koty były nieodporne, a może nie zaszczepiłaś ich na to co
        potrzeba. Jeśli byłoby tak , jak mówisz, wszystkie koty w miastach dawno by
        wyginęły od chorób.
        >Jesli to jest " twoj" kot, to zacznij stopniowo- najpierw w
        > mieszkaniu a pozniej na zewnartz. Koty sa bardzo madre - zrozumieja. Zawsze
        > jest mozliwosc problemu, ze twoj kot powroci na miejsce poprzedniego mieszkania
        > -
        > potrafia to zrobic !!! Stopniowo daj mu czas poznania nowego miejsca(mieszkania
        > )
        > a pozniej dopiero stopniowo nowego otoczenia. Moj najstarszy kot ma 18 lat i
        > naprawde nie mysle, ze cos jest odebrane z jej lub innych moich kotow swobody g
        > dy
        > zamykam szczelnie dzwi. Powodzenia !
        Więzisz kota całe życie w domu i uważasz, że nie odbierasz mu swobody??? Sądzisz,
        że kilkadziesiąt (niech będzie i kilkaset) metrów podłóg i mebli zastąpi mu
        łażenie po drzewach, wylegiwanie się na trawie, polowania i pościgi i to wszystko
        co spotka w "wielkim świecie"?? Po prostu egoistycznie sobie tylko zapewniasz
        komfort psychiczny, że kot jest bezpieczny i nie musisz się o niego martwić, bo
        sterczy w domu, zawsze na miejscu, jak pluszowa zabawka. Kot ma trochę naturę
        dzikiego zwierzęcia, odbieranie mu możliwości samodzielnych wypraw to tak jak
        zamykanie dzikich kotów (lampartów, panter, gepardów) w klatkach w zoo.
        Oczywiście, jeśli ktoś mieszka na 10 piętrze w centrum miasta, w otoczeniu
        ruchliwych ulic, to wypuszczanie kota jest niemożliwe. Ale wtedy lepiej z kota
        zrezygnować w ogóle.
        • Gość: kot Re: Przeprowadzka - wolność-szczęście kota IP: *.mech.pw.edu.pl 17.05.02, 13:50
          U mnie na osiedlu (Warszawa) bezdomne koty na wolności są przez ludzi zabijane
          kijami, masowo trute i szczute psami, również chorują, co przy braku pomocy
          najczęściej kończy się śmiercią. W zimie zamykane są na głucho okienka
          piwniczne, bez wzlędu na to, czy aktualnie są tam zwierzęta szukające
          schronienia przed mrozem, czy nie. Opiekuję się kotami na pobliskim bazarze,
          karmię je i leczę, nie mogę jednak wszystkich zabrać do domu. Koty, którym się
          to jednak udaje panicznie boją się wyniesienia z mieszkania, uciekają od
          otwartych okien i drzwi, jeśli już oswoją się z balkonem, nie próbują z niego
          skakać. Często spotykam koty, które zostały wyrzucone (tak!) lub zaginęły w
          trakcie wycieczek, co zwłaszcza w dużym mieście jest nagminne - kot czy pies,
          który odejdzie zbyt daleko od swojego terenu szybko traci orientację przez ruch
          uliczny i spaliny. Los kotów domowych, które się zgubiły jest znacznie gorszy
          niż półdzikich, bo nie są przystosowane do istniejących zagrożeń. To prawda, że
          koty domowe są ciekawe świata i mają ochotę wychodzić. Jeśli nie przekonało
          Was, Prawdziwi Miłośnicy Kotów, to co tu napisałem, to wypuszczajcie je dalej,
          może kiedyś się zgubią, a jeśli uda im się przeżyć i przypadkiem trafią do
          mnie, znajdę im inny dom, gdzie będą bezpieczne. Pozdrowienia.
          • Gość: kluba1 Re: Przeprowadzka - wolność-szczęście kota/do kota IP: *.we.client2.attbi.com 17.05.02, 22:18
            Gość portalu: kot napisał(a):

            > U mnie na osiedlu (Warszawa) bezdomne koty na wolności są przez ludzi zabijane
            > kijami, masowo trute i szczute psami, również chorują, co przy braku pomocy
            > najczęściej kończy się śmiercią. W zimie zamykane są na głucho okienka
            > piwniczne, bez wzlędu na to, czy aktualnie są tam zwierzęta szukające
            > schronienia przed mrozem, czy nie. Opiekuję się kotami na pobliskim bazarze,
            > karmię je i leczę, nie mogę jednak wszystkich zabrać do domu. Koty, którym się
            > to jednak udaje panicznie boją się wyniesienia z mieszkania, uciekają od
            > otwartych okien i drzwi, jeśli już oswoją się z balkonem, nie próbują z niego
            > skakać. Często spotykam koty, które zostały wyrzucone (tak!) lub zaginęły w
            > trakcie wycieczek, co zwłaszcza w dużym mieście jest nagminne - kot czy pies,
            > który odejdzie zbyt daleko od swojego terenu szybko traci orientację przez ruch
            >
            > uliczny i spaliny. Los kotów domowych, które się zgubiły jest znacznie gorszy
            > niż półdzikich, bo nie są przystosowane do istniejących zagrożeń. To prawda, że
            >
            > koty domowe są ciekawe świata i mają ochotę wychodzić. Jeśli nie przekonało
            > Was, Prawdziwi Miłośnicy Kotów, to co tu napisałem, to wypuszczajcie je dalej,
            > może kiedyś się zgubią, a jeśli uda im się przeżyć i przypadkiem trafią do
            > mnie, znajdę im inny dom, gdzie będą bezpieczne. Pozdrowienia.
            Kot - WSPANIALY JESTES !!! Rety, ile jeszcze trzeba ludzi nauczyc !!!

        • Gość: kluba1 Re: Przeprowadzka IP: *.we.client2.attbi.com 17.05.02, 22:15
          Gość portalu: default napisał(a):

          > Gość portalu: kluba1 napisał(a):
          >
          > > andrzeju , pierwszemoje pytanie jest dlaczego pozwalasz kotu wyjsc na zewn
          > atrz
          > > ?
          > A dlaczego skazywać kota na dożywotnie więzienie w mieszkaniu? Kot może jeszcze
          >
          > bardziej niż pies potrzebuje swobody, łażenia "własnymi drogami", a nie oglądan
          > ia
          > przez długie lata tylko czterech ścian mieszkania.
          > > Czy to jest kot " z zewnatrz" ktorego zaadoptowales czy tez to jest "twoj"
          > kot
          > > ,
          > > ktoremu starasz sie dac wiecej swobody. Ja osobiscie uwazam, ze koty nie n
          > aleza
          > > "
          > > naturalnie" do srodowiska miast, nie sa tolerowane , dlatego moje koty trz
          > ymam
          > > w
          > > mieszkaniu.
          > Może i nie należą "naturalnie", ale mieszakają w miastach właśnie (a nie w lesi
          > e)
          > także te, które nie mają właściciela. Na moim osiedlu koty piwniczne są otoczon
          > e
          > opieką zarówno mieszkańców (dokarmianie, odrobaczanie, sterylizacja) jak i
          > administracji (instalowanie specjalnych włazów do piwnic, odpchlanie legowisk)
          > -
          > dzięki temu nie ma myszy i szczurów.
          > >Moje wszystkie koty sa z"odzysku" czyli z sytuacji gdzie ktos je
          > > przesladowal w miejskim zyciu. Dwa razy zdazylo mi sie, ze moje koty weszl
          > y w
          > > kontakt z "zyciem na zewnatrz" - jeden spadl z balkonu a drugi "wyskoczyl"
          > aby
          > > powachac, co kocur z okolicy zostawil na scianie budynku - ich"poczta". Z
          > a
          > > kazdym razem zaplacilam mase pieniedzy, bo mimo, ze moje koty byly szczepi
          > one,
          > > to
          > > jednak dostaly jakiegos wirusa i myslalam, ze je wszystkie strace - po pro
          > stu n
          > > ie
          > > sa uodpornione !
          > Może akurat Twoje koty były nieodporne, a może nie zaszczepiłaś ich na to co
          > potrzeba. Jeśli byłoby tak , jak mówisz, wszystkie koty w miastach dawno by
          > wyginęły od chorób.
          > >Jesli to jest " twoj" kot, to zacznij stopniowo- najpierw w
          > > mieszkaniu a pozniej na zewnartz. Koty sa bardzo madre - zrozumieja. Zaw
          > sze
          > > jest mozliwosc problemu, ze twoj kot powroci na miejsce poprzedniego miesz
          > kania
          > > -
          > > potrafia to zrobic !!! Stopniowo daj mu czas poznania nowego miejsca(miesz
          > kania
          > > )
          > > a pozniej dopiero stopniowo nowego otoczenia. Moj najstarszy kot ma 18 lat
          > i
          > > naprawde nie mysle, ze cos jest odebrane z jej lub innych moich kotow swob
          > ody g
          > > dy
          > > zamykam szczelnie dzwi. Powodzenia !
          > Więzisz kota całe życie w domu i uważasz, że nie odbierasz mu swobody??? Sądzis
          > z,
          > że kilkadziesiąt (niech będzie i kilkaset) metrów podłóg i mebli zastąpi mu
          > łażenie po drzewach, wylegiwanie się na trawie, polowania i pościgi i to wszyst
          > ko
          > co spotka w "wielkim świecie"?? Po prostu egoistycznie sobie tylko zapewniasz
          > komfort psychiczny, że kot jest bezpieczny i nie musisz się o niego martwić, bo
          >
          > sterczy w domu, zawsze na miejscu, jak pluszowa zabawka. Kot ma trochę naturę
          > dzikiego zwierzęcia, odbieranie mu możliwości samodzielnych wypraw to tak jak
          > zamykanie dzikich kotów (lampartów, panter, gepardów) w klatkach w zoo.
          > Oczywiście, jeśli ktoś mieszka na 10 piętrze w centrum miasta, w otoczeniu
          > ruchliwych ulic, to wypuszczanie kota jest niemożliwe. Ale wtedy lepiej z kota
          > zrezygnować w ogóle.

          Nic im nie odbieram !! Prawie wszystkie byly wychowane bez rodzicow w domu i nie
          daly by sobie rady poza mieszkaniem. Nie sadze , aby nawet wiedzialy, ze trzeba
          przed samochodem uciekac !! Szczepionki dostaja normalne, przepisane przez
          weterynarza. Maja specjalne meble to lazenia jak rowniez nasze meble a wcale nie
          rodza sie z umiejetnoscia lazenia po drzewach wiec, nie sadze aby to sprawialo
          roznice. Tak, maja zamknieta przestrzen zyciowa , czyli mieszkanie + balkon ale
          to nie o hektary chodzi. Maj duzo zabawek, bawia sie z soba , ze mna . Zebys
          zobaczyl jak szybko te, co wyszly na zewnatrz gnaly do domu !!! Jeden z moich
          kotow spechil 6 miesiecy pod domem zanim go wprowadzilam do srodka - teraz nie
          chce wyjsc za nic !! Podroz do vet to tragedia! Jesli chodzi o choroby kotow
          zyjacych w piwnicach i ich uodpornienie na choroby , to zgadzam sie z danymi
          przytoczonymi przez inna osobe w odpowiedzi do ciebie ; przecietna zycia takiego
          kota jest na ogol 2 lata !! ( Oczywiscie, sa wyjatki!!) Jesli nie zostana
          przejechane, otrute, zameczone przez dzieci lub glupich doroslych , otrute, chore
          po zjedzeniu otrutego szczura ,to na ogol wlasnie zdychaja z braku opieki
          weterynaryjnej, szczepionek( przejmuja choroby od szczurow- nosicieli wielu
          bakteri etc. Nie jestem w tej sprawie egoistka, dbam o nie, nie sa pluszowa
          zabawka , sa odpowiedzialnosci i dodatkiem do wspolnoty domowej ( tzn, nietak-to
          one mnie toleruja !!) Jesli chodzi o koty jako dzikie zwierzeta to zdaje mi
          sie, ze zostaly one udomowione juz DAAAAAWNO temu !!!!! Kazdy ma prawo do swojej
          opini, kazdy ma prawo do swojego kota !!! Zycze kotkowi wszystkiego dobrego !!!
        • Gość: kluba1 Re: Przeprowadzka IP: *.we.client2.attbi.com 17.05.02, 22:21
          Gość portalu: default napisał(a):

          > Gość portalu: kluba1 napisał(a):
          >
          > > andrzeju , pierwszemoje pytanie jest dlaczego pozwalasz kotu wyjsc na zewn
          > atrz
          > > ?
          > A dlaczego skazywać kota na dożywotnie więzienie w mieszkaniu? Kot może jeszcze
          >
          > bardziej niż pies potrzebuje swobody, łażenia "własnymi drogami", a nie oglądan
          > ia
          > przez długie lata tylko czterech ścian mieszkania.
          > > Czy to jest kot " z zewnatrz" ktorego zaadoptowales czy tez to jest "twoj"
          > kot
          > > ,
          > > ktoremu starasz sie dac wiecej swobody. Ja osobiscie uwazam, ze koty nie n
          > aleza
          > > "
          > > naturalnie" do srodowiska miast, nie sa tolerowane , dlatego moje koty trz
          > ymam
          > > w
          > > mieszkaniu.
          > Może i nie należą "naturalnie", ale mieszakają w miastach właśnie (a nie w lesi
          > e)
          > także te, które nie mają właściciela. Na moim osiedlu koty piwniczne są otoczon
          > e
          > opieką zarówno mieszkańców (dokarmianie, odrobaczanie, sterylizacja) jak i
          > administracji (instalowanie specjalnych włazów do piwnic, odpchlanie legowisk)
          > -
          > dzięki temu nie ma myszy i szczurów.
          > >Moje wszystkie koty sa z"odzysku" czyli z sytuacji gdzie ktos je
          > > przesladowal w miejskim zyciu. Dwa razy zdazylo mi sie, ze moje koty weszl
          > y w
          > > kontakt z "zyciem na zewnatrz" - jeden spadl z balkonu a drugi "wyskoczyl"
          > aby
          > > powachac, co kocur z okolicy zostawil na scianie budynku - ich"poczta". Z
          > a
          > > kazdym razem zaplacilam mase pieniedzy, bo mimo, ze moje koty byly szczepi
          > one,
          > > to
          > > jednak dostaly jakiegos wirusa i myslalam, ze je wszystkie strace - po pro
          > stu n
          > > ie
          > > sa uodpornione !
          > Może akurat Twoje koty były nieodporne, a może nie zaszczepiłaś ich na to co
          > potrzeba. Jeśli byłoby tak , jak mówisz, wszystkie koty w miastach dawno by
          > wyginęły od chorób.
          > >Jesli to jest " twoj" kot, to zacznij stopniowo- najpierw w
          > > mieszkaniu a pozniej na zewnartz. Koty sa bardzo madre - zrozumieja. Zaw
          > sze
          > > jest mozliwosc problemu, ze twoj kot powroci na miejsce poprzedniego miesz
          > kania
          > > -
          > > potrafia to zrobic !!! Stopniowo daj mu czas poznania nowego miejsca(miesz
          > kania
          > > )
          > > a pozniej dopiero stopniowo nowego otoczenia. Moj najstarszy kot ma 18 lat
          > i
          > > naprawde nie mysle, ze cos jest odebrane z jej lub innych moich kotow swob
          > ody g
          > > dy
          > > zamykam szczelnie dzwi. Powodzenia !
          > Więzisz kota całe życie w domu i uważasz, że nie odbierasz mu swobody??? Sądzis
          > z,
          > że kilkadziesiąt (niech będzie i kilkaset) metrów podłóg i mebli zastąpi mu
          > łażenie po drzewach, wylegiwanie się na trawie, polowania i pościgi i to wszyst
          > ko
          > co spotka w "wielkim świecie"?? Po prostu egoistycznie sobie tylko zapewniasz
          > komfort psychiczny, że kot jest bezpieczny i nie musisz się o niego martwić, bo
          >
          > sterczy w domu, zawsze na miejscu, jak pluszowa zabawka. Kot ma trochę naturę
          > dzikiego zwierzęcia, odbieranie mu możliwości samodzielnych wypraw to tak jak
          > zamykanie dzikich kotów (lampartów, panter, gepardów) w klatkach w zoo.
          > Oczywiście, jeśli ktoś mieszka na 10 piętrze w centrum miasta, w otoczeniu
          > ruchliwych ulic, to wypuszczanie kota jest niemożliwe. Ale wtedy lepiej z kota
          > zrezygnować w ogóle.

          Nic im nie odbieram !! Prawie wszystkie byly wychowane bez rodzicow w domu i nie
          daly by sobie rady poza mieszkaniem. Nie sadze , aby nawet wiedzialy, ze trzeba
          przed samochodem uciekac !! Szczepionki dostaja normalne, przepisane przez
          weterynarza. Maja specjalne meble to lazenia jak rowniez nasze meble a wcale nie
          rodza sie z umiejetnoscia lazenia po drzewach wiec, nie sadze aby to sprawialo
          roznice. Tak, maja zamknieta przestrzen zyciowa , czyli mieszkanie + balkon ale
          to nie o hektary chodzi. Maj duzo zabawek, bawia sie z soba , ze mna . Zebys
          zobaczyl jak szybko te, co wyszly na zewnatrz gnaly do domu !!! Jeden z moich
          kotow spechil 6 miesiecy pod domem zanim go wprowadzilam do srodka - teraz nie
          chce wyjsc za nic !! Podroz do vet to tragedia! Jesli chodzi o choroby kotow
          zyjacych w piwnicach i ich uodpornienie na choroby , to zgadzam sie z danymi
          przytoczonymi przez inna osobe w odpowiedzi do ciebie ; przecietna zycia takiego
          kota jest na ogol 2 lata !! ( Oczywiscie, sa wyjatki!!) Jesli nie zostana
          przejechane, otrute, zameczone przez dzieci lub glupich doroslych , otrute, chore
          po zjedzeniu otrutego szczura ,to na ogol wlasnie zdychaja z braku opieki
          weterynaryjnej, szczepionek( przejmuja choroby od szczurow- nosicieli wielu
          bakteri etc. Nie jestem w tej sprawie egoistka, dbam o nie, nie sa pluszowa
          zabawka , sa odpowiedzialnosci i dodatkiem do wspolnoty domowej ( tzn, nietak-to
          one mnie toleruja !!) Jesli chodzi o koty jako dzikie zwierzeta to zdaje mi
          sie, ze zostaly one udomowione juz DAAAAAWNO temu !!!!! Kazdy ma prawo do swojej
          opini, kazdy ma prawo do swojego kota !!! Zycze kotkowi wszystkiego dobrego !!!
          • pletwa3 Re: Przeprowadzka 20.05.02, 10:14
            Gość portalu: kluba1 napisał(a):

            >
            > Nic im nie odbieram !! Prawie wszystkie byly wychowane bez rodzicow w domu i n
            > ie
            > daly by sobie rady poza mieszkaniem. Nie sadze , aby nawet wiedzialy, ze trzeb
            > a
            > przed samochodem uciekac !!
            To Ty tak uważasz, poza tym nie ma mowy o całkowicie samodzielnym życiu na
            wolności, ale o możliwości wychodzenia na dwór (i wracania kiedy się chce- żeby
            zjeść czy się przespać).
            Szczepionki dostaja normalne, przepisane przez
            > weterynarza. Maja specjalne meble to lazenia jak rowniez nasze meble a wcale n
            > ie
            > rodza sie z umiejetnoscia lazenia po drzewach wiec, nie sadze aby to sprawialo
            > roznice.
            To znowu Twoje zdanie, że im to bez różnicy. Ale może faktycznie, skoro nigdy w
            życiu nie widziały prawdziwego drzewa....Ale dla mnie to po prostu nienormalne,
            stwarzanie takiego sztucznego świata, jak rybkom w akwarium...A kot to jednak nie
            rybka, ale ssak - i to bardzo inteligentny.
            Tak, maja zamknieta przestrzen zyciowa , czyli mieszkanie + balkon al
            > e
            > to nie o hektary chodzi. Maj duzo zabawek, bawia sie z soba , ze mna . Zebys
            > zobaczyl jak szybko te, co wyszly na zewnatrz gnaly do domu !!! Jeden z moich
            > kotow spechil 6 miesiecy pod domem zanim go wprowadzilam do srodka - teraz nie
            > chce wyjsc za nic !! Podroz do vet to tragedia! Jesli chodzi o choroby kotow
            >
            > zyjacych w piwnicach i ich uodpornienie na choroby , to zgadzam sie z danymi
            > przytoczonymi przez inna osobe w odpowiedzi do ciebie ; przecietna zycia takieg
            > o
            > kota jest na ogol 2 lata !! ( Oczywiscie, sa wyjatki!!) Jesli nie zostana
            > przejechane, otrute, zameczone przez dzieci lub glupich doroslych , otrute, cho
            > re
            > po zjedzeniu otrutego szczura ,to na ogol wlasnie zdychaja z braku opieki
            > weterynaryjnej, szczepionek( przejmuja choroby od szczurow- nosicieli wielu
            > bakteri etc.
            No pewnie, że piwniczne, pozbawione jakiejkolwiek opieki koty kończą szybko i
            tragicznie. Ale tutaj chyba była mowa o kotach mieszkających w domu, ale
            mogących - kiedy chcą - wychodzić na zewnątrz. Taki kot - zaszczepiony,
            wysterlizowany - nie musi "walczyć o życie", wychodzi rozrywkowo, nie oddala się
            zbytnio i po miłym spacerku wraca na obiadek i spanko na poduszce.
            Nie jestem w tej sprawie egoistka, dbam o nie, nie sa pluszowa
            > zabawka , sa odpowiedzialnosci i dodatkiem do wspolnoty domowej ( tzn, nietak-t
            > o
            > one mnie toleruja !!) Jesli chodzi o koty jako dzikie zwierzeta to zdaje mi
            > sie, ze zostaly one udomowione juz DAAAAAWNO temu !!!!! Kazdy ma prawo do swoje
            > j
            > opini, kazdy ma prawo do swojego kota !!! Zycze kotkowi wszystkiego dobrego !!
            > !

            Nie wiem jak kot Defaulta, ale moje są jak najbardziej częścią rodziny, są
            kochane i czuję się za nie odpowiedzialna i naprawdę nie wiem, czemu zabranianie
            kotu wychodzenia na dwór (jeśli ma się na to warunki) ma być dowodem niedbałości
            o niego. Znam ludzi, którzy mieszkają w domu z dużym ogrodem, a mimo to nie
            pozwalają kotu wyjść,myślę, że to chore, taki kot faktycznie nie umie chodzić po
            drzewach, ba - nawet po trawie - i to już nie jest Prawdziwy Kot. To wytwór
            ludzkiej cywilizacji, całkowicie podporządkowany i uformowany tak, aby
            Człowiekowi było wygodnie. Może jeszcze pazury mu usuniesz?
            • Gość: kluba1 Re: Przeprowadzka IP: *.we.client2.attbi.com 20.05.02, 16:40
              pletwa3 napisał(a):

              > Gość portalu: kluba1 napisał(a):
              >
              > >
              > > Nic im nie odbieram !! Prawie wszystkie byly wychowane bez rodzicow w dom
              > u i n
              > > ie
              > > daly by sobie rady poza mieszkaniem. Nie sadze , aby nawet wiedzialy, ze
              > trzeb
              > > a
              > > przed samochodem uciekac !!
              > To Ty tak uważasz, poza tym nie ma mowy o całkowicie samodzielnym życiu na
              > wolności, ale o możliwości wychodzenia na dwór (i wracania kiedy się chce- żeby
              >
              > zjeść czy się przespać).
              > Szczepionki dostaja normalne, przepisane przez
              > > weterynarza. Maja specjalne meble to lazenia jak rowniez nasze meble a wc
              > ale n
              > > ie
              > > rodza sie z umiejetnoscia lazenia po drzewach wiec, nie sadze aby to spraw
              > ialo
              > > roznice.
              > To znowu Twoje zdanie, że im to bez różnicy. Ale może faktycznie, skoro nigdy w
              >
              > życiu nie widziały prawdziwego drzewa....Ale dla mnie to po prostu nienormalne,
              >
              > stwarzanie takiego sztucznego świata, jak rybkom w akwarium...A kot to jednak n
              > ie
              > rybka, ale ssak - i to bardzo inteligentny.
              > Tak, maja zamknieta przestrzen zyciowa , czyli mieszkanie + balkon al
              > > e
              > > to nie o hektary chodzi. Maj duzo zabawek, bawia sie z soba , ze mna . Z
              > ebys
              > > zobaczyl jak szybko te, co wyszly na zewnatrz gnaly do domu !!! Jeden z mo
              > ich
              > > kotow spechil 6 miesiecy pod domem zanim go wprowadzilam do srodka - teraz
              > nie
              > > chce wyjsc za nic !! Podroz do vet to tragedia! Jesli chodzi o choroby
              > kotow
              > >
              > > zyjacych w piwnicach i ich uodpornienie na choroby , to zgadzam sie z dany
              > mi
              > > przytoczonymi przez inna osobe w odpowiedzi do ciebie ; przecietna zycia t
              > akieg
              > > o
              > > kota jest na ogol 2 lata !! ( Oczywiscie, sa wyjatki!!) Jesli nie zostana
              >
              > > przejechane, otrute, zameczone przez dzieci lub glupich doroslych , otrute
              > , cho
              > > re
              > > po zjedzeniu otrutego szczura ,to na ogol wlasnie zdychaja z braku opieki
              > > weterynaryjnej, szczepionek( przejmuja choroby od szczurow- nosicieli wiel
              > u
              > > bakteri etc.
              > No pewnie, że piwniczne, pozbawione jakiejkolwiek opieki koty kończą szybko i
              > tragicznie. Ale tutaj chyba była mowa o kotach mieszkających w domu, ale
              > mogących - kiedy chcą - wychodzić na zewnątrz. Taki kot - zaszczepiony,
              > wysterlizowany - nie musi "walczyć o życie", wychodzi rozrywkowo, nie oddala si
              > ę
              > zbytnio i po miłym spacerku wraca na obiadek i spanko na poduszce.
              > Nie jestem w tej sprawie egoistka, dbam o nie, nie sa pluszowa
              > > zabawka , sa odpowiedzialnosci i dodatkiem do wspolnoty domowej ( tzn, nie
              > tak-t
              > > o
              > > one mnie toleruja !!) Jesli chodzi o koty jako dzikie zwierzeta to zdaje
              > mi
              > > sie, ze zostaly one udomowione juz DAAAAAWNO temu !!!!! Kazdy ma prawo do
              > swoje
              > > j
              > > opini, kazdy ma prawo do swojego kota !!! Zycze kotkowi wszystkiego dobre
              > go !!
              > > !
              >
              > Nie wiem jak kot Defaulta, ale moje są jak najbardziej częścią rodziny, są
              > kochane i czuję się za nie odpowiedzialna i naprawdę nie wiem, czemu zabraniani
              > e
              > kotu wychodzenia na dwór (jeśli ma się na to warunki) ma być dowodem niedbałośc
              > i
              > o niego. Znam ludzi, którzy mieszkają w domu z dużym ogrodem, a mimo to nie
              > pozwalają kotu wyjść,myślę, że to chore, taki kot faktycznie nie umie chodzić p
              > o
              > drzewach, ba - nawet po trawie - i to już nie jest Prawdziwy Kot. To wytwór
              > ludzkiej cywilizacji, całkowicie podporządkowany i uformowany tak, aby
              > Człowiekowi było wygodnie. Może jeszcze pazury mu usuniesz?

              "Jesli ma sie na to warunki "
              Jesli masz domek z ogrodkiem , to inna sprawa! Jesli mieszkasz w miescie , to
              inna sprawa. Ja mieszkam w wielkim miescie , koty nie maja tutaj dobrego zycia
              na zewnatrz! Tez bym chciala, zey moje mialy wiekszy "wybieg" niz balkon !!
              Trudno mi jednak uwierzyc w dobre zycie kotow mieszkajacych w piwnicach !! Poza
              tym co najmniej raz w tygodniu widze rozjechanego kota na ulicy ... brrr.... nie
              chce, aby moje tak skonczyly !!!! I tak ! Jest mi , czlowiekowi , z mysla ze
              moje koty sa bezpieczne, naprawde wygodnie !!!! Miau !!!
              • esther Re: Przeprowadzka 20.05.02, 19:48
                Kluba, podpisuje sie pod twoimi postami. sporo sie napatrzylam na szczescie
                kotow na 'wolnosci' i jak na tej wolnosci sa traktowane (wystarczy przejsc sie
                na dzialki, nitrudno znalesc kociaka umierajacego po trutce. Wedlug niektorych
                tutaj takie cos jest lepsze od mieszkania, bo przeciez wolnosc:) Juz pare razy
                spotkalam sie z krytyka pod swoim adresem. Moja kotka nie wychodzi na dwor,
                jesli wychodzi, zaczyna sie strasznie bac. Pazurki musi jej przycinac
                weterynarz bo inaczej sie rani. Po prostu taka jest, kiedys ktos musial zrobic
                jej krzywde na dworze i teraz sie boi, w domu czuje sie najlepiej i tak jak na
                podworku jest nieszczesliwa tak w domu szaleje z radoscia. Poza tym kot nie
                moze sie oduczyc chodzenia po drzewach, tak samo jak pies zawsze bedzie umial
                plywac!!! Instynkt polowania wcale nie zanika u kotow dlatego ze nie siedza na
                dworze! Moja kotka umiejetnie poluje na wszystkie muchy w domu, natomiast
                kocurek ktory jest na wolnosci, mimo dzwonka, prawie codziennie przynosi martwe
                ptaki. Pewnie z puntku widzenia ptaka lepiej byloby aby kocurek siedzial w domu?
                Hasla o tym co znaczy wolnosc dla kota pozostawmy kotom, to my z reguly
                sprawiamy im cierpienie a nie one sobie. Oby bylo wiecej takich ludzi jak Kluba
                ktorzy rzeczywiscie dbaja o swoje zwierzaki. A to czy szczesliwszy jest kopany
                i truty kot na dzialce a kot na 10 pietrze, wydaje mi sie oczywiste.
                • default Re: do Kluby i Esther 21.05.02, 10:40
                  No i czemuście się tak rozkrzyczały? Nie twierdzę, że miejsce kotów jest w
                  piwnicach - niemniej takie koty są. Nie twierdzę też, że są szczęśliwsze - na
                  pewno nie, mają ciężkie i niebezpieczne życie. Jedyne co chciałam powiedzieć
                  to , że żal mi kotów więzionych całe życie w mieszkaniu - w przeciwieństwie do
                  tych, które - mając swój dom, pana, miskę i pełną opiekę - mogą jednocześnie
                  korzystać ze swobodnego wychodzenia na dwór. Napisałam, że kot mieszkający
                  wysoko w bloku, w mieście nie powinien być wypuszczany - chociaż wiele osób po
                  prostu takiego kota wyprowadza - jak psa. Sama na pewno nie wypuściłabym kota
                  samopas na ulicę - więc proszę nie zarzucać mi braku odpowiedzialności. Moje
                  koty wychodzą, bo wokół nie ma ulic, bo nie odchodzą daleko - i jestem o nie
                  spokojna. Najstarsza kotka ma już prawie 10 lat, cieszy się doskonałym
                  zdrowiem, więc proszę mi nie wpierać, że wychodzenie skraca życie kota.
                  A wracając do kotów piwnicznych - troszczycie się o swoje pupilki, bezpiecznie
                  zamknięte w domu, a tamte - niech zdychają ? Czy może przygarniecie je
                  wszystkie? Koty w piwnicach są i będą, i odpowiedzialni miłośnicy kotów starają
                  się chociaż tę niełatwą egzystencję jakoś wspomóc. Na moim osiedlu, dzięki
                  zaangażowaniu takich ludzi koty piwniczne nie mają tak zle. Są dokarmiane,
                  odrobaczane, sterylizowane, a administracja - pod naciskiem mieszkanców -
                  zadbała o montaż specjalnych "klapek" w oknach piwnic, aby swobodnie
                  przechodziły, a dozorca regularnie przeprowadza odpchlanie ich legowisk.
                  Jeszcze raz podkreślam - nie twierdzę, że te koty są szczęśliwsze. Nawet te na
                  moim osiedlu, o które się jakoś tam dba. Chciałam tylko powiedzeić, że moim
                  zdaniem z dwóch tak samo kochanych, zadbanych domowych kotów szczęśliwszy jest
                  ten, który ma swój bezpieczny teren do spacerów na zewnątrz.
                  • Gość: Garfield Re: do Kluby i Esther IP: *.pl 21.05.02, 12:18
                    Mogę się dopisać ?

                    default napisał(a):

                    > No i czemuście się tak rozkrzyczały?

                    Bo wypowiedziałaś sie chyba trochę zbyt skrajnie. Ekstremizm nie jest tu
                    specjalnie wskazany.

                    Jedyne co chciałam powiedzieć
                    > to , że żal mi kotów więzionych całe życie w mieszkaniu - w przeciwieństwie do
                    > tych, które - mając swój dom, pana, miskę i pełną opiekę - mogą jednocześnie
                    > korzystać ze swobodnego wychodzenia na dwór. Napisałam, że kot mieszkający
                    > wysoko w bloku, w mieście nie powinien być wypuszczany - chociaż wiele osób po
                    > prostu takiego kota wyprowadza - jak psa.

                    Wszyscy rozumiemy o co tutaj chodzi - kot który chce i lubi wychodzić powinien
                    przynajmniej czasem mieć w zyciu szansę wyjścia na trawę. Musisz jednak pamiętać
                    o dwóch rzeczach 1) kot żyjący w domu/mieszkaniu musi być na zewnątrz pod dobrą
                    opieką, bo po prostu głupieje w sytuacji zagrożenia; wtedy tragedia jest tylko
                    kwestią czasu 2)to nie jest tak, że każdy bez wyjątku kot domowy marzy o
                    wychodzeniu. Znam koty (zwłaszcza te ex-podwórkowe), które będą się bronić ze
                    wszystkich sił przed opuszczeniem bezpiecznego domu. Kot musi mieć swoje
                    terytorium, na którym sobie panuje. Nawet niezbyt duże mieszkania (najlepiej o
                    urozmaiconym rozkładzie) spełniają to zadanie.

                    Jeżeli właściciele kotów wychodzących np. do przydomowych ogrodów mogą im
                    zapewnić bezpieczeństwo (szczelne ogrodzenie, czujne spojrzenie od czasu do
                    czasu) to super, ale w innych warunkach to rosyjska ruletka.

                    Najstarsza kotka ma już prawie 10 lat, cieszy się doskonałym
                    > zdrowiem, więc proszę mi nie wpierać, że wychodzenie skraca życie kota.

                    Skraca przy braku opieki, statystyka (i to nie nasza, tylko brytyjska) jest
                    nieubłagana. A 10 lat zycia to zaledwie dobry początek, więc nie ma się czym
                    chwalić.

                    > A wracając do kotów piwnicznych - troszczycie się o swoje pupilki, bezpiecznie
                    > zamknięte w domu, a tamte - niech zdychają ? Czy może przygarniecie je
                    > wszystkie?

                    To kolejny temat. Myslę że i tak większość ludzi mających w domu koty
                    przynajmniej czasem wynosi coś kotom podwórkowym. Spora część nie odwróci się
                    obojętnie widząc kota, któremu potrzebna jest pomoc. Uważam jednak, że lepszy
                    jest los przygarniętego kota, który ma bezpieczny i kochający dom niż krótka i
                    gwałtowna egzystencja podwórkowo-piwniczna. Zresztą widać to po 'znajomych'
                    kotach wzietych wprost z podwórka. To nie są dzikie zwierzęta, tylko udomowione,
                    więc nie myl pojęć. W obecnej formie koty miejskie sa tylko w pewnym stopniu
                    przystosowane do życia OBOK człowieka, nadrabiają to odpornością i szybką
                    reprodukcją.

                    Koty w piwnicach są i będą, i odpowiedzialni miłośnicy kotów starają
                    >
                    > się chociaż tę niełatwą egzystencję jakoś wspomóc.

                    No więc właśnie, po co ja to wszystko piszę, przecież w gruncie rzeczy i tak
                    wiesz o co tu chodzi :o)

                    Pozdrawiam.
                  • Gość: kluba1 Re: do default IP: *.we.client2.attbi.com 21.05.02, 18:18
                    default napisał(a):

                    > No i czemuście się tak rozkrzyczały? Nie twierdzę, że miejsce kotów jest w
                    > piwnicach - niemniej takie koty są. Nie twierdzę też, że są szczęśliwsze - na
                    > pewno nie, mają ciężkie i niebezpieczne życie. Jedyne co chciałam powiedzieć
                    > to , że żal mi kotów więzionych całe życie w mieszkaniu - w przeciwieństwie do
                    > tych, które - mając swój dom, pana, miskę i pełną opiekę - mogą jednocześnie
                    > korzystać ze swobodnego wychodzenia na dwór. Napisałam, że kot mieszkający
                    > wysoko w bloku, w mieście nie powinien być wypuszczany - chociaż wiele osób po
                    > prostu takiego kota wyprowadza - jak psa. Sama na pewno nie wypuściłabym kota
                    > samopas na ulicę - więc proszę nie zarzucać mi braku odpowiedzialności. Moje
                    > koty wychodzą, bo wokół nie ma ulic, bo nie odchodzą daleko - i jestem o nie
                    > spokojna. Najstarsza kotka ma już prawie 10 lat, cieszy się doskonałym
                    > zdrowiem, więc proszę mi nie wpierać, że wychodzenie skraca życie kota.
                    > A wracając do kotów piwnicznych - troszczycie się o swoje pupilki, bezpiecznie
                    > zamknięte w domu, a tamte - niech zdychają ? Czy może przygarniecie je
                    > wszystkie? Koty w piwnicach są i będą, i odpowiedzialni miłośnicy kotów starają
                    >
                    > się chociaż tę niełatwą egzystencję jakoś wspomóc. Na moim osiedlu, dzięki
                    > zaangażowaniu takich ludzi koty piwniczne nie mają tak zle. Są dokarmiane,
                    > odrobaczane, sterylizowane, a administracja - pod naciskiem mieszkanców -
                    > zadbała o montaż specjalnych "klapek" w oknach piwnic, aby swobodnie
                    > przechodziły, a dozorca regularnie przeprowadza odpchlanie ich legowisk.
                    > Jeszcze raz podkreślam - nie twierdzę, że te koty są szczęśliwsze. Nawet te na
                    > moim osiedlu, o które się jakoś tam dba. Chciałam tylko powiedzeić, że moim
                    > zdaniem z dwóch tak samo kochanych, zadbanych domowych kotów szczęśliwszy jest
                    > ten, który ma swój bezpieczny teren do spacerów na zewnątrz.
                    Nikt nie wrzeszczy, nikt ci nie zarzuca braku odpowiedzialnosci - po prostu
                    rozmawiamy SPOKOJNIE o kotach !! Nie jestem w stanie przygarnac wszystkich ale
                    wspolpracuje z grupami, ktore to robia! Poza tym lapiemy koty, zawozimy do vet ,
                    kastrujemy i te, ktore nie moga byc juz "udomowione" wypuszczamy na zewnatrz i
                    dokarmiamy dyskretnie. Nie wiem, co jeszcze mozna zrobic ale jezeli masz lepsze
                    pomysly - to napisz!!!!
                    P.S. Moja Kocica-Dziewica ma ok. 18 lat !!!!
                    Inny kot, Charley byl popryskany pepper spray po pyszczku i jak go znalazlam, to
                    obtarl sobie futerko i skore na glowie do krwi, trac o chodnik, bo nie mogl
                    przeciez tego swinstwa zmyc ani wylizac!! Teraz ZA NIC nie chce wyjsc na
                    zewnatrz !!!!!!!

                  • esther Re: do Kluby i Esther 21.05.02, 18:23
                    Pewnie szczesliwszy jest ten co ma wyjscie na dwor, chociaz trzeba by spytac
                    kota. BYwaja rozne, moja kotka tu by sie nie zgodzila:)
                    Ale podobnie jak z tym ze lepiej aby dziecko mialo jednego rodzica niz
                    siedzialo w domu dziecka, tak samo lepiej zeby kot mial miejsce gdziekolwiek
                    niz mieszkal na dzialce.
    • Gość: Garfield Do Andrzeja IP: *.pl 21.05.02, 12:43
      Ponieważ pytałeś o oswojenie kota z nowym miejscem, proponuję rozważenie
      następujących rzeczy:
      1) wprowadź kota na nowe miejsce, kiedy nie bedzie już zbyt wielu hałasów
      przeprowadzkowych (kucie, wiercenie itp)
      2) zabierz jego zabawki (chodzi o zapachy)
      3) zabierz stare miseczki i - jeśli ma - koc lub inne miejsce na którym sypia
      4) weź przynajmniej trochę żwirku z jego kuwety do kuwety na nowym miejscu.
      Bez przesady z tym co w żwirku ;o), ale te zapachy są bardzo ważne. Potem i
      tak sam wybierze, czy woli załatwiac sie na zewnątrz.
      5) pozwól, żeby przez 1-2 dni swobodnie zbadał i obwąchał całe nowe miejsce,
      warto od czasu do czasu pogłaskać kota tak jak lubi i 'pogadac' z nim
      6) jeśli to możliwe, zafunduj mu ogrodzenie terenu, którego tak szybko nie
      nauczy się pokonywać - tak na wszelki wypadek
      Powodzenia.
      • Gość: kluba1 Re: Do Garfield IP: *.we.client2.attbi.com 21.05.02, 17:51
        Gość portalu: Garfield napisał(a):

        > Ponieważ pytałeś o oswojenie kota z nowym miejscem, proponuję rozważenie
        > następujących rzeczy:
        > 1) wprowadź kota na nowe miejsce, kiedy nie bedzie już zbyt wielu hałasów
        > przeprowadzkowych (kucie, wiercenie itp)
        > 2) zabierz jego zabawki (chodzi o zapachy)
        > 3) zabierz stare miseczki i - jeśli ma - koc lub inne miejsce na którym sypia
        > 4) weź przynajmniej trochę żwirku z jego kuwety do kuwety na nowym miejscu.
        > Bez przesady z tym co w żwirku ;o), ale te zapachy są bardzo ważne. Potem i
        > tak sam wybierze, czy woli załatwiac sie na zewnątrz.
        > 5) pozwól, żeby przez 1-2 dni swobodnie zbadał i obwąchał całe nowe miejsce,
        > warto od czasu do czasu pogłaskać kota tak jak lubi i 'pogadac' z nim
        > 6) jeśli to możliwe, zafunduj mu ogrodzenie terenu, którego tak szybko nie
        > nauczy się pokonywać - tak na wszelki wypadek
        > Powodzenia.
        Wspaniale rady !!! Od dzisiaj w moich oczach masz tytul" koci rzeczoznawca" !!!
        Gratuluje i dziekuje rowniez za pomoc i wsparcie !!!!

      • Gość: kluba1 Re: Do Garfield IP: *.we.client2.attbi.com 21.05.02, 18:22
        Gość portalu: Garfield napisał(a):

        > Ponieważ pytałeś o oswojenie kota z nowym miejscem, proponuję rozważenie
        > następujących rzeczy:
        > 1) wprowadź kota na nowe miejsce, kiedy nie bedzie już zbyt wielu hałasów
        > przeprowadzkowych (kucie, wiercenie itp)
        > 2) zabierz jego zabawki (chodzi o zapachy)
        > 3) zabierz stare miseczki i - jeśli ma - koc lub inne miejsce na którym sypia
        > 4) weź przynajmniej trochę żwirku z jego kuwety do kuwety na nowym miejscu.
        > Bez przesady z tym co w żwirku ;o), ale te zapachy są bardzo ważne. Potem i
        > tak sam wybierze, czy woli załatwiac sie na zewnątrz.
        > 5) pozwól, żeby przez 1-2 dni swobodnie zbadał i obwąchał całe nowe miejsce,
        > warto od czasu do czasu pogłaskać kota tak jak lubi i 'pogadac' z nim
        > 6) jeśli to możliwe, zafunduj mu ogrodzenie terenu, którego tak szybko nie
        > nauczy się pokonywać - tak na wszelki wypadek
        > Powodzenia.
        Wspaniale rady !!! Od dzisiaj w moich oczach masz tytul" koci rzeczoznawca" !!!
        Gratuluje i dziekuje rowniez za pomoc i wsparcie !!!!

        • Gość: Garfield Re: Do Garfield IP: *.pl 22.05.02, 10:40
          Gość portalu: kluba1 napisał(a):

          > Od dzisiaj w moich oczach masz tytul" koci rzeczoznawca" !!!
          >

          Ładnie sie tak naśmiewać ?? ;o)
          Wszyscy tutaj uprawiają zgadywankę na odległość i dają mnóstwo rad na
          zasadzie "a nuż trafię". Ale to miłe, że kocie tematy mają coraz więcej
          zwolenników.

          > Gratuluje i dziekuje rowniez za pomoc i wsparcie !!!!
          >

          Do usług !
          Pogłaszcz ode mnie swoje koty !
          • Gość: kluba1 Re: Do Garfield IP: *.we.client2.attbi.com 22.05.02, 16:28
            Gość portalu: Garfield napisał(a):

            > Gość portalu: kluba1 napisał(a):
            >
            > > Od dzisiaj w moich oczach masz tytul" koci rzeczoznawca" !!!
            > >
            >
            > Ładnie sie tak naśmiewać ?? ;o)
            > Wszyscy tutaj uprawiają zgadywankę na odległość i dają mnóstwo rad na
            > zasadzie "a nuż trafię". Ale to miłe, że kocie tematy mają coraz więcej
            > zwolenników.
            >
            > > Gratuluje i dziekuje rowniez za pomoc i wsparcie !!!!
            > >
            >
            > Do usług !
            > Pogłaszcz ode mnie swoje koty !


            Miau !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka