Dodaj do ulubionych

SPUSZCZANIE ZE SMYCZY

30.12.04, 11:09
Czy znacie przepisy dotyczące spuszczania psa ze smyczy? Dziś rano facet
nawrzeszczał na mnie i zagroził, że otruje moje psy, bo biegały wolno -
mówił, że NIGDZIE I NIGDY nie wolno spuszczać psów ze smyczy co wydaje mi się
absurdalne. Równie dobrze można w takim razie zakazać ich posiadania!
Chciałabym dowiedzieć się jak to jest... W moim przypadku chodzi o okolicę
nad Wartą w Poznaniu.
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 30.12.04, 11:49
      Owszem, wolno spuszczać psy ze smyczy na terenach mniej uczęszczanych przez
      ludzi, do czego moim zdaniem tereny nad Wartą całkiem się kwalifikują. W takich
      wypadkach mam ochotę wrzeszczeć o tym równie mocno i głośno, bo wkurza mnie to,
      że właścicielom psów nie daje się szansy na normalną nad nimi opiekę. Na łące
      nie wolno, w lesie nie wolno, nad rzeką nie wolno i nad jeziorem również. Mam
      to gdzieś. Podobnie jest ze zbieraniem psich kup. Trzeba je zbierać, ale
      wyrzucając je do zwykłego śmietnika łamie się prawo, bo należy je wyrzucać do
      specjalnych pojemników, których ja jeszcze na naszych ulicach czy osiedlach nie
      widziałam.
      • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 30.12.04, 11:58
        Dziękuję Ci, tak właśnie sama uważam! To przy okazji jeszcze dwa słowa -
        powiedz co Ty na to - ten facet częściowo ma rację - problem leży w tym, że nad
        Wartą jest teren z drabinkami, jakiś dom kultury czy coś takiego - on jest tam
        pracownikiem... Czasem latem są tam grupy dzieci, ale teraz jest tam pusto, nie
        ma żywej duszy. Moje psy (husky)czasem tam wbiegają bo czują zapach saren - te
        nieszczęsne sarny tam przychodzą, podejrzewam, że mają tam wykładany jakiś
        chleb... W trakcie kłótni ten facet wrzeszczał na mnie, że psy mają zakaz
        wbiegania na ten teren, bo tam są sarny. Ja mu na to, że sarny czyli dzikie
        zwierzęta nie powinny znajdować się na terenie przeznaczonym dla dzieci. Bo
        wścieklizna itp. On mi na to, że nie mam racji, że on wyłoży kiełbasę z trutką
        na moje psy. No to ja mu na to, że jak tylko coś się im stanie, to facet będzie
        miał Sanepid na głowie. Sorry że tak to chaotycznie opowiadam, ale ciągle
        jestem zdenerwowana. No to jak to jest, że zaszczepiony pies nie może tam
        wbiec, a dzika sarna może?
        • albert.flasz Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 30.12.04, 13:17
          Nie ma się czym przejmować, to są pierwsze objawy po wprowadzeniu bzdurnych,
          niemożliwych do zastosowania i wyegzekwowania przepisów. za rok - dwa mało kto
          będzie pamiętał o ich istnieniu tak, jak to było z innymi, dotyczącymi np.
          spożywania alkoholu w miejscach publicznych, zanieczyszczania miasta itd.
          Najlepiej jest postępować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem a takich gości po
          prostu "olać"!
        • mysiam1 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 30.12.04, 13:46
          haska-mi napisała:


          Moje psy (husky)czasem tam wbiegają bo czują zapach saren - te
          > nieszczęsne sarny tam przychodzą, podejrzewam, że mają tam wykładany jakiś
          > chleb... W trakcie kłótni ten facet wrzeszczał na mnie, że psy mają zakaz
          > wbiegania na ten teren, bo tam są sarny. Ja mu na to, że sarny czyli dzikie
          > zwierzęta nie powinny znajdować się na terenie przeznaczonym dla dzieci. Bo
          > wścieklizna itp. On mi na to, że nie mam racji, że on wyłoży kiełbasę z
          trutką
          > na moje psy. No to ja mu na to, że jak tylko coś się im stanie, to facet
          będzie
          >
          > miał Sanepid na głowie.

          Wiesz co, ciekawe, czy gdyby zamiast Ciebie przyszedł bysio z podgolonym
          karkiem i amstaffem na smyczy, to ten pan miałby odwagę pisnąć choćby słówko,
          nawet gdyby tamten szczuł psa na sarny.
          Sarny w ogóle nie powinny się tam znaleźć i jeśli ten pan tak się o nie martwi,
          to powinien w sposób humanitarny je odstraszyć, zanim rzeczywiście zagryzą je
          bezpańskie psy, albo zabiją jacyś domorośli myśliwi. Miasto to nie środowisko
          naturalne tych zwierząt.
          • default Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 30.12.04, 13:52
            Ja mam podobnie, bo mieszkam na skraju miasta i niedaleko zaczynają się lasy.
            No i niestety sarny i zające ciągle zaplątują się na tereny wokół naszych
            domów. Nieraz są niemal tuż za ogrodzeniem. I oczywiście ciągle zdarza mi się
            być opier... gdy moje psy pogonią sarnę czy zająca. Na początku się
            przejmowałam, teraz olewam - ja do lasu nie chodzę, a że te zwierzaki ciągle -
            mimo że spotykają psy - przyłażą w okolice osiedla, to już nie moja wina.
    • ontarian nie podskakuj mala, nie podskakuj 30.12.04, 13:58
      bo ci facet psy wykonczy
      a ty mu gucio bedziesz mogla zrobic
      bo mu gucio udowodnisz
      • haska-mi Re: nie podskakuj mala, nie podskakuj 30.12.04, 14:21
        No nie wiem, czy rozkładanie kiełbasy z trutką na terenie dla dzieci jest
        rozsądne... Dzieci różne rzeczy biorą do buzi. Poza tym Sanepid też chyba
        miałby coś do powiedzenia na temat dzikich zwierząt na tym terenie.
        • ontarian Re: nie podskakuj mala, nie podskakuj 30.12.04, 14:32
          kielbasy nie musi na tym terenie wykladac
          pieski i poza terenem kielbache wywesza
          a czy sanepid bedzie mial cos do powiedzenia czy nie
          to akurat malo wazne
          wazne jest to, ze ty juz pieskow nie bedziesz miala
          jak zamiast je pilnowac, podskakiwac bedziesz
    • maciwi1 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 30.12.04, 23:36
      wg przepisów psów nie można spuszczać w miejscu publicznym, a okolice warty z
      pewnością do takich należą. Ostatnio spuściłem mojego psa nad maltą i akurat
      jechała straż miejska i zwrócili mi uwage mimo że nikt tam nie spacerował.
      W lesie też nie można, więc wedle przepisów pies ktory nie posiada ogrodu przez
      całe swoje życie nie może być spuszczony ze smyczy!, co jest oczywiście totalną
      bzdurą. Bezwzględny zakaz spuszczania, a najlepiej posiadania powinien obowiązywać
      rasy groźne takie pitbule, które wogole psow nie przypominają, a nie psy
      myśliwskie, pasterskie itp. A jeżeli w mieście jest zakaz spuszcania psa to
      powinny być jakieś specjalne wybiegi tak jak jest w londynie, i nie są to małe
      powierzchnie tylko duże parki ogrodzone ze wsystkich stron.
      • albert.flasz Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 31.12.04, 08:37
        ...I właśnie dlatego uważam, że nie ma się czym przejmować. Nawet jeśli jakiś
        nadgorliwy strażnik wlepi mandat - trzeba się odwoływać do upadłego: zawsze
        znajdą się jakieś okoliczności, wskazujące na to, że nie miał do tego podstaw
        podstaw (np. brak jasnej definicji pojęcia "miejsca publicznego"). Może to choć
        trochę nauczy odpowiedzialności radosnych twórców, starających się zza biurka
        sterować rzeczywistością...
        pzdr
        • blue.berry Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 31.12.04, 10:24
          w zupelnosci sie zgadzam. zakaz spuszczania ze smyczy jest ale juz terenow
          bezsmyczowych nie ma. nakaz zbierania odchodow jest ale juz koszy
          przeznaczonych na to nie ma. dlatego ja spuszczam psa ze smyczy na terenach
          gdzie moze sobie pochodzic nie natykajac sie na ludzi a zbierane kupy z duza
          satysfakcja wyrzucam do koszy stojacych przy lawkach w parku: )
          • ontarian [...] 31.12.04, 12:59
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • sojkas Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 17.01.05, 10:00
        Co Ty piszesz?
        Taki maly faszysta sie w Tobie obudzil?
        Co wiesz o bullowatych? Absolutnie nic.
        Wiesz np. ze w Niemczech _przed_ wprowadzeniem niezwykle restrykcyjnych przepisow dot. trzymania t.zw. psow niebezpiecznych najwiecej pogryzien przez psy bylo wynikiem ataku owczarka niemieckiego? Pozniej na liscie bylo wiele innych ras, a pierwszy bullowaty pojawil sie pod koniec drugiej dziesiatki? Dodam, ze labrador byl w pierwszej dziesiatce.
        Te durne przepiy to glownie wynik poteznej kampanii tabloidow, ktore w oparciu na jednostkowych przypadkach rozpetaly histerie. Podobnie zaczyna byc w Polsce. Niedawno FAKT zamiescil fotoreportaz o groznych psach bez dozoru i jednemu z psow zostaly do-ro-bio-ne komputerowo ogromne kly wystajace z pyska...
        To, ze zdjecia na ktorych starszy pan prowadzi na smyczy spokojnego cielaka byly opisywane jako : "Przeciez ta krwiozercza bestia moze zaraz rzucic sie na dziecko!" pomine.
        A ludzie Tobie podobni lykaja jak pelikany.
        Dodam jeszcze, ze to wlasnie psy mysliwskie powoduja najwieksze szkody i sa najwiekszym zagrozeniem dla dzikiej zwierzyny. Zaden bull nie ma szans na zlapanie sarny, zajaca... Oczywiscie z wyjatkiem mlodziutkich/chorych, ale to juz dotyczy kazdego psa.
        O psychice dobrze socjalizowanego bulla pisac nie bede, bo i tak nie ma po co.
        Tylko dla Twojej wiadomosci : wiesz ktore psy sa w USA najczesciej kradzione? Walczace pity. Czemu? W stosunku do ludzi sa one calkowicie pozbawione agresji.
        Bull nie walczacy (za czym jestem calym sercem, prosze nie dorabiac mi zadnej "mordy") powinien byc wychowywany niezwykle lagodnie, ale stanowczo, co praktycznie w 99% (poza uwarunkowaniami genetycznymi) eliminuje agresje.
        Niestety moda na te psy i niekontrolowane mnozenie spowodowaly wytworzenie sie takiego stereotypu : bull-morderca.
        Wiesz jaki skutek odniesie taki zakaz w polskich warunkach? Zniszczy to, co udalo sie osiagnac w hodowli rasowych bulli, napsue krwi ludziom takim jak ja, ktorzy maja rasowe psy, dbaja o odpowiednie mnozenie, staraja sie eliminowac agresje (w zasadzie w tej chwili sprowadza sie to do eliminowania pojawiajacych sie egzemplarzy z hodowli), a ow dresiarz, ktry chodzi z wsciklym "bullem" na smyczy bedzie mial to wszystko dokladnie w dupie.
    • spector1 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 01.01.05, 19:41
      Przepisami nie ma co sie przejmowac.
      Wystarczy zdrowy rozsadek.Wiadomo np ,ze pies nie powinien biegac
      bez smyczy jesli w okolicy sa dzieci.
      Nawet rzekome prawo,ktore zezwala lesniczemu zastrzelic psa biegajacego w
      lesie jest idiotyzmem.Uwazam,ze takie "polowanie" dla lesniczego, ktory
      zastrzelilby psa bez ostrzezenia mogloby sie czasami zle skonczyc.
      Jasno widac,ze prawo takie jest dopasowane do zachcianek "mysliwych"-SBkow.
      Polowania za kilka lat beda zabronione w UE.

      To prawda,ze wlascicielowi psa,ktory nie wyglada na ulomka
      nikt nie ma odwagi zwracac uwagi w sposb jaki ciebie to spotkalo.
      Z reguly tacy "policjanci" schodza z drogi psu widzac jakiego
      ma on pana.Jesli jakis "policjant" zapomni sie i zwroci uwage wlascicielowi w
      niewlasciwy sposob szybko przywolany zostaje on do porzadku.
      Wszyscy wlasciciele psow powinni ignorowac idiotyczne przepisy bo jedynie w
      ten sposob mozna doprowadzic do ich zmiany.

      • cham.w.gumofilcach Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 01.01.05, 20:47
        Ura! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje!
    • szamaniasty Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 01.01.05, 21:36
      Tereny nad Wartą doskonale się nadają na spuszczanie psów.
      Idiotami nie masz co się przejmować. Wszędzie można ich spotkać. Nawet na tym forum (choć na szczęście tutaj jest ich niewielu). :)
      Są na nich dwie metody. Pierwsza to olać, a druga (moja ulubiona), to z uśmiechem na twarzy doprowadzić ich do wrzenia. :)
      Jeśli masz możliwość, to następnym razem wybierz się tam z jakimś dyktafonem i nagraj groźby. Myślę, że ten nie grzeszący rozumem pan troszkę się zdziwi, gdy mu powiesz, że za takie coś można go ukarać. :)
      • remislanc [...] 02.01.05, 09:18
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • szamaniasty Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 02.01.05, 18:02
          Uważaj cieciu na swoje słowa. :)

          groups.google.com/groups?q=remislanc&hl=pl&lr=&selm=b3kvlj%24sr4%241%40inews.gazeta.pl&rnum=1
      • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 06.01.05, 15:20
        Dziękuję za wasze odpowiedzi, wydaje mi się, że należy zachować zdrowy
        rozsądek. Skoro nad Wartą nie ma ludzi - a jeśli są to w 90% właściciele psów -
        to dla mnie oczywiste jest, że psa mogę spuścić ze smyczy, tym bardziej, że
        husky to łagodna rasa. Temu oszołomowi powiedziałam, że to są psy pracujące z
        chorymi dziećmi, a on na to, że dla niego to kundle jak wszystkie inne. Od razu
        widać, że ta jego pseudo troska o bezpieczeństwo dzieci jest nic nie warta.
        • marcysia51 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 07.01.05, 21:57
          Zazdroszcze ci,że możesz swoje haskie spuszczac ze smychy,jak ja bym spuściła
          wojego oszołoma to bym go pod Krakowem znalazła,albo pożarł by się z innym psem.
          • g.i.jane Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 07.01.05, 22:39
            Nie podoba mi się takie podejście, że psy lubimy a saren czy zajęcy już nie.
            Trzeba pamiętac, że psy polują w stadzie i, podczas gdy jeden pies generalnie
            sarnie nie powinien zrobic krzywdy, to dwa psy mogą sarnę zagryźc bez trudu.
            Husky to bardzo przyjacielska i łagodna dla ludzi rasa ale z całą pewnością nie
            powinno się ich trzymac w bloku bo muszą biegac. Jest mnóstwo ras psów do
            towarzystwa, które świetnie się czują w bloku i naprawdę nie rozumiem tej mody
            na trzymanie w bloku huskich czy malamutów.
            • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 09.01.05, 12:53
              A co ma mieszkanie do biegania? Moje mieszkają w mieszkaniu ale biegają kilka
              godzin dziennie. Czasem są u teściów w ogrodzie i wcale po nim nie ganiają
              tylko śpią pod krzakiem. Husky może sobie mieszkać gdzie chce, pod warunkiem,
              że zapewnia mu się odpowiednią dawkę ruchu i tyle.
            • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 09.01.05, 12:57
              g.i.jane napisała:

              > Nie podoba mi się takie podejście, że psy lubimy a saren czy zajęcy już nie.
              > Trzeba pamiętac, że psy polują w stadzie i, podczas gdy jeden pies generalnie
              > sarnie nie powinien zrobic krzywdy, to dwa psy mogą sarnę zagryźc bez trudu.

              Nikt nie mówił, że nie lubimy saren. W całej tej sytuacji chodzi o kretynów,
              którzy wykładają im żarcie w ogródku domu kultury gdzie nie powinny się wogóle
              zaleźć - bo chodzą tam ludzie z psami i od czasu do czasu są grupy dzieciaków.
              Nie jest to miejsce dla dzikich zwierząt!
              • gebo13 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 09.01.05, 20:05
                Nie podoba mi się takie podejście, że psy lubimy a saren czy zajęcy już nie.
                Trzeba pamiętac, że psy polują w stadzie i podczas gdy jeden pies generalnie
                sarnie nie powinien zrobic krzywdy, to dwa psy mogą sarnę zagryźc bez trudu.
                Husky to bardzo przyjacielska i łagodna dla ludzi rasa ale z całą pewnością nie
                powinno się ich trzymac w bloku bo muszą biegac. Jest mnóstwo ras psów do
                towarzystwa, które świetnie się czują w bloku i naprawdę nie rozumiem tej mody
                na trzymanie w bloku huskich czy malamutów. Autor: g.i.jane

                *******************************************************************************
                Popieram tę wypowiedż i dodam od siebie,że nie słyszałam przypadku pogryzienia
                przez sarny czy zające.Też mam owczarka ale ma własny potężny ogród.Kocham psy
                i nigdy bym takiego w bloku nie zamkneła.
    • husky_ Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 13.01.05, 17:49
      A może warto z psami troszkę potrenować pracę w zaprzegu . Skontaktuj się z
      klubem zaprzęgowców w Poznaniu. www.klubtogo.prv.pl/
      Znasz stronę dogomani? www.dogomania.pl/index.php?
      name=PNphpBB2&file=viewforum&f= 16
      • justa75 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 14.01.05, 13:36
        A ja sie tu wypowiem z drugiej strony. Owszem nie mam nic przeciwko psom, sama
        w dziecinstwie je mialam. Ale niektorzy wlasciciele i ich kultura pozostawia
        wiele do zyczenia. Jestem mama dwojki dzieci i naprawde szlag mnie trafia kiedy
        to ja musze swoje dzieci trzymac za reke zeby nie podeszly do psa, ktorego
        wlasciciel uwaza ze kawalek trawki jest tylko dla pupila. Spuszcza ze smyczy na
        ulicy,pod blokiem i śmie twierdzic ze jego piesek nic nie zrobi dziecku! A skad
        on to wie? Zdarzaja sie rozne przypadki pogryzien.
        No i jeszcze smierdzaca sprawa...bo przeproszeniem gdzie maja bawic sie dzieci?
        Kiedy w parku, na innych skwerach a czesto poprostu na chodniku pelno jest
        psich odchodow? Za przeproszeniem dlaczego to ja codziennie musze czyscic buty
        moich dwulatkow z kupek ktorych nikt nie sprzatnal????? Ja wiem ze nie ma
        odpowiednich smietnikow, woreczkow ale czy nie mozna wziasc ze soba juz a domu
        worka, gazety (sama widzialam jak starsza pani podkladala pieskowi gazete jak
        zaczynal robic kupe - widac da sie!!!)i nawet wrzucic do normalnego smietnika.
        Wole kupe w smietniku w worku, niz na chodniku!
        Naprawde trzeba pomyslec tez o innych. I nie mowcie ze nie ma odpowiednich
        miejsc na wybieganie sie psa, na zalatwienie jego potrzeb bo sorry jezeli nie
        ma pieniedzy na byle jaki plac zabaw dla dzieci - naszych dzieci - to dlaczego
        ma budowac wybiegi dla psow?? I nie mowcie tez ze psy tak samo jak i dzieci sa
        wazne bo to nieprawda.
        Czy to tak wiele jezeli prosimy o niespuszczanie psow szczegolnie w miejscach
        gdzie sa dzieci chociaz i ja sama nie rzadko boje sie przechodzacego obok,
        obwachujacego mnie psa no i sprzatanie po zalatwieniu potrzeby??
        Nie chcialam nikogo urazic, wypisalam sie tylko, pewnie niewiele osob wezmie
        sobie to do serca. A juz napewno nie moj sasiad kochajacy swoje dwa psy, ktore
        skacza po moich dzieciach z serdecznosci podobno mimo ze dzieci placza ze
        strachu! (psy sa dwa razy wieksze od dzieci)
        pozdrawiam,
        justa
        • mysiam1 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 14.01.05, 15:07
          Justo, akurat wiem, o jakich terenach pisze autorka tego wątku i nie są to
          miejsca ani tuz przy bloku, ani przy ulicy.
          • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 15.01.05, 19:05
            mysiam1 napisała:

            > Justo, akurat wiem, o jakich terenach pisze autorka tego wątku i nie są to
            > miejsca ani tuz przy bloku, ani przy ulicy.

            Dokładnie, są to właśnie takie tereny, o których wielu właścicieli zwierzaków w
            mieście może tylko pomarzyć. Moim zdaniem idealne dla psiaków, ale zbyt
            rozległe na spacery z dziećmi - dzieci zresztą tam nie chodzą, tylko studenci
            AWF trenujący kajaki.
        • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 15.01.05, 19:03
          "I nie mowcie tez ze psy tak samo jak i dzieci sa
          wazne bo to nieprawda"

          No wiesz, tu chyba przesadziłaś. Psy to istoty żyjące i czujące, tak samo jak
          ty czy ja.
          • marcysia51 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 16.01.05, 00:23
            Co do dzieci to uważam że rodzice powinni nauczyć,że nie wolno podchodzic do
            obcego psa.Ja mam rocznego synka który ubóstwia naszego psa ale nie pozwalam mu
            podchodzic i głaskac inne pieski,trzeba uczyc od małego.Ale inni rodzice sa bez
            wyobraźni podchodza do nas ze swoimi dziecmi i mówia pogłaszcz pieska,a moze
            ktos by mnie zapytał czy wolno,czy pies gryzie,nie jak huski to napewno nie
            ugryzie.Tak mój huski kocha dzieci,ale to nie znaczy że trzeba do niego podejść
            i bez pytania prawie go całować.Rodzice pamietajcie nie każdy pies jest taki
            jak wasz w domu czy huski.Dzieci trzeba uczyc od maleńkiego aby potem nie było
            nieszczęścia.
            • justa75 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 10:40
              Mam takie samo zdanie jak Marcysia i w zyciu nie pozwolilabym podejsc mojemu
              dziecku bez zapytania nawet do najspokojniejszego pieska. Osobiscie nie mam
              tego problemu poniewaz moje dzieci panicznie boja sie kazdego psa, za
              sprawa "przemądrego sasiada", ktory nie uznaje smyczy.
              A z opinii ze dany "pies napewno nie ugryzie" chce mi sie tylko smiac bo
              wlasciwie skad ta pewnosc?? Czesto ludzie nas zaskakuja swoim zachowaniem wiec
              zwierzeta tez moga!
          • justa75 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 10:34
            Witam, uwazam ze nie przesadzilam. Pies owszem istota zyjaca ale napewno nie
            tak wazna, w przynajmniej moim zyciu, jak dziecko. Pisze to co ja osobiscie
            odczuwam. Dziecko to istota ludzka i moim zdaniem nie ma o czym mowic. Jest
            wazniejsza od jakiegokolwiek zwierzecia, czy to swinki, czy to pieska czy
            kanarka. Aczkolwiek moge sobie wyobrazic ze dla wielu osob wlasnie zwierzeta sa
            bardzo wazne i bliskie sercu. pozdrawiam Justa.
    • jkammer Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 17.01.05, 14:01
      Prawo reguluje tą kwestię w Kodeksie wykroczeń:

      Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy
      trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

      Komentarz praktyczny do tego artykułu brzmi następująco:

      1. Wykroczenie może być umyślne lub nieumyślne.
      2. W przepisie chodzi o panowanie nad zwierzęciem w stopniu gwarantującym
      bezpieczeństwo w miejscu publicznym. Spełnienie tego warunku w ramach zwykłych
      środków ostrożności nie wymaga spacerowania z psem znajdującym się na smyczy
      lub w kagańcu. Chodzi w szczególności o doskonałe poznanie psychiki psa i
      uzyskanie bezwzględnego posłuszeństwa. Nie można bowiem wyobrazić sobie, że
      prowadzenie na smyczy i w kagańcu wilczarza irlandzkiego (ważącego 85 kg,
      wysokości 110 cm w kłębie) zapewni bezpieczeństwo. Jeżeli bowiem pies tej rasy
      miałby skłonności do agresywnego zachowania, wówczas nie ma człowieka tak
      mocnego, który mógłby go utrzymać. Tymczasem psy tej rasy są wyjątkowo łagodne
      i wykazują skłonności opiekuńcze zarówno w odniesieniu do ludzi, jak i zwierząt
      i nigdy same pierwsze nie zaatakują. Nie popełnia zatem wykroczenia z tego
      przepisu osoba, która znając konstrukcję swojego czworonożnego przyjaciela
      prowadzi go w miejscu publicznym bez smyczy i kagańca.
      3. Inaczej sprawa wygląda w kwestii niezachowania nakazanych środków
      ostrożności. Chodzi mianowicie o rasy psów, które jako niezwykle agresywne
      powinny być w miejscu publicznym zawsze na smyczy i równocześnie w kagańcu. Z
      przepisem stricte wiąże się rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i
      Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. (Dz. U. Nr 77, poz. 687), wydane na
      podstawie ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. Nr 111,
      poz. 724; zm. Dz. U. Nr 88, poz. 554; z 1998 r. Nr 106, poz. 668; z 2000 r. Nr
      12, poz. 136; z 2001 r. Nr 3, poz. 21, Nr 111, poz. 1194, z 2002 r. Nr 135,
      poz. 1141). Trzymanie luzem psa znajdującego na liście 11 ras objętych
      rozporządzeniem stanowi wykroczenie, nawet wówczas gdy taki pies zachowuje się
      przyjaźnie dla otoczenia. Oto one:
      1) Amerykański pit bull terrier,
      2) Pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin),
      3) Buldog amerykański,
      4) Dog argentyński,
      5) Pies kanadyjski (Perro de Presa Canario),
      6) Tosa inu,
      7) Rottweiler,
      8) Akbash dog,
      9) Anatolian karabash,
      10) Moskiewski stróżujący,
      11) Owczarek kaukaski.
      4. Nie budzi najmniejszych wątpliwości, że pies niebędący wprawdzie na liście
      wymienionej jedenastki, ale wykazujący agresywność (np. rzuca się na inne
      zwierzęta), powinien być prowadzony w kagańcu i na smyczy (np. Amstaff, Beagle,
      Stafford). Trudno natomiast wymagać od właściciela używania kagańców wobec
      psów, które ze względu na ich wagę i wielkość mogą być z łatwością utrzymane na
      smyczy. Smycz jest wystarczającym środkiem spełniającym zwykłe środki
      ostrożności nawet wobec dużych psów, pod warunkiem, że nie wykazują one
      agresywnych skłonności. Przykładem mogą być: Chesapeake bay retriever
      (łagodny), Flat-Coated retriever (inteligentny, rozsądny i ma miłe
      usposobienie), Labrador (wylewny w uczuciach, lubi dzieci), Golden retriever
      (ma spokojne usposobienie i lubi dzieci), itp. Ocena w kwestii zastosowania
      spośród dostępnych rodzajów zwykłego środka ostrożności należy do właściciela
      zwierzęcia.

      • haska-mi Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 11:48
        No i o to mi chodziło! Bardzo Ci dziękuję! Nie ma wątpliwości co do konstrukcji
        psychicznej rasy husky, każdy kynolog a nawet zwykły człowiek wiedzący co nieco
        o psach wie, że to łagodne psy. Spuszczając go ze smyczy mogę się zatem martwić
        jedynie o to, czy nie ucieknie...
        • justa75 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 13:27
          Hmm czyli kolo sie zamyka. I tak w sumie wlasciciel moze zadecydowac czy jego
          pies jest grozny czy nie. A ze pojecie "grozny" jest wzgledne to nigdy nie
          dojdziemy do ładu. Dla mnie grozny jest juz pies ktory np obwąchujac dziecko,
          przewroci je niechcacy, skaleczy itp. Niektorzy nie zdaja sobie sprawy z jakich
          powodow dzieci potrafia budzic sie w srodku nocy z placzem.
          A niby skad ja mam wiedziec czy husky jest grozny czy nie? Przecietny czlowiek
          nieinteresujacy sie zwierzetami nie wie tego. Ja tez nie wiem jak wygladaja
          mniej znane rasy.A skad maja to wiedziec niczego nieswiadome dwulatki ze ten
          pies jest grozny a ten nie, i ten biega swobodnie po ulicy, podbiega,
          obwąchuje? A tamten juz nie podbiega..?
          Echh, A dlaczego nikt nie wypowiedzial sie na temat tych kup? Ile wlascicieli,
          ktorzy zabrali tutaj glos sprzata po swoich pupilach??
          • wujekzkanady Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 13:34
            slusznie prawisz
            ja moze tylko dodam, ze nie kazdy
            ma ochote byc obwachiwany przez te futra zapchlone
            i nie ma tu zadnego znaczenia
            czy futrzak jest lagodny czy nie
            • albert.flasz Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 13:45
              No, to ja mam pomysł: trzeba zapisać w konstytucji, że dzieci i psy mają prawo
              wychodzić z domu wyłącznie na smyczy oraz, że w wypadku, gdy poziom hałasu
              przez nieprodukowanego przekroczy pewną, określoną ilość decybeli (do ustalenia
              po konsultacjach) - powinny być obowiązkowo kneblowane!
          • mysiam1 Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY 18.01.05, 18:55
            justa75 napisała:

            > Hmm czyli kolo sie zamyka. I tak w sumie wlasciciel moze zadecydowac czy jego
            > pies jest grozny czy nie. A ze pojecie "grozny" jest wzgledne to nigdy nie
            > dojdziemy do ładu. Dla mnie grozny jest juz pies ktory np obwąchujac dziecko,
            > przewroci je niechcacy, skaleczy itp. Niektorzy nie zdaja sobie sprawy z
            jakich
            >
            > powodow dzieci potrafia budzic sie w srodku nocy z placzem.
            > A niby skad ja mam wiedziec czy husky jest grozny czy nie? Przecietny
            czlowiek
            > nieinteresujacy sie zwierzetami nie wie tego. Ja tez nie wiem jak wygladaja
            > mniej znane rasy.A skad maja to wiedziec niczego nieswiadome dwulatki ze ten
            > pies jest grozny a ten nie, i ten biega swobodnie po ulicy, podbiega,
            > obwąchuje? A tamten juz nie podbiega..?
            > Echh, A dlaczego nikt nie wypowiedzial sie na temat tych kup? Ile
            wlascicieli,
            > ktorzy zabrali tutaj glos sprzata po swoich pupilach??

            Justo, ja z moim psem na sikanie i kupę chodzę w takie chaszcze, że raczej mało
            kto chadza tam na spacery...;-) No, niektórzy chadzają, bo widuję ślady ich
            bytności w postaci butelek po piwie i petów, ale tym razem jestem nieczuła i
            pozwalam mojemu psu dołożyć kupkę lub dwie. Natomiast raz zdarzyło się mojej
            suni załatwić na chodniku po stresującej podróży i wtedy wyjęłam chusteczkę
            higieniczną, zebrała kupkę i wyrzuciłam do śmietnika. Czym złamałam prawo, bo
            powinnam ją była wyrzucić do specjalnego pojemnika, którego jeszcze nigdy w
            życiu na naszych ulicach nie widziałam. Co ciekawe, okupanego pampersa można
            legalnie wyrzucać do zwykłego śmietnika...
            Mam dzieci, w tym jedno, które bardzo boi się obcych psów. Wiem więc, że nawet
            sama obecność psa biegającego luzem może spowodować u takiego dziecka histerię.
            Dlatego jeśli widzę na horyzoncie dziecko w wieku do 7-10 lat, wołam psa na
            smycz, a w miejscach, gdzie dzieci bywa dużo, czyli w pobliżu placów zabaw itd.
            zawsze trzymam go na smyczy.
        • jkammer Re: SPUSZCZANIE ZE SMYCZY - uzupełnienie 18.01.05, 14:41
          Jest jeszcze coś takiego

          Art. 78. Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że
          staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze
          nagany.

          No i komentarz praktyczny poniżej:

          1. Wykroczenie może być umyślne lub nieumyślne.
          2. Wykroczenie ma charakter zagrożenia konkretnego, to znaczy skutkiem
          drażnienia lub płoszenia zwierzę staje się agresywne. Wprawdzie w literaturze
          znawcy przedmiotu uznają ten czyn za umyślny, jak również nieumyślny, to jednak
          wyrażam pogląd, iż drażnienie i płoszenie może mieć wyłącznie charakter
          umyślny, bowiem trudno sobie wyobrazić aby człowiek w pełni sprawny umysłowo i
          zrównoważony psychicznie mógłby nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji takiego
          czynu.

          No i jeśli chodzi o psie kupy to:

          Art. 145. Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w
          szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze
          grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

          Ten artykuł można podciągnąc pod właściciela psa który nie sprząta po swoim
          pupilu.



          Od siebie dodam, że posiadam psa i kota :-)
          • marcysia51 dotyczy kupki 18.01.05, 21:59
            My z naszym huskim wychodzimy przewaznie w jedno miejsce,mieszkamy w samym
            centrum i tych miejsc jest nie wiele.Przychodza tam psiaki z całej
            okolicy.Właściciele psów znależli pana który sprzata raz na tydzień wszystkie
            kupy z naszego skwerka.Kazdy właściciel wpłaca na ten cel 10 zł.Może
            rewelacyjnie czysto nie jest ale zawsze coś.
            • haska-mi Re: dotyczy kupki 18.01.05, 22:29
              W Wiedniu widziałam takie ogrodzone, małe wybiegi, w których miejskie psy mogą
              się załatwić...
              • kraxa a ja z innej beczki moze troche 20.01.05, 12:32
                ale nie do konca. Tez jestem szczesliwa posiadaczka haszczaka- psa. mieszkam na
                wsi, która w ostatnim czasie staBa juz sie prawie peryferiami Gdanska. Wokolo
                wybudowano mase domów i w prawie kazdym jest jakis pies. Sa za plotami i to
                jest ok.Bardzo sie tam oczywiscie goraczkuja, kiedy ktos "odwazy" sie
                przedefilowac z psem przed ich nosem. Piekla sie i szcekaja, ale ok. Ja
                swojego psa wyprowadzam wylacznie na smyczy, no bo mógBby zwiac, niedaleko mamy
                do lasu mógBby sie puscic w pogon za zwierzyna, jednym slowem nie biega luzem,
                nigdy. Robimy dlugie spacery, w czasie których te pieski za ogodzeniem moga sie
                nam dobrze przypatrzyc i niezle na nas nakrecic. I kilka dni temu spotkala mnie
                niemila niespodzianka. Jeden z bardziej groznych psów, suka mieszaniec owczarka
                kaukaskiego byla po drugiej stronie siatki!!! Jak gdyby nigdy nic biegala sobie
                wzdluz drogi i kiedy nas dostrzegla od razu pedem w naszym kieruku. Serce mi
                zamarlo, ale staraBam sie nie wykonywac zadnych gwaltownych ruchów. podeszla,
                zaczela zaczepiac mojego psa, wyczuwalam u niego coraz wieksze
                zniecierpliwienie. spokojnie próbowalam go odciagnac, a ja sploszyc,
                odstraszyc, w koncu sobie poszla. Za to wczoraj do mojego psa ciagnacego mnie
                na sankach(którego nawet przy tej czynnosci trzymam na lince asekuracyjnej)
                podbiegl jakis pies i zaatakowal go!!!Co by nie mówic, mój hasior bronil sie
                dzielnie, ale ja spadBam z sanek i wciaz trzymajac linke bylam ciagnieta za
                nimi. W pozycji lezacej nielatwo zapanowac nad psem, który broni sie przed
                atakiem. w koncu udalo mi sie wstac i mialam juz zamiar zdzielic agresora
                sankami, ale sam zwatpil... Nastepnym razem to zrobie i bede miala w d..pie
                ewentualne protesty wlasciciela. Nic mnie bardziej nie wkurza niz puszczanie
                psa samopas. Toleruje pusczanie ze smyczy psów, które reaguja na wolanie pana i
                sa poslyuszne. jesli wlasciciel jest gdzies w poblizu to w wypadku akcji takiej
                jak wczorajsza zareaguje. Natomiast ludziom, którzy uwazaja, ze skoro pies ma
                ogródek to nie trzeba go wyprowadzac na spacery, ostatecznie dla "swietego
                spokoju" puszczaja samopas to bym oczy wydrapala. Jak mozna byc tak bezmyslnym?
                Dodam, ze moje osiedle zamieszkuja ludzie, którzy sami o sobie i swoim poziomie
                maja jak najwyzsze mniemanie, wystarczy spojrzec na domy samochody i bestie,
                które tego pilnuja. A tak przy okazji, konvczac przydlugi wywód, jak odgonic,
                psa, który atakuje naszego, gdy ten jest na smyczy?
                • jkammer Re: a ja z innej beczki moze troche 20.01.05, 13:46
                  Autentyczne zdarzenie:
                  Na ulicznym spacerze mijały się dwa psy. Właścicielka prowadziła na smyczy
                  Amstaffa, mieszańca psów obronnych, przy czym kaganiec trzymała w ręku.
                  Właściciel natomiast prowadził na smyczy, również bez kagańca Golden
                  retrievera. W pewnym momencie Amstaff wyrwał się właścicielce i rzucił na
                  Golden retrievera, a w konsekwencji pogryzł psa i właściciela. Policjanci w
                  celu odciągnięcia Amstaffa użyli miotacza gazowego, a następnie podjęli decyzję
                  o nałożeniu mandatów karnych na obu właścicieli za brak kagańców. O ile decyzja
                  o nałożeniu mandatu na właścicielkę Amstaffa (niezależnie od dalszych środków
                  prawnych, które niewątpliwie nastąpią; chodzi mianowicie o jej odpowiedzialność
                  za spowodowanie obrażeń ciała, a także z tytułu nieposiadania ważnych szczepień
                  przeciwko wściekliźnie swojego czworonoga), o tyle uznanie właściciela Golden
                  retrievera za osobę, która popełniła wykroczenie z art. 77 k.w. świadczy o
                  braku podstawowych wiadomości z zakresu prawa o wykroczeniach.
                  Najbardziej jednak bulwersujące w określonej sprawie jest to, że policjanci nie
                  udzielili pomocy ofierze pogryzienia (właścicielowi Golden retrievera) mimo, iż
                  o to prosił. Pogotowie odmówiło przyjazdu wobec oświadczenia policjantów, iż
                  pomoc jest zbędna. Krwawiącemu i będącemu w szoku mężczyźnie pomocy udzielili
                  natomiast agenci ochrony Securitas Polska, którzy samochodem służbowym odwieźli
                  go do szpitala.

                  Od siebie dodam - zdzielenie czym popadnie (kopniakiem, drągiem itp.)
                  atakującego psa rasy uznawanej za agresywną i w konsekwencji nawet jego
                  zranienie da się zakwalifikować do obrony koniecznej i chroni przed
                  odpowiedzialnością karną i cywilną wytoczoną przez właściciela psa
                  (Art. 15. Nie popełnia wykroczenia, kto w obronie koniecznej odpiera
                  bezpośredni bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.)
                  • pierozek_monika Re: a ja z innej beczki moze troche 20.01.05, 13:51
                    rozumiem, że właściciel goldena mógł mandatu nie przyjąć.
                    Jak się to skończyło?
                  • yaneeck Re: a ja z innej beczki moze troche 15.02.05, 14:09
                    "zdzielenie czym popadnie (kopniakiem, drągiem itp.)
                    > atakującego psa rasy uznawanej za agresywną i w konsekwencji nawet jego
                    > zranienie da się zakwalifikować do obrony koniecznej i chroni przed
                    > odpowiedzialnością karną i cywilną wytoczoną przez właściciela psa"

                    to ja tez z innej beczki: człowieku... nie wiem jakiego masz psa i czy w ogole
                    masz, ale o psach jak to napisałes "uznanych za agresywne" nie wiesz zbyt
                    wiele... mam doświadczenie z "walka" (pisze w cudzysłowiu bo to moje psy wiec
                    nie ma mowy o agresywnym ataku) z amstaffem (duży, jakieś 40kg, ale jeszcze
                    młody wiec niezbyt pewny swej siły) oraz bokserem (też pod 40kg ale dużo
                    bardziej zwinny).
                    Powiem tak: waże prawie 100kg (siłka, MMA) i jestem świadomy, że bez NOŻA nie
                    miałbym zadnej szansy z atakujacym pittem, amstaffem, bokserem, cane corso, czy
                    innym dogowatym. Walić dragiem to mozesz jamnika bo na bedącego w szale boksera
                    nie pomoże nawet umiejętnie uzyta tonfa - jesli w ogole trafisz biorąc pod
                    uwage szybskość 40kg mięsni uderzonych adrenaliną. Nie mowiąc już o ataku 2
                    psów - które instynktownie potrafia walczyc w grupie.
                    Ktos kto mowi ze walnie psa pałką albo kopnie - nigdy nie miał do czynienia z
                    silnym, agresywnym psem. Jesli macie taka mozliwosc - sprobujcie w zabawie -
                    powtarzam w zabawie - upozorowac walkę pies-człowiek... Gwarantuje, ze zmieni
                    to wasze podejscie to tej sprawy i pozwoli wyciagnac wnioski na przyszłość.
                    • kraxa A jakie sa te wnioski? 15.02.05, 15:49
                      Nie mamy szans w walce z psem, to co mamy zrobic? Wyprowadzac wlasne psy
                      kanaBami, zeby sie nie natknac na jakiegos chetnego do walki lobuza? Ja
                      rozumiem Twoje argumenty, tylko czego one dowodza w kontekscie tego watku?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka