Kocio- ludzka historia

11.03.05, 14:37
Joanna pochodziła z Warszawy, jednak jakieś 5-6 lat temu wyprowadziła się
i zamieszkała na wsi pod Węgrowem.
Tu jej gromadka kotów i ona sama miała więcej miejsca.
A gromadka ta rosła. Joanna przygarniała wszelkie znajdy, karmiła je, leczyła.
Pomagali jej w tym przyjaciele i znajomi. Kto co mógł, to dawał, karmę
lekarstwa...
Pogróżki zaczeły się jakiś rok temu, Joanna nie przyznawała się do tego
znajomym, ale wkrótce zaczeły ginąć koty. Kilka martwych ciałek znalazła sama,
kilka po prostu przepadło.
Sprawę zgłosiła na policji i w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami. Nikt
jednak nikogo za rękę nie złapał.....
Sytuacja ciągneła się do tego wtorku, gdy to policja w studni odkryła
ciało Joanny.

Jak trzeba nienawidzieć drugiego człowieka, by posunąć się aż do tego?
Co złego zrobiła?

W domu na wsi pod Węgrowem zostało ok.70 kotów. Boimy się by nie spotkało je
nic złego. Od tragedii mineło 3 dni i trzeba jak najszybciej znaleźć im dom.
Możecie przygarnąć kotka? Może ktoś ze znajomych?

Akcję szukania domów dla kotów zaczeliśmy wielotorowo, bo czas się liczy.
Piszcie na priv Smutno pozdrawiam
    • umfana Re: Kocio- ludzka historia 11.03.05, 16:21
      Pokój Jej duszy...
      [`]
    • fedorczyk4 Re: Kocio- ludzka historia 11.03.05, 16:35
      Nie mam słów. Kota nie mogę wziąć do siebie, ale jeżeli ktoś weźmie to chetnie
      się dołożę do utrzymania. Proszę o szczegóły.
      • miss_dronio Re: Kocio- ludzka historia 11.03.05, 19:28
        Dopisuję się do postu powyższego. Chętnie pomogę w opłaceniu transportu lub
        zabiegu kastracji/sterylizacji lub opłaceniu wymaganego leczeia. Oby się udało.
        Sytuacji opisanej przez Malinę wprost nie moge komentować! To się poprostu w
        głowie nie mieści!
    • aamms Re: Kocio- ludzka historia 12.03.05, 00:54
      jeśli ktoś chce pomóc, to tutaj znajdzie informacje w jaki sposób najlepiej i z
      kim się kontaktować: forum.miau.pl/viewtopic.php?t=25338&start=0
    • aamms Re: Kocio- ludzka historia 12.03.05, 16:03
      wczoraj został wklejony wątek z informacją, jak można pomóc w tej sytuacji.
      Jeżeli ktoś chciałby pomóc - to przeczytajcie, proszę tę informację:
      www.forum.miau.pl/viewtopic.php?t=25338&start=0
      Liczy się każda puszka i każda złotówka!
      • kobieciontko Re: Kocio- ludzka historia 13.03.05, 00:08
        dlatego powinna byc kastracja stosowana, by mniej tych kotow cierpialo
        czy Joanna wykastrowala je???
        • jaszczuria Re: Kocio- ludzka historia 14.03.05, 08:37
          może nie starczyło kasy na kastrację :(((

          Ta historia potwierdza starą prawdę - jak ktoś kzrywdzi zwierzeta to czlowieka
          tez skrzywdzi.

          Ja proponuje zbiórkę pieniędzy (moze do Empatii) na detektywa aby znalazł
          potwora mordercę. Zwyrodnialec nie może być bezkarny
        • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 14.03.05, 09:07
          z tego co wiem kobieta byla przeciwna kastracji/sterylizacji a koty mialy
          koszmarne warunki;
          z tego co wiem, wersja z zabojstwem nie jest oficjalna i w gre wchodzi
          nieszczezliwy wypadek;
          w kwestii wiarygodnosci - informacje mam od osoby, ktora koty rozwozila w ramach
          akcji pomocy, a prywatnie jest moja mama
          pzdr
          • jaszczuria Re: Kocio- ludzka historia 14.03.05, 10:37
            el_gato_con_botas napisał:

            >> z tego co wiem, wersja z zabojstwem nie jest oficjalna i w gre wchodzi
            > nieszczezliwy wypadek;
            >

            nie wierzę w wypadek. Policja zawsze tak klepie, by pozbyć sie obowiązków.
            Parę lat temu była afera z ubojniami azjatyckimi w Polsce. Były zdjęcia
            policyjne a i tak potem sprawie ukrecili łeb - twierdzili, jakoby to było
            fałszerstwo.
            Dla mnie to ewidentne działania mafijne.
            Dlatego dobrze zatrudnić detektywa by znalazł dowody - policji nie bedzie się
            chciało.
            Albo może powiadomoć prasę, posłankę Piekarską ?
            Ta kobieta stara się coś robić dla zwierzaków. To trzeba nagłośnić.
            • miss_dronio Re: Kocio- ludzka historia 14.03.05, 21:00
              > Ta kobieta stara się coś robić dla zwierzaków. To trzeba nagłośnić.
              A może tą sprawą spróbować zainteresować media??
              Pzdr.
              • robertoniro Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 09:22
                taka milosniczka zwierzat a nie wykastrowala bo byla przeciwna???
                nie wierze w te jej "milosc'
            • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 11:58
              nie wierzysz w wypadek?
              a widzialas te studnie? widzialas kolowrot przy tej studni?
              ja bym sie tam zabil bez niczyjej pomocy, bo slisko i cembrowina nizutka, na
              jeden krag, a co do piero kobieta w nienajlepszej kondycji...
              z tego co wiem, sekcja jeszcze nie zakonczona, ale pierwsze ustalenia mowia o
              utonieciu, nic nie wiadomo mi o sladach walki;
              pzdr
              ps. a wczorajszy wieczor spedzilem na upojnym czyszczeniu transporterkow po
              rozwozeniu zwierzat...wielkie dzieki dla wszystkich, ktorzy sie zaangazowali w
              pomoc!
              • jaszczuria Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 12:21
                ano nie wierzę. Jest zdaje się pewien szczegół, który nie może zaistnieć sam.
                Ktoś musi pomóc. jak bede mogła, to napiszę o co chodzi.
                Poza tym były pogróżki.

                Cieszę się, że ludzie biorą kocurki. ja niestety nie wezmę bo mam dwa psy i
                zaraz by je rozszarpały. Warunki życiowe też mam kiepskie. W zasadzie nawet
                tych psów nie powinnam mieć. Ale lepsze to niż bezdomność dla psa.
                pozdrawiam :)))
                • jaszczuria Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 12:36
                  kliknęłam na linka i jest tu ten szczegół:

                  ""Kobietę znaleziono w studni , a na lince do wyciągania wiadra wisiał martwy
                  pies.""

                  to nie jest możliwe, by pies sam się powiesił na lince. Nic z tego. Nie dam
                  sobie kitu wcisnąć, że to wypadek. ( no może gdyby nie ten pies, to można
                  byłoby tak myśleć)
                  policja już nawet nie jest głupia. Jest bezczelna
                  Trzeba to faktycznie rozdmuchac w środkach przekazu
                  • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 12:41
                    pies wisial na lancuchu
                    chodzi o to, ze wiele wskazuje na to, ze wpadla to studni probujac go wyciagnac,
                    warunki po temu byly nadzwyczaj sprzyjajace, nie znosze takich studni
                    pzdr
                    ps. a pies ow to z cala pwnoscia dowod na bestalstwo ludzi, tyle, ze miedzy
                    zabiciem zwierzecia a czlowieka jest granica, ktorej wielu zwyrodnialcow nie
                    przekracza...
                    • jaszczuria Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 12:56
                      el_gato_con_botas napisał:

                      > pies wisial na lancuchu
                      > chodzi o to, ze wiele wskazuje na to, ze wpadla to studni probujac go
                      wyciagnac
                      > ,
                      > warunki po temu byly nadzwyczaj sprzyjajace, nie znosze takich studni
                      > pzdr
                      > ps. a pies ow to z cala pwnoscia dowod na bestalstwo ludzi, tyle, ze miedzy
                      > zabiciem zwierzecia a czlowieka jest granica, ktorej wielu zwyrodnialcow nie
                      > przekracza...


                      może, może, może. Bestialstwo wobec zwierzat też jest karalne, w Polsce tylko
                      teoretycznie. Tylko kilka razy sąd wymierzył karę. Czesto sądy olewaja takie
                      przypadki, nie wiem jakim prawem.
                      Tym bardziej powinno się zawiadomić mnar. organizacje ekologiczne, że Polska
                      łamie prawo odnośnie zwierząt.
                      Poza tym czy UE nie widzi jakiego potwora przyjęła ?? To pora to Unii
                      uswiadomić. Przydałaby się tez weryfikacja sędziów. Oni sa (powinni być)
                      niezawiśli od polityki a nie od przepisów i poczucia sprawiedliwości czy innych
                      jeszcze wartości
                      pozdrawiam

                      • umfana Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 15:03
                        Widzę, że przez sporą grupę problem jest bagatelizowany.
                        Sadzę że to dzięki naszej kulturze patriarchatu... Są osoby które z
                        przymrużeniem taktują samotna kobietę, kochająca zwierzęta i zbywają motyw Jej
                        zabójstwa!
                        :(((

                        __
                        ♥Pomoc dla Małgosi♥
                        ▐►●◄▌
                        • umfana Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 15:24
                          Polecam wątek z forum Koty:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=21556847&a=21556847
                        • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 16:30
                          pytanie wprost: zaliczasz mnie do tej grupy?
                          uwazasz, ze bagatelizuje problem i z przymrozeniem oka traktuje te kobiete?
                          pytam najzupelniej serio, bo nie lubie rzucanych sugestii, ktorych intencji nie
                          ejstem pewien, jesli masz na mysli mnie - napisz wprost
                          pzdr
                          • umfana Re: Kocio- ludzka historia 15.03.05, 18:58
                            Autor: el_gato_con_botas
                            Data: 15.03.2005 11:58
                            nie wierzysz w wypadek?
                            a widzialas te studnie? widzialas kolowrot przy tej studni?
                            ja bym sie tam zabil bez niczyjej pomocy, bo slisko i cembrowina nizutka, na
                            jeden krag, a co do piero kobieta w nienajlepszej kondycji...
                            z tego co wiem, sekcja jeszcze nie zakonczona, ale pierwsze ustalenia mowia o
                            utonieciu, nic nie wiadomo mi o sladach walki;
                            pzdr
                            ps. a wczorajszy wieczor spedzilem na upojnym czyszczeniu transporterkow po
                            rozwozeniu zwierzat...wielkie dzieki dla wszystkich, ktorzy sie zaangazowali w
                            pomoc!
                            • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 10:36
                              czyli jestem dzieckiem patriarchatu, bagatelizujacym problem i z przymruzeniem
                              oka traktujacym smierc kobiety kochajacej zwierzeta?
                              widzisz, z ta roznica, ze ja cos takiego mialbym odwage napisac komus wprost, a
                              nie bawic sie w sugestie;
                              moje 'bagatelizowanie problemow' przejawia sie tym, ze pomagam przy takich
                              akcjach i moje informacje na ten konkretny temat pochodza z pierwszej reki;
                              rozumiem, ze mozna miec na moj temat rozne opinie (vide sygnaturka), ale
                              przynajmniej chcialbym, zeby pisano/mowiono mi to wprost, a nie abwiono sie w
                              sugestie
                              pzdr
                              • fedorczyk4 Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 10:50
                                Umfano, nie odnosze wrazenia ze el_gato w njamniejszy sposob bagatelizuje te
                                sprawe. On(a), rozgranicza dramat ktory rozegral sie na miejscu, pomoc
                                zwierzetom i ocene warunkow w jakich zyla Opiekunka i zwierzeta. Sama wiesz ze
                                czasami dobra wola nie wystarcza i ze nie wszyscy milosnicy zwierzat potrafia
                                spelnic zadanie ktorego sie podjeli. Pozdrowienia
                                • umfana Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 19:10
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10082&w=21563031&a=21584945
                                  • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 19:40
                                    dziwnym trafem nie moge zobaczyc nic, poza ewentualnym zgloszeniem checi
                                    uczestnictwa;
                                    nie zglaszam, wiec i nic nie widze...
                                    a jesli chcialabys cos napisac do mnie, to tu jest rownie dobre miejsce, jak
                                    kazde inne - wprost, lub tak lubianymi sugestyjkami
                                    pzdr
                                    • umfana Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 20:11
                                      El gato con botas!
                                      Wklejam Ci swój tekst z forum Sloggiego, gdzie wszyscy olali problem pomocy, zaś
                                      Sloggi odniósł się sceptycznie do całego zdarzenia.W moim tekście jest wyraźnie
                                      napisane że sama zastanawiam się na tym co było przyczyną śmierci pani Joanny:
                                      Re: Niepospolita Warszawianka
                                      Autor: umfana
                                      Data: 12.03.2005 11:59
                                      Pani Joanna mogła sama poślizgnąć się i wpaść do tej studni...Nie wiem.
                                      W każdym razie poświęciła życie dla zwierząt emigrując na wieś.
                                      Szkoda że większość tamtejszego społeczeństwa Jej nie zaakceptowało.
                                      Problem jest teraz z całym Jej zwierzyńcem:
                                      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=25338&start=0
                                      Cały mój wątek znajdziesz pod tym adresem:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10082&w=21563031&a=21584945
                                      • umfana P.S. 16.03.05, 20:15
                                        Na forum Sloggiego jest bardzo wielu zaufanych forumowiczów, więc dałam tam ten
                                        wątek o pani Joannie myśląc, że osoby z okolic zdarzenia pomogą :o(
                                    • umfana motyw zbrodni a sprawa transportu 16.03.05, 21:43
                                      Mi chodzi o bakelizowanie MOTYWU ZBRODNI przez społeczeństwo a nie tego, że tak
                                      dzielnie pomogłeś swojej mamie w transporcie zwierzaków:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=21556847&a=21695305
                                      • el_gato_con_botas Re: motyw zbrodni a sprawa transportu 17.03.05, 13:12
                                        majac do dyspozycji dwie opcje, wybieram, tradycyjnie, te optymistyczna...
                                        czytaj: najwyraznie opatrznie zrozumialem Twoje wypowiedzi, dziekuje za wyjasnienia
                                        pzdr
                                        • umfana Re: motyw zbrodni a sprawa transportu 17.03.05, 15:47
                                          Przepraszam Cię El_gato_cin_botas!
                                          Głupio wyszło...Masz racje, że trzeba wierzyć jednak w CZŁOWIEKA :o)
                                          Tacy jak Ty dają przykład swoją bezinteresowną pomocą tym biednym, osieroconym
                                          zwierzakom.
                                          Pozdrawiam Cię serdecznie!Umfi
                                          • el_gato_con_botas Re: motyw zbrodni a sprawa transportu 17.03.05, 17:45
                                            niezamaco
                                            :-)
                                            gdyby nie wiara w czlowieka powinienem juz dawno sie powiesic
                                            ;-)
                                            pzdr
    • wilczka95 Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 11:43
      wiecie co to głupie że tak traktujecie to straszne zdażenie czy to morderstwo
      czy przypadek ta kobieta nie żyje a te koty bez naszej pomocy zginą a pozatym
      wasze gadanie nie przywróci życia tej kobiecie tu trzeba działać a nie gadać to
      jest strona gazety wyborczej poprośmy redakcje oto by zamiast o polityce
      opisali całą tą historie to bardziej pomoże zwierzętom niż to że my sobie tutaj
      gadamy. To jest poważna sprawa.
      • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 11:47
        koty i psy nie zgina, zostaly porozwozone, na miejsce przyjechala karma;
        to, ze sie psize, nie znaczy, ze sie nic nie robi, przynajmniej w przypadku
        niektorych osob tu sie wypowiadajacych
        pzdr
    • mali_na Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 12:53
      Polska, Polska, Polska....
      Osoba która działała, poświęciła własny czas, pieniądze, została posądzona na
      tym forum o lekceważenie całej sprawy.
      Osoba która nie zrobiła nic, oskarżała, krzyczała, posądzała osobę działającą o
      bagatelizowanie problemu.

      Żyć sie nie chce.
      • el_gato_con_botas Re: Kocio- ludzka historia 16.03.05, 14:19
        bynajmniej nie jest tak, ze poswiecilem tej sprawie wiele czasu, pieniedzy itp,
        itd - jesli ktos, to glownie moja matka i jej znajomi ze wspominanego juz tu
        forum.miau, ja tylko pomagalem;
        a oceniac mozna mnie i moje postepowanie jak sie zywnie podoba, jesli to komus
        poprawi nastroj, wolalbym jedynie uslyszec/przeczytac zarzuty sformulowane wprost
        i tyle
        pzdr
        • jaszczuria el_gato_con_botas 16.03.05, 14:31

          jeśli możesz, to podaj namiary, bysmy mogli trochę forsy podesłać, przynajmniej
          część kosztów się zwróci.

          Ktos mysli, że tak sobie się zastanawiamy nad smiercia tej kobiety, jej zycia
          nic nie zwróci - to fakt. Ale chodzi przeciez o to, by nie było następnych
          ofiar. Po to się łapie przestepców.
          pozdrawiam
          • el_gato_con_botas Re: el_gato_con_botas 16.03.05, 15:05
            jak wspominalem, nie do mnie glowne podziekowania
            naprawde polecam forum.miau i tam poszukanie osob, ktore najbardziej
            zaangazowaly sie i najwieksze koszty poniosly (np. jednemu z wozacych kilka psow
            zwymiotowalo i zalatwilo cala tapicerke);
            nie pomagam duzo, zawsze w granicach mozliwosci tak czasowych, jak i finansowych
            i jesli ktokolwiek ma wolne fundusze, to albo niech zwroci sie na forum.miau,
            albo wspomoze po prostu inne przytulisko
            bardzo mi milo, ze pomysleliscie o mnie, ale to nie ten adres, na taka pomoc,
            jakiej udzielam mnie stac i to jest moje wsparcie dla sprawy
            :-)
            pzdr
    • el_gato_con_botas pomoc 18.03.05, 20:48
      witam,
      jesli ktokolwiek bedzie chcial w jakikolwiek sposob pomoc: finansowo, rzeczowo,
      'osobiscie', prosilbym o kontakt z adresem j.gor@wp.pl - ta osoba koordynuje
      akcje pomocy na poziomie forum.miau
      kazda pomoc sie liczy
      wielkie dzieki
      pzdr
      • umfana Re: pomoc 18.03.05, 21:22
        Dobre wiadomości mam z forum Nasze Zwierzęta:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24438&w=21695966&a=21812187
        :o)
Pełna wersja