magi22
22.04.05, 16:45
Hej jestem Anka. Pracowałam w ośrodku hipoterapeutycznym 3 lata temu, obecnie zajmuję się oligofrenopedagogiką.
We wspomnianym ośrodku są 2 konie, z czego jeden jest w tragicznym stanie, jest zaniedbany, przede wszystkim doprowadzony do kalectwa przez firmę, która się nim opiekuje. Przedstawiam list Anety Borkowskiej, osoby, dzięki której powstałą akcja ratowania Tybeta... Mam nadzieję, że bedzie miał szanse by żyć, kto wie może nadal po długiej rehabilitacji służyć chorym ludziom.
"W ośrodku w którym pracowałam 2 lata temu jako hipoterapeutka, jest chory koń, właściwie należałoby powiedzieć zaniedbany, chory i zapomniany koń. Jest wspaniały, nosił na grzbiecie setki dzieciaków zastępując im bezwładne nogi, był przyjacielem i terapeutą jedynym w swoim rodzaju.
Tybet - tak ma na imię, teraz jest chory, poważnie i właściwie weterynarz, który tam dziś ze mną był nie jest pewny czy uda się go zupełnie wyleczyć, ale warto powalczyć choć o kilka miesięcy, może lat. Na pewno ...
Po moim odejściu nie działo się tam najlepiej, ale i tak nic nie tłumaczy takiego okrucieństwa i bezmyślności. Koń przeszedł jesienią poważny ochwat, teraz ma zniekształcone przednie kopyta, które stale odciąża. Wyraznie utyka i chodzenie sprawia mu kłopot - dodatkowo, jakby jednego nieszczęścia było mało choruje na zapalenia płuc. Nie jest leczony !!! Najgorsze jest to, że nie spodziewałam się po ludziach z którymi pracowałam braku sumienia, takiej ... nawet nie wiem jak to określić. Bezduszności. Zupełnie jakby ten koń był przezroczysty - nadal pracują, kupują nowe donice do kwiatów, zamawiają nowe zasłony itp, a obok w stajni powoli gaśnie koń, który dla nich przez lata pracował, bez słowa...
W nagrodę za pracę z dziećmi przy hipoterapii ma zostać wysłany na rzeź jeżeli nie znajdę pieniędzy by go szybko wykupić - dziś zadzwonili do mnie i stwierdzili, że albo go biorę albo pod koniec miesiąca zabiera go handlarz, bo akurat będzie na miejskim jarmarku.
MAM MAŁO CZASU - DLATEGO PROSZĘ O WIELKI KREDYT ZAUFANIA I WPŁATĘ CHOĆ NIEWIELKICH KWOT NA KONTO. MAM NADZIEJĘ ŻE SZYBKO UZBIERAM POTRZEBNĄ SUMĘ, WYCENIONO GO NA 1500,00 ZŁ - PROSZĘ O POMOC, BARDZO. I Z GÓRY ZA NIĄ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.
Aneta Borkowska"
Nawet najdrobniejsze wpłaty kierować prosimy na konto:
Aneta Borkowska
nr konta - 78 1020 1332 0000 1802 0228 7696
z dopiskiem "RATUJĘ TYBETA!"
---------
Pragę zaznaczyć, iż konik znajduję się w okolicy Suwałk, w akcję ratowania zaangażowane są osoby z całej polski, potrzebne są pieniążki na wykup Tybeta jak i później najego leczenie. Może udałoby się znaleść Firmę sponsora. Jednak każdy grosz jest ważny!
Apel został umieszczony m.in. w portalu Konie i My www.konie.kary.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=242&mode=&order=0&thold=0
Osobom zainteresowanym służe moim lub Anety Borkowskiej numerem telefonu, jak również zdjęciami konia na których widać jedo obecnny tragiczny stan.
Nie chodzi nam o naciąganie kogokolwiek.., po prostu chcemy uratować zwierze, które pomagało chorym ludziom !!!
Z góry dziekuję serdecznie za wsparcie.
Pozdrawiam Anna Nizioł