dupekzoledny
01.06.05, 18:54
w latach 70 kolega miał doga arlekina pięknego. karmił go jakąś wołowinką i
co dziwne dawał mu żółtka z jajek.
kiedyś wyjeżdżał na czas jakis. zostawił psa u innego kolegi i naturalnie
stosowną gotówkę na jedzonko dlqa pupila. gotówkę pierwszego wieczora
przeputaliśmy. ale mamy liotościwe serca. daliśmy psu kilka kromek chleba
bogato obsmarowanego smalcem.
1.dzioeń- nie ruszył.
2.dzień liznął trochę smalcu.
3.dzień zlizał cały smalec
od czwartego dnia żarł chleb ze smalcem aż mu się uszy trzęsły.
w nagrodę dostwał czasem kawałek kaszanki.
i bardzo nas kochał, a my jego.