Dodaj do ulubionych

pytanie do wł.psów

13.06.05, 20:09
jakieś 4 lata temu wzięliśmy ze schroniska małego kundelka, przez rok nie
mieliśmy z nim problemu, zaznaczę że od samego początku uczony był chodzić
przy nodze,smycz to tylko formalnośc podczas spaceru.Jednak od jakiś dwóch
lat kilka razy w miesiącu ucieka od nas, jak zwykle wieczorem wychodzimy z
nim na długi spacer , bawi się z nami łasi a potem jak już mamy wracać do
domu to on ucieka od nas, nie reaguje na żadne komendy ani prośby i ucieka w
nieznanym nam kierunku.Nadmienię że wychodzi regularnie na spacery,staramy
się na niego nie krzyczeć kiedy wraca z takiej eskapady.Skąd więc takie
zachowanie ??????????przyznam się szczerze ża zaczynam mieć dośc takiego
zachowania, nie chodzi mi już o nas dorosłych ale mamy w domu małe dziecko i
boję się że przyniesie do domu jakąś chorobę.Nie znam się na psychologii
psów, a w książkach które czytałam nie znalazłam takiego wątku, więc może
bywalcy tego forum mi pomogą.
Jeżeli ktoś miał lub spotkał się z taką sytuacją albo wie coś na ten temat
niech poświęci proszę chwilę czasu i odpisze mi bo naprawdę nie wiem co mam
robić ???nie mogę go przecież non stop trzymać na smyczy
Z góry dziękuję za poświęcony czas
agnieszka
Obserwuj wątek
    • kvin_n Re: pytanie do wł.psów 13.06.05, 20:22
      och... niewiele wiem nt behawioru, tyle, ze mój przyjaciel też tak lubił.
      Kiedy był pod opieką rodziców /moich/, zwiał, i konsekwencje były
      następujące: 48 godzin strachu i histerii, szukania, potem wykupienie ze
      schroniska - brudnego, ogłupiałego psa zarażonego nosówką. Kosztowne
      leczenie, nerwy. To taki przykładzik z życia... a przecież mógł się pod auto
      wpakować.
      Jedyna recepta - chyba, dla Waszego psiunia - to go przechytrzyć, wcześniej
      wziąć na smycz. Czemu - bo jest ryzyko pogryzienia, zarażenia, urazów
      mechanicznych, spowodowania wypadku drogowego i wiele innych. Nie warto. Szkoda
      zabierać mu wolność, ale juz lepiej niech ktoś z nim biega, zamiast potem np.
      zbierać z jezdni.
      Może ktoś napisze, kto to wyjaśni jakośtam fachowo
      pozdr.
    • agast1 Re: pytanie do wł.psów 13.06.05, 21:22
      dzięki za odpowiedz , może jeszcze ktoś coś wie
    • ulka1813 Re: pytanie do wł.psów 13.06.05, 21:56
      1/ Moze odezwal sie w nim facet tj.moze poczul,ze jakies suczki maja cieczke, a
      jemu ucieczki w tym kierunku akurat sie oplacaj
      2/polecam ksiazek J.Fishera "Okiem psa" , tam jest opisane jak oduczy psa
      ucieczki
      3/trzeba psa zachecic,udowodnic mu,ze powroty nie sa niemile,
      albo metoda klikerowa i na przysmak.Pies musi miec cos przyjemniejszego niz
      tylko zapiecie smyczy i powrot do domu.
      4/Fisher proponuje zahcete na smakolyk i jeszcze 5 minut spaceru na smyczy,zeby
      pies nie kojarzyl zapiecia smyczy z powrotem do domu.Najlepiej po zapieciu
      smyczy isc w jakies nowe miejsce,zeby pies sie zainteresowal, a nie myslal,ze
      trzeba juz wrocic do domu.

      Powodzenia i duzej dawki cierpliwosci
    • agast1 Re: pytanie do wł.psów 14.06.05, 08:53
      Dzięki za polecenie lektury , nikt mi owej ksiązki nie polecał więc nie
      omieszkam przeczytać.A może jeszcze ktoś coś wie na ten temat ??
      • pierozek_monika Re: pytanie do wł.psów 14.06.05, 08:58
        a może to "miełość" każe mu szukać szczęścia poza domem :) ?
        Czy piesek jest wykastrowany? Mój pies jest i ma w nosie amory :)
    • agast1 Re: pytanie do wł.psów 14.06.05, 09:48
      bardzo prawdopodobne że poczuł jakąś suczkę ,wczoraj jak uciekał kierował się w
      ściśle określonym przez siebie kierunku i do tej pory go nie ma.
      • kvin_n Re: pytanie do wł.psów 14.06.05, 12:44
        i nic się nie boisz, nic a nic?? oby mu się nic nie przytrafiło... tfu, tfu!
    • agast1 Re: pytanie do wł.psów 14.06.05, 17:14
      boję się, ale już nie wiem gdzie mamy go szukać, wczoraj wieczorem mąż
      przeszukał dwa osiedla , a dzisiaj ja zrobiłam to samo i niestety nadal go nie
      ma :-((((
    • elth Re: pytanie do wł.psów 14.06.05, 17:44
      hej
      Mialam bardzo podobny problem, ale z ta roznica, ze moj uciekal kiedy byl
      bardzo mlody. Dokladnie to samo: pod koniec spaceru piesek myslal juz, jakby tu
      czmychnac, a jak jeszcze zobaczyl innego psa, to nawet nie warto bylo utwierac
      ust, aby go zawolac. Rozwiazalismy ten problem, cwiczac z psem podczas kazdego
      wyjscia. 3 razy dziennie, po 5 min. takiej "musztry" i piesek stopniowo stawal
      sie coraz bardziej karny. Bardzo prawdopodobne, ze twoj ucieka, bo sie po
      prostu nudzi. Moze naucz go aportowania albo jekiejs innej zabawy? Polecam.
      Tylko nie trzymaj go (za rada jednego z forumowiczow) przez caly czas spaceru
      na smyczy-przeciez on tez chce miec troche przyjemnosci. Moj pesek ucekl, byl
      tydzien w schronisku i kiedy tam go znalezlismy jego radosc byla nie do
      opisania.Potem nie odstepowal nas na krok :)) Oczywiscie, nie radze nic
      takiego. Ale jak bedziesz stale trzymala go na smyczy, to kiedy w koncu go
      wypuscisz, zupelnie z nim sobie nie poradzisz.
      Zycze powodzenia
    • rodaa czyzby moja psica była zatem chora ? ? 14.06.05, 18:12
      Jak to czytam to monitor ..musiałam oczyścić ze śmiechu :) :)

      Ale od jutra rozpoczynam poszukiwania psiego psychologa :( :(

      Mam drugiego w życiu psa ... ani RAZU w domu nie nasiusiane !!!!! a mam ja od
      szczeniaka, kabelki całe , firany też :) sciagać nie ma jak bo niskopodłogowiec,
      książek jej czytać sie nie chciało a to leniwiec :) koty ja nie interesuja jak
      juz to wiewiórki w parku :)
      no nic nie narozrabiała ..to chyba kwalifikuje się do leczenia :) :)
      Jak wychodzimy to od razu śpi ....

      pozdrawiam wszystkich miłośników futrzaków :)
    • rodaa agast pomyliły sie wątki sorry 14.06.05, 18:15
      Sorry nie wiem jak ale odpowiedz moja porzednia dotyczy innego wątku :( :(

      Mam nadzieję że psiak do was juz wrócił .........
    • agast1 Re: pytanie do wł.psów 15.06.05, 08:08
      no niestety nie wrócił i już nie wróci niestety :-(((((((((((( stało się to
      czego tak bardzo się obawialiśmy(wpadł pod samochód), a teraz nie wiem jak mam
      sobie poradzić z poczuciem winy.Czy to życie musi być takie okrutne ????a
      właściwie to chyba powinnam zapytać siebie dlaczego nie potrafiłam przewidzieć
      owej sytuacji- moja głupota nie zna granic .Dzięki za wszystkie odpowiedzi
      teraz już będę wiedzieła co mam mówić osobom z podobnym problemem.
      Jeszcze raz dziękuję
      agnieszka
      • kvin_n Re: pytanie do wł.psów 15.06.05, 12:29
        no...
        przykro mi...
        i... cóż, te dobre rady poniewczasie...
        przykro mi. mam nadzieję, że nie cierpiał długo.
        • agast1 do kvin_n 15.06.05, 15:13
          ja też mam taką nadzieję , jeszcze raz dzięki
      • leaa Re: pytanie do wł.psów 15.06.05, 16:56
        Jestem w lekkim szoku, że pozwalałas na takie eskapady psu. To niestety
        skończyło się tak jak się często kończy. Sama mam psa ze schroniska i wiem że
        chwilowo nie mogę go puszczać. Uczy się dopiero, socjalizuje ale nie wiem jakie
        będa reakcje na suczki. Może mozna było go wykastrowac. Szkoda psa....bo to nie
        jego wina, że tak się skończyło. :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka