Gość: Hania
IP: *.bsb.com.pl
13.08.02, 00:25
Szczeniak ma ok 10 tyg.(mieszaniec z przewaga pudla)niby wszystko jest ok
jest wesoly przybiera na wadze ale ... cos z nim jest nie tak.
Wydaje mi sie ze jest zbyt agresywny i zywiolowy.Kazda proba skarcenia(nawet
b. lagodna)konczy sie warczeniem i glosnym szczekaniem.Nie wspomne o
gryzieniu po rekach i nogawkach spodni.Wyraznie widac ze chce dominowac ale
jednoczesnie np. na spacerku wszystkiego i wszystkich sie boi i kombinuje jak
by tu najszybciej czmychnac do domu.Prawda jest ze zbyt wiele nie wychodzil
(szczepienia i kwarantanna)i moze musi dopiero"zalapac" spacerkowego bakcyla
ale bunt u tak malego psa nie wrozy nic dobrego.Nie chcemy karcic go zbyt
dotkliwie bo to moze tylko nakrecic spirale ale co robic ? Po takim "ataku"
buntu uspokaja sie i najczesciej zasypia(w pozycji na plecach z rozlozonymi
lapkami - czyli bezpiecznie).Kiedy kara jest dla niego dotkliwa(np. lekki
klaps gazeta) wtedy "lata" po calym pokoju warczac i szczeka z ukrycia.
Prosze nie myslcie ze "katujemy" psa bo to nie jest prawda piesek ma prawie
jak w raju. Mielismy juz wiele psow i mamy jako takie doswiadczenie ale mimo
ze wszyscy domownicy bardzo go kochaja i potrafia mu to okazac to jego
zachowanie jest troche dziwne.Czyzby mial ze swojego krotkiego zycia jakies
niemile wspomnienia ? Co robic z takim "zbuntowanym" i agresywnym
szczeniakiem ? Moze ktos ma jakies doswiadczenia ? Czy z tego wyrosnie ?
Hania