caca33
24.11.05, 13:41
Witam się i przedstawiam jako pani-mama zmarłego kota. Dziś rano zmarł nagle,
chyba mógł byc to udar, zator, tak jak tętniak aorty na przykład u ludzi. Po
prostu wstał, poprzymilał się, napił wody jak zawsze w wannie, potem gdy już
ja się położyłam do łóżka, on - jak zawsze wskoczył na mnie, chciał być
pogłaskany i nagle... głosno zawył, trochę się wykręcił i tak jakby zemdlał.
Zmarł. Ja wyję z rozpaczy po nim. Był mi najukochańszym stworzeniem na
świecie. Miał 6 i pół roku. Był taki kochany ten mój Deduś.
Błagam, powiedzcie co robić w tak wielkim żalu po niem? Opłakuję go, ale
ciągle jescze w to nie wierzę.Własnego męża tak nie kocham jak kochałam jego,
mojego Deulka. Prosze, nie śmiejcie się ze mnie, tylko poradźcie.
Małgosia