Gość: ruda
IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl
14.10.02, 10:44
cytuję wypowiedź p. Alicji Janiszewskiej- Dyr.Palucha, zamieszczoną w
art. "Szczęśliwcy i nieszczęśliwcy" (Gazeta Stołeczna- sob.12.X):
"Zamieszanie spowodowane zmiana wybiegów to wina wolontariuszy. Biora
zwierzaki, kiedy chcą i odprowadzaja, gdzie chcą. Aby to kontrolować,
mosiłabym zatrudnić dziesięciu dodatkowych pracowników".
Wydaje mi się, że taki dziwaczny człowiek jak wolontariusz, który "robi" za
darmo powinien być przyjmowany z otwartymi rękoma, zwłaszcza w tak przykrym
miejscu jakim jest "więzienie dla zwierząt", bo co tu ukrywać każde,
najlepsze schronisko nim jest. Wolontariuszami są chyba osoby dorosłe i chyba
normalne, więc nie wierzę, ze nie można nad nimi zapanować. Trzeba tylko
ustalić zasady wolontariatu, a do tego nie potrzeba sztabu pracowników.
Wystarczy jedna osoba, która chce to zrobić.
Wiem też, że czasem wolontariusz jest osobą niewygodną, bo za dużo... widzi.
Z tego powodu niektóre "ludzkie" szpitale niechętnie przyjmują wolontariuszy,
lub szybko starają się ich pozbyć pod byle jakim powodem. W znanym dziecięcym
szpitalu, na oddziale nefrologicznym powiedziano, zeby wolontariuszki nie
przychodziły bawić się z dzieciakami, bo mogą zarazić się od dzieci i kto
bedzie płacił za leczenie. Ciekawe czym mogłyby się zarazić? Szkoda słów...
Nie wiem czy pozdrawiam, bo jest mi b. smutno, szczególnie gdy moja ulubiona
gazeta pisze bzdury.
ruda - wolontariuszka (od ludzi)