Dodaj do ulubionych

co zrobic, by w miastach psow nie meczono?

06.01.06, 17:49
siedzi takie psisko godzinami samo w domu
nierzadko wyje, az na ulicy slychac
zeby siknac czy pokupkac
czekac musi az pan(i) wroci
pozniej na smyczy "wybiegac" sie wychodzi
a najgorsze w tym wszystkim jest to
ze wlasciel(ka) mysli jak to dobrze pieskiem sie opiekuje
prawda jest taka, ze psisko 90% czasu
w czterech scianach przebywa
Obserwuj wątek
    • remislanc Re: co zrobic, by w miastach psow nie meczono? 06.01.06, 19:39
      Ale oni kochaja swoje pieski (czyt. sługusy)! Zaraz napisza tutaj, ze mają
      udomowioną rasę, ktora w ogole nie musi wychodzic na spacerki tylko uwielbia
      siedzieć w 50 m2. Kundlarze gotują im obiadki, podcieraja tylki i wydaje im się
      ze piesiunie są very happy........
      • carolinascotties Re: co zrobic, by w miastach psow nie meczono? 06.01.06, 22:30
        tak - te male Yorki - ciagle noszone na rekach - robia takie glupie, pytajace
        miny, kiedy w koncu ich wlasciciel stawia je na trawniku...
    • urbanchaos Re: co zrobic, by w miastach psow nie meczono? 06.01.06, 22:24
      też nie mogę patrzeć na psy typu labrador,które są wyprowadzane tylko na
      smyczy,na 3 spacery wokół bloku po 10 min
      nie rozumiem ludzi którzy zapewne zgodnie z modą kupili psa i potem nie mają
      czasu lub chęci na wyprowadzanie go jak na taką rasę przystało...
      • billy.the.kid Re: co zrobic, by w miastach psow nie meczono? 06.01.06, 22:52
        śmieszne jest to ze o ontarianku i paru innych wypisują ze śa wrogami, że
        nienawidza zwierzątka. 3/4 włąśccieli puiesiów w miastach powinno zostac
        odstrzelonych.
        • lowy do ontarian 06.01.06, 23:17
          hej,widze ze jestes chyba ze wsi skoro tak cie wnerwił ten topik o psach co zyja we wsi,oczywiscie i ty i załozyciel tamtego topiku macie racje
          tylko mysle co bym wolał
          klatke w ciepłym miłym mieszkaniu,kanape do sadzanie swej d..y,ciepłe zarcie,i 3x dziennie spacery
          czy kojec 2x2,rozwalajacą sie bude i krowi łancuch na szyi, zarcie raz na czas i to bardzo swinskie zarcie i zadnych spacerow
          na szczescie to nie ja musze wybierac-)
          • ontarian Re: do ontarian 06.01.06, 23:56
            lowy napisała:

            > hej,widze ze jestes chyba ze wsi skoro tak cie wnerwił ten topik o psach co
            > zyj a we wsi,
            tak, zyje na wsi, ktora ma ponad 600 tys. mieszkancow
            przedtem zylem w troche mniejszej wiosce
            a wpienia mnie jak jakis dzieciak
            dorwie sie do kompa i bzdety wypisuje
            • rosenkreuz chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nie/nt 07.01.06, 00:06
              • lowy Re: chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nie/nt 07.01.06, 10:25
                bzdety ontarian czyli co?
                czyli na wsi jest inaczej?moze nigdy na wsi nie byłes i nie widziales?
                proponuje ci pojechac w bieszczedy latem i zobaczysz co tam robia zwierzętom
                • jola_wroc Re: chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nie/nt 07.01.06, 14:57
                  ale co? to ze pracuje 8 h jak normalny czlowiek to znaczy ze nie moge miec psa?
                  Żeby miec psa trzeba na niego zarabiać...
                  Gdyby każdy kto pracuje odmówił sobie psa z tego właśnie powodu to schronisko
                  musieli by powiększyc 10 razy.
                  A czy lepsze siedzenie w schronisku i zagryzanie sie z innymi psami w zamałym
                  boksie czy spanie sobie w ciepłym mieszkanku z pełną michą czekając na pana
                  (który bardzo kocha)?
                  • kakui hmmm widac ze to jacys nowi tu przylezli i nie 07.01.06, 15:04
                    znaja starych bywalcow ...
                  • rosenkreuz Re: chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nie/nt 07.01.06, 16:23
                    Nie, tu chodzi o to, że jeśli ktoś pochodzi ze wsi, to nawet jeżeli
                    przeprowadzi się do kilkumilionowej metropolii, zabierze ze sobą całą
                    mentalność i poglądy, którymi nasiąkał od dzieciństwa. W tym typowe dla ludzi
                    ze wsi nastawienie do zwierzat.
                    A co do tematu wątku – nie wydaje mi się, by psom w miastach powodziło się
                    gorzej, niż tym na wsi. Powiem więcej – gros psów, przebywających na terenie
                    naszego miejskiego schroniska, to psy nie wzięte z ulicy, ale z terenu gminy,
                    wyłapywane po wsiach i na terenach podmiejskich.
                    • bullowy Re: chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nie/nt 07.01.06, 19:09
                      dokładnie,a moje psy to by zgniły na wsi,nawet jak wyjedziemy gdzieś na
                      wieś ,to pobiegają troche i jak im juz sie nie chce i się zmęczą to stoją przy
                      samochodzie i chcą wracać.W mieście czują sie jak u siebie,co chwila ktoś
                      poklepie z sąsiadów z okolicy,zagada, tu mają swoje sympatie i antypatie.Do
                      sklepów wchodzimy razem bo nas lubia i znają ,a na wsi, to jesteśmy jakąs
                      sensacją żeby z psem na smyczy i do tego takim brzydkim.Fuj.
                      Szczęśliwy pies to pies w mieście oczywizda,a jeśli na wsi to takiej założonej
                      przez ludzi z miasta.
                      • wrexham Re: chłop ze wsi wyjdzie, wieś z chłopa nie/nt 07.01.06, 20:45
                        moj pies czulby sie na wsi znakomicie; juz pierwszego dnia wakacji na wsi latal
                        z psem gospodarzy za komarkiem listonosza; jego wakacyjne imie brzmialo burek :)
                        on sie nigdy nie nudzi na dworze, zawsze sobie znajdzie cos do wachania czy
                        kopania;
                        z obserwacji wiem, ze wiekszosc psow na wsi ma zywot nedzny niestety; na pewno
                        tez nie wszystkie psy w miescie traktowane sa nalezycie; uwazam jednak, ze
                        uwarunkowywanie szczescia psa od przebywania na dworze (co niby gwarantuje mu
                        zycie na wsi) jest pomylka; te psy tak samo nudza sie na podworku nawet bez
                        lancucha; jesli nikt sie z nimi nie bawi (a kto sie na wsi bawi z psem?) to one
                        sa samotne i nic tego nie zmieni; moj pies mieszka na wysokim pietrze
                        mokotowskiej kamienicy, ale mysle, ze nie jest nieszczesliwy; kiedy jeszcze
                        pracowalam zostawal sam w domu na 9 godzin - to bylo okropne dla mnie (on chyba
                        przesypial caly ten czas bo sasiedzi mowili, ze to najcichszy pies w bloku),
                        ale jak juz bylam w domu to oprocz czasu spedzonego na zabawie w parku zawsze
                        bylismy razem; nawet jesli czytalam ksiazke on drzemal obok z glowa na
                        podusi :); i mysle, ze pod tym wzgledem ma lepiej niz te biedaki teorytycznie
                        wolne i szczesliwe na wiejskich podworkach;
                        pozdrawiam m.
    • agrafka111 Re: co zrobic, by w miastach psow nie meczono? 08.01.06, 00:55
      jak rozumiem założyciel tego postu, założył go w "odwecie" za post o złym
      traktowaniu psów na wsi... Wydaje mi się, jak już pisano wcześniej że to czy
      ktoś jest odpowiedzialnym włascicielem psa (czy innego zwierzaka) nie ma
      przecież nic wspólnego z miejscem zamieszkania. Ja sama mieszkam w mieście, ale
      część dzieciństwa spędzilam na wsi. Więc czuje się potroszku i człowiekiem ze
      wsi i mieszczuchem:) W okolicy w której mieszkam nie widzialam wielu
      drastycznych... poza psami bezdomnymi, wyrzuconymi gdzieś na szosę, które
      pozniej zjawiają się w mieście w poszukiwaniu jedzenia i myśle że jednak
      większość została wyrzucona z mieszkań: bo niszczyły, przeszkadzały, urosły,
      znudziły się... Są też psy na wsi, trzymane w kojcach i na łancuchach, gdzie
      nikt się nimi nie interesuje, i nie okazuje uczucia. I takie są niestety smutne
      fakty. Jeśli chodzi o mieszkańców wsi to mam dla nich duży szacunek (oczywiscie
      dla tych ktorzy są dobrymi ludzmi- a takich jest wielu), szczególnie dla tych
      którzy mieszkają na niej od pokoleń, umieją współżyć i czerpać z otaczającej
      ich natury, nie dewastując wszystkiego wokół. Drąznią mnie natomiast wypowiedzi
      tych którzy, z róznych przyczyn, po pobyciu (w celach zarobkowych głownie) w
      miescie, w pewnym momenciu czujac "zew natury" sporowadzaja sie do wsi,
      otaczaja sie parkanami i płotami- żeby odeparować się od miejsciej dziczy...
      Troszkę wyrozumiałosci im życzę, rozumiem że im się mieszczuchy "przejedli",
      ale nie każdy człowiek zmiasta jest zarozumiałym bufonem i chamem który włazi
      wszedzie z bucorami... i troche samokrytycyzmu, bo prawdzimym mieszkncem wsi
      jest się wtedy, kiedy na tej wsi spędza się życie, pracuje, zywi się plonami
      tej ziemi (a nie pensja z miasta) wg mnie... Oczywiscie nie zaprzeczam, że tacy
      ludzie też kochają przyrode... Pszepraszam że odbiegłam od tematu, ale taka
      mnie refleksja naszła... Co do ludzi z miasta, to zgadzam się z tym że niektóre
      psiaki nie powinny zostawać po 9-10 godzin same w domu, bo cierpią- ale są i
      takie które znoszą to dobrze i krzywda im się nie dzieje. Aha, co do labradorów
      (ponieważ sama posiadam)- mieszka z nami w 80m mieszkaniu (duuuzą ma budę:),
      ktoś jest zawsze w domu, i prawie nigdy nie zostaje sam (zdarza sie że 1, 2
      razy w miesiącu na godzine lub dwie)-pies jest baaardzo towarzyski, potrzebuje
      obecnosci kogos z domowników. Co do ruchu, ponieważ psa brałam z pełna
      świadomościa cech rasy i odpowiedzialnością- wychodzi 3 razy dziennie, raz na
      spacer 2 godziny, pozostałe po pół, min. 2 razy w tygodniu wozimy go za miasto,
      żeby sie wybiegał. W zupełności mu to wystarcza i w domku jest oazą spokoju. My
      dostosowalismy się do niego,a on do nas i wydaje się być szczęsliwym psiakiem.
      Tak samo jak psy sąsiadów, których (różne- w zależnosci od psa, charakteru i
      rasy) potrzeby wydają sie byc spełniane. Ponieważ sie rozpisałam, bedę
      kończyć :) Powtórze tylko że na to jakim się jest człowiekiem nie ma wpływy
      pochodzenie z miasta czy ze wsi. I tu i tu spotkać można brutalnych, złych,
      podłych i chamskich ludzi, a także tych szlachetnych i dobrych. Pozdrawiam
      wszystkich odpowiedzialnych włscicieli czworonogów ze wsi i z miasta.
      • ontarian Re: co zrobic, by w miastach psow nie meczono? 09.01.06, 14:33
        agrafka111 napisała:

        > kończyć :) Powtórze tylko że na to jakim się jest człowiekiem nie ma wpływy
        > pochodzenie z miasta czy ze wsi. I tu i tu spotkać można brutalnych, złych,
        > podłych i chamskich ludzi, a także tych szlachetnych i dobrych.
        i o to wlasnie chodzi
        Amen.
    • landrynka8 Ontarianku 08.01.06, 13:23
      zawsze wiedziałam że z Ciebie jest wrażliwy człowiek. :))
      • bullowy Re: Ontarianku 09.01.06, 19:04
        brawo!
    • albert.flasz1 Re: Zimno! 22.01.06, 10:48
      Szedłem sobie dziś ranną porą, temperatura - jakieś -29 stopni i co widzę?
      Stado obmarzłych gawronów! Stłoczone w śniegu, nastroszone, niemrawe...
      Ludzie!!! Dlaczego jesteście tacy niewrażliwi? Wybijajcie okienka w piwnicach
      by dać schronienie bezdomnym kotom; w strychach i poddaszach - dla bezdomnych
      ptaków (chyba że boicie się ptasiej grypy - wtedy namawiajcie sąsiadów);
      przewiercajcie ściany Waszych domów - dla szczurów i myszy. Zawieście broń,
      wytępicie całe to tałatajstwo później, jak już zrobi się cieplej... A ontarian
      nich nie zapomni swej ulubionej dżdżownicy zakupić czapeczki, szaliczka i
      ciepłych butków (choś kto go tam wie, na tejkanadyjskiej syberii -29 to małe
      piwo, oni wytrzymują nawet -60 i to przy północnym wietrze)!:)))
      pzdr
    • ontarian nie no albert, wykendy ja mam wolne 23.01.06, 13:39
      ale z tymi dziurami w murach to dobry pomysl
      o moja dzdzownice prosze sie nie martwic
      w tej kanadyskiej syberii w piatek bylo
      sloneczko i plus 10, wczoraj troche chlodnie
      tylko plus 4, podobnie ma byc dzisiaj
      tak wiec na razie zadnego ubranka dzdzownicy kupowac nie bede
      • albert.flasz1 Re: nie no albert, wykendy ja mam wolne 23.01.06, 13:55
        No dobra, znaczy - nieobecny usprawiedliwiony... Ale jak Ci temperatura
        spadnie, to weź pod uwagę to:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=35446399&a=35458071
        ;)
        • albert.flasz1 Re: nie no albert, wykendy ja mam wolne 23.01.06, 14:00
          ...I żeby mi to było ostatni raz!:)
        • ontarian Re: nie no albert, wykendy ja mam wolne 23.01.06, 14:09
          alez ci ludziska to maja problemy
          najgorzej jak jakies bezmozgi
          swoje kichaly wtykaja tam gdzie nie powinni
          o bernardyna sie durnoty martwia, ktory w kozuchu chodzi

          moja dzdzownica zadnej siersci nie ma
          i nikt, poza mna, sie o nia nie martwi
    • kakui co za brutal na mnie doniosl 23.01.06, 20:13
      na abuse? ej no wykasowali mi 2 posty, nie no, tragedia ... kto byl taki madry?
      flaszowi tez wykasowali...
      • albert.flasz1 Re: co za brutal na mnie doniosl 23.01.06, 20:49
        kakui napisała:

        > na abuse? ej no wykasowali mi 2 posty, nie no, tragedia ... kto byl taki
        madry?
        >
        > flaszowi tez wykasowali...

        Martwisz się? Bo ja mam to w...;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka