Dodaj do ulubionych

Szczekajace psy i psie odchody w Polsce

29.03.06, 05:55
Nie mieszkam w Polsce i slucham z przerazeniem relacji rodziny z kraju, ze
wszedzie leza kupy psie i ze nie moga odpoczac po pracy, bo ciagle slysza
szczekanie psow. Nie ma w Polsce prawa, ze wlasciciel musi sprzatac po psie?
Zaklocanie spokoju ludzi jest w porzadku? Co mozna zrobic z tym szczekaniem?
Jest na to jakies prawo? Moze wlasciciele psow i ludzie, ktorzy sobie z tym
problemem poradzili cos poradza? Za granica sa budynki gdzie nie wolno miec
zwierzat, w Polsce chyba nie? Gdzie ma mieszkac czlowiek, ktory chce spokoju?
W domu? A co ze szczekajacym psem sasiada? Czy dzialaja tzw. antyszczekacze
wysylajace dzwieki slyszalne tylko dla psow, ktore maja rzekomo oduczac psa
szczekania? Poradzcie cos, prosze. Moja rodzina jest wykonczona nerwowo.
Obserwuj wątek
    • andrea71 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 06:06
      Te psy szczekaja caly dzien gdy wlasciciela nie ma w domu. Z wlascicielem nie
      da sie rozmawiac. Wlasciciele psow sa egoistami jesli pozwalaja swoim pupilom
      zaklocac spokoj, zostawiac wszedzie kupy, biegac bez smyczy i kaganca. Nie
      moglabym mieszkac w takim kraju. Nie jest to absurdalna sytuacja, ze decyzje o
      tym gdzie mieszkac na stale opieram na psach? Co zrobic, lubie spokoj i chce
      czuc sie bezpiecznie.
    • remislanc Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 10:17
      1) Właściciele kundli to w większości BRUDASY, więc nie sprzątają po swojej
      rodzinie.
      Oto przykład wypowiedzi brudasa gdzie jawnie się przyznaje do tego.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=39247971&a=39262586
      2) Oni oczywiście by sprzątali ale:zawsze coś im nie pasuje: brak pojemników,
      torebek, lopatek, płacą wieeelki podatek ( 1zł/rok), dzieci też robią siusiu,
      menele tez a jest ich więcej niż kundlostwa.
      • urania77 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 10:55
        remislanc napisał:

        płacą wieeelki podatek ( 1zł/rok)

        1zł na rok? remislanc pomnóż razy 50 bo to co napisałeś to mijanie się z prawdą
        • dorcik_wk Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 10:58
          Niestety on ma rację. W Warszawie płaci się 1 zł podatku rocznie za psa.
          • teba18 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 11:08
            Ale już w miastach pod Warszawą płaci się 47 zł za rok...

            tak zgadzam się właściciele powinni sprzątać- ja sprzątam i nie widze problemu,
            większość właścicieli dużych psów sprząta, choć nigdy nie widziałam właścicieli
            małych psów żeby się schylili...

            jeśli chodzi o szczekanie to chyba właśnie wszedł taki przepis- koleżanka odkąd
            poszła do pracy miała wizyty kogoś ze spółdzielni bo jej pies szczekał psa
            oddała i słusznie. u mnie w bloku był pies który przez 3 lata wył 9 godzin
            dziennie...

            co gorsze nie wiadomo

            warto dodać że moim zdaniem właściciele psów są bardziej odpowiedziałni niż
            większość rodziców ktorych widze w pobliskiej piaskownicy- którzy nie pójda z
            dzieckiem do toi toi czy do domu tylko wysadzają je gdzieś na boku- a potem że
            ta kupa to jest psia... nie wspomne o czytaniu gazet podczas gdy dziecko
            podbiega do psa i bez rozmowy z właściciele zaczyna zaczepiać psa- łapać za
            ogon, lub drażnić w inny sposób. a potem jest awantura że pies warknął...
            • lola211 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 31.03.06, 09:32
              > większość właścicieli dużych psów sprząta, choć nigdy nie widziałam właścicieli
              > małych psów żeby się schylili...

              To mamy odmienne doswiadczenia, bo ja po malym sprzatam, sasiadka po jamniku
              tez, za to wszedzie walaja wielgachne kupy zostawione oczywiscie przez duze
              psy.Sprzatniecie po malym piesku nie jest trudne, gorzej z tym co zostawi np.
              rottek- dlatego jak sadze wlasnie wlasciciele tych duzych psiakow wola udawac,
              ze nie widza co ich pupil wydalił.
            • niemamowy Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 12:29
              No ja mam nieprzyjemnosc mieszkac w centrum stolicy i slalom to dla mnie
              codziennosc.Nie wspominam juz o "zapachu"...Ciekawe,ze wlascicielom psow nie
              przeszkadza skakanie po chodniku.Dlatego wielkie brawa dla sprzatajacych po
              swoich pupilach i oby byli przykladem dla reszty wlascicieli!
        • remislanc Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 11:09
          Zeta płacicie w W-wie. Ale gdyby nawet było to 50 zł, to wychodzi 4zł/m-c.
          Wasze kundle przez miesiąc zasrają niezły placyk.Będziesz za tyle sprzatała po
          kimś kupy???? Jeżeli tak - to zapraszam do siebie. Dam Tobie 10 zł/dzień jak
          wypolerujesz chodniki wokół mojego bloku........:)
          • urania77 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 18:37
            Warszawa uprzwilejowana stąd może tam tyle psów i tyle kup, ja mieszkam na wsi
            i u mnie nie ma tego problemu (pieski robią na polu lub lesie i na posesji
            właściciela). Ale moja kuzynka ma psa i mieszka w mieście ale nie Wawie, dwa
            lata temu płaciła 44zł, ale ten podatek i tak idzie na co innego.
            Zgadzam się z tym, że ludzie powinni sprzątać po sobie, po swoim psie, po
            swoich dzieciach i współczuję ludziom w miastach gdzie muszą wykonywać slalom
            aby w coś nie wdepnąć.
      • albert.flasz1 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 30.03.06, 16:21
        Sławuniu, Tym mnie rozczulasz...
    • mysiam1 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 29.03.06, 11:04
      Andrea, jakie to typowe dla Polaków - narzekanie - WSZĘDZIE leżą psie kupy,
      WSZYSTKIE psy bez przerwy ujadają, WSZYSCY właściciele psów to jakieś cyborgi
      czerpiące przyjemność z uprzykrzania życia innym. Najwyraźniej ja żyję na
      jakiejś wyspie w środku tego chaosu, bo kupy psie WIDUJĘ, ale nie wdeptuję w
      nie na każdym kroku, szczekające psy CZASEM mi przeszkadzają, ŹLE WYCHOWANI
      właściciele także.
      Najwyraźniej Twoja rodzina ma wątpliwą przyjemność mieć za sąsiadów ludzi,
      którzy pochopnie sprawili sobie psa i ten nieszczęśnik siedzi całymi dniami w
      domu szczekając i wyjąc - zgadzam się, to może być uciążliwe. Jednak
      przekładanie tego na WSZYSTKIE psy i WSZYSTKICH właścicieli psów w Polsce jest
      dużym nadużyciem.
      Może Toja rodzina zamiast narzekać POROZMAWIA z sąsiadami? Może niektórzy z
      jej członków (np. dorastające dziecko) dorobiłoby sobie do kieszonkowego
      wyprowadzając ze dw razy dziennie psa sąsiadów - na pewno mniej by mu się wtedy
      dłużył czas oczekiwania na właścicieli. Swoją drogą ciekawe, czy ten młody
      człowiek z Twojej rodziny sprzątałby kupy zrobione przez psa w czasie takich
      spacerów...
    • annb sprzatanie po psie 29.03.06, 11:08
      nie wiem jak w innych miastach ale w Krakowie jest uchwała rady miasta która
      dotyczy obowiązków włascicieli zwierzat
      i jest tam czarno na białym iż własciciel winien niezwłocznie posprzątac po
      swoim zwierzęciu
      prawo mamy
      gorzej z przestrzeganiem
      • tymulek Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 11:12
        podeslesz mi link do ustawy bo szukalam juz kiedys i nie znalazlam a chetnie
        bym poczytala jak to brzmi w "prawie"...
        no, co prawda w wieliczce teraz mieszkam a tam ..... robta co chceta... takie
        os. Kosciuszki zasrane dokladnie ale i model wyprowadzania psow niezly,
        paniusia "wystaje" przed klatka, piesek sra pod drzwiami jesli sie napatoczysz
        przechodniu uwazaj bo szczekajac na cie moze sie zachwiac i potraktowac cie
        ciepla stozka...
        • remislanc Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 11:23
          tymulek napisała:

          >Kosciuszki zasrane dokladnie ale i model wyprowadzania psow niezly,
          > paniusia "wystaje" przed klatka, piesek sra pod drzwiami jesli sie
          napatoczysz
          > przechodniu uwazaj bo szczekajac na cie moze sie zachwiac i potraktowac cie
          > ciepla stozka...

          Skąd ja to znam!!!!!!!!!! Wejście do mojej klatki schodowej jest pochyłe z
          podjazdami dla wózków, które już dawno zamieniły się w rzekę moczu.....Nawet
          chlor sypany przez ciecia nie pomaga.A jaki syf...........
          • tymulek Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 11:35
            gdybym wiedziala kto mi sika pod klatka zglosilabym to na protokol...ja
            mieszkam w malym kameralnym bloku i jestem najgorszym z mieszkancow tylko
            dlatego ze mam psa ... doceniliby gdyby mieszkali w takim starym bloku z
            przewaga psiarzy, psiarzy pozbawionych dobrych manier oczywiscie...
            • remislanc Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 11:41
              tymulek napisała:

              >doceniliby gdyby mieszkali w takim starym bloku z
              > przewaga psiarzy, psiarzy pozbawionych dobrych manier oczywiscie...

              ........a takich jest niestety zdecydowana większość....:(
              • mysiam1 Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 11:51
                remislanc napisał:

                > tymulek napisała:
                >
                > >doceniliby gdyby mieszkali w takim starym bloku z
                > > przewaga psiarzy, psiarzy pozbawionych dobrych manier oczywiscie...
                >
                > ........a takich jest niestety zdecydowana większość....:(

                Tak samo, jak zwracasz uwagę na źle wychowaną młodzież, brzydko pachnących
                ludzi w tramwajach, chamskich kierowców czy lekarzy ze znieczulicą. To, co złe,
                zawsze widać wyraźniej. Jestem pewna, że są wokół Ciebie także i porządni,
                przyzwoici psiarze, tylko nie rzucają się w oczy, bo są NORMALNI, a normalności
                się nie zauważa.
                • remislanc Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 12:11
                  mysiam1 napisała:

                  > > Tak samo, jak zwracasz uwagę na źle wychowaną młodzież, brzydko pachnących
                  > ludzi w tramwajach, chamskich kierowców czy lekarzy ze znieczulicą. To, co
                  złe,
                  >
                  > zawsze widać wyraźniej.

                  Zgadza się, tylko że ich nie ma aż tylu! Po moim osiedlu biegają stada psów.
                  Ale dobre rzeczy też sa widoczne - np. w sobotę widziałem jakiegoś zapaleńca,
                  który sprzątał trawnik z różnego rodzaju śmieci. I nie był to cieciu czy ktoś z
                  firmy sprzątającej. ot, po prostu wiosenna energia....:)


                  Jestem pewna, że są wokół Ciebie także i porządni,
                  > przyzwoici psiarze, tylko nie rzucają się w oczy, bo są NORMALNI, a
                  normalności
                  >
                  > się nie zauważa.

                  Masz rację, dlatego nigdy o psiarzach nie piszę "wszyscy" tylko "większość".
                  Ale uwierz mi na slowo - nigdy nie widziałem sprzątającego właściciela psa!
                  Raz, jeden raz widziałem jak kopnął kupsko psa z chodnika na trawnik - i to
                  było całe sprzątnięcie..... Na 10 psiarzy mniej niż polowa wyprowadza na
                  smyczy, o kagańcu nie wspomnę. Wieczorne spotkania psiarzy polega na tym, że o
                  22-23 spotyka się grupka wielbicieli piesków. Pieski ujadając i biegając bez
                  smycz i kagańców świetnie się bawią a psiarze zająci są plotkowaniem
                  Taka jest niestety rzeczywistość.

            • misia007 Re: sprzatanie po psie 29.03.06, 11:46
              Od razu zaznaczam nie mam psa ale mieszkam na warszwskim Zoliborzu gdzie jest
              ich bardzo duzo.Psów bez smyczy prawie nie widuje, szczekanie nie uwazam za
              specjalnie dokuczliwe,kupy owszem sa ale bez przesady.To tyle.
        • annb oto link 29.03.06, 11:36
          www.cyfronet.krakow.pl/mk/bip/rada/uchwaly/show_pdf.php?id=26294
          Rozdział 6
          Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe
          art 15
          5/ niezwłocznego usuwania zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzęta;
          obowiązek nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z psów przewodników,
          osób niepełnosprawnych z tytułu wady wzroku lub narządu ruchu stopnia znacznego.

          • annb link aktywny 29.03.06, 11:37
            www.cyfronet.krakow.pl/mk/bip/rada/uchwaly/show_pdf.php?id=26294
            • tymulek Re: link aktywny 29.03.06, 11:58
              dziekuje
    • andrea71 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 30.03.06, 00:03
      Widzialam na Internecie urzadzenie pod nazwa antyszczekacz do kupienia w
      Polsce. Czy ktos ma z tym doswiadczenie? Potrzebuje urzadzenia, ktore bedzie
      dzialalo przez drzwi. Te psy stoja przy drzwiach i ujadaja. Jest jakas ustawa
      na to? Dobrze by bylo gdyby taki antyszczekacz mozna bylo nosic przy sobie.
      Wyobrazcie sobie sytuacje: pies leci na nas (oczywiscie bez kaganca),
      wlasciciel nie reaguje, my wysylamy fale w strone psa i zwierz ucieka.
      Chcialabym zobaczyc mine wlasciciela. Dlatego wole koty: nie rzucaja sie na
      czlowieka, nie szczekaja, swoje odchody zakopuja.
      • tymulek Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 30.03.06, 13:55
        moze czegos nie doczytalam.... czy osoby skarzace sie na uciazliwe psy zwrocily
        uwage ich wlascicielom?? wiesz, moze to nie wiele zmieni a moze akurat....
      • negrescafe Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 30.03.06, 14:37
        Koty sa jeszcze gorsze!Mam ogródek na parterze i całe kocie mioty pod
        balkonami .Chyba nie wiesz jak to jest uciążliwe , nie mówiąc o zapachu brrrr,
        który powoduje odruch wymiotny brrr!.Szkoda rąk nawet w rękawiczkach . Walczę z
        tym na różne sposoby mniej i bardziej skuteczne i widzę,że chcąc coś mieć(
        ogródek)warto walczyć.!Wolę zapach maciejki. Taki słodki.A zatem warto walczyć!
        Pozdrawiam.
    • 1mzeta Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 30.03.06, 14:17
      A mnie bardzo przeszkadzają ćwierkające ptaszki o poranku u mnie za oknami bez
      względu na porę roku jest jakiś sposób żeby je zakneblować ? (bo chyba to masz
      na myśli chcąc uciszyć psy, no chyba że preferujesz brutalniejsze rozwiązania
      dla tych co psa mają np. operacyjne usunięcie strun głosowych). Miałam psa tak
      się skałada,że kundla i po nim sprzątałam (kwestia przyzwyczajenia się).Do
      meneli czy brudasów nie należę. Poczytaj coś o zwierzętach- tak ogólnie to może
      dowiesz się coś więcej o naturze i np. o tym, że bezpańskie koty w okresie
      godowym wydają okropnie głośne dźwięki -i co z tym można zrobić?
      • remislanc [...] 30.03.06, 18:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • albert.flasz1 Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 30.03.06, 16:19
      Żyję w uprzywilejowanym miejscu. Ta mała, rajska wysepka usytuowana kilka
      kilometrów od miasta oferuje swym mieszkańcom wyjątkowy, naturalny azyl. Oazę
      spokoju, izolowaną od zgiełku nowoczesnego świata. Starannie utrzymane trawniki
      oraz setki drzew przyjemnie łączą się z architekturą budynków i dróg. Wszystko
      wydaje się czyste, uporządkowane i harmonijne.
      Pewnego pięknego, słonecznego popołudnia, siedziałem na trawie w pobliżu basenu
      należącego do mojego 15-piętrowego bloku. Dzieci radośnie baraszkowały i ta
      wiejska atmosfera zdawała mi się czarująca.
      Basen, mieszczący się w głębokiej enklawie, osłoniętej od wiatru otoczony jest
      pasem wspaniałego terenu, graniczącego z jednej strony z rzeką Świętego
      Wawrzyńca. W lecie, często widuje się tu setkę, czasem więcej osób, leżących na
      trawie, opalających się w słońcu lub bawiących się ze swymi psami. Nigdy nie
      widziałem tyle psów w jednym, tak małym miejscu.
      Tego dnia, z jednego z mieszkań wyszła kobieta w wieku około trzydziestki z
      ogromnym czarnym labradorem. Śledziłem ich oczami od kilku minut, gdy nagle
      pies zatrzymał się na długą chwilę, by oddać mocz. Podczas gdy zwierzę
      załatwiało swe potrzeby, kobieta stała odwrócona do mnie plecami, po czym
      poszła dalej swoją drogą. Wkrótce po tym, pewna para rozłożyła kos i usiadła
      dokładnie w miejscu, które przed chwilą obficie podlał pies.
      Trochę krępując się, podszedłem do tych ludzi by ich ostrzec i zalecić zmianę
      miejsca a nawet koca. Odeszli mamrocząc i złorzecząc psom.
      Nagle, przyszło mi na myśl że to wspaniałe miejsce służyło za publiczną toaletę
      wielu psom żyjącym w sąsiedztwie. Większość ich właścicieli wprawdzie zbierało
      odchody, jednak nie mocz, można zrozumieć dlaczego.
      Być może, za bardzo przejąłem się tym, co zobaczyłem przed chwilą, jednak
      otaczające powietrze nagle zapachniało mi uryną i zauważyłem wokół siebie
      niezliczone plamy trawy wypalonej psimi sikami.
      naturalnym wydało mi się powiadomić mieszkańców tego kompleksu. Myślałem, że ze
      względu na higienę powinno się zabronić zwierzętom wstępu w okolice basenu.
      Z początku, skontaktowałem się z agentem wynajmu mieszkań, potem z szefem służb
      porządkowych, wreszcie – z władzami miasta. W trakcie tych bezowocnych działań
      dowiedziałem się, że nie byłem pierwszym, który podniósł tę kwestię, jednak
      nikomu nie udało się spowodować konkretnych działań.
      By ruszyć sprawy z miejsca, wezwałem dziennikarza z lokalnej gazety, który
      napisał dość głośny artykuł.
      Kilka dni po publikacji tego artykułu, odebrałem telefon od mieszkającego na
      wyspie weterynarza;
      „Halo, jestem dr Taki i właśnie przeczytałem artykuł w gazecie...
      - Ach tak...
      - Tak, niech Pan pozwoli mi powiedzieć, że jestem zdziwiony faktem, że
      weterynarz może mówić takie rzeczy. Jeśli Pan nie lubi zwierząt, dlaczego więc
      wykonuje Pan ten zawód?
      - Doktorze Taki, chciałem ostrzec ludzi przed niebezpieczeństwem dla
      zdrowia, jakim jest to miejsce...
      - Słuchaj Pan, praktykuję ten zawód od czterdziestu lat i jestem znany w
      całym mieście. Nie muszę Panu mówić, że znam się na psach. To wcale nie trochę
      siusiu i kupki sprawi, że ludzie zaczną chorować, wręcz przeciwnie...
      - Doktorze Taki, ja wcale nie jestem wrogiem psów, jednak chyba Pan
      rozumie, że pięćdziesiąt psów, które załatwiają swoje potrzeby w tym samym
      miejscu może skazić glebę. Jest tu pełno dzieci, które się tu bawią, wiele
      ludzi kładzie się w tej trawie...
      - Panie Danten, niech Pan słucha: choroby przekazywane przez zwierzęta są
      dobroczynne. Czy nie myśli Pan że Pańskie stanowisko może wywrzeć złe
      następstwa dla zwierząt? Ze strony weterynarza jest to trochę nie na miejscu i
      szczerze mówiąc bezpodstawne. Czyż nie jesteśmy przyjaciółmi zwierząt i czy nie
      powinien Pan raczej starać się je chronić niż im szkodzić?
      - Tak, oczywiście, jednak zabronić im dostępu do tego miejsca nie oznacza
      że nie mogą one załatwiać swych potrzeb gdzie indziej. Na tej wyspie jest dość
      niezagospodarowanych terenów...
      - W pewnym sensie, być może ma Pan rację. W końcu, to tylko kawałek
      terenu i jest dość miejsca na wyspie... No dobrze, do widzenia.
      - Do widzenia, doktorze Taki.”
      Nieco pomieszany przez tę rozmowę, następnego dnia zdecydowałem się wezwać
      specjalistę z wydziału medycyny weterynaryjnej. Być może, niepokoiłem się
      bezpodstawnie?
      Chciałbym porozmawiać z Panem o zoonozach
      -W jakim kontekście?
      -Koło mnie jest basen i wszyscy kładą się w trawie w miejscu, gdzie
      pięćdziesiąt psów codziennie załatwia swe potrzeby...
      -Tak, to może spowodować drobne problemy, jednak niezbyt poważne. Jak
      Pan to wie, zwierzęta czasem mają pchły lub robaki, jednak rzeczywiste ryzyko
      ich skażenia jest do pominięcia...
      -Ależ, doktorze, jeśli 50 psów załatwia swe potrzeby zawsze w tym samym
      miejscu, czy przypadkiem nie jest to ryzyko niedoceniane?
      -Niech Pan się tym specjalnie nie przejmuje, mimo wszystko, nie ma to
      większego znaczenia.
      -Ach tak? Dziękuję więc, czuję się pocieszony....”
      Nawet jeśli ta rozmowa pozostawiła mnie sceptykiem, wysłałem do gazety list, by
      nieco złagodzić ton artykułu.
      Jeszcze dziś ludzie tam kładą się w urynie psów. Co do mnie, wystrzegam się
      pozorów. W najlepszym ze światów, nasza percepcja rzeczy rzadko odpowiada
      rzeczywistości.
      • albert.flasz1 Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 30.03.06, 16:25
        "Odchody

        Przedmiotem wielkiego niezadowolenia ludzi jest problem psich odchodów. W
        wielkim mieście, takim jak Paryż, w parkach i na ulicach psy codziennie
        pozostawiają ponad trzy tony kupek16. Przyjmując średnie wydalanie 300 gram
        kału i 0,5 litra moczu dziennie17, 10 milionów francuskich psów corocznie
        wydala na glebę ich kraju około miliona ton kału (45 pełnych Titaniców) i 1 825
        000 metrów sześciennych moczu (80 pełnych Titaniców). W Stanach Zjednoczonych,
        przy populacji około 58 milionów psów można by napełnić 270 Titaniców kałem i
        480 moczem18. Te „tytaniczne” liczby nie obejmują ekskrementów innych gatunków
        oraz zwierząt bezpańskich.
        Największa część tych wydalin jest rozcieńczana przez deszcze i wsiąkając
        trafia do warstwy wód podskórnych, do strumieni i rzek, wreszcie – po mniej lub
        bardziej długim czasie – do wody pitnej. Nie wiadomo jaka ilość odchodów kotów,
        ptaków oraz wszystkich innych gatunków zwierząt trzymanych w niewoli jest
        wyrzucana do kanałów i trafia do zbiorników oczyszczalni ścieków.
        Obecność tych odpadów w parkach i na ulicach miast szkodzi poczuciu estetyki i
        jest ważnym źródłem społecznych napięć. Zwykle i z różnych przyczyn, ludzie nie
        zbierają odchodów swych psów. Niektórym wydaje się to odrażające a nawet, jak
        we Francji, śmieszne i uwłaczające. W Ameryce północnej ci, którzy robią to
        niemal fanatycznie nie są dość liczni. Wielu z nich zbiera kupki do zamykanych
        plastykowych worków lecz, jeśli w pobliżu nie ma kosza na odpadki, wyrzucają je
        gdzie się da. Dlatego właśnie w niektórych dzielnicach Montrealu, po roztopach
        można zauważyć całe tuziny małych plastykowych worków, pełnych ekskrementów.
        Pasożyty i drobnoustroje zawarte w tych ekskrementach stanowią byś może, nie
        przesadzając, mocno niedoceniane zagrożenie powszechnej higieny. Jak by nie
        było i bez wątpienia, zapach moczu i kału w i tak już zanieczyszczonym
        środowisku miasta jest prawdziwą udręką19."
        • po.prostu.ona Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 30.03.06, 19:11
          Oh, my God. Nie mieszkam w Paryzu, ani w Montrealu, ale z przerazeniem czytam
          te relacje! (hehehe)
          • albert.flasz1 Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 30.03.06, 19:49
            Przeciętni ludzie są tacy sami pod każdą szerokością geograficzną. Problem jest
            moim zdaniem w tym, że na tym forum zebrało się za dużo - z jednej strony
            apostołów, święcie przekonatych o posiadaniu jedynie słusznej racji a z
            drugiej - zakompleksionych "żołędnych bubków", w internecie szukających tego,
            czego nie dało im życie. Tak jedni, jak i drudzy są według mnie przypadkami
            beznadziejnymi...
            • remislanc Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 31.03.06, 08:28
              A Ty Albertunio nie zaliczasz siebie ani do jednych ani do drugich. Prawda
              wszechwiedzący (św)Albercie ?
              • albert.flasz1 Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 31.03.06, 10:38
                Prawda. Skąd wiedziałeś? A ty siebie zaliczasz do których?
                • mysiam1 Już bądźcie cicho.... 31.03.06, 10:50
                  ..i powiedzcie mi lepiej, dlaczego tytuł wątku czytam ciągle jako "Szczekające
                  psie odchody..." ??? To byłby dopiero hałas ;-PPPP
                  • albert.flasz1 Re: Już bądźcie cicho.... 31.03.06, 11:14
                    Dobra, dobra...:)))
                  • remislanc Re: Już bądźcie cicho.... 31.03.06, 11:19
                    Rozkaz!

                    Z tym gownoszczekiem to nie kracz lepiej..........:)G**na lepiej nie ruszać bo
                    zacznie szczekać.:)
                • remislanc Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 31.03.06, 10:57
                  Kaszpirowski mnie uczył więc wiem.........:)
                  Nie zaliczam siebie do żadnego z wymienionych kółeczek zainteresowań. Opracuj
                  większą skalę klasyfikacji - może coś podpasuje. Nie łatwo mnie zaszuflatkować.
                  • remislanc Re: Więc przeczytaj wieści z Kanady: 31.03.06, 10:59
                    zaszuflaDkować kurde miało być........:)
                  • 1mzeta Szuflandia 03.04.06, 17:21
                    Jednak łatwo - do tych co raczej na zasadach ortograficznych się nie znają
                    (szuflaDa, a nie "szuflaTa") :))))
    • andrea71 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 30.03.06, 19:30
      Mnie glownie chodzi o okropny halas jaki robia psy. Ujadaja godzinami, a moja
      rodzina z jakis powodow nie chce rozmawiac z wlascicielem (lami). Moze sie
      boja? Ludzie potrafia byc bardzo agresywni jesli zwroci sie uwage, ze ich
      pupilek jazgocze. W jednej klatce jest pare wlascicieli psow. Pytalam, czy ktos
      zna skutecznosc urzadzenia o nazwie antyszczekacz i czy sa jakies drogi prawne.
    • wrexham Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 31.03.06, 14:35
      andrea, to sie w polsce, a szczegolnie w wawie jeszcze dlugo nie zmieni; dzis w
      wyborczej komisarz wawy kochalski powiedzial, ze psie kupy to powod do zartow,a
      nie do interwencji ze strony miasta; coz... takich wlodarzy sami sobie
      wybralismy...
      • lea999 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 00:30
        a ja powiem tak: sprzatałam po psie. Nawet na dość sługo starczyło mi
        samozaparcia. Ale w końcu "pękłam". Byłam jedyna na moim osiedlu, która to
        robiłam. I - wiem, to głupie tłumaczenie- ale prócz bezcelowości moich działań,
        miałam dość zdziwionych spojrzeń, tekstów i... tak, smiechów pod moim adresem.
        W efekcie po jakimś czasie wstydziłam się sprzatac po swoim psie, bo
        wiedziałam, że zaraz usłyszę jakiś tekst lub co najmniej ironiczne spojrzenie.
        Ponieważ leżace kupy na osiedlowych trawnikach wciąż doprowadzają mnie do
        szału, staram się wyprowadzac mojego psa na pewne "pole" niedaleko mojego
        bloku, a sprzatam po nim, gdy mu się to zdarzy jedynie pod czyimś oknami, w
        parku itp.
        Pomijam już to, że kiedyś pewiem pan strażnik miejski oznajmił mi, ze nie wolno
        wyrzucac psich odchodów do kosza na śmiecie. Na moje pytanie - gdzie mam
        wyrzucić usłysząłam - do specjalnego kosza na odchody. A gdy takowego nie ma (a
        nie ma!), to mogę nie sprzątć, a właściwie mam nie sprzątać.
        No cóż, z kupą psią do domu wracac nie będę, żeby ją wytrząsnąc nad toaletą.
        Pieluszki dziecięce też są wyrzucane do kosza, więc nie bardzo rozumiem...
        ale tak usłyszałam od straży miejkiej.
        • andrea71 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 06:28
          Jak juz pisalam, mnie glownie chodzi o to, jak uciszyc szczekajace psy.
          • mysiam1 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 09:37
            andrea71 napisała:

            > Jak juz pisalam, mnie glownie chodzi o to, jak uciszyc szczekajace psy.

            No to ja Ci na przykład poradziłam : porozmawiać z sąsiadami i jeśli powodem
            szczekania jest ich bardzo długa nieobecność w domu, to zaproponować, że
            któryś z młodszych członków rodziny raz czy dwa razy dziennie wyjdzie z psem za
            drobną opłatą. Psy szczekają, bo chcą siku, bo są samotne, bo im się nudzi. Nie
            mają innego sposobu na zakomunikowanie tego stanu. Małe to pocieszenie dla
            tych, którzy chcą mieć spokój, ale może po prostu warto zaproponować pomoc,
            zamiast wszczynać sąsiedzką wojnę?
          • lea999 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 11:21
            andrea71 napisała:

            > Jak juz pisalam, mnie glownie chodzi o to, jak uciszyc szczekajace psy.

            nikt nie uciszy szczekającego psa, prócz właściciela. To on powinien o to
            zadbać, wiem, że są na to sposoby, można psa tego oduczyć. Nie znam szczegółow,
            bo ja nie mam tego problemu, mój pies do szczekających nie należy.
            Jeżeli pies notorycznie zakłóca spokój, właściciel jest zobowiązany coś z tym
            zrobić, pogadać z jakims szkoleniowcem - są na to sposoby. Dltageo w pierwszej
            kolejności należałoby porozmawiać z właścicielami i przekonac ich, jakie to
            jest męczące dla sąsiadów.
    • andrea71 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 23:21
      To chyba zart, ze moja rodzina ma wyprowadzac na spacer czyjes psy?
      Wlasciciele sa chamami i nie da sie z nimi dogadac.
      Wysylam antyszczekacz. Nawet jesli nie bedzie dzialal przez drzwi, to mozna nim
      potraktowac psy podbiegajace do spokojnie idacego czlowieka. Ale sie wlasciciel
      zdziwi gdy piesek podwinie ogon i ucieknie...
      • lea999 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 01.04.06, 23:59
        to w końcu chodzi o hałasujące psy sąsiadów, czy w ogóle o fakt istnienia psów?
        • andrea71 Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 02.04.06, 02:56
          Przeciez pisalam kilkakrotnie. Chodzi o ujadanie godzinami, o podbieganie psow
          bez kagancow do spokojnie spacerujacego czlowieka. Antyszczekacz, ktory jest
          jednoczesnie odstraszaczem psow rozwiaze ta sytuacje.
          • negrescafe Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 02.04.06, 12:47
            Gdzie go można kupić? (antyszczekacz).Czekam na odzew.Pozdrawiam.
            • wrexham Re: Szczekajace psy i psie odchody w Polsce 02.04.06, 20:15
              no wlasnie i jak to dziala? na ultradzwieki? jak wyglada? nie spodziewaj sie
              cudow, jesli to jest na ultradzwieki to nie bedzie dzialalo magicznie na
              wszystkie psy - niektore sa na to odporne; ale bede wdzieczna za info.
              pozdro wrex.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka