Dodaj do ulubionych

Spłonęły zwierzęta...

05.01.03, 17:22
Spłonęła szopka, w której eksponatami były żywe zwierzęta. Już tyle dni!!!
Zastanawia mnie, dlaczego ten tak fantastyczny pomysł zrealizowanym został
tak jakoś połowicznie.
Bo czyż nie wspanialej by było gdyby za pastuszków i aniołków „robili”
pomysłodawcy? A ci najbardziej zasłużeni zagraliby nawet osoby najświętsze.

Cóż głupota ludzka jest jednak nieskończona!
I to wszystko ponoć na chwałę Boga! Czy taka głupota jest naprawdę Bogu
potrzebna?

Ciekawe czy ci wspaniali pomysłodawcy czują się, choć w minimalnym stopniu
winnymi śmierci tych bogu ducha winnych zwierząt?

Najniższe ukłony!
Taki jakiś przygaszony tą kompletną bezmyślnością... M.J.
Obserwuj wątek
    • Gość: Katula Re: Spłonęły zwierzęta... IP: *.dialog.net.pl / *.lubin.dialog.net.pl 05.01.03, 20:30
      Witam
      Ty przygaszony , a ja solidnie zbulwersowana tą głupotą i tą bezdusznością. W nagrodę osoby odpowiedzialne za to nieszczęście na cała zimę (pod warunkiem, że będzie mroźna ) postawiła jako żywe eksponaty w jakiejś szopce ku czci głupoty. Mam dla nich tez pomysł alternatywny - niechpokryją te niebotyczne koszty ewakuacji koni z rozlewisk Warty. Rozgłos jaki coraz bardziej "rozkoszne" media nadały sprawie i to, że z hodowców zrobiły bandytów a z ewakuujących bohaterów przyprawia mnie o mdłości.

      Ech, ta wszechobecna głupota....

      Właściwie to masz rację - to przygnębiające...

      Katula
      • Gość: piasia Re: Spłonęły zwierzęta... IP: *.cn.com.pl 06.01.03, 17:48
        Na Jasnej Górze od kilku lat ustawiane są szopki ze zwierzętami - jest koza
        Rozalka oślica Amelka, króliki, owieczki tudzież ptactwo różne. Wszystko
        wypozycza śląskie zoo. Jak twierdzą specjaliści z tego zoo - zwierzęta
        wytrzymałe są na takie mrozy (mają w szopce stajenki, oczywiście nieocieplane).
        Tyle że dochodzi do tego tłum ludzi, wrzaski dzieci, spiewy, bicie w dzwony i
        inne "atrakcje".
        W tym roku paulini posunęli się w nadawaniu atrakcyjności szopce do tego
        stopnia, że ustawili DWA żłóbki. Jeden z Dzieciątkiem, drugi pusty, aby -
        uwaga - rodzice odwiedzający szopkę z dzieckiem mogli swoją pociechę tam
        sfotografować, w żłóbku.
        Jak donoszą media - nikt się na to nie zdecydował. Pewnie wrażliwość ludzi nie
        pozwoliła na to, jakieś granice sacrum jeszcze istnieją.

        Odbiegłam od tematu.... lubelskich zwierzaczków bardzo, bardzo żal....
        • mjot1 Re: Spłonęły zwierzęta... 06.01.03, 18:17
          Myślę, że nocną porą, gdy już gawiedź oko nacieszy i wokół panuje błoga a
          mroźna cisza to... braciszkowie kierowani niezwykłym przecie miłosierdziem a
          szacunkiem do stworzeń bożych czuwają nad bydlątkami?
          A swoją drogą to w tym lubelskim nieszczęściu widzę też plus (o zgrozo)!
          Otóż mam nadzieję, że ostudzi to na przyszłość dalszą odkrywczą twórczość tego
          typu „genialnych artystów”!

          Najniższe ukłony!
          W te szare czasy mający nadzieję M.J.
          • Gość: tomaszxxx Re: Spłonęły zwierzęta... IP: 217.97.133.* 07.01.03, 11:50
            Panie MJ, czytam Pana posty i brzmisz Pan czasem naprawde rozsądnie. Chetnie
            bym - w miare mozliwości czasowych - dopadł Pana w jakims powazniejszym
            temacie. W poważniejszym niż szopka. Nic oczywiscie tragedii szopki nie
            ujmując - rzeczywiście potworności.. Mozna Pana spotkac na forum "Świat" w
            temacie np "głodują dzieciaki w Polsce?" Nie..? Nie ma obowiązku, wiadomo.. Ale
            ciekawy jestem.
            Napisałem gdzies tutaj prośbę do forumowiczów forum "zwierzęta" o skierowanie
            części swojego bezmiaru miłości przelewajacego mi sie przez ekran również na
            forum "ludzie".
            Że zacytuję klasykę polskich filmow:
            "I co Pan sądzi..?"

            Taki jakis załamany dzisiaj, bo królik mi łysieje i pies ma okres
            Tomasz
            • mjot1 Hmmm... Ciekawe. Ciekaaaawe... 07.01.03, 20:54
              Raczył Waść zagaić: „Można Pana spotkać na forum "Świat" w temacie np. "głodują
              dzieciaki w Polsce?" Nie..? Nie ma obowiązku, wiadomo.. Ale ciekawy jestem.”
              Jak Pan niechybnie już był łaskaw sam zauważyć; nie można mnie tam spotkać...
              Może tylko dlatego że czas ten straszny ciemiężyciel zabrania mi dłużej
              siedzieć na „forum” i nakazuje zająć się czynnościami może i ważniejszymi, ale
              jakżesz mniej wzniosłymi...?
              A może tylko dlatego że zwierz w odróżnieniu od człowieka Pana tego świata
              cierpi w milczeniu? Często z powodu tegoż władcy właśnie.
              I może też dlatego że mnie człeka prostego natura w las pociągnęła i z łyka
              kmiota uczyniła ...
              A i może ze strachu przed niezrozumieniem i przed niewdzięcznością których to
              odruchów próżno doszukiwać się wśród zwierząt właśnie.
              A i może dlatego że w odróżnieniu od jedynie słusznie myślących nie uważam że w
              mnogości nasza siła...
              A i może starczy...?

              Najniższe ukłony!
              Zaniepokojony z lekka M.J.
              • Gość: tomaszxxx Re: Hmmm... Ciekawe. Ciekaaaawe... IP: 217.97.133.* 08.01.03, 11:06
                Widzi Pan, Panie MJ - jakis czas temu został ukuty termin "emigracja
                wewnętrzna". Definicji jest kilka, najlepiej jak kazdy sobie stworzy własną. Na
                nasze potrzeby nie trzeba deliberowac za bardzo: Pan jesteś emigrant, Panie MJ.
                Jak czytam - w sensie dosłownym: mieszka Pan w "krzakach", ale przede wszystkim
                psychicznie Pan jesteś emigrant, Panie MJ...

                Z całą sympatią do Pana - naprawdę zazdroszczę! Też tak bym chciał, wszystko
                jest na dobrej drodze, powinno sie udać w ciagu najblizszych kilku lat -
                miejsce juz jest. Różnica miedzy nami polega na tym, że ja się nie zamierzam
                zaszyć, choć w takim "zaszywaniu sie " nie powinnienem widziec nic złego. Ma
                Pan do niego pełne prawo. Może więc nie rozumiem, że Pan próbuje w dzisiejszych
                czasach - bez eufemizmów - żyć w zgodzie z naturą i samym sobą? To pierwsze
                szlachetne,drugie też OK - nie powinienem więc absolutnie mieć do Pana zadnych
                pretensji. Ja jednak kiedys w dzikim i egzotycznym kraju widziałem na bezdrożu
                kilkunastoletniego (moze 12-14 lat?) chłopca, który szedł wzdłuż jedynej
                asfaltowej drogi w tym kraju ponad 300 km do szpitala. Szedł "pieszo". Pieszo,
                tzn na czworaka, bo miał zniekształcone nogi i częsciowo ręce, na stałe
                powyginane koszmarnie, z naroślami zamiast kolan i łokci, bo w tych miejscach
                dotykał latami ziemi. Jego stawy w odpowiednim czasie mogły byc do uratowania,
                mięśnie miał w miarę sprawne. Trzeba to było tylko regularnie rozćwiczyc.
                Zwykła rehabilitacja. "Szedł" poboczem, człapiąc 20 cm za 20 cm, w krzakach,
                ledwo go zauwazyłem przejeżdżając na motorze. I widzi Pan, Panie MJ po kilku
                takich obrazkach obojetnie jak głup[io brzmiących, ja wszystkie łysiejące
                króliki, zasrane świnki morskie i wzdęte koty pakuje do jednej torby i wysyłam
                w kosmos.
                Ludzie, miejcie na Boga (wszystko jedno którego)jakąś gradację wartości -
                deliberowanie o szopkach jest cacy, pokazujemy sobie nawzajem jak miłościwi i
                miłosierni jesteśmy. Dla mnie to jednak cyniczno - komiczne. Pobawmy się moze
                naprawdę. Ja też skreślam ludzi którzy nie zasługuja nawet na czytanie tego. Co
                jednak z cała resztą? dlaczego byc wobec nich obojetnym? Mnie jest dobrze,
                mojemu synowi też - dlaczego jednak będąc na spacerze z psem czy kotem, mam
                odwracac oczy od kolesia na wózku sterowanym językiem ??

                Nie chce brzmieć dla Pana cynicznie właśnie, jeszcze raz powtarzam:
                zazdroszczę. Tez usiąde na przyzbie.. Na razie mam jednak jeszcze pare rzeczy
                do zrobienia.
                Wiem jak brzmię, ale na pewno nie mozna powiedzieć "idiota - populista". a ktos
                juz mnie uraczył takim komentarzem. Ale to chyba dobrze że rozmowy tutaj nie są
                bułka z masłem - bardzo dobrze. Tylko wtedy moze coś zostanie w 15 letniej
                głowie forumowicza

                Tęskniący za swoim psem
                T.
                • mjot1 Zazdroszczę Panu! 08.01.03, 20:27
                  Zazdroszczę tak jasno określonej „bieli i czerni”. W mym świecie
                  niestety „barwy” te współistnieją, zlewają się i często stanowią jedno.
                  Zazdroszczę też, bo czas „ten straszny ciemiężyciel” jak widzę jest jakiś
                  łaskawszy dla Pana... A to przecie czysta niesprawiedliwość! Czemuż tak
                  twierdzę? Bo widzę, że miałeś Pan czas by poszperać. Choć niektórzy twierdzą,
                  że: „jeśli twierdzisz, że czasu ci brak to znaczy żeś do niczego, bo nie
                  potrafisz się zorganizować”! I pewnie mają rację...

                  Czy sądzisz Waść, że jeśli zacząłbym pisać na „forum” teksty chwytające za
                  serce na temat nieszczęść spotykających ludzi to coś się zmieni na tym „łez
                  padole”?
                  Słowem cudu nie uczynisz. Słowem można jedynie skrzywdzić i to bardziej niż
                  czynem. Ba! Słowem śmierć zadać można! I tą oto prawdę warto pamiętać zawsze!
                  „Słowa, słowa, słowa...” Słowa nie świadczą o czynach często to wręcz krańcowe
                  sprzeczności!
                  Cóż Waść możesz wiedzieć o uczynkach moich? Nic! A publicznie wywnętrzniać się
                  zamiaru nie mam. Jam nie jakiś „caritas” coby licytować się ilością uczynków
                  dobrych!
                  Nie każdy może być mężem bez skazy i może już świątobliwym... Ja na pewno
                  takich zapędów jeszcze nie mam. Wyznaję zasadę „żyj i pozwól żyć innym” i to
                  bez względu na formę życia!

                  Najniższe ukłony!
                  Z wyrazami szczerego szacunku cyniczny M.J.
                  • piasia mogę się włączyć? 09.01.03, 13:37
                    Już się włączyłam ;)

                    Panie Tomaszu, to jest - jak słusznie zauważył ktoś w innym wątku - forum o
                    zwierzętach. Dlatego nie przeplatamy opowieści o naszych czworonogach czy
                    stawonogach opowieściami czy też zachętami do akcji na rzecz głodujących dzieci.

                    Tak jak na forum np. Samoloty nikt nie rozważa problemu zamykanych kopalń.

                    My tutaj jesteśmy zwierzoluby (co nie wyklucza człowiekolubstwa) i o naszych
                    pasjach rozmawiamy, dzielimy się radami, radościami i smutkami. Komuś zginie
                    pies, wpadnie pod samochód kot - tu szuka pocieszenia i dobrego słowa, tu
                    wylewa swój smutek.

                    Czy to znaczy, że ludźmi się nie przejmujemy? Przejmujemy, a jakże, jednak
                    sądzę że inaczej niż zwierzętami.
                    Pisze Pan o chłopcu widzianym w Afryce. Nie trzeba jechać do Afryki, żeby
                    zobaczyć podobne obrazki! Oto miasto niegdyś wojewódzkie, centrum, na chodniku
                    siedzi rumuńska dziewczynka, może 10-cioletnia. Jest goła do pasa, demnostruje
                    przechodniom wykręconą łopatkę i straszną bliznę po poparzeniu, obejmującą
                    prawie połowę pleców.
                    I co ja mam z tym zrobić? Zebrać ją z chodnika, zawieźć do kliniki i opłacić
                    operację plastyczną? Często takie kalectwo to celowe działanie rodziny, która
                    tak kaleczy dziecko, żeby budziło litość.
                    Czytam o dzieciach z domu dziecka, które - już dorosłe - kompletnie nie
                    potrafią sobie poradzić w życiu, bo dom dziecka ich nie nauczył. I czytam o
                    rodzinach zastępczych czy rodzinnych domach dziecka, które - nie tylko że uczą
                    dziecko wszytskiego co się kiedyś może przydać - ale w dodatku są kilkakrotnie
                    tańsze w utrzymaniu. A przeciez to z naszych podatków jest finansowane.
                    Domy dziecka przepełnione, wiele placówek nie dofinansowanych, a z drugiej
                    strony - skomplikowane prawo adopcyjne, wszechwładne prawa rodzicielskie, nie
                    pozwalające odebrać raz na zawsze dziecka kobiecie, która porzuciła je na
                    śmietniku.
                    To nie są tematy na to forum. Na żadne forum, może z wyjątkiem sejmu. Bo trzeba
                    zmienić prawo, żeby uzdrowić chore sytuacje. Uzdrowić - dodam - tylko
                    częściowo, bo zawsze będzie margines patologii.

                    Może dlatego wolę zwierzęta, bo ich sytuacja jest bardziej klarowna i więcej
                    mogę "w tym temacie".
                    Mogę wysypać kaszę głodnym, zmarzniętym ptakom. Mogę wysłać SMS na rzecz
                    spalonego schroniska w Gdańsku. Mogę przygarnąć bezdomnego psa albo pomóc
                    szukać zaginionego kota. Mogę zanieść do schroniska worek karmy dla psów albo
                    położyć w piwnicy talerzyk z mięsem dla kotów. I często to robię.

                    Pewnie, że mogę podpisać apel Amnesty International przeciwko ukamienowaniu
                    kobiety, mogę wysłać życzenia Dalaj Lamie, mogę wspomóc datkiem kogoś naprawdę
                    biednego. To też często robię. Ale nie czuję się odpowiedzialna za całe zło
                    tego świata. Za głodne dzieci w Korei, za AIDS w Afryce, za złodziejstwo i
                    korupcję nawet w UNICEF-ie.
                    Jak ładnie mawiał Melchior Wańkowicz - wyżej nerek nie podskoczysz.
                    Mam swoją "działkę" i staram się, żeby tu, w najbliższym moim otoczeniu - robić
                    wszystko najlepiej jak umiem. I myslę, że gdyby przynajmniej połowa ludzi
                    rozumiała znaczenie słowa "odpowiedzialność" - tylko za własne czyny - to
                    nasza Ziemia byłaby najcudowniejszą we wszechświecie Błękitną Planetą!

                    A na koniec zacytuję słowa z jednej z bardzo mądrych książek Małgorzaty
                    Musierowicz. Główna bohaterka gryzie się właśnie tym, że na świecie jest tyle
                    zła. A ona co? - "sprząta, gotuje, przewija dziecko..." Odpowiada jej staruszek
                    profesor "robisz to, co jest twoim obowiązkiem. Robisz to dobrze. I tak właśnie
                    ma być. Takie rzeczy są najbardziej potrzebne."
                    Niech więc każdy robi te swoje drobiazgi najlepiej jak potrafi, a może nie
                    zgniemy. My i pchły nasze ;)))))

                    Pozdrawiam i znikam


                • Gość: ruda Re: Hmmm... Ciekawe. Ciekaaaawe... IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 19:02
                  Gość portalu: tomaszxxx napisał(a):

                  > >
                  > Ja jednak kiedys w dzikim i egzotycznym kraju widziałem na bezdrożu
                  > kilkunastoletniego (moze 12-14 lat?) chłopca, który szedł wzdłuż jedynej
                  > asfaltowej drogi w tym kraju ponad 300 km do szpitala. Szedł "pieszo".
                  Pieszo,
                  > tzn na czworaka, bo miał zniekształcone nogi i częsciowo ręce, na stałe
                  > powyginane koszmarnie, z naroślami zamiast kolan i łokci, bo w tych miejscach
                  > dotykał latami ziemi. Jego stawy w odpowiednim czasie mogły byc do
                  uratowania,
                  > mięśnie miał w miarę sprawne. Trzeba to było tylko regularnie rozćwiczyc.
                  > Zwykła rehabilitacja. "Szedł" poboczem, człapiąc 20 cm za 20 cm, w krzakach,
                  > ledwo go zauwazyłem przejeżdżając na motorze. I widzi Pan, Panie MJ po kilku
                  > takich obrazkach obojetnie jak głup[io brzmiących, ja wszystkie łysiejące
                  > króliki, zasrane świnki morskie i wzdęte koty pakuje do jednej torby i
                  wysyłam
                  >
                  I co zrobiłes z tym chłopcem, zawiozłes go do szpitala, czy przejechałeś,
                  żeby się dłuzej nie męczył????
                  ruda - wredna jak zwykle
                  • bo1 Re: Hmmm... Ciekawe. Ciekaaaawe... 09.01.03, 20:10
                    Gość portalu: ruda napisał(a):


                    > I co zrobiłes z tym chłopcem, zawiozłes go do szpitala, czy przejechałeś,
                    > żeby się dłuzej nie męczył????

                    No coś Ty! Na pewno go adoptował, przywiózł do Polski, sprzedał wszystko, co
                    miał i wyleczył mu nogi!

                    A mówiąc serio, nie pojmuję, dlaczego są osoby, które nie mogą ścierpieć, że
                    ktoś myśli inaczej niż one same i próbuje nawracać je w tak naiwny sposób na
                    jedynie słuszną drogę. Nie mam zamiaru czuć się winnym, dlatego że przejmuję
                    się zwierzętami (na marginesie między innymi). I nikomu nic do tego.
                    • Gość: tomaszxxx Re: Hmmm... Ciekawe. Ciekaaaawe... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 17:44
                      Moim zdaniem wątki chwytające za serce w tym miejscu są tak samo dobre jak
                      casus łysiejącej świnki wodnej. Na wszystko jest miejsce w Internecie Drodzy i
                      Mili. Po prostu klikamy raz na łysą świnkę, innym razem na człowieka. Wolna
                      wola.
                      Zupełnie nie rozumiem, skąd święte oburzenie miłośników zwierząt przepełnionych
                      miłością właśnie, że ktoś na forum „Zwierzęta” pisze i o ludziach. A gdzie ma
                      pisać? Człowiek to nie zwierze? Zwierze właśnie.
                      Chlubiący się teoriami, iż matka natura obdarowała kota i mnie oraz Ciebie tym
                      samym życiem, nie dziwcie się – miejsce człowieka jest jak najbardziej na
                      forum „Zwierzęta”. I dbajmy o proporcje: szczególnie kiedy psy zagryzają
                      dzieci – piszmy i o psach, i o dzieciach.
                      Łuszczę w prostych żołnierskich słowach: ja oczywiście rozumiem, że tu przede
                      wszystkim mówimy o problemach związanych z pupilami, a o ludziach mogę sobie
                      pogadać na forum „człowiek”.
                      Jednakowoż, jednakże, jakoby, atoli - po ostatnich historiach śmiertelnych
                      pogryzień przez psy – szeroko omawianych na forum „Kraj” oraz „Aktualności”-
                      temat zepchnięty innymi „ważnymi” wydarzeniami znalazł się w końcu tutaj, ja za
                      nim.
                      I zdarzyło mi się zapytać szanownych forumowiczów o poparcie dla inicjatywy
                      stworzenia funduszu na rzecz ofiar pogryzień przez psy. Taka abstrakcja jedynie
                      wirtualna: niezbędne operacje, etc. Proste. I prosta odpowiedź się ciśnie na
                      usta i na serduszka, kochani.. „Popieramy!!” Chodziło jedynie o idee, nie o
                      wywalanie szmalcu na jakieś konkretne konto. Po otrzymaniu 100 wpisów z
                      poparciem w ciągu godziny, chciałem się wycofać z tego forum w poczuciu
                      solidarności z wielbicielami zwierzaków wszelkiej maści – byłem przekonany, że
                      post z propozycją ogarnie nas tu wszystkich we wspaniałej wspólnocie ludzi
                      wielkiego serca, zatańczymy objęci w kółeczko, uhm... Alleluja i amen.
                      Nie poparł mnie nikt. Były jakieś niezgrabne tłumaczenia i wywracanie kota do
                      góry ogonem – ale nie poparł mnie nikt. Jakaś panna po dwóch tygodniach
                      łuszczenia zawiłości powiązań świata ludzi i zwierząt, albo zwierząt i ludzi
                      wydusiła w końcu z siebie – „tak, popieram”. Jedna - i nikt więcej.

                      A ja szedłem na łatwiznę – szukałem rozmówców, którzy z założenia rozumieją
                      problemy ludzi – kochają przecież zwierzęta. Miłość do zwierząt jest u nas
                      naturalną konsekwencją pokojowego nastawienia do świata, „żyj i pozwól żyć
                      innym” – nat. konsekwencją miłości do ludzi. Nie uwierzycie – okazuje się że
                      byłem w błędzie..!.

                      Zaintrygowany takim fenomenem w przyrodzie (dziergam na drutach skarpeteczki
                      dla swojej córuni rasy jamnik, ale tępię na podwórku dzieciaki które wysypują
                      piasek z piaskownicy) działam w imię hasła naprędce sformułowanego razem z
                      Panem gitmanem: ”więcej kota i więcej człowieka”, ew. w myśl swojego: „mniej
                      kota, a więcej człowieka”.

                      Pani piasiu, ja nie napisałem, że oczy wielkie jak talerze z wzruszającej do
                      szpiku kości historii dzieciaka szorującego nosem po ziemi 300 km na klęczkach
                      wyniosłem z Afryki, skąd pomysł?
                      Te posty nie są do Pani, jak sądzę po przeczytaniu Pani ostatniego wpisu. Nie
                      są też do MJ i może dwóch lub trzech innych osób. Właściwe osoby same odnajdą
                      siebie wśród adresatów tych wypocin i najczęściej reagują świętym oburzeniem
                      lub agresją. Fajnie, że może choć jedna z nich po lekturze naszych tu wysiłków
                      odpowie sobie na pytanie gdzieś zadane, dlaczego nie produkuje się karmy dla
                      kotów o smaku myszy. Produkuje się sto innych smaków, ale smaku myszy nie ma.
                      To jakiś paradoks – nie mogąc udźwignąć powagi zagadnienia, zajmie się więc
                      TEŻ , RÓWNIEŻ takimi głupotami jak szorowanie nosem po ziemi.

                      Porównanie forum „samolot” i forum „kopalnie” jest tyleż urocze, co zabawne.
                      Nie ma związku oczywiście.
                      • gienkowy_syn koniec z bełkotem !!! 12.01.03, 19:31
                        Jak ci się zwierzęta nie podobają to won na forum "uzależnienia" pierdolony
                        narkomanie !!! Nie chcemy tu żadnych psychicznych!!! Dla takich jak ty są
                        fora "depresja", "psychologia", "służba zdrowia" - TAM SIĘ PRODUKUJ !!!
    • mjot1 Do Pana Tomasza 18.01.03, 11:43
      Dobra! Wystąpię w roli „mędrca”. A niech tam...
      I specjalnie cynicznie monolog posnuję na tle szopki płonącej wraz ze
      zwierzakami.

      Panie Tomaszu Pan się dziwisz reakcji ludzi na pomysły Pańskie? Spróbuj stanąć
      z boku (obok siebie) i spojrzeć na całość okiem trzeźwym.
      Oto jak ja to odbieram:
      Opisujesz Waść posiadaczy ras bojowych jako dresiarzy wygolonych a tępych,
      potrzebujących zwierza takiego jedynie do podniesienia własnego ego.
      Nadmieniasz oczywiście mimochodem, że nie dotyczy to wszystkich... Ale portret
      jest. Obraz ów ubarwiasz dramatycznie umieściwszy w tle pogryzione okrutnie na
      śmierć dzieciaki. I proponujesz jedyne możliwe rozwiązanie zapobiegające
      podobnym tragediom mianowicie tychże ras eksterminacja i zastąpienie ich
      ratlerkami.
      Taaaa dzieciaki; argument nie do obalenia! Któż ośmieli się postawić przeciwko
      bezbronnemu dziecku psa?
      Każdy posiadacz jakiegoś „rotpita” z takiego obrazu wyłania się jako
      potencjalny dzieciobójca. I to dzieciobójca zadający śmierć nie gwałtowną a
      długą i w męczarniach! Dzieciobójca działający wręcz z rozmysłem.
      I Pan się dziwisz milczeniu, pukaniu w czoło, Pan się dziwisz agresji... A jak
      ci ludzie postąpić mają? Toż to normalne i zdrowe reakcje gatunku ludzkiego!
      A jakiejże to reakcji Pan się spodziewałeś po stronie właścicieli tychże psów?
      Zachwytu? Jednej wielkiej powszechnej masakry psów?
      Czyżby Pan dotychczas ludzi nie spotkał? Pan jesteś chyba istotą wirtualną...

      Pytanie. Czy pan poważnie wierzysz, że jeśliby znikły wszystkie psy
      świata to ilość tragicznie zmarłych dzieci by zmalała?
      Bo ja twierdzę, że ludzkość nie mogąc sobie pozwolić na taką lukę
      wykombinowałaby natychmiast jakiś sposób zastępczy a bardziej skuteczny!
      Wypisując takie slogany próbuję uzmysłowić Panu, że gatunkiem, który na tym
      padole ma monopol na zło jest człowiek właśnie! I przenigdy nie pozwoli sobie
      by jakiś pies wlazł mu na jedynie jego poletko!

      Przy okazji...
      Mieszkam (jak już nadmieniałem) w „krzakach”. Co roku spotykam mnóstwo
      zatłuczonych zaskrońców, padalców i... kilka żmij. To wynik „słusznej”
      działalności człowieka, który staje w obronie swych dziatek przed podstępnym
      zabójcom, jakim jest wszak żmija! Dzieje się to na niewielkim terenie. Pan jak
      sądzę może mi przytoczyć ileż to dzieci ginie w wyniku ukąszeń w naszej
      światłej ojczyźnie?
      Ciekawe ile istnień ginie pod szczytnym hasłem obrony dzieci? Ciekawe też ile
      istnień ginie z rączek tychże dzieci?

      Jest napisane; „nie zabijaj”!
      Proszę mi wskazać gdzie są przypisy jakieś czy jakaś wykładnia, że dotyczy to
      tylko człowieka?
      A piszę o tych „istnieniach”, bo to jest forum o nich właśnie!

      Najniższe ukłony!
      Wymądrzający się M.J.
      • Gość: tomaszxxx Re: Do Pana Tomasza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 14:48
        Ja już powoli gubię esencję, czyli meritum sprawy Panie MJ. Tak żeś Pan
        nagmatwał z tymi zmijami.. Z zaskrońcami wyjeżdżasz Pan na poważnie, czy to są
        jaja? Nam chyba chodzi o drobiazg – uwaga precyzuję -
        Teza: życie życiu nie równe.

        Dzieciak porównywany z psem to fajny temat, czemu Pan się obrusza? Nie mylmy
        kwestii wychowania podnoszonymi przez Pana, z tezą powyżej - do której
        sprowadza się cała ta "awantura". Jeśli adwersarz pisze cytując moje argumenty –
        jak słyszę nie do obalenia – to polemizując, chyba chce być tylko
        kontrowersyjny.

        Mam dość zakłamania miłośników zaskrońców, psów i kotów, obżerających się
        wędlinką i salcesonikiem na śniadanko, a żarliwie protestujących przy okazji
        rozdeptanej żmiji czy rozjechanego psa, bo TO WŁAŚNIE zgroza niewyobrażalna.
        Przypominam tym, którzy zapomnieli: pies zdycha, człowiek umiera. Przypominam
        tym co zapomnieli: ŻYCIE ŻYCIU NIE JEST RÓWNE; przypominam tym co zapomnieli: w
        skali kilkuset ostatnich lat nic na naszej planecie się nie zmienia: Człowiek
        jako drapieżnik (żyjąc zgodnie z naturą), żywi się zwierzętami. Zwierzęta są
        elementem (podstawowym) naszego łańcucha pokarmowego. Zresztą po co patrzeć na
        największego drapieżnika globu; są setki, tysiące innych. Silniejszy pożera
        słabszego. To jest prawo matki natury. Żyjmy więc z nią w zgodzie ale
        wystrzegajmy się śmieszności. Ci co umiłowali część z naszych młodszych braci
        (do granic perwersji; człowiek im umknął do tego stopnia, że nie ma nawet
        miejsca na zwykłe współczucie) i ich akurat nie zjadają albo nie paradują w
        ubrankach z ich skórek – nie bądźcie cyniczni w zakłamaniu. I nie mylmy kwestii
        wychowania dzieciaków spod Pana płotu – ze śmiercią, bo to nie są żarty.
        Powyższe nie powinno dotyczyć wegetarian noszących sztuczne futra, syntetyczne
        obuwie, paski w gaciach ze sztucznej skóry i np. myjący ząbki tylko
        szczoteczkami ze sztucznego włosia. Oni tez jednak leczą się lekami testowanymi
        na zwierzętach. Nie chodzi w tym bełkocie o konkret, chodzi o śmieszność – tym
        co nie wiedzą – nie moją.. Miłość do zwierząt zastępuje pozytywne uczucia do
        przedstawicieli własnego gatunku. Wielki paradoks – i ponury niekiedy cyrk.
        Aby przetrwać, hodujemy zwierzęta, tuczymy i zjadamy. Koniec. Kilka wybraliśmy
        sobie na towarzyszy. Babrzemy się w ich genach, a potem to oni są dla nas
        zagrożeniem. Tak wyglądamy w skali całego globu, Drogi Panie MJ. Ja mam
        wrażenie, ze Pan żyje jednak tylko z wybraną częścią tej Pana Natury – taki
        kaprys. Nie żyje Pan w zgodzie z pogłowiem spacerowiczów wokół Pana domu.
        Jeżeli ktoś twierdzi że w nim i jego Burku jest to samo życie, niech siebie
        zapyta, czy oddał by je za zwierzę – za człowieka pewnie czasami tak. Chorego
        psa idę do wet. uśpić. Chorego człowieka raczej jeszcze się nie usypia

        Tak się dziwnie składa, że część zwierząt, tzw „domowych” daje się głaskać,
        miauczy , skomli, wzrusza. Strzela garbki, pilnuje domu, włazi do łóżek, jest
        naszymi córuniami i synusiami. Są to zwierzęta udomowione powtarzam – z racji
        swych walorów powiedzmy: estetyczno – towarzyskich akceptowane jako zabawki,
        substytut miłości i „dobra”. Dobra, którego potworny deficyt mamy na co dzień w
        kontaktach między sobą, między ludźmi – Panie MJ. Wyłaź Pan zza tamtej strony
        barykady, nie bądź „wrogiem ludu”, a miłośnikiem zwierząt, bo mnie to śmieszy.

        Czy wcinając na śniadanko kanapkę z krową masz Pan na tyle cywilnego
        zakłamania, żeby biadolić nad zaskrońcami?? Żyj w zgodzie z naturą to dla mnie
        znaczy: przyznaj, że jesteś Pan tak jak i ja zwykłym zjadaczem mięcha,
        drapieżnikiem o pożal się Boże ubogim warsztacie łowieckim: została nam dziś z
        niego wędka i dubeltówka na polowaniu; reszta „drapieżnictwa” - na skalę
        przemysłową. Nie róbmy selekcji, nie wybierajmy sobie przedmiotów miłości..! Bo
        przy pierwzej człowiek idzie na bok jak słyszę.

        To kaprys i nasze zakłamanie w wewnątrz europejskim cywilizacyjnym dobrobycie
        pozwala wypisywać tu niektórym takie potworne głupoty. Unosi się nad tym forum
        ludzi dorosłych, (nie mówię o dzieciakach traktujących to miejsce jak powinno
        być traktowane – jako hobby) snobistyczno – dewiacyjny zapach samonakręcającego
        się szowinizmu. O Jezu!!!! W parku podpalili pieska!! A z drugiej
        strony „Hmmm.. Ja i moje dwa psy mamy się dobrze, nic mnie nie obchodzi cała
        reszta..” Nie powinien więc mnie obchodzić i ten podpalany piesek.

        Życie w zgodzie z naturą nie polega na życiu w zgodzie ze swoimi pupilami.
        Zacznijmy od siebie (od własnego gatunku), potem przyjdzie czas na młodszych
        braci, kuzynów, pociotków etc. Co Pan z tymi dziećmi, Panie MJ? Psy zagryzają
        dzieci w Polsce, więc jestem tu na forum zwierzęta, żeby o tym mówić. Ma Pan
        rację bytu na tym forum z problemami istnień tych „zagryzających”, ja ma rację
        bytu z problemami tych zagryzanych.

        Pisałem to na jednym oddechu, niech Pan się nie czepia szczegółów – może z tego
        bełkotu cos da się wyciągnąć

        Ukłony
        Wciąż pełniący posługę misyjną na tym forum
        T.
        • mjot1 Hmmm... 20.01.03, 18:37
          Chyba już to gdzieś napisałem, ale tak to odczuwam właśnie, więc się powtórzę.
          My Panie Tomaszu przemieszczamy się po dwóch prostych równoległych i dlatego
          nigdy się nie spotkamy.
          Dokładniej: nadajemy a i odbieramy na zupełnie innych kanałach.
          Dysputy nasze przypominają raczej monologi. Nie są one nawet dysputami
          akademickimi.

          Na styku człowiek/natura trwa odwieczna wojna. Zwycięzcę Pan znasz.
          A jeśli w potyczce jakiejś zginie przedstawiciel gatunku jedynie słusznego to
          zaraz grzmią głosy świętego oburzenia (przykładem Pan) domagające się słusznej
          kary, czyli eksterminacji całego gatunku! Ja do licha tak nie czuję. Mało tego
          ja tak odczuwać nie chcę! To mi się po prostu źle kojarzy!
          A gdzież tu miłosierdzie, zrozumienie, poznanie, prawo do istnienia i
          samostanowienia i ta cała reszta pustosłowia?
          Pan uważasz, że człowiek z racji swego boskiego namaszczenia ma
          niekwestionowaną władzę na tym padole i ma niezaprzeczalne prawo czynić sobie
          wszystko poddanym wszelkimi dostępnymi metodami. Człowiek ów jako zwycięzca nie
          podlega też żadnej jurysdykcji na styku człowiek/natura! To jest wg Pana
          współżycie z naturą! Natura ma oczywiście rację bytu pod warunkiem wszak,
          że: ... (w miejsce tych kropek wpisać można wszystko).
          Ja na twórczą a radosną działalność człowieka spoglądam (tak sądzę) z pewnym
          dystansem i z wieloma jego czynami nijak nie mogę się utożsamić. No widzę do
          licha bezmyślność najeźdźcy i jego dzieło zniszczenia. Pan zaś masz mi to za
          złe. Uważasz takie zachowanie za zdradę własnego gatunku, czyli zbrodnię
          najstraszniejszą!
          Możem zaiste renegat?
          Ale jak już też nadmieniłem; ja już skostniałem, już nie jestem elastyczny, ja
          już nie dam się ulepić.

          A co do tych wszystkich akcji, fundacji i innych wspaniałych a dobrych uczynków
          człowieka to też mam stosunek niepopularny.
          Otóż mym zdaniem człowiek jako uosobienie zła dobro czyni jedynie z
          wyrachowania! I to dla wymiernych konkretnych korzyści, (mimo że często nawet
          nie dopuszcza tego do swej świadomości).
          Harcerz przeprowadzający staruszkę przez ulicę - dla zdobycia jeszcze jednej
          odznaki.
          Siostra miłosierdzia siedząca u wezgłowia np. trędowatego, bo przecież Bóg na
          pewno widzi, zapamięta i kiedyś policzy i nagrodzi.
          A te kilka wyjątków na przestrzeni dziejów? A któż wie, jakimi oni kierowali
          się pobudkami?
          Nic Panie Tomaszu w świecie ludzi za darmo! Za wszyściutko trzeba płacić. I to
          zysk właśnie był, jest i będzie bożkiem! To jest realny świat ludzi.
          Uciekam? Być może... A któżby nie wiał gdzie nogi poniosą, jeśli zysk i prywata
          nie jest jego celem najwyższym?
          A Pan? Cóż... Czyń Pan, co Panu nie odruch a szare komory podpowiadają!
          Powodzenia w naprawie świata tego...

          Najniższe ukłony!
          Chyba jednak wycofujący się chyłkiem na leże... cynik M.J.
          • Gość: tomaszxxx Re: Hmmm... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 12:26
            Cóż ja mam powiedzieć na taki post, Panie MJ?
            Żal że tak mało osób go przeczyta i odejdzie w niebyt wirtualny. I żal też, że
            tylko na tym forum zatytułowanym „Zwierzęta”, choć tak naprawdę to forum o
            ludziach jest – się pojawił.
            Chciałbym jak Pan, przy Pana wiosnach, napisać coś takiego – może i mi się
            kiedyś uda. Na razie perroruję zabłąkanym owieczkom; prawdy o człowieku, o tym
            do jakiego bożka się modlimy dowiemy się wszyscy w swoim czasie. Podsumujmy:
            żyj i pozwól żyć innym

            Zdejmuję czapkę, Panie MJ

            T.
            • Gość: Flora Re: Hmmm... IP: 213.25.91.* 21.01.03, 14:24
              Prawda jest taka, że jak ktoś krzywdzi zwierzęta, to człowieka też skrzywdzi.
              Są oczywiście wyjątki takie jak ja, że wolą zwierzęta od ludzi.
              Dla mnie jest wspaniałe, jak przyjdzie do mnie najedzony, zadowolony kocur i
              zacznie mruczeć pełną parą. Wtedy natychmiast zasypiam nawet w dzień. Jest to
              wyraźny dowód na wyższość kota nad prochami nasennymi. Polecam.
              Teraz całkiem serio:
              W związku z ostatnimi potwornymi wiadomościami proszę Was kochani, aby każdy
              kto kocha zwierzaki, modlił się w intencji miłosierdzia dla nich, aby żadna
              zołza się nad nimi nie znęcała. Oczywiście każdy po swojemu, jak potrafi, z
              głębi serca, szczerze.
              Ja od kilku lat się modlę w tej intencji, ostatnio dodaję nawet post - nie
              jadłam słodyczy w piątek - co dla mnie potwornego łakomczucha, grubasa jest to
              duże poświęcenie. Ale dla nich - chętnie. Im więcej osób się dołączy, tym
              lepszy efekt. Ja w to wierzę
            • Gość: piasia Re: Hmmm... IP: *.cn.com.pl 21.01.03, 17:20
              Gość portalu: tomaszxxx napisał(a):
              > Podsumujmy:
              > żyj i pozwól żyć innym


              I pod tym podpisuję się obiema rękami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka