Dodaj do ulubionych

czy powiedzieć córce o smierci kotki?

23.09.06, 12:21
Dziś znaleźliśmy martwą koteczkę mojej 7 letniej córki.Julka byla bardzo z
niaj związana,miała ją rok.Boję się rozpaczy małej.Narazie mówimy,że Pelasia
gdzieś poszła.Ale co dalej?
Miesiąc temu zginął nasz pies.Julka jeszcze ma chwile,że za nim płacze
Poradźcie,coś.proszę.
Obserwuj wątek
    • pixie65 Re: czy powiedzieć córce o smierci kotki? 23.09.06, 13:07
      może Pelasia...wróci w innym futerku...?
    • zalogowana_z_premedytacja Re: czy powiedzieć córce o smierci kotki? 23.09.06, 16:27
      A po co dziecko oszukiwać, trzeba to zrobić delikatnie i wytłumaczyć, że takie
      rzeczy się dzieją i śmierć to naturalna sprawa. A co będzie, gdy umrze ktoś z
      rodziny? Wtedy też będziecie prawdę ukrywać? A potem po latach córka będzie
      niepocieszona, że podkoloryzowało się prawdę i w jakiś sposób została oszukana.
      Wierzę, że to sie na prawdę da załatwić delikatnie.
    • salma75 Re: czy powiedzieć córce o smierci kotki? 23.09.06, 16:48
      Powiedzieć córce - śmierć to częśc życia...

      Co się stało kici??
      • czukczynska wpadła pod samochód 23.09.06, 19:41
        Mamy to nieszczęście,że mieszkamy przy dośc ruchliwej drodze.Nie dało jej się
        utrzymać w domu, miała włóczęgostwo w naturze.Mam skrupuły powiedzieć Julce,bo
        miesiąc temu tak zginął nasz pies.Pól roku temu zaginął brat Pelasi,a jeszcze
        wcześniej zginęła Klusia,także kotka córki.Za każdym razem rozpacz Julki była
        ogromna,ale z żadnym zwierzęciem nie była tak związana jak z Pelasią.
        Mamy w domu trzy stare koty ,ale one są mądre i na drogę się nie pchają, a te
        maluchy...
        • salma75 Re: wpadła pod samochód 23.09.06, 22:05
          No świetnie po prostu....;(
          Te trzy, którym się udało....to do czasu...To nie w mądrości ich siła...Po
          prostu do tej pory szczęscie miały...Biedne zwierzęta :(
          "Życie wychodzącego kota to jak gra w rosyjską ruletkę....".

          Córce powiedz - nie masz wyboru.
          I nie bierz więcej zwierząt, "przerób" jest niezły :/.
          Sama im ten los zgotowałaś...:(
          • iwa_ja Re: wpadła pod samochód 23.09.06, 22:21
            Mam ten sam problem. Rudi odchodzi powoli. Moja wnusia jest z nim strasznie
            związana...
          • czukczynska salma 24.09.06, 07:42
            to nie tak,że te wszystkie zwierzeta zginęly pod samochodem.Napoleona,brata
            Pelasi najprawdopodobniej ktoś ukradl(był pięknym rudzielcem),Klusia nie
            zginęła na drodze.
            Na ulicy zginął pies i Pelasia.
            Czy pozostałe mają szczęście?Miniula ma 12 lat,Fifciak 10 ,Bielinek 8.
            Z drugiej strony domu mamy ogród i pola i te stare tam chadzają.
            Pies uciekł za suką , a Pelasia nie dała się utrzymać w domu - zwiała.
            Moja wina?Naprawdę smutno mi się zrobiło.
            • zalogowana_z_premedytacja Re: salma 24.09.06, 14:37
              Może nie wina, ale bardziej nieuwaga? Może jakieś ogrodzenie by się przydało,
              jakoś trzeba dopilnować zwierzaków, by im się nic nie stało...
          • mmk9 Re: wpadła pod samochód 24.09.06, 08:31
            Salma, to zależy gdzie się mieszka. Nie twierdzę, że koty niewypuszczane z
            mieszkania w środku miasta są nieszczęśliwe. Kazda istota ma zdolności
            przystosowawcze. Za to jak barwne i ciekawe jest życie kota, który i myszy
            połowi i po drzewach za ptaszkami pochodzi. Pewnie, ze przewaznie jest to życie
            krótsze, ale przeciez i ludzie niejednokrotnie wolą przygody i
            niebezpieczeństwa zamiast siedzieć spokojnie przed telewizorem, gdzie jest na
            pewno bezpieczniej niż w gorach czy kolo Przylądka Horn. Zwierzęta w zoo też
            żyją dłużej niż na wolności, ale się nudzą. Coś za coś. Gdyby dwa psy, ktore
            ostatno stracilam były na łańcuchu, żylyby sobie do dziś, pytanie tylko czy tak
            by wolały. Nie zawsze można skutecznie ogrodzić, a kota ogrodzić sie nie da.
            • czukczynska masz rację 24.09.06, 08:54
              ja w dodatku mieszkam na totalnych peryferiach małego miasteczka.No,ale wypadki
              się zdarzają.Ja już naprawdę myślałam,zeby nie brać innych zwierząt.Czasem
              myślę,że ci,którzy mają twarde serce , mają w życiu łatwiej.Nie przeżywają
              takich problemów.
    • salma75 Re: czy powiedzieć córce o smierci kotki? 24.09.06, 11:28
      Takie pytanie - gdybyś miała kota rasowego, takiego np. za 2000zł zakupionego,
      też dałabyś mu tak biegać, z życia "korzystać"??

      Mieszkam na peryferiach miasta,w domu z ogrodem, ulica jest daleko, MAM 3 KOTY -
      NIEWYCHODZĄCE. Ręcze Wam, są bardzo szczęśliwe i dożyją pewnie spokojnej
      starości (odpukać!) jako członkowie rodziny. Kot nie ma wyobraźni, zdolności
      przewidywania, to Ty powinnaś przewidywać za niego i skoro obok domu jest
      ruchliwa ulica (jak z rozbrajającą szczerością piszesz), sama naraziłaś go na
      śmierć - nie powinien wychodzić. Śmierć pozostałych zwierząŧ pod kołami aut to
      kwestia czasu...
      I przyjmij to do siebie, że zginał Z Twojej winy, nie ze swojej przecież....
      Tak bardzo żal zwierzaka....
      • mmk9 kot za 2000 24.09.06, 14:06
        Odpowiadam pytaniem : Czy żal za kotem za 2000 to byłby jeszcze żal za kotem,
        czy już za kawalkiem kasy, za który można kupić to i owo ?
        • salma75 Re: kot za 2000 24.09.06, 14:11
          No bo ludzie tacy właśnie są....:(
          Jak zapłaci to pilnuje i dba....Jakoś kot w domu na depresję nie umiera i
          sędziwego wieku dozywa wtedy...
          Jak dachowca (których pełno niestety) dostanie, to puszcza samopas i jeszcze
          dziwne rzeczy wygaduje, że taki kot to szczęśliwszy bo ptaszki łapie.......Kot
          zginie, to następnego się weźmie, prawda??
          • lubie.garfielda koty wychodzące 24.09.06, 14:39
            momentami mam wrażenie, że dla większości
            z Was kot wychodzący woła o pomstę do nieba.
            Otwarta przestrzeń jawi się wam jak dzika
            kraina na którą swojego kota wypuszcza
            jedynie skończony degenerat.
            • salma75 Re: koty wychodzące 24.09.06, 14:54
              Wypuszczasz swojego kota - Twoja sprawa. Tylko nie przychodź się wyżalać jak to
              Ci przykro, że zginał i że chyba weźmiesz nastepnego...
              Sam mu taki los zgotowałeś i...jedynie kotów żal, kotów, które giną gdzies na
              ulicach, umierając w meczarniach na poboczu, umierają pogryzione przez psy,
              skopane przez zwyraodnialca... Ich właścicieli nie......:(

              P.S. Z tym degeneratami to chyba małe przegięcie....
            • mama007 Re: koty wychodzące 24.09.06, 14:59
              lubie.garfielda napisała:


              > Otwarta przestrzeń jawi się wam jak dzika
              > kraina na którą swojego kota wypuszcza
              > jedynie skończony degenerat.
              >

              bo ta otwarta przestrzen to najczesciej ruchliwe ulice, zatloczone chodniki...
              jak ktos ma ochote miec kota "tak troche" to niech sie wezmie za karmienie
              dziczkow...
    • salma75 Ku przestrodze - przeczytaj..... 24.09.06, 15:19
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=37353
    • salma75 ....i jeszcze 24.09.06, 15:22
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=49684 - Silver
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=45538 - Czekoladka

      To takie nowsze przykłady....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka