Gość: malina
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.08.03, 22:48
Mój kot wychodzi obecnie na spacer w szelkach i na smyczy. Do tej pory w
granicach ogrodu chodził sam. Decyzję co do ograniczenia jego wolności
podjełam po jego ucieczkach do sąsiadów. Posmutniał, nie gania motyli, much,
a mi obserwującej go przychodzi do głowy pytanie; co warte takie życie , gdy
pozbawieni jesteśmy wolności i przyjemności? Decyzję co prawda podjełam dla
jego dobra, ale tak się tylko mówi. Jest jak więzień wypuszczany raz dziennie
na spacerniak pod nadzorem. Jednego kota już straciłam pod samochodem.
CO WARTE JEST ŻYCIE NA SZNURKU?