Dodaj do ulubionych

help-spóldzielnia z Elbląskiej koty morduje-cz.I

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 03:21
--
Sama usiłowałam sobie ze sprawą poradzić, ale nie dałam rady. Warszawska
Spóldzielnia
administrująca na Sadach Zoliborskich m.in. blokiem przy ul. Przasnyskiej 16
A ma, wg mnie, siłę komunistycznego PGR-u.
Konkrety: w końcu kwietnia PARĘ DNI usiłując zasnąc w mej sypialni, słyszałam
przeraźliwe miałki kota.
/Jestem psiarą. Przygotowywałam własnie mieszkanie dla jakiegoś bezdomnego
kundliny, gdy przyplątała się bezdomna kociczka. Potem drugą wzięłam, by
pierwszej nie było smutno. Stąd stałam się malutką specjalistką od miałków
kocich./
Miałam wrażenie, że słyszane przeze mnie kotkowate nawoływania,to odgłosy
nawoływań w stylu armarcordowym Felliniego:- Chcę mężczyzny !!! Sądziłam,ze
jakaś kocica sąsiada z góry dopomina się wydania za mąż.Ale nadeszły wolne dni
związane z 1-3 Maja. Weszłam do piwnicy z mym kolegą Kocioczujnym po donice
wielkie na pelargonie, by poobsadzac, co trzeba. A w tej piwnicy jest
pomieszczenie z napisem WODOMIERZ, gdzie sobie, być może, spółdzielnia mierzy
wodę, albo i Bóg wie wie co. Okno do owegoż przybytku jest właściwie tylko
otworem.Każdy kot, z natury ciekawski,a i nawykły do dobrych zwyczajów
żoloborzan dających im w piwnicy schronienie na zimę, wskoczyc tam może.
Tyle, że, miłosiernie otwarte DLA DOBRA LUDZI, piwniczne okna, gdzie koty
mogą wchodzić i wychodzić, kiedy chcą, przy okazji załatwiając odmownie
choroby roznoszone przez szczury - te okna, są na bezpiecznej dla kotów
wysokosci. Czyli,jako sie rzekło - pobratymcy tygrysów, zawsze mogą wyjsć,
spocząć na trawie, napić się wody etc. W KATOWNI czy MORDOWNI `WODOMIERZ`
spóldzielni Zatrasie z tej Elbląskiej ulicy, ustawienie okien pozwala kotom
wskoczyć. Ale nie wyskoczy nawet najzdolniejszy. Tak wysoko. I żadnego punktu
zaczepienia dla pazurów.Jak potem podejrzałam posługując się latarką, w tym
całym WODOMIERZU jest jakieś urządzenie metr na metr /`WODOMIERZ?/ i, wg
mnie, duzy poziom bezsensownego,betonu. Pustka wołająca wręcz:- Weź mnie
lokatorze, który masz piwniczne niedomiary !
Ale to na marginesie.
No więc wchodzę po donice na kwiaty do piwnicy, a na drzwi wewnątrz
WODOMIERZA zwierz zmierza i rozpacznym głosem woła : - Ludzie ! Za co ?! Za
co więzienie na gołym, zimym betonie?!Wyłapałem tyle szczurów, myszy,nie
napadam na was, nie gryzę...Uciekam pod samochody przed wami, w krzaki, nie
napraszam się nawet zimą o nic...Czemu ta cela, brak wody, jedzenia, zimny
beton i widok nieba z okna niedostepnego nawet dla kangura...?
No więc już wiemy z Kocioczujnym - nie żadna ruja kotki sąsiada, tylko -
święta, WODOMIERZ spółdzielni, kot od dni paru bez wody i jedzenia,
przerażony,łapki, pazurki okaleczone próbami wydostania się z niewoli.
Jedno, co nam się udało : w grubych drzwiach na górze MORDOWNI WODOMIERZ
otwór akurat na wepchnięcie kobiecej ręki. No więc najpierw woda. Mam nogę
tuż przed operacją, więc Kocioczujny podstawia mi taboret i asekuruje.
Wpycham ręke i leję, i leję, bo wiem, że większość wody wsiąknie w beton, ale
coś dla kota ostanie. Potem jedzenie bez pardonu podkradzione moim kotkom.
Potem jakieś zasłony z domu wyciągnięte - najpierw miałam nadzieję, iż jak je
przez dziurę przepchnę, to kot się ich uczepi i go wyciągnę. Nie udało się,
więc choć wrzucić je do spania Diabełkowi, /bo juz latarka pozwoliła mi przez
szpary w drzwiach zobaczyć, iż to młody, śliczny, czarno-burawy kotek/
I parę razy dziennie, dni kilka próby napojenia i nakarmienia biedaczka.
OK. Dość. Tak to trwało do chwili,gdy się ludzie naświętowali i można było
dzwonić i dzwonić do spółdzielni aż Dziabełka uwolniono.
Osądzałam tak : myslący człek,wyciągnąłby wnioski z tego zdarzenia,
zwłaszcza, wiedząc, iż w Polsce, jedną z mądrzejszych ustaw jest owa mówiąca
o tym, iż ZWIERZĘ NIE JEST PRZEDMIOTEM i narażanie go na śmierć z pragnienia
i głodu może być, jakby prokurator sie uparł,powodem do wszczęcia
postępowania. Czyli mądrzy, gdyby byli takowi,ludzie w spóldzielni ZATRASIE z
ELBLĄSKIEJ winni byli co zrobić ? Tylko zabezpieczyć okno kociej pułapki !-
IMO.
A co zrobili ?!
Dni temu parę,/w piwnicy już po donice nie bywałam,bo wiadomo - kwiaty dawno
posadzone czarowały zmysły/, mój kolega Kocioczujny powiedział, że zdaje mu
się, iz ktos rozpacza po nocach w naszym bloku/bo najpierw sądził,że to
człowiek/, ale wczoraj wieczorem doniósł mi był,iż jego zdaniem to następny
kot, tylko bardziej niesmiały od więźnia-poprzednika, bo, nawet, biedaczyna,
nie skacze na drzwi anonsując swe w więzieniu WODOMIERZ przebywanie.
No cóż. Tamtej nocy, po odkryciu Kocioczujnego, to samo się zaczęło - było
lanie wody na beton tak długo, by nie zdążyła wsiąknąc, nim "chlip, chlap,
chlip" usłyszelismy od kociaka. Koty piją mało wody. Jakże ten był spragniony
by tak beton lizać !
Dobra. Dziś Kocioczujny dzwoni z pracy do spółdzielni,by kota uwolniono, bo
zdechnie. - No to będzie jednego mniej - dowcipnie odpowiada pan ze
spółdzielni ZATRASIE z ul. ELBLĄSKIEJ, który, nie sposób, by nie wiedział
mniej ode mnie, mieszkającej na Zoliborzu dopiero od lat dwóch, a
mianowicie,iż po trawnikach w okolicach Przasnyskiej, Broniewskiego itd.
biegają szczury. Miła, starsza żoliborzanka obserwująca z jakim niesmakiem
przygarniam kota,bo bidny,choc tak kocham psy, opowiedziała mi historię
pewnej anty-kociary: - Wciąż miała pretensje, że zostawiamy na zimę otwarte
dla kotów okna piwnic, dopóty, niech pani sobie wyobrazi,zeszła kiedyś do
piwnicy po słój ogórków konserwowych i wskoczył na nią szczur, ugrzył ją w
policzek...
Wreszcie, ja sama, jeśli chodzi o szczurze doświadczenia i dowody na
koniecznosć bycia kotów w tym mieście czy je kto kocha czy nie : Po
pogodzeniu się z losem - dwa koty rządzące chatą zamiast psa z którym można
się dogadać, zaczęłam, jak inne sąsiadki, wystawiac miseczki dla bezdomych
miałczaków. I co ? No...! Wielki, śmierdzący prezent dostałam ! Okropne to
było, niemniej doceniłam : Pod krzakiem piwonii martwy szczur.Kot jakiś, może
mój fan, złapał i daninę złożył /nawiasem mówiąc - przeciw szczurom nic bym
nie miała, gdyby nie to, że straszą, nachodzą znienacka i te choróbska...Nie
chodzi mi o to, by koty je mordowały, ale wiem, ze obecność kocia im mówi : -
Idźcie stąd. Na Moskwę, albo lepiej na Kubę Fidela czy gdzie tam uważacie.../
Do tematu - ów pracownik spółdzielni życzący sobie, by przerażony w celi
WODOMIERZA kociak zdechł, bo o jednego będzie mniej, jednak zobowiązany był
do interwencji. Pod swymi drzwiami w mieszkaniu stałam jak pies interwencji
owej oczekując. Usłyszawszy, że ktos tam się szudra przy piwnicy wyszłam
sobie tak prędko, że nawet w zbyt kusych spodenkach i koszulczynie, byle
szybciej: - Kotek wolny czy nie ? Może go wziąć, podkarmić..?
Pracownik w spółdzielnianych, zielonych ogrodniczkach, zapewnił mnie, że
ok.kota żadnego nie ma, a tak w ogóle, to poparł moje odgrażanie się, że dość
tego,trzeba na pismie-, bla, bla, bla, bo w spółdzielni takie sprawy /ja w
domyśle : ze wierzakami/, to mają gdzies...
Byłoby w miarę po wszystkim, gdyby nie to, że Kocioczujny wieczorem
poinformował mnie był, że wydobywa sie z pomieszczenia MORDOWNIA KOTÓW-
WODOMIERZ SPÓŁDZIELNI ZATRASIE- SPECJALNOŚĆ:MORZENIE GŁODEM, CHŁODEM,
BEZLITOŚCIĄ, żałosny, bidulkowaty, bezradny głosik. Już całkiem cichutki,
choć wciąż z nadzieją.
I znów pytam - ile wody można wlać na beton, w który woda wsiąka, jak w
piach, by się napić?! Ile jedzenia przez maleńki otwór u góry w drzwiach
mozna wrzucic, by kocina cos zjadła. I jak panu ze spółdzielni, co to rzekł
był, że `niech zdechnie, o jednego /kota-przyp.mój/ mniej spałoby się na
gołym betonie w poczuciu beznadziei sytuacji?!
Pani administrator budynku, do której, po odkryciu, że kotek wciąż jest w
niewoli, z trudem dodzwoniłam sie /kłopoty z uzyskaniem numeru telefonu,
późna pora.../, w sumie obciążyła....mnie. - Ja nic nie wiedziałam. Trzeba
było iść do g
Obserwuj wątek
    • Gość: alex.z.deszczu help-spóldzielnia z...cz.II IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 03:23
      Pani administrator budynku, do której, po odkryciu, że kotek wciąż jest w
      niewoli, z trudem dodzwoniłam sie /kłopoty z uzyskaniem numeru telefonu,
      późna pora.../, w sumie obciążyła....mnie. - Ja nic nie wiedziałam. Trzeba
      było iść do gospodarza domu...Nie ma jego numeru telefonu ?...No bo ona nie
      chce go podawać. Albo potem trzeba było powiadomić tego, śmego, owego...To i
      to trzeba było zrobić, a co ja mam do tego...itd.itd.
      Cóż, najwyraźniej w spółdzielni owej nie istnieje coś takiego, jak
      interpersonalne relacje, przykładanie wagi do interwencji ludzi, którzy łożą
      niebgatelne sumy na pensje dla osób, która potrafią powiedzieć : - Niech
      zwierzę zdycha. Bedzie o jedno mniej.
      Dodam jeszcze, iz domeną owej niezwykle specyficznej spółdzielni, jest
      wykańczanie nie tylko fauny, ale także flory którą na spółdzielczych terenach
      fundują lokatorzy dodatkowo płącąc niesamowite sumy za wodę do podlewanie
      tejże flory. Ale to już inna historia.
      Na razie, w związku z obojętnością spółdzielni /wiem, wiem - chodzi o
      konkretną spółdzielnię - winno byc z dużej litery- nie przechodzi mi to przez
      klawiaturę, bo słyszę tego malca w KATOWNI WODOMIERZ - jeszcze żyje.../
      Jutro idę na policję. Już się z nimi umówiłam - złożę doniesienie o
      popełnieniu przestępstwa przez spółdzielnię i, jak mi policjant dyzurny
      powiedział, będą mogli wymusić otwarcie tych drzwi MORDOWNI KOCIEJ
      SPÓŁDZIELNI ZATRASIE i uwolnienie kotka, jeśli ten dozyje.
      Proszę o wsparcie Gazety i Was wszystkich.
      Przecież tak naprawdę nie można.
      Prawda?
      alex
      • Gość: Dina Jestes cudowna! IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.08.03, 10:18
        Jestes po prostu cudowna! Jak to dobrze wiedziec, ze na tym okrutnym swiecie sa
        osoby,ktorym nieobojetny jest los zwierzakow.
        Poniewaz dzieli nas duza odleglosc
        ( mieszkam w Zielonej Gorze), moge Cie jedynie wesprzec duchowo i zyczyc Tobie
        powodzenia( i oby kotek przezyl). Informuj co sie udalo zalatwic w tej sprawie.
        Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie!
        Dina
        • Gość: alex.z.deszczu Re: Jestes cudowna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 15:49
          Dzięki.
          Myslę, że nie jestem cudowna tylko normalna, a ludzie z Warszawskiej
          Spółdzielni MIeszkaniowej na Sadach Zoliborskich - nie.
          Właśnie opisałam finał historii na Forum W-wa.
          usciski
          alex


          • Gość: alex.z.deszczu Re: Jestes cudowna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 20:24

                     Dzwoniłam raz jeszcze dziś do spółdzielni mówiąc o policji.
                     Trafiłam na jakąś rozsądniejszą panią, która uznała, że "tak się ze
            zwierzętami
                     nie postępuje".
                     No i właśnie
                     przed sekundą załomotano do mych drzwi.
                     Otwieram.
                     Stoi ekipa - pani Oracz -administrator budynku, pan, Wisniewski bodaj
            -
                     kier.techniczny i , chyba dozorczyni z mężem.
                     Pani administrator każe mi wejść do piwnicy i z ironicznym
            pokrzykiwaniem woła:
                     - No i co ? Gdzie pani ma tego kota ?! No i jak on tu miał niby wejść
            ?!
                     Pokazuję WODOMIERZ - MORDOWNIĘ KOTÓW.
                     Tamta pokrzykuje :- Gdzie ten kot ?!
                     Kota nie ma, okienko wstawione.
                     Ja wychodze na kretynkę z omamami.
                     Mówię jej, że nie mam omamów i że jeszcze tej nocy lałam wodę przez
            malutki
                     otwór na górze w drzwiach i kotek chlipał tę wodę, jak najęty, a wszak
            już
                     wczoraj zapewniano mnie, ze go nie ma.
                     Tamta dalej głośno ironizuje.
                     Na szczęście mąż, chyba, dozorczyni, rzekł był, iż DZIŚ, gdy otwierał
            drzwi
                     WODOMIERZA-MORDOWNI i wstawiał okno, to wybiegł i uciekł prędko jakis
            kot.
                     Zaczęłam pytać dlaczego mnie okłamano i powiedziano, że kota już
            wczoraj
                     wypuszczono. Dlaczego spółdzielnia traktuje mieszkańców jak swych
            podwładnych,
                     dlaczego, ktoś na interwencje w sprawie kota odpowiada w spółdzielni,
            ze "niech
                     zdycha, będzie o jednego mniej".
                     Wtedy, pierwszy z klatki schodowej uciekł na dwór pan techniczny
                     kierownik,którego podejrzewam o autorstwo tych chamskich słów.
                     Następnie pani administrator machnęła ręką, coś tam, coś tam mruknęła,
            i ekipa
                     się wycofała, bo na klatce pojawiła sie inna lokatorka, a ponadto
            rozmowa była
                     głosna.
                     Sprawa wpadania zwierzaków w pułapkę jest chyba załatwiona, ale będę
            czujna.
                     Natomiast to, w jaki sposób funkcjonuje ta spółdzielnia, oznacza dla
            mnie, że
                     należy kontynuować działalność `wywrotową.`
                     Oni postąpili beznadziejnie, kłamliwie w jeszcze innych sprawach.
                     Wiem, ze ja już mam przerypane i uznana jestem za idiotkę, bo "po
            nocy", jak
                     rzekła pani Oracz , wydzwaniam w sprawie jakiegoś kota do niej do domu.
                     Cóż, nie każdy może spać spokojnie, gdy słyszy, jak rozpacza zwierzak,
            kaleczy
                     łapki skacząc na beton i nie ma szans na wydostanie sie.
                     A gdyby spółdzielnia, powiadomiona za dnia, raczyła uwolnić zwierzę,
            to nie
                     byłoby mego telefonu nocą ciężką, bo aż ok. 22.40.
                     Dzięki za zainteresowanie.
                     Uważam temat za otwarty, bo to naprawdę ciekawe podejście, trwające,
            przypomnę,
                     od maja.
                     Aaaaa. I pani Oracz jeszcze chciała mnie obśmiać, ze jak to nie było
            tam
                     wejścia i kot był głodny, skoro na podłodze leżało jedzenie. Też jej
                     wyjasniłam, że trzeba mi było z domu przyniesć taboret, stojąc na nim
                     przeciskac rękę z jedzeniem w garści i rzucać kotu.
                     Krótko mówiąc oni tu przyszli mnie wykpić, nakrzyczeć, że robię durne
            awantury
                     o nieistnijące rzeczy.
                     Dobrze, ze ten jeden facet powiedział, co wiedział.
                     Pewno go opieprzą.
                     pozdrawiam
                     alex, która ma przekichane w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
            • Gość: Rambo Re: Jestes cudowna! IP: *.wcp.pl 28.08.03, 20:47
              Alex, cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty, którym nie przeszkadza, że
              zwierzak cierpi.
              • alex.z.deszczu Re: Jestes cudowna! 28.08.03, 21:43
                Gość portalu: Rambo napisał(a):

                > Alex, cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty, którym nie przeszkadza, że
                > zwierzak cierpi.

                Ja zaś się martwię, iż są tacy, jak Ty, którzy wypisuja głupstwa i to w
                sprawie, która nie wydaje mi się byc powodem do żartów.
                Źle się czuję - wiesz ?
                Boję się, że, gdybys sznurkiem dysponował, kawałkiem piwa i dorwał jakiegoś
                psa, kota, wiewiórkę- to chętnie byś TOTO powiesił - ot, dla samej przyjemności
                patrzenia, jak zwierzak zdycha. A gdyby było fajnie, to kto potem ? Bezdomny z
                dworca, starsza pani, mała dziewczynka ....? Opowiedz koniecznie.
                Coś ważnego załatwiłam, ale, choć o pomoc prosiłam tu, nie uzyskałam jej.
                Tylko takie kpiny, jak Twoja.
                /Rzecz jasna, dzięki tym nielicznym, którzy, gdyby tu byli, wiem, pomogliby/
                alex
                • Gość: Rambo Re: Jestes cudowna! IP: *.wcp.pl 28.08.03, 22:05
                  Sorry ale nie rozumiem za co ten atak na mnie. Wcale z Ciebie nie kpię tylko
                  podziwiam. Może zmylił Cię mój nick ale to po prostu imię mojego psa.
                  • mgd3 Re: Jestes cudowna! 29.08.03, 09:33
                    A może ją zmyliło, że napisałaś, że cieszysz się że są ludzie którym N I E
                    przeszkadza, że zwierzak cierpi. ;-)

                    • Gość: alex.z.deszczu Re: Jestes cudowna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 15:59
                      mgd3 napisała:

                      > A może ją zmyliło, że napisałaś, że cieszysz się że są ludzie którym N I E
                      > przeszkadza, że zwierzak cierpi. ;-)
                      >

                      Dokładnie tak.
                      Rambo, jeśli po prostu się przejęzyczyłeś - przepraszam.
                      Zresztą - na Forum W-wa spotkały mnie o wiele boleśniejsze uwagi.
                      Tj. moge się tylko domyslać, bo Redakcja je usunęła.
                      Dzięki za wsparcie tutaj.
                      Jest mi potrzebne.
                      ściskam wszystkich, którzy nie traktują żadnego zwierzaka, jak przedmiotu
                      alex
          • Gość: Dina Re: Jestes cudowna! IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.08.03, 23:20
            Gość portalu: alex.z.deszczu napisał(a):

            > Dzięki.
            > Myslę, że nie jestem cudowna tylko normalna,
            a ludzie z Warszawskiej
            > Spółdzielni MIeszkaniowej na Sadach Zoliborskich - nie.

            No wlasnie jestes normalna, a przyznasz sama ze takich normalnych ludzi jest
            niewielu.

            > Właśnie opisałam finał historii na Forum W-wa.
            > usciski
            > alex
            >
            >
            • Gość: alex.z.deszczu Re: Jestes cudowna! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 16:08
              Gość portalu: Dina napisał(a):

              > Gość portalu: alex.z.deszczu napisał(a):
              >
              > > Dzięki.>
              > No wlasnie jestes normalna, a przyznasz sama ze takich normalnych ludzi jest
              > niewielu.
              >
              Wiem Dina.
              Masz rację.
              Ale, gdy wyłowi się z tłumu bezmyslnych, innych normalnych jak chocby Ty /ojej
              - wygląda jak banalna , wzajemna adoracja/, to już jest lepiej.
              Prawda ?
              ściskam i dziękuje tym, którzy mnie tu wsparli, bo ja słaby jestem człowiek i
              na wiele ekscesów tej spółdzielni nie reagowałam.
              Ale takie zachowanie wobec zwierzaka ?!
              Never !
              Wstałam z łózka, bo choruję już czas jakiś, i , w sumie, ten kotek mi pomógł,
              bo poczułam sie silna, by o niego walczyć z całą tą ekipą spółdzielnianą.
              Najważniejsze, ze on żyje - szkoda, że nie mogłam go utulić, podkarmić,
              podleczyc. Mam dwa koty wewnętrzne, mógłby, czy mogłaby byc choć kotem
              zewnętrznym. Jak Diabełek, którego się z MORDOWNI WODOMIERZ udało w maju
              uratować. Jest dziki, ale przychodzi na jedzonko do mego ogródka....
              Fajowo.
              alex
              • Gość: Rambo Re: Jestes cudowna! IP: *.wcp.pl 29.08.03, 20:18
                • Gość: Rambo Re: Jestes cudowna! IP: *.wcp.pl 29.08.03, 20:22
                  Magdo, Wielkie dzięki, że mi otworzyłas oczy na sens mojej wypowiedzi!!!
                  Alex, przepraszam Cię. Oczywiście chciałam Cię poprzeć!!!
              • Gość: Dina Re: Jestes cudowna! IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.08.03, 23:16
                Kurcze szkoda, ze jutro wyjezdzam na 2 tyg. i nie bede miala dostepu do
                komputera, zeby moc choc w taki sposob Cie wesprzec.
                Na tym forum spotkalam kilka osob, ktore bezinteresownie pomagaja zwierzakom,
                szkoda tylko ze byly z Waw-y, a to 500km od mojego miasta. Fajnie by bylo tak
                polaczyc sily i razem cos zrobic dla kotow czy psow.
                Szczerze mowiac to brakuje mi takiej osoby jak Ty( znow adorowanie), wiem ze z
                taka osoba moglabym sie zaprzyjaznic. Bo na dzien dzisiejszy zadaje sie z
                osobami, ktore nie dosc ze nie maja zwierzat w domu to jeszcze tak nie bardzo
                sa wrazliwi na krzywde zwierzat.
                Zycze Tobie dalej takiej determinacji i sily w dazeniu do celu.
                • Gość: Johny Mnemonic Re: Jestes cudowna! IP: *.debacom.pl / 192.168.91.* 29.08.03, 23:45
                  Świetnie,takich ludzi jak ty nam trzeba
    • Gość: m.pw Re: help-spóldzielnia z Elbląskiej koty morduje-c IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 10:39
      Ja tez Ci dziękuję i podziwiam.
      Administracja zdaje sie nie pierwszy raz tak obchodzi się z kocinami, bo coś mi
      pogłowie chodzi, ze w kocim Azylu jest parę piwnicznych z Elbląskiej (złowione
      przez p. Irenę jakiś czas temu - były zgłaszane przez ludzi) przy okazji
      zapytam. A moze napuścić na nich inspektorów z TOnZw, lub redakcje Kocich Spraw?
      • Gość: tomaszxxx Legendarny pies z Wołomina IP: *.chello.pl 02.09.03, 12:12
        Ja bardzo współczuję zamkniętemu kotkowi.
        Drażni mnie jednak sformułowanie Pani Alex - bardzo szlachetnie się
        zachowującej bez dwóch zdań - w tytule wątku.

        Jak przeczytałem, nikt nie morduje kota, tylko Spółdzielni generalnie kot i
        jego los po prostu zwisa.
        Abstrahując od dywagacji, co jest gorsze, stwierdzam po przeczytaniu relacji,
        iż Spółdzielnia kotów nie morduje.
        Nie mają chłopaki czarnej sotni z nożami wypuszczanej wieczorami na klatki, ale
        po prostu charakteryzują się totalną znieczulicą oraz dają dowody braku
        wrażliwości na los zwierząt.

        Wśród ludzi, którzy słusznie bronią spraw zwierząt razi mnie brak proporcji:
        jeżeli ktoś opisując kota zatrzaśniętego w piwnicy używa stwierdzenia, że "jest
        mordowany", to jaki margines opisu pozostaje dla rzeczy naprawdę strasznych,
        które np ludzie wyrządzają ludziom..?

        Mam kilka propozycji innego tytułu postu Pani Alex:
        "Zamknięty kot cierpi"
        "Spółdzielni z Elbląskiej nie zależy na życiu kota"
        "Dlaczego urzędnicy są tak nieczuli?"
        etc.

        Dziś rano na boisku szkolnym szkoły 92 znaleziono powieszonego chłopaka na
        rusztowaniu do koszykówki, Pani Alex. Powiedzmy, że został ZAMORDOWANY. Jak
        przy nim wygląda Pani kot?
        • Gość: Flora Panie Txxx IP: 213.25.91.* 02.09.03, 12:21
          ma pan co nieco racji odnośnie sformułowań.

          jednak zapytam: czy fakt, że kogoś powieszono spowoduje, że maltretowane
          zwierzęta poczuja się lepiej ??

          ten tragiczny fakt powinien pan opisać na innych forach np. psychologia,
          patologie itp. a nie sugerować, jakobyśmy byli obojętni na tragedie ludzkie, bo
          tak nie jest.

          Jest natomiast niezaprzeczalnym faktem, że wielu z nas doznało wielkiej krzywdy
          od ludzi, a jedynego dobra zaznali właśnie od zwierząt.
          Szkoda,że nasza mądrala Txx o tym nie pomyślał.
          • Gość: tomaszxxx Re: Panie Txxx IP: *.chello.pl 02.09.03, 12:29
            Pani Floro, prosze niech Pani przeczyta jeszcze raz mój post i zastanowi się o
            czym on jest. Jeśli był za trudny, niech Pani wróci myśla do wątku sprzed
            miesięcy, który ktoś zatytułował "Legendarny pies z Wołomina" i zastanowi się
            tylko nad samym sformułowaniem tytułu.

            Wśród pasów bezpieczeństwa dla psów i dropsów chlorofilowych na nieświeży
            oddech u kota mamy totalną znieczulicę na ludzkie nieszczęścia, w tym
            śmiertelne ofiary pogryzień przez psy w Polsce. Czy to forum nie jest właściwym
            miejscem, żeby o tym mówić?
            • Gość: jałowyOpatrunek Re: Panie Txxx IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 22:53
              Gość portalu: tomaszxxx napisał(a):

              > Pani Floro, prosze niech Pani przeczyta jeszcze raz mój post i zastanowi się
              o
              > czym on jest. Jeśli był za trudny, niech Pani wróci myśla do wątku sprzed
              > miesięcy, który ktoś zatytułował "Legendarny pies z Wołomina" i zastanowi się
              > tylko nad samym sformułowaniem tytułu.
              >
              > Wśród pasów bezpieczeństwa dla psów i dropsów chlorofilowych na nieświeży
              > oddech u kota mamy totalną znieczulicę na ludzkie nieszczęścia, w tym
              > śmiertelne ofiary pogryzień przez psy w Polsce. Czy to forum nie jest
              właściwym
              >
              > miejscem, żeby o tym mówić?

              NIE.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka