18.11.03, 22:47
Poniewaz uwielbiam te psy chcialabym sie zapytac czy skoro nie mam domu,
tylko mieszkanie moglabym kupic takiego psa(chodzi mi o pomieszczenie bo
wiadomo ze trzeba z nim wychodzic na dlugie spacery, zeby sie
wybiegał).Jeszcze jedno pytanie...czy te psy rzeczywiscie maja taka tendencje
do uciekania?Co zrobic zeby temu zapobiec...?z gory dzieki
Obserwuj wątek
    • polly Re: Husky 19.11.03, 21:40
      Ja mam sunię i mi nie ucieka... raczej na wszystkich spacerach jeśli ja
      spuszczam ze smyczy trzyma się blisko - nawet kiedy ucieknie w las, że tracę ją
      z oczu - od razu wraca - pilnuje się. Jednak z tego, co powiedział mi hodowca
      od którego ja kupowałam - psy Husky mają tendencję do uciekania szczególnie,
      gdy poczują sukę z cieczką. Dlatego wzięłam sunię a nie psa :)
      Jeśli chodzi o pomieszczenie to nie ma problemu - sama nie mam ogrodu. Poza tym
      pies ten, nie potrzebuje (przynajmniej z tego co obserwuję) biegania tak bardzo
      jak sie o tym pisze. Moja mała właśnie ma pierwsza cieczkę i polecono mi w tym
      okresie nie spuszczać jej ze smyczy (bo może pobiec poszukać sobie
      sama "kawalera") i od jakiegos tygodnia nie miała pożlwości porządnie sie
      wybiegać. Jednak myślałam, że bedzie strasznie niezsczęśliwa - a jednak nie -
      jest zwyczajna - żadnych zmian w zachowaniu...
      Oczywiście - uwielbia biegac i wychodzenie z Huskym na spacer (gdy się go
      spuszcza ze smyczy) to całkiem inna bajka niż wychodzenie z innym psem... Nie
      ma mowy o spacerku przy nodze - biega przez cały spacer - tam i z powrotem, po
      lesie - gdzie się da. Ja osobiście ostatnio miewałam z moja małą problemy z
      wołaniem - nie chce do mnie ostatnio przychodzić. Jedynym sposobem na złapamie
      jej - to pójście do domu lub samochodu - idzie za mną i wchodzi do domu lub
      wskakuje do samochodu. Pisałam juz posty na ten temat... nie wiem za bardzo co
      mam z tym zrobić - ale mam nadzieję, że był to efekt zbliżającej się cieczki...
      Poza tym Husku mają jedna wielka wadę - są bardzo trudne w tresurze. To sa psy
      o charakterze kotów - czyli nie są bezinteresowne. Jeśli nie ma smakołyka - nie
      widza powodu do wykonania komendy. No, chyba, że powodem ma być przymus. Jednak
      są to psy bardzo inteligentne i "cwane" :) Potrafią kombinować - czasem to wada
      a czasem zaleta - bo z jednej strony dobrze mieć mądrego psa, ale z drugiej -
      trudno go oszukać :)
      A przychodzenie na wołanie to zwykły wybór - co pies woli - zmakołyka, czy
      bieganie.. jeśli bieganie, to nie przyjdzie... a w przypadku tej komendy trudno
      mówić o przymusie... Nie wiem... zobaczę co będzie po cieczce - jeśli sprawa
      się nie polepszy to chyba będe musiała kombinować jakiegoś prywatnego tresera,
      bo husky na zwykłą tresure się średnio nadaje...
      Jest to jednak idealny pies dla kogoś, kto lubi psy niezależne i z charakterem.
    • Gość: Camille Re: Husky IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 03:36
      Wlasnie zaczelam wychowywac 4-miesiecznego husky- tzn. mamy go 2 miesiace i
      efekt taki, ze ogrod caly przekopany, doly na metr, wszystkie doniczkowe
      rosliny, szczegolnie te kwitnace zjedzone/wymiotuje, ale je dalej...mam
      nadzieje, ze sie nie zatruje kiedys/, wszyscy znajomi jak przychodza to trzeba
      go zostawiac na zewnatrz bo tak sie "wita",ze wszyscy od niego
      uciekaja...skacze, szarpie zebami, lize, sam nie wie co robic, bo to wszystko
      ze szczescia. Kota sterroryzowal, ze biedak jest karmiony na wysokiej szafce,
      skacze na niego bo chce sie bawic, szarpie za futro. Nie mozna przy nim nic
      zjesc-nawet jak jest na zewnatrz a ja otworze lodowke to rzuca sie na drzwi z
      takim wrzaskiem, jakby go zabijali-musi widziec co sie je i dlaczego bez
      niego.W kazdym t-shircie mojej corki jest przynajmniej 1 dziura od
      jego "swedzacych"zebow. Oj, dlugo by tu wyliczac. Aha i jeszcze sie
      odszczekuje, jak cos sie nie spodoba. Zapisalismy go na klasy dla szczeniakow-
      od razu pani nazwala go tym "szalonym" w gronie 9 innych perfekcjonalnych
      retrieverow i labradorow. Ale poza tym jest taki kochany, ze nie zamienilabym
      go na zadnego innego...Ludze sie,ze kiedys z tego wyrosnie.
      • polly Re: Husky 24.11.03, 21:40
        Moja ma juz 10 miesiecy no i:
        Gryzienie troche ustało - ale wymagało to trochę pracy z moejj strony...
        Poza tym, polecam metodę na witanie się - kupić kolczatkę i podczas, gdy
        ktośwchodzi do domu zapiąć psa na szmycz z kolczatką i w razie skakania i
        gryzienia szarpnąć... szybko rozumie, ale łatwo zapomina... ale zawsze pamięta
        na tyle, że po jakimś czasie starczy krzyknąć - żeby zaczął się "ładnie"witać.
        Co do piszczania - to moja piszczy zawsze - 24h an dobę, jak się cieszy, smuci,
        coś chce, coś nieodpowiada, kiedy jest bardzo zadolwolona itp... wszystkie
        emocje wyraża piszczeniem ;>
        Co do kopania - to uwielbia to, ale głównie jak się nudzi... starczy go czymś
        zająć (wiem- nie da się 24h/dobę) ;>
        Aha - byłam na identycznym przedszkolu i z identycznym efektem...
        zastanawiam się czy jest sens iść na dalsze szkolenie (PT)
        No i moja też jest kochana... czasami jest przenajkochańszym psem pod
        słońcem... ale bywają też momenty że mam jej naprawdę dość....(potrafi zaleźć
        za skórę) na szczęście zdarza się to rzadziej, niż kiedy jest kochana ;>

        • Gość: camille Re: Husky IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 24.11.03, 23:18
          Dzieki za wsparcie moralne! Zastosowalam od wczoraj jedna "zabawe" ktora
          zasugerowala pani na lekcji- nie wiem czy sa dostepne w Polsce tzw. pilki
          KONG - maja kilka ksztaltow, czasem jest to pilka z dziurami, czasem rog.
          Napelnia sie to normalnym jedzeniem z kawaleczkiem czegos specjalnego, np.
          kawalka sera lub szynki, skleja czyms np. maslem orzechowym i wciska do tej
          pilki. Wczoraj moj pies byl tak zajety, ze nie mial czasu gryzc kota i nas.
          Dzisiaj powtorzylam i ciagle dziala. Aha, powiedzieli jeszcze, ze mozna
          wsadzic do zamrazalnika na kilka godzin-wtedy to podobno zejdzie mu caly
          dzien, zeby to wszystko wydlubac!
          Mialam wczesniej owczarka podhalanskiego, ktory byl super spokojny w
          porownaniu z tym, ale na trenowanie tez byl oporny. Jedno wiem, ze psy
          generalnie "normalnieja" po ukonczeniu 1-szego roku zycia. Obysmy dotrwali!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka