Dodaj do ulubionych

CANE CORSO czeka na Paluchu na dom :-(

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.12.03, 00:58
www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=8730&postdays=0&postorder=asc&start=0
Obserwuj wątek
    • Gość: kaja1 Re: CANE CORSO czeka na Paluchu na dom :-( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.12.03, 12:07
      hop
    • Gość: kaja1 Re: CANE CORSO czeka na Paluchu na dom :-( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.12.03, 00:10
      hop
      • macpor Re: CANE CORSO czeka na Paluchu na dom :-( 18.12.03, 03:27
        Szkoda pieska :(.
        Przy okazji - i to by było na tyle co do mojej dyskusji na temat psów
        rodowodowych i ich porzucania.
        dina2
        >Bardzo slusznie namawiaja, bo jakos nie zauwazylam w schroniskach psow z
        >rodowodem ani tez nie bylo przypadkow przywiazywania takich psow do drzewa. A
        >takie rzeczy maja miejsce jesli chodzi o psy bez rodowodu.
        >I jestem za sterylizacja wszystkich psow nie posiadajacych uprawnien
        >hodowlanych, dzieki temu mniej psow byloby w schroniskach
        • Gość: Dina Do macpora! IP: *.ztpnet.pl 18.12.03, 12:10
          macpor, to ze zdarzaja sie rzadkie przypadki obecnosci psow z rodowodem w
          schroniskach to naprawde o niczym nie swiadczy. Ciekawe czy czytales o
          amstaffce znalezionej w lesie z pokiereszowana mordka, ktora byla uzywana do
          walk? A o wyzle niemieckim Pepe bitym przez wlasciciela? A o dobermance
          przezuconej przez plot schroniska w Rachowie? A o dobermanie bardzo
          wychudzonym ?Ile jeszcze ma sie zdarzyc takich nieszczesc, zeby dotarlo do
          Ciebie, ze kastracja jest jedynym humanitarnym wyjsciem zapobiegajacym takim
          tragediom? A moze uwazasz, ze lepiej jest usypiac mlode pelne zycia psy, bo po
          kastracji sa "nieprawdziwe"?
          • macpor Re: Do Diny 18.12.03, 23:25
            Dino droga
            1. Jeżeli dobrze zrozumiałem twój wpis, który wyżej cytowałem, sugerowałaś, że
            rodowodowość psa chroni go przed wyrzuceniem za drzwi, katowaniem czy
            przywiązaniem do drzewa. List twój na który odpowiadam sugeruje, że
            diametralnie zmieniłaś zdanie - jednak NIE chroni, bo zauważasz wypadki
            skandalicznego zachowanie dotyczącego psów rasowych. Znikoma liczba psów
            rasowych w schroniskach wynika z nałożenia się dwóch czynników - zwykłej
            statystyki w połączeniu z psychologią i ekonomią. Osobników psów rasowych
            jest znacznie mniej niż nierasowych więc i taki sam mniejszy udział będą
            miały w schroniskach. Dodatkowo udział ten będzie zmniejszony przez
            to, że za psa rasowego zapłacono kilkaset czy kilka tysięcy złotych - każdy
            będzie się starał je "odzyskać" jak jest już tak nieludzki, że się chce go
            pozbyć.

            2. Sugerujesz również że "kastracja jest jedynym humanitarnym wyjsciem
            zapobiegajacym takim tragediom" co jest całkowicie mylne (no chyba, że
            chodziło by o kastrację matek tych zwyrodnialców zanim ich urodziły ;).
            Jedynym sposobem zapobiegania taki wypadkom jest edukacja młodzieży
            i zdecydowana negatywna reakcja całego społeczeństwa. Takich ludzi powinno
            się piętnować (nie w sensie dosłownym ;).

            3. Następnym mitem jaki powtarzasz jest teza jakoby jedynie kastracja
            gwarantowała brak niechcianego potomstwa u psów. Oczywiście kastracja
            daje 100% skuteczność i w niektórych wypadkach jest jedyną możliwą metodą
            antykoncepcji. Ale skuteczną metodą dla części psiej populacji jest również
            zwykła "wstrzemięźliwość". Mój pies nie jest kastratem i jakoś nie ma
            potomstwa - potrafię go opanować.

            4. Jeżeli chodzi o "prawdziwość" psa - to co opisujesz jako zalety w zmianie
            zachowania "Moja suka nie mysli o niczym innym jak tylko o zabawie." w moim
            przypadku by było wadą. Mój pies jest psem "pracującym". Jego zadaniem jest
            pilnowanie domu, dbanie o nasze bezpieczeństwo. Jest bardzo oddany
            i raczej "poważny" (co nie świadczy o tym, że teraz jak głupi szaleje na
            śniegu). Nie jest psem zabawką - psem do rozrywki. Wyobraź sobie zachowujące
            się jak szczeniaki, psy pasterskie czy policyjne?

            5. Wizja państwa, w którym prawo do rozmnażania miały by tylko psy rasowe (i
            to stosowane rygorystycznie, a nie tak jak zwykle w Polsce z przymróżeniem
            oka) też chyba nie była przez Ciebie dogłębnie przemyślana. Zgadzam się,
            że było by wtedy znacznie mniej psów w schroniskach - działał by silnie
            czynnik ekonomiczny. Ale i przyczyną zmniejszenia się ilości psów
            w schroniskach, by była również radykalnie zmniejszona ilość psów w kraju.
            Nie każdego kto obecnie ma psa (i troszczy się o niego niekiedy lepiej niż
            właściciel rasowego) by było stać na wydanie pieniędzy równej obecnym cenom.
            Dodatkowo przez to, że znikła by "konkurencja" ceny by poszły w górę. Zwykłe
            prawo popytu i podaży. Argument, że biedniejsi mogli by brać psy nierasowe
            z schronisk można odrzucić bo po kilkunastu latach ostatnie by zdechły nie
            dając potomstwa. To są argumenty ekonomiczno-socjologiczne.
            A z biologicznego podwórka - taka decyzja by znacznie zmniejszyła bogactwo
            genetyczne psa jako gatunku.
            Podsumowując: Emocje i empatia tak, ale i rozsądek należy zachować. ;)
            • dina2 Re: Do Diny 21.12.03, 12:41
              Na wstepie chcialam przypomniec Tobie, ze nie uzyskalam odpowiedzi na zadane
              przeze mnie pytania dotyczace historii wymienionych przeze mnie pieskow.

              macpor napisał:
              ) Dino droga
              ) 1. Jeżeli dobrze zrozumiałem twój wpis, który wyżej cytowałem, sugerowałaś, że
              ) rodowodowość psa chroni go przed wyrzuceniem za drzwi, katowaniem czy
              ) przywiązaniem do drzewa. List twój na który odpowiadam sugeruje, że
              ) diametralnie zmieniłaś zdanie - jednak NIE chroni, bo zauważasz wypadki
              ) skandalicznego zachowanie dotyczącego psów rasowych.

              Nie zmienilam zdania, bo zawsze sa wyjatki od reguly. W przypadku psow
              rodowodowych takie historie zdarzaja sie bardzo rzadko. Jesli ktos zakupil
              takiego psa i w pewnym momencie ten pies mu sie znudzil, to czesto oddaje psa z
              powrotem do hodowcy, a nie przywiazuje do drzewa czy cos w tym stylu.
              Poza tym milosnicy danej rasy pomagaja takim psom znalezc domy. Dzieki temu
              pies nie trafia do schroniska, czy tez nie jest wyrzucony z samochodu.

              Znikoma liczba psów
              ) rasowych w schroniskach wynika z nałożenia się dwóch czynników - zwykłej
              ) statystyki w połączeniu z psychologią i ekonomią. Osobników psów rasowych
              ) jest znacznie mniej niż nierasowych więc i taki sam mniejszy udział będą
              ) miały w schroniskach.
              Dodatkowo udział ten będzie zmniejszony przez
              ) to, że za psa rasowego zapłacono kilkaset czy kilka tysięcy złotych - każdy
              ) będzie się starał je "odzyskać" jak jest już tak nieludzki, że się chce go
              ) pozbyć.

              ) 2. Sugerujesz również że "kastracja jest jedynym humanitarnym wyjsciem
              ) zapobiegajacym takim tragediom" co jest całkowicie mylne (no chyba, że
              ) chodziło by o kastrację matek tych zwyrodnialców zanim ich urodziły ;).

              Sytuacja w naszym kraju wyglada tak, ze psow jest za duzo,a za malo jest
              odpowiedzialnych ludzi.
              Wlasnie chodzilo mi o kastracje suk, aby nie dopuscic do urodzenia szczeniat i
              dzieki temu mozna by bylo zapobiec ewentualnym tragediom.

              ) Jedynym sposobem zapobiegania taki wypadkom jest edukacja młodzieży
              ) i zdecydowana negatywna reakcja całego społeczeństwa. Takich ludzi powinno
              ) się piętnować (nie w sensie dosłownym ;).

              Zgadzam sie z Toba co do edukacji(humanitarnego traktowania zwierzat) , ale to
              nie zmniejszy nadmiernego rozmnazania.
              O negatywnej reakcji naszego spoleczenstwa mozna sobie pomarzyc. Tak naprawde
              niewiele ludzi obchodzi ich los, czesto spotykam sie z antypatia w stosunku do
              psow. Zwierze nadal pomimo Ustawy o Ochronie Zwierzat jest nadal traktowane jak
              rzecz.Wszelkie przypadki znecania sie nad zwierzetami traktowane sa przez sady
              jako znikoma szkodliwosc spoleczna. Rzadko kiedy dochodzi do karania takiego
              delikwenta.

              ) 3. Następnym mitem jaki powtarzasz jest teza jakoby jedynie kastracja
              ) gwarantowała brak niechcianego potomstwa u psów. Oczywiście kastracja
              ) daje 100% skuteczność i w niektórych wypadkach jest jedyną możliwą metodą
              ) antykoncepcji. Ale skuteczną metodą dla części psiej populacji jest również
              ) zwykła "wstrzemięźliwość". Mój pies nie jest kastratem i jakoś nie ma
              ) potomstwa - potrafię go opanować.
              Tutaj sie nie zgadzam z Toba.
              Znam przypadki psow, ktore wyczuwajac suke z cieczka potrafily uciec spod drzwi
              wlascicielowi, ktory tez potrafil nad psem panowac. Niektore z nich niestety
              zginely pod kolami i to czasami konajac w mekach.
              Znam psy, ktore wyraznie cierpia kiedy wyczuja suke z cieczka. Nie jedza, caly
              czas piszcza sa osowiale. I jaki jest sens zeby taki pies sie meczyl.
              Nie sadzisz, ze to egoistyczne podejscie? Czlowiek jak ma potrzebe seksualna to
              w jakis sposob ja zaspokaja, a pies ma sie meczyc.
              Suka tez cierpi w okresie kiedy jest gotowa. Widzialam suke, ktora probowala
              sie przecisnac pomiedzy sztachetami. Skonczylo sie na obdartych do krwi bokach.
              Moja poprzednia suka, przecisnela sie przez szpare w drzwiach, kiedy mama
              otworzyla je sasiadowi. Slyszalam o przypadkach ucieczek przez okno,
              ogrodzenie. Tez nalezy wziasc pod uwage, ze w tym opetaniu jesli suce uda sie
              uciec moze zakonczyc zycie pod kolami.
              )
              ) 4. Jeżeli chodzi o "prawdziwość" psa - to co opisujesz jako zalety w zmianie
              ) zachowania "Moja suka nie mysli o niczym innym jak tylko o zabawie." w moim
              ) przypadku by było wadą.
              Tutaj mnie nie zrozumiales. Chodzilo mi o to, ze suka nie stala sie kanapowcem
              obojetnym na to co sie dzieje dookola. Nie stracila swojego wigoru. Zabieg nie
              zmienil jej psychiki. Ona ma taki charakter, ze chcialaby sie ciagle bawic. Byc
              moze zle to wyrazilam, za co przepraszam.

              Mój pies jest psem "pracującym". Jego zadaniem jest
              ) pilnowanie domu, dbanie o nasze bezpieczeństwo. Jest bardzo oddany
              ) i raczej "poważny" (co nie świadczy o tym, że teraz jak głupi szaleje na
              ) śniegu). Nie jest psem zabawką - psem do rozrywki. Wyobraź sobie
              zachowujące
              ) się jak szczeniaki, psy pasterskie czy policyjne?

              Nie wiem czy zauwazyles, ale za dobrze wykonana prace psy policyjne czy tez
              inne pracujace w nagrode maja wlasnie zabawe. Kazdy pies uwielbia zabawe.
              Sporty dla psow sa dla nich rowniez zabawa.

              ) 5. Wizja państwa, w którym prawo do rozmnażania miały by tylko psy rasowe (i
              ) to stosowane rygorystycznie, a nie tak jak zwykle w Polsce z przymróżeniem
              ) oka) też chyba nie była przez Ciebie dogłębnie przemyślana. Zgadzam się,
              ) że było by wtedy znacznie mniej psów w schroniskach - działał by silnie
              ) czynnik ekonomiczny. Ale i przyczyną zmniejszenia się ilości psów
              ) w schroniskach, by była również radykalnie zmniejszona ilość psów w kraju.
              ) Nie każdego kto obecnie ma psa (i troszczy się o niego niekiedy lepiej niż
              ) właściciel rasowego) by było stać na wydanie pieniędzy równej obecnym
              cenom.

              W krajach zachodnich z powodzeniem funkcjonuje cos takiego jak kastracja psow
              bez uprawnien hodowlanych. Jest to sprawdzona metoda, dlatego jak najbardziej
              przemyslana. To co teraz sie dzieje w kraju to jest horror. Sa pseudohodowle
              nastawione wylacznie na zysk, gdzie psy zyja w uragajacych warunkach. Jesc
              oczywiscie dostaja, bo inaczej suki nie mialyby cieczki. Suki rodza male 2 razy
              do roku, co na pewno nie odbije sie korzystnie na zdrowiu malych. Psy nie sa
              badane pod katem chorob genetycznych, takze jest duze ryzyko przekazania tych
              wad potomstwu.
              Piszesz, ze nie kazdego stac by bylo na psa. To chyba lepsze rozwiazanie niz
              kupno psa na gieldzie za 200zl pod wplywem impulsu, bo dziecko chcialo, a
              pozniej dziecko nie ma ochoty sie zajmowac psem no to trzeba pieska sie pozbyc.
              Zakup psa za 1000 zl, sklania do wiekszych przemyslen. Czasami na takiego psa
              trzeba czekac i jest jeszcze czas na zmiane decyzji. Mozna przeciez kupic psa
              tzw. peta czyli niehodowlanego, ktory jest o kilka setek tanszy od wystawowego.
              Niektorzy hodowcy ida na reke i zgadzaja sie na raty.

              ) Dodatkowo przez to, że znikła by "konkurencja" ceny by poszły w górę.

              Psy bez rodowodu nie stanowia konkurencji dla hodowcow, bo teraz ceny
              niektorych ras sa wywindowane. Wszystko zalezy od mody na dana rase. Teraz
              akurat sa na topie: labradory, goldeny, yorki.

              Zwykłe
              ) prawo popytu i podaży. Argument, że biedniejsi mogli by brać psy nierasowe
              ) z schronisk można odrzucić bo po kilkunastu latach ostatnie by zdechły nie
              ) dając potomstwa. To są argumenty ekonomiczno-socjologiczne.

              Psy ze schronisk nie zniknelyby po kilku ale po kilkudziesieciu latach. Takim
              programem kastracji nie mozna by bylo objac od razu calego kraju, kazdej wsi i
              wioseczki.
              ) A z biologicznego podwórka - taka decyzja by znacznie zmniejszyła bogactwo
              ) genetyczne psa jako gatunku.
              O jakim bogactwie ty mowisz? O tych chorobach genetycznych przekazywanych z
              pokolenia na pokolenie?

              ) Podsumowując: Emocje i empatia tak, ale i rozsądek należy zachować. ;)

              Nie rozumiem co wedlug Ciebie oznacza ten rozsadek?
              Kolejne
              • Gość: Anka Poszedł do domu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 15:02
                Czy piesek jest nadal w schronisku, bo już napewno nie tam gdzie był....?
              • macpor Re: Do Diny 26.12.03, 12:46
                Zacznę może od najbardziej podstawowej sprawy, którą się najwyraźniej różnimy.
                Sposobu widzenia państwa jako całości. Według mnie wygląd, państwa jaki ono
                jest, powinno być sumą poszczególnych decyzji ludzi - jeżeli ludzie będą kochać
                swoje zwierzęta to one będą kochane i nic do tego nie ma bardziej lub mniej
                restrykcyjne prawo. Uważam, że przepisów powinno być jak najmniej, a te które
                się wprowadzi powinno się z całą surowością egzekwowane. Przenosząc to na
                sprawy zwierząt uważam że wara przepisom państwowym od moich stosunków z moim
                psem, moim kotem, z moim chomikiem. Ja do tego żeby się dobrze obchodzić z
                moimi zwierzętami NIE potrzebuję państwowych komisji, nadzorów i czego tam
                jeszcze nie wymyślą. Jednak jakby wprowadzono zapis o konieczności kastracji
                zwierząt poza hodowlanych oznaczało by to dla mnie przeprowadzenie takiej akcji
                wobec WSZYSTKICH zwierząt, co jest całkiem wykonalne wbrew temu co piszesz w
                ciągu kilku lat.
                Chyba sobie nie zdajesz sprawy( z powodu młodego wieku?) co to znaczy państwo
                omnipotentne, chcące ogranąć każdy przejaw życia ludzi. To co uważasz za dobre
                dla zwierząt skóńczyło by się łapówkami za prawo prowadzenia hodowli, łapówkami
                za prawo trzymania zwierząt w domu. Karaniem nieposłusznych względem "władz"
                odebraniem prawa trzymania zwierząt itd. itp. To zwykle się tak toczy - zaczyna
                się od nieroządnych romantyków, a kończy na "błędach i wypaczeniach".
                Nie zgadzam się ze zdaniem, że w Polsce jest za dużo psów? A niby na podstawie
                jakiego kryterium to oceniałaś? Po czym można poznać, że psów jest za dużo, za
                mało czy w sam raz? A kto to ma prawo oceniać? Czy zgodziła byś się żebym to ja
                bym oceniał i uznał, np że zbyt dużo kobiet jest w Polsce właścicielkami psów -
                że się nie nadają na "przewodników stada" i stąd tyle wypadków pogryzień?
                Następny ruch to wysłanie do ciebie odpowiednich służb w celu odebrania
                zwierzaków i odddania "tym którzy wiedzą jak się z psami obchodzić". Bzdura
                nie? Ale czy nie dla tego że to ja bym decydował a nie ty? ;)

                Nie zgadzam się w zupełności z podejściem takim, że ponieważ kilka psów się
                męczy w trakcie cieczki to należy WSZYSTKIE kastrować! Jeżeli on/ona cierpi to
                on/ona powinna podlegać kastracji - z tym się w pełni zgadzam. Nie neguję
                kastracji jako takiej (tak jak i innych działań). Protestuję tylko przeciw
                takim którzy chcą wszystkich uszczęśliwiać na siłę.

                A co do chorób genetycznych - to właśnie u psów pochodzące z hodowli mogą się
                pojawiać znacznie częściej niż u tzw. kundli. To właśnie jest genetyka którą
                się powinno znać. U psów rasowych stara się uzyskać stały, stabilny wygląd i
                charakter (trudniejszy do oceny, więc sądze że nacisk na to jest znacznie
                mniejszy). Aby to osiągnąć krzyżuje się między sobą psy dosyć blisko
                spokrewnione. Jeżeli się pojawi jakaś wada genetyczna o ile będzie zawarta w
                genach recesywnych będzie sobie krążyła po całej malutkiej (jak na skale
                gatunku) populacyjce danej rasy. I po pewnym czasie coraz częściej zacznie się
                zdarzać że obydwoje rodzice będą nosicielami tego genu co spowoduje rodzenie
                się chorych dzieci. Stąd właśnie jest u ludzi silne tabu kazirodcze - dzieci
                bliskich krewnych są w sposób bardzo silny narażone na choroby. Choroby
                genetyczne pojawiają się bardzo często właśnie w zamkniętych społecznościach.
                Można by było by z tym walczyć badając całe genomy reproduktorów- ale nie wiem
                czy kogoś by było na to stać jeżeli nie robi się tego nawet wśród ludzi.

                O jakim rozsądku mówie? O wiedzy o genetyce, ekonomi, zachowaniach
                społeczeństwa, historii, polityce. Kochać zwierzęta tak, pomagać im tak, ale
                jeszcze prócz tego myśleć, bo dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane.
                • dina2 Do macpora 02.01.04, 21:32
                  macpor napisał:

                  ) Zacznę może od najbardziej podstawowej sprawy, którą się najwyraźniej
                  różnimy.
                  ) Sposobu widzenia państwa jako całości. Według mnie wygląd, państwa jaki ono
                  ) jest, powinno być sumą poszczególnych decyzji ludzi - jeżeli ludzie będą
                  kochać
                  )
                  ) swoje zwierzęta to one będą kochane i nic do tego nie ma bardziej lub mniej
                  ) restrykcyjne prawo. Uważam, że przepisów powinno być jak najmniej, a te które
                  ) się wprowadzi powinno się z całą surowością egzekwowane. Przenosząc to na
                  ) sprawy zwierząt uważam że wara przepisom państwowym od moich stosunków z moim
                  ) psem, moim kotem, z moim chomikiem. Ja do tego żeby się dobrze obchodzić z
                  ) moimi zwierzętami NIE potrzebuję państwowych komisji, nadzorów i czego tam
                  ) jeszcze nie wymyślą.

                  Nie wiem, czy jestes tak naiwny wierzac w milosc ludzi do zwierzat? Akurat tak
                  sie sklada, ze od lat interesuje sie losem zwierzat w naszym kraju i mozna
                  stwierdzic, ze sytuacja jest tragiczna. Jest wiele przejawow okrucienstwa i
                  brutalnego traktowania zwierzat. Zeby cokolwiek pisac na ten temat wypadaloby
                  sie orientowac w tej sytuacji. Rowniez w temacie genetyki i kynologii
                  nalezaloby miec choc jakies elementarne podstawy, ktorych Tobie brakuje.

                  Jednak jakby wprowadzono zapis o konieczności kastracji
                  ) zwierząt poza hodowlanych oznaczało by to dla mnie przeprowadzenie takiej
                  akcji
                  )
                  ) wobec WSZYSTKICH zwierząt,
                  Twoja niewiedza na temat kynologii daje o sobie znac. Nie bede tego komentowac.

                  co jest całkiem wykonalne wbrew temu co piszesz w
                  ) ciągu kilku lat.

                  Czlowieku Ty jednak nie masz zielonego pojecia co sie dzieje. Schroniska pekaja
                  w szwach. Od jednej suki moze na swiat przyjsc nawet 200 szczeniat, jesli
                  potomstwo tej suki sie rozmnaza i tak dalej.

                  ) Chyba sobie nie zdajesz sprawy( z powodu młodego wieku?) co to znaczy państwo
                  ) omnipotentne, chcące ogranąć każdy przejaw życia ludzi. To co uważasz za
                  dobre
                  ) dla zwierząt skóńczyło by się łapówkami za prawo prowadzenia hodowli,
                  łapówkami
                  )
                  ) za prawo trzymania zwierząt w domu.

                  Nie wiem co wedlug Ciebie oznacza mlody wiek, ale ja juz dawno skonczylam 20
                  lat, ale jedno wiem na pewno: troche jednak mam wiecej wiedzy na poruszane
                  przez Ciebie tematy.
                  Nie wiem co ma obowiazek kastracji do prawa trzymania zwierzat w domu,zaczynasz
                  popadac w lekka paranoje.
                  W naszym panstwie raczej trudno jest liczyc na odpowiedzialnosc wlascicieli
                  psow. Gdyby bylo inaczej, schroniska nie pekalyby w szwach, wlasciciele nie
                  wyrzucaliby ciezarnych suk na ulice, z powodu wakacji psy nie pozostawalyby
                  przywiazne do drzewa, albo wyrzucane z samochodu itp.

                  Karaniem nieposłusznych względem "władz"
                  ) odebraniem prawa trzymania zwierząt itd. itp.

                  I tak wlasnie powinno byc. Jesli ktos nie potrafi zaopiekowac sie zwierzeciem
                  lub tez zneca sie nad nim, to odebranie prawa trzymania zwierzat. Bo nie
                  oszukujmy sie ze jesli ktos taki wezmie kolejne zwierze, to nagle zpala
                  miloscia do tego zwierza i zaniecha czynienie krzywdy.

                  To zwykle się tak toczy - zaczyna
                  )
                  ) się od nieroządnych romantyków, a kończy na "błędach i wypaczeniach".

                  Wytlumacz mi, co wedlug Ciebie oznacza stwierdzenie "bledy i wypaczenia" . Czy
                  to ze znikna kundelki, ktorych i tak nikt nie chce? Czy to, ze nie beda
                  rozmnazaly sie agresywne osobniki spoza hodowli, ktore agresje beda
                  przekazywaly swojemu potomstwu?

                  ) Nie zgadzam się ze zdaniem, że w Polsce jest za dużo psów? A niby na
                  podstawie
                  ) jakiego kryterium to oceniałaś?

                  W tym momencie rece mi opadly. Po prostu odechciewa sie pisac. Czlowieku
                  poczytaj sobie troche na ten temat. Jest raport Glownego Lekarza Weterynarii o
                  schroniskach, sa strony ARKI i innych organizacji.
                  A na jakiej podstawie Ty twierdzisz, ze w Polsce nie jest za duzo psow, skoro
                  jak wczesniej napisales obchodzi Cie wylacznie los Twojego psa( chociaz mam co
                  do tego watpilwosci).

                  Jakie kryteria sa brane pod uwage? Pekajace w szwach schroniska, ponad 90%
                  usypianych zdrowych psow w niektorych regionach kraju. Uwazasz moze, ze to
                  jest efekt zbyt malej ilosci psow?

                  Po czym można poznać, że psów jest za dużo, za
                  ) mało czy w sam raz?

                  Odpowiedz powyzej.

                  A kto to ma prawo oceniać?

                  To nie jest moja ocena, tylko organizacji zajmujacych sie zwierzetami typu TOZ,
                  ktore tez prowadza schroniska dla zwierzat.
                  W niektorych schroniskach sterylizuje sie wszystkie suki przed adpopcja lub
                  tez przyszli wlasciciele podpisuja zobowiazanie, ze suki zostana poddane
                  sterylizacji.

                  Czy zgodziła byś się żebym to ja
                  )
                  ) bym oceniał i uznał, np że zbyt dużo kobiet jest w Polsce właścicielkami
                  psów -
                  )
                  ) że się nie nadają na "przewodników stada" i stąd tyle wypadków pogryzień?

                  Co ma piernik do wiatraka? Ja podzielam opinie ludzi dzialajacych w
                  organizacjach pomocy zwierzetom. A troche czytalam na ten temat i bylam
                  kilkakrotnie w schronisku.

                  ) Następny ruch to wysłanie do ciebie odpowiednich służb w celu odebrania
                  ) zwierzaków i odddania "tym którzy wiedzą jak się z psami obchodzić". Bzdura
                  ) nie? Ale czy nie dla tego że to ja bym decydował a nie ty? ;)

                  Bez komentarza.

                  ) Nie zgadzam się w zupełności z podejściem takim, że ponieważ kilka psów się
                  ) męczy w trakcie cieczki to należy WSZYSTKIE kastrować!

                  Bardzo humanitarne podejscie nie ma co. Owszem, nie ma potrzeby kastrowac psa,
                  ktory nie przejawia zainteresowania suczkami.
                  A wykastrowana suczka nie zachoruje na ropomacicze( a Ty nie masz zielonego
                  pojecia jaka to meczarnia), nie bedzie miala guzow sutka( prawie polowa z nich
                  zlosliwa) i pozyje sobie nawet o 2 lata dluzej.

                  Jeżeli on/ona cierpi to
                  ) on/ona powinna podlegać kastracji - z tym się w pełni zgadzam.
                  Suka cierpi, pies nie zawsze. Znalam psa, ktory nigdy nie interesowal sie
                  sukami i w takiej sytuacji kastracja niepotrzebna. Twoj pies chyba tez do tego
                  typu nalezy?

                  Nie neguję
                  ) kastracji jako takiej (tak jak i innych działań). Protestuję tylko przeciw
                  ) takim którzy chcą wszystkich uszczęśliwiać na siłę.

                  Ja chce tylko zapobiec kolejnym tragediom psow i ludzi( pogryzienia i
                  zagryzienia).A jak jest w schronisku milo, mozesz cos znalezc na tym forum.
                  Czesto schronisko jest rownoznaczne ze smiercia zwierzecia.
                  )
                  ) A co do chorób genetycznych - to właśnie u psów pochodzące z hodowli mogą się
                  ) pojawiać znacznie częściej niż u tzw. kundli.

                  Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Nie ma statystyki wystapienia chorob
                  genetycznych u kundli, do tej pory nikt takowej nie prowadzil.

                  To właśnie jest genetyka którą
                  ) się powinno znać. U psów rasowych stara się uzyskać stały, stabilny wygląd i
                  ) charakter (trudniejszy do oceny, więc sądze że nacisk na to jest znacznie
                  ) mniejszy).
                  W prawdziwych hodowlach nacisk kladzie sie rowniez na psychike,nie dopuszcza
                  sie do hodowli osobnikow agresywnych, co w 75% zostaje przekazane potomstwu.

                  Aby to osiągnąć krzyżuje się między sobą psy dosyć blisko
                  ) spokrewnione.

                  Krzyzowanie wtorne jest zbyt ryzykowne i niewielu hodowcow podejmuje sie tego.

                  Jeżeli się pojawi jakaś wada genetyczna o ile będzie zawarta w
                  ) genach recesywnych będzie sobie krążyła po całej malutkiej (jak na skale
                  ) gatunku) populacyjce danej rasy. I po pewnym czasie coraz częściej zacznie
                  się
                  ) zdarzać że obydwoje rodzice będą nosicielami tego genu co spowoduje rodzenie
                  ) się chorych dzieci. Stąd właśnie jest u ludzi silne tabu kazirodcze - dzieci
                  ) bliskich krewnych są w sposób bardzo silny narażone na choroby. Choroby
                  ) genetyczne pojawiają się bardzo często właśnie w zamkniętych społecznościach.
                  ) Można by było by z tym walczyć badając całe genomy reproduktorów- ale nie
                  wiem
                  ) czy kogoś by było na to stać jeżeli nie robi się tego nawet wśród ludzi.
                  )
                  ) O jakim rozsądku mówie? O wiedzy o genetyce, ekonomi, zachowaniach
                  ) społeczeństwa, historii, polityce. Kochać zwierzęta tak, pomagać im tak, ale
                  ) jeszcze pró
                  • macpor Re: Do macpora 02.01.04, 22:39
                    Dina2 to powiem wprost jesteś socjalistką z zakresu zwierząt. Socjalizm polegał
                    między innymi na tym, że zbierała się grupka ludzi i stwierdzała że wie lepiej
                    od innych co dla nich dobre.
                    20 lat skończyłaś już dawno? Tylko 20? Ja mam najwyraźniej więcej lat od ciebie
                    i pamiętam dobrze socjalizm. Wystarczająco długo w nim żyłem żeby rozpoznać
                    myślenie w tym stylu. Chcesz komuś coś odbierać, dawać, zakazywać, nakazywać,
                    pilnować, sprawdzać.

                    > Nie wiem, czy jestes tak naiwny wierzac w milosc ludzi do zwierzat?

                    Dobrze przemyślałaś to zdanie? Jeżeli ja mam rację i wierze w ludzką miłość do
                    zwierząt to również wierzę, że to co piszesz wynika z miłości (możemy
                    dyskutować jak zwierzakom najlepiej pomóc, ale kieruje nas miłość). Gdy jednak
                    miałbym wątpić w miłość ludzi do zwierząt - zwątpił bym również w twoją
                    (zmniejszenie liczby zwierząt, ograniczenie płodności - to pozbycie się
                    konkurencji). Wybieraj mam wierzyć w miłość ludzi do zwierząt czy nie? Chyba,
                    że się nie uważasz za człowieka?
                    A reszta...
                    Powtórze jeszcze raz genetyka, ekonomia, psychologia, socjologia, polityka.
                    Książki i zdrowy rozsądek. Wole kochać mego psa i psy znajomych, sąsiadów niż
                    wszystkie psy. Tak jak się boje tych co kochają ludzkość, a nie konkretnych
                    ludzi.
                    A na twoje zarzuty to mi się już nie chce odpowiadać bo widze, że chyba nic nie
                    zrozumiałaś z tego co napisałem.
                    • misiania Re: Do macpora 05.01.04, 16:08
                      aha. to ja oglądam taki socjalityczny serial na socjalistycznym Animal Planet z
                      socjalistycznego kraju o nazwie Stany Zjednoczone. o socjalistycznych
                      strażnikach z socjalistycznej, państwowej instytucji, zajmującej się obroną
                      zwierząt przed okrutnym traktowaniem. rzecz dzieje się w socjalistycznym Nowym
                      Jorku. ostatnio pokazywano aresztowanie (fachowe, ręce w kajdankach na plecach)
                      faceta, co głodził swoje psy, bo nie miał czasu ich karmić. iście
                      socjalistyczne zwyczaje w tych Stanach panują i stamtąd rozpleniają się na cały
                      świat, wciurności.
                      • macpor Do misiania 05.01.04, 17:46
                        1. Socjalizm jest choroba umysłową dotykającą wszystkich i wszędzie - również
                        Stany Zjednoczone Ameryki (dziwne co? ale prawdziwe, natężenie tej choroby
                        jest tylko mniejsze niż w Europie).

                        2. Został skuty kajdankami? Za to, że nie karmił psów? Nie wydaje ci się to
                        dziwne? Kajdanki stosuje się po to żeby delikwent nie uciekł lub nie zrobił
                        krzywdy sobie lub konwojującym. Wygląda na to, że był jeszcze (oprócz sadyzmu
                        nad zwierzątami) przetępcą lub wariatem. Albo właśnie typowo socjalistyczne
                        podejście do sprawy - przepisy mówią że aresztowanego należy skuć - to się
                        skuwa nawet człowieka, który nikomu nie zagrozi ani nie da rady uciec - ale
                        przepis rzecz święta.

                        3. No i najwazniejsze. Czy ja kiedykolwiek mówiłem, że nie należy KARAĆ za
                        znęcanie się nad zwierzętami? Widać nie bardzo zrozumiałeś/łaś o co mi chodzi.
                        • misiania Re: Do misiania 06.01.04, 09:21
                          aha. a co na to lekarz?
                        • dina2 Re: Do misiania 09.01.04, 18:52
                          macpor napisał:

                          > 1. Socjalizm jest choroba umysłową dotykającą wszystkich i wszędzie - również
                          > Stany Zjednoczone Ameryki (dziwne co? ale prawdziwe, natężenie tej choroby
                          > jest tylko mniejsze niż w Europie).
                          >
                          > 2. Został skuty kajdankami? Za to, że nie karmił psów?
                          W USA okrucienstwo wobec zwierzat jest traktowane jak przestepstwo i taki
                          delikwent jest rowniez tak traktowany.
                          Zeby sie na ten temat wypowiedziec wypadaloby obejrzec sobie choc jeden
                          odcinek "Na posterunku". Przypuszczam, ze Misiania zbyt delikatnie ujela to
                          niekarmienie. Zwykle jak ogladam ten program to sa pokazywane bardzo drastyczne
                          przypadki.

                          Nie wydaje ci się to
                          > dziwne? Kajdanki stosuje się po to żeby delikwent nie uciekł lub nie zrobił
                          > krzywdy sobie lub konwojującym.

                          A nie pomyslales, ze w tym wypadku tez nie o to chodzi? Czesto ogladajac ten
                          program delikwent stawial opor, a nieraz konieczna byla interwencja policji.

                          Wygląda na to, że był jeszcze (oprócz sadyzmu
                          > nad zwierzątami) przetępcą lub wariatem.

                          Sadyzm( w USA jako przestepstwo) byl wystarczajacym argumentem do skucia
                          delikwenta.

                          Albo właśnie typowo socjalistyczne
                          > podejście do sprawy - przepisy mówią że aresztowanego należy skuć - to się
                          > skuwa nawet człowieka, który nikomu nie zagrozi ani nie da rady uciec - ale
                          > przepis rzecz święta.
                          Widze, ze za bardzo sie emocjonujesz tym socjalizmem.

                          >
                          > 3. No i najwazniejsze. Czy ja kiedykolwiek mówiłem, że nie należy KARAĆ za
                          > znęcanie się nad zwierzętami? Widać nie bardzo zrozumiałeś/łaś o co mi chodzi.

                          Nie mowiles "karac" tylko "pietnowac" cokolwiek to znaczy. A moze pietnowac za
                          pomoca szkarlatnej litery?



                    • dina2 Re: Do macpora 09.01.04, 13:31
                      macpor napisał:

                      > Dina2 to powiem wprost jesteś socjalistką z zakresu zwierząt. Socjalizm
                      polegał
                      >
                      > między innymi na tym, że zbierała się grupka ludzi i stwierdzała że wie
                      lepiej
                      > od innych co dla nich dobre.
                      > 20 lat skończyłaś już dawno? Tylko 20? Ja mam najwyraźniej więcej lat od
                      ciebie
                      >
                      > i pamiętam dobrze socjalizm.

                      Pomijajac kontekst o socjalizmie, Twoj wiek jak nie swiadczy o Twojej
                      orientacji na temat problemu psow w Polsce. Taki wniosek wyciagnelam na
                      podstawie Twoich postow. Niektore twoje argumenty byly wprost smieszne,
                      dowodzace braku orientacji w tych sprawach.
                      Nie ja chce zakazywac, nakazywac. Te pomysly wyplynely od ludzi, ktorzy
                      zajmuja sie ochrona zwierzat i doskonale sie orientuja w tych problemach.
                      Chodzi tu wlasnie m.in o nakaz kastracji psow bez uprawnien hodowlanych, o
                      ktorym mowia m.in zarzadzajacy schroniskami, dzialacze OTOZ. Ja te poglady
                      jedynie podzielam.



                      >
                      > > Nie wiem, czy jestes tak naiwny wierzac w milosc ludzi do zwierzat?
                      >
                      > Dobrze przemyślałaś to zdanie?

                      Jesli rzeczywiscie ludzie tak bardzo kochaliby zwierzeta, to czy istnialby
                      problem przepelnionych schronisk? Czy tak wiele odnotowanoby przypadkow
                      ludzkiego okrucienstwa? Byc moze widzialam zbyt wiele takich przypadkow jak np.
                      palenie zywcem malych kociat i czytalam badz tez ogladalam o takich aktach
                      okrucienstwa popelnianych dla rozrywki.Latem rowniez moglam sie przekonac co
                      potrafi czlowiek, ktory potraciwszy kota nie sprawdzil nawet czy kot zyje. A
                      kot oddychajac z trudem z podniesiona glowa lezal na ulicy w kaluzy krwi i
                      moczu. Jedynie co moglam dla niego zrobic to ulzyc mu w cierpieniach( zostal
                      uspiony).
                      Niestety nadal jest zbyt malo ludzi, ktorzy chca zwierzetom pomagac.

                      Jeżeli ja mam rację i wierze w ludzką miłość do
                      > zwierząt to również wierzę, że to co piszesz wynika z miłości (możemy
                      > dyskutować jak zwierzakom najlepiej pomóc, ale kieruje nas miłość). Gdy
                      jednak
                      > miałbym wątpić w miłość ludzi do zwierząt - zwątpił bym również w twoją
                      > (zmniejszenie liczby zwierząt, ograniczenie płodności - to pozbycie się
                      > konkurencji).

                      Tu pozwole sobie przytoczyc fragmenty czatu z Pania Ewa Gebert prezesem Rady
                      Krajowej Ogolnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierzat, ktora ulkazala sie
                      w "Moj Pies" we wrzesniu tego roku.
                      - Ile psow i kotow ze schronisk znajduje nowych wlascicieli?
                      E.G.- Srednio tylko co drugi pies i co czwarty kot znajduje dom, tak wiec
                      polowa psow trafiajacych do schronisk nie ma szansy na znalezienie nowego,
                      dobrego wlasciciela.
                      -Jakie sa Pani zdaniem najwieksze problemy polskich schronisk?
                      E.G.-Jedyna szansa, aby zmniejszyc liczbe bezdomnych zwierzat, jest masowy
                      program sterylizacji i adpocji.

                      Jeszcze fragment prawdziwej historii psa, ktora doskonale odzwierciedla realia
                      w naszym kraju.
                      "Ze smietnika do Austrii"

                      A bylo to tak. Idac do pracy w Pultusku, gdzie akurat mieszkalam, uslyszalam
                      dobiegajace ze smietnika zalosne popiskiwanie. Znalazlam lezacego na kupie
                      smieci psa, a wlasciwie psi szkielet, pokryty brudna, potargana, bialo-kremowa
                      sierscia. Suka owczarek podhalanski, miala zacisniety na szyi drut, od ktorego
                      zrobila sie pokryta grubym strupem rana.
                      ... Dzwonilam do warszawskich schronisk. W kazdym ta sama
                      odpowiedz:przepelnienie.


                      Wybieraj mam wierzyć w miłość ludzi do zwierząt czy nie?
                      To jest Twoja wlasna decyzja, w koncu jestes doroslym czlowiekiem. A ja mam
                      chwile zwatpienia.

                      Chyba,
                      > że się nie uważasz za człowieka?
                      A niby za kogo lub za co?
                      Jestem czlowiekiem, bo interesuje mnie los wszystkich istot na ziemi i nie
                      ograniczam sie tylko do wlasnego podworka.

                      > A reszta...
                      > Powtórze jeszcze raz genetyka, ekonomia, psychologia, socjologia, polityka.
                      > Książki i zdrowy rozsądek. Wole kochać mego psa i psy znajomych, sąsiadów niż
                      > wszystkie psy. Tak jak się boje tych co kochają ludzkość, a nie konkretnych
                      > ludzi.
                      > A na twoje zarzuty to mi się już nie chce odpowiadać bo widze, że chyba nic
                      nie
                      >
                      > zrozumiałaś z tego co napisałem.

                      Masz racje- powtarzasz sie. Jak dotad nie napisales cokolwiek wnoszacego do tej
                      dyskusji, a wrecz przeciwnie.
                      Dziwi mnie w ogole Twoj glos, bo jesli jak napisales wczesniej interesuje Cie
                      tylko wlasny pies( teraz juz podobno nawet psy sasiadow i znajomych)to, co tez
                      zaobserwowalam w Twoich wczesniejszych postach nie masz zadnej orientacji w tym
                      temacie.
                      A juz twoje stwierdzenie ze, wcale psow nie jest za duzo jest odpowiedzia godna
                      malolata a nie doroslego czlowieka.

                      Niestety nie doczekalam sie rowniez odpowiedzi na pytania:
                      Na jakiej podstawie twierdzisz, ze psow w Polsce nie jest za duzo?
                      Jakie Ty masz propozycje zeby ograniczyc nadmierne rozmnazanie?
                      Bo cos przekonuje sie do wniosku, ze jedynie co potrafisz to filozofowac.
                      A na koniec, psy bez rodowodu nie sa zadna konkurencja dla hodowcow psow z
                      rodowodem, poniewaz psy bez rodowodu sa mieszancami, ktore mniej lub bardziej
                      odbiegaja od wzorca.

                    • dina2 Re: Do macpora 09.01.04, 18:41
                      macpor napisał:

                      >
                      Wystarczająco długo w nim żyłem żeby rozpoznać
                      > myślenie w tym stylu. Chcesz komuś coś odbierać, dawać, zakazywać, nakazywać,
                      > pilnować, sprawdzać.
                      Wracajac do tego socjalizmu.
                      Pomimo, ze zyles w socjalizmie chyba masz problemy ze zdefiniowaniem tegoz
                      terminu. Funkcjonowanie kazdego panstwa opiera sie na jakis zakazach, nakazach
                      itd., ktore nalezy przestrzegac. Wobec tego, wyglada na to, ze kazde panstwo
                      na tym swiecie jest przezarte socjalizmem. Nie uwazasz, ze to zakrawa na
                      paranoje?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka