17.08.14, 22:16
naiwnie myślałem, że tylko u nas można się skarżyć na opieszałość władz, bajzel prawny i kompletny brak zainteresowania ochroną najmłodszych.

Johannes Heibel wyręcza niemiecką prokuraturę w walce z pedofilią. Mówi o sobie, że jest jak pies gończy. Gdy złapie trop, już nie odpuści.

Kilka lat temu Gunter Brenner (imię i nazwisko zmienione przez redakcję) przyjechał do biura Heibla i beznamiętnie opowiadał o najbardziej mrocznych epizodach swego życia. Brenner był bardzo zamożnym przedsiębiorcą, właścicielem kilku jednomotorowych awionetek i pedofilem. Wiele lat urządzał podniebne przejażdżki w towarzystwie dzieci. Sadowił je w fotelu pilota, a kiedy samolot osiągnął odpowiednią wysokość, dawał im do ręki drążek sterowniczy. "Możesz kierować samolotem" - mówił, a w tym czasie jego ręce penetrowały zakamarki majtek chłopców i dziewczynek. Pewnego dnia złożono na niego doniesienie i trafił do więzienia. Po dwóch latach wyszedł na zwolnienie warunkowe z zakazem latania w towarzystwie dzieci.

W Niemczech nikt nie kontroluje pedofilów, wypuszczonych na wolność. Z wyjątkiem Johannesa Heibla.

Pewnego dnia do Heibla zadzwoniły dorosłe dzieci Guntera Brennera, również wykorzystywane w dzieciństwie przez ojca. Zwierzyły się, że ojciec podejrzanie często lata do Turyngii. Heibel ruszył śladem pedofila. Spotkał rodziców, którzy Brennera znali i bezgranicznie mu ufali. "Dopiero po latach dowiedzieliśmy się, że Brenner molestował nasze dzieci" - powiedział jeden z ojców wykorzystywanego seksualnie chłopca. Heibel wziął chłopca na spytki i poznał przerażającą prawdę. Powtórzyła się historia z drążkiem sterowniczym. Brenner ponownie trafił za kratki.

Przypadek Guntera Brennera jest jedną z wielu historii, ukazujących indolencję urzędów, mających za zadanie chronić dzieci przed pedofilami. Córka Brennera z niedowierzaniem kręci głową. Każdy wiedział o erotycznych skłonnościach ojca. Otwarcie opowiadał, jak w dzieciństwie padł ofiarą księdza-pedofila. Może dlatego nie dostrzegał nic nagannego w uprawianiu seksu z rodzonymi albo przypadkowo poznanymi dzieciakami. Córka opowiada, że ojciec był wielokrotnie notowany i karany za przestępstwa seksualne na nieletnich. Jego akta przechowywano w kartotekach policyjnych. Mimo to Jugendamt (urząd ds. dzieci i młodzieży) powierzył rodzinie Brennerów opiekę nad czterema wychowankami domu dziecka, kolejnymi ofiarami pedofila. Obecnie Brenner mieszka w domu spokojnej starości. Cierpi na demencję i pewnie zapomniał, kim jest Johannes Heibel.

wiadomosci.onet.pl/na-tropie/lowca-pedofilow/k57h9
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka