Popiskiwał mi od wczoraj, Dziś to już cała kakofonia pisków. My w nerwach, czekamy, kiedy wet się otworzy, Ten płacze coraz bardziej. My mało na zawał nie schodzimy, bo strasznie słuchać takich płaczów, jak nie wiadomo co się dzieje i jak psinie pomóc. W końcu gnam do weta. W głowie projekcja wznowy, strasznych guzów, końca świata.
Pod gabinetem kolejka. Czekam jak na szpilkach. Wreszcie nasza kolej. Wchodzimy. Wet obmacuje kundla w poszukiwaniu katastrofy.
Wreszcie jest diagnoza...........
złamany kuźwa pazurek !!

trochę popłacze, bo złamany tak głupio, że nie bardzo jest jak dociąć, musimy poczekać aż sam odpadnie.