Na razie to rozmyślania teoretyczne, ale dziecko w bliskich planach.
Mamy córeczkę Elizę Ninę, wybór imion okupiony był ciężkimi bólami, bo nic nam się wspólnie nie podobało (dla tatusia ogólnie żadne imię nie było wystarczająco ładne

). Zdecydowaliśmy się nagle podczas porodu, po czym ja przez kolejne 6 miesięcy miałam "kaca" po tej decyzji, nie wiedziałam, czy dobrze wybrałam, ciężko mi się używało imienia, byłabym wręcz domagała się zmiany, ale mąż twardo stał na stanowisku, że imię w sam raz. No i Eliza (Elisia-Isia, a czasem Eliśka/Eliszka) została, teraz już sobie nie wyobrażam innego, ale przy kolejnym dziecku nie chcę przechodzić tego samego, więc staram się wybrać zawczasu...
Dla potencjalnej córki już wybrane: Dagna Leonia lub Róża Józefina. A dla syna brak pomysłów

Chciałabym coś nieoklepanego, ale i nie całkiem odjechanego. I żeby się dało zdrobnić, bo ja nie umiem pełnym mówić i zawsze bolałam nad tym, że moje się nie zdrabnia. Odpadają Julian, Franek i Jasiek - bardzo bardzo ich dużo wśród naszych znajomych/rodziny, zresztą popularne ostatnio w ogóle.