Może mi coś poradzicie. Otóż, mam poważny problem z imieniem mojego synka. Gdy mały się urodził nie mogliśmy z mężem dojść do porozumienia,w końcu ja ustąpiłam. Jednak-ku mojemu zaskoczeniu- mąż zarejestrował synka na moje wymarzone dla niego imię! Wkrótce jednak zaczął rządać zmiany imienia. Gdy się zgodziłam,on zrezygnował. Po 3 miesiącach jednak znowu wrócił do tematu. Synek ciężko chorował przez pierwsze miesiące,mąż za granicą,byłam wykończona tym wszystkim i podpisałam zgodę na zmianę imienia. Jednak wkrótce przekonałam się,że nie jestem w stanie nazywać dziecko tym nowym imieniem

Wybłagałam u męża powrót do pierwszego imienia. Jednak gdy już wszystko było w toku,zrobiło mi się męża żal i się wycofałam. Sprawa wygląda beznadziejnie: ja czuję że obecne imię nie pasuje do synka,co gorsza,nawet nie przechodzi mi przez gardło

A gdy słyszę, jak ktoś nazywa go tym nowym to aż mnie coś kłuje w środku; to imię wydaje mi się absolutnie obce, nie jego. Co więcej, mąż zwraca się do niego dokładnie tak jak od początku (jak wtedy gdy miał tamto imię), tj. per Misiu, Młody etc. Ja, gdy jestem z dzieckiem sama, mówię do niego tym imieniem, które czuję (tym pierwszym). Jest mi z tym strasznie ciężko, bo nie chcę dziecku wyrządzić krzywdy. Może mam depresję? A może to ja mam rację, skoro to ja od przeszło 10 miesięcy spędzam z synkiem każdą chwilę i przecież znam go najlepiej i zwyczajnie czuję jakie jest jego prawdziwe imię... Sytuacja jest patowa

A może to nic strasznego, że będzie nazywany dwoma imionami? Wiem, wiem, wiem, że imię dla wspólnego dziecka powinno być wspólnym wyborem i podobać się obojgu rodzicom...