Dodaj do ulubionych

Obchód w szpitalu

02.01.07, 19:15
Jak wyglada obchód po porodzie i czy zawsze jest naruszane prawo do
intymmności?
Obserwuj wątek
    • malgosiek2 Re: Obchód w szpitalu 02.01.07, 20:23
      Obchód jest rano i wieczorem z lekarzem i położną,a w szpitalach klinicznych
      mogą towarzyszyć studenci.
      Na obchodzie lekarz sprawdza stan krocza i piersi,a w przypadku c.c. ranę po
      operacyjną.
      Leżysz na łóżku i odkrywasz krocze.
      A co masz na myśli pisząc,że naruszane jest zawsze prawo do intymności?
      Pzdr.Gosia
      • iwta Re: Obchód w szpitalu 28.01.07, 18:23
        ja rodziłam dwa razy i po porodzie owszem oglądano mi krocze ale nikt mi tam
        łap nie wkładał. Poprostu dotykał lekarz brzuch i oglądał podpaskę. Owszem nie
        należy to do przyjemności. Czułam się głupio ale tak trzeba. Pozatym fak na
        sali przy tych oględzinach były dziewczyny które tam leżały.Po pierwszym
        porodzie byłam z dwoma dziewczynami a po drugim byłam sama więc problemu nie
        było. Ale jeśli akurat byli jacyś goście to wypraszali ich z pokoju.
    • sloneczko_02 jest naruszane prawo do poszanowania intymności 03.01.07, 10:06
      Badania na obchodzie odbywają się w obecności innych pacjentek, kilku osób
      należących do personelu jak i nie należących do personelu. Rozbierasz się,jedna
      lub więcej osób wkłada ci rekę w krocze, reszta przyglada sie temu. Osoba która
      wkłada ci reke w krocze, bada potem pozostałe pacjentki - nie zmieniając
      rekawiczki. Wg. przepisów prawa, badanie przy tylu osobach - takie coś jest
      niedopuszczalne. Masz prawo nie zgodzić sie na takie badanie.
      • malgosiek2 Re: jest naruszane prawo do poszanowania intymnoś 03.01.07, 14:54
        Słonecko!
        Czyś Ty z niego spadła?
        Lekarz zmienia rękawiczki PO każdej pacjentce,bo muszą być JAŁOWE i nie
        ściemnmiaj i nie pisz bzdur.
        Nie wkłada ręki czyli nie bada ginekologicznie TYLKO OGLĄDA krocze.
        Badanie ginekologiczne odbywa się w w gabinecie zabiegowym na osobności.
        Poza tym po psn NIE bada się ginekologicznie TYLKO po c.c.
        Nie wiesz nie pisz i nie wprowadzaj w błąd.
        Pzdr.Gosia
          • sloneczko_02 Re: jest naruszane prawo do poszanowania intymnoś 03.01.07, 16:39
            Szkoda, ze ty jako położna, chcesz ta prawde, za wszelka cenę ukryć, a nie
            przyczyniasz się do tego, aby w tych szpitalach było wreszcie normalnie i po
            ludzku. Boisz się, że stracisz pracę?.... Tym bardziej, że dyrektorzy szpitali
            robią to samo - ukrywają to, jak naprawdę przebiegaja badania... potem wciskają
            takie kity, jak ty napisałaś ponizej, że to kobiecie, która była w szpitalu cos
            się pomieszało... podobnie w kartach porodu są opisywane niesamowite
            bzdury...(mam tu ciągle na myśli te "państwowe" szpitale).... Tylko dziwne, że
            cała masa kobiet potwierdza to, że sporo badań było robionych - publicznie, a
            jak nie chciała się na to zgodzic, to była badana wręcz siła... i nikt nie brał
            ją na osobną salę... to, że nie sa zmieniane rękawiczki - zdarza się bardzo
            często...potwierdzaja to i pacjentki i pielęgniarki, które to zauważyły
            • malgosiek2 Re: jest naruszane prawo do poszanowania intymnoś 03.01.07, 20:44
              Ja coś ukrywam?
              Śmieszna jesteś.
              Poza tym czytaj uważnie i ze zrozumieniem.
              Pracy nie stracę już się o to nie bój i spokojna Twoja głowa.
              Pokaż mi gdzie napisałam,że coś się komuś POMIESZAŁO.
              Bo ja nie widzę.
              Wiesz co?
              Idź do psychologa,bo masz chyba jakąś depresję czy agresją w sobie.
              Pzdr.Gosia
            • mamusia79 słoneczko!!!! 14.01.07, 00:47
              Po porodzie byłam 8 dni w państwowym szpitalu i nic z Twojego opisu
              się nie zgadza. Publiczne badania? Badania krocza po porodzie? Badania na siłę?
              Ty wogóle rodziłaś?????? Jeśli tak to ciekawa jestem gdzie!!!!
              • ja27-09 Re: słoneczko!!!! 14.01.07, 16:47
                Słoneczko ma lekką traumę po porodzie więc nie bierzcie jej na poważnie. Kolejna
                przewrażliwiona i wszystko wyolbrzymia. Przykre to, bo opowiadając takie bzdury
                wypacza obraz oddziałów położniczych i sieje lekką panikę wśród przyszłych
                rodzących.
                Ja również leżałam 8 dni w szpitalu po porodzie sn i nie spotkałam się z
                brutalnym badaniem, brakiem zmiany rękawiczek, czy brakiem poszanowania
                intymności. Wielkie mi co: badanie przy innych kobietach. A co one mają takiego,
                czego ja nie mam?
            • inesmama Re: jest naruszane prawo do poszanowania intymnoś 19.01.07, 21:25
              wiesz słneczko bzdury piszesz po porodzie nigdy nie bada się ginekologicznie
              sprawdza się jedynie krocze czy dobrze sie goi i nawet lekarz nie dotyka ręką
              tylko ma specjalny "przyrząd" a jeśli chodzi o te rękawiczki (co jest ściemą)
              to wiesz jeżeli zgodziłaś się na to to twój problem
    • gibil Re: Obchód w szpitalu 04.01.07, 09:30
      Bylam dwa razy po cc wiec odslanialam tylko rane na brzuchu
      ale dwukrotnie lezalam na sali z dziewczynami po cc i po porodzie naturalnym (w
      dwoch roznych szpitalach). I gdybym byla po naturalnym zrobilabym awanture. Na
      temat zmiany rekawiczek nie wiem nic bo aby dziewczynie wstydu zaoszczedzic
      odwracalysmy glowy. Obchod to bylo kilkanascie osob lekarze, polozne, studenci
      medycyny i poloznictwa i salowa ktora miala polecenia wydawane co posprzatac
      (!). Dziewczyny byly badane palpitacyjnie nie raz a kilka bo studenci uczyc sie
      musza. Wiecej pisac chyba nie trzeba
      • pytia74 Re: Obchód w szpitalu 15.01.07, 02:14
        Jestem zaszokowana, tym, co niektore pisza a zwlaszcza o ilosci osob
        uczestniczacych w takim obchodzie. U mnie poranny obchod byl zawsze 2 osobowy w
        skladzie: dyzurny lekarz+polozna a wieczorem tylko polozna!
        • liina Re: Obchód w szpitalu 18.01.07, 10:59
          Co do rękawiczek, to znam przypadek, tzn. byl to przypadek mojej osoby
          dokładnie, kiedy pielęgniarka zabrała sie za zdejmowanie szwów z mojego brzucha
          w rękawiczkach po poprzedniej pacjentce, której tez szwy z brzucha
          zdejmowała.Akurat u mnie zle pociagnela jakos i zaczela sie lac krew. Czy u
          tamtej kobiety krew poleciała, to nie wiem.Rękawiczki na pierwszy rzut oka nie
          były zakrwawione, ale kto wie.Tzn. zwrocilam uwage i pielegniarka zmienila
          rękawiczki.
          Odnośnie jeszcze higieny w ginekologicznym, to zestałam zarażona na bank, przez
          wziernik metalowy grzybica.Miałam na badaniu pobierany wcześniej wymaz na
          czystość pochwy, nie bylo w wyniku żadnych grzybow, a wieczorem w dzien badania
          wziernikiem, dostałam ostrej grzybicy.
          Powiem wam szczerze, ze odechciewa sie chodzic do lekarza po takim czyms.Teraz
          naprawde jak mam isc do ginekologa, to mnie mdli normalnie na mysl, ze moge
          wyjsc od niego chora.Przeciez przez takie cos to sie mozna HIV zarazic nawet!
          • gretka22 Re: Obchód w szpitalu 20.01.07, 13:01
            U mnie na obchodzie tez zazwyczaj było kilka osób, przeważnie 3. Lekarz +
            starzysta + położna. Ale żaden nawet nie dotknął mojego krocza, tylko poprostu
            zaglądali czy się dobrze goi. Jedynie brzuch był badany (czy macica się dobrze
            kurczy). Zreszta w życiu nie pozwoliłabym się zbadać po nacięciu krocza i nie
            wierze że kogoś tak badają. Natomiast jak leżałam jeszcze w ciąży w szpitalu,
            to pacjentki do badania były wzywane osobno. Choć faktem jest że czasem przy
            tym badaniu był cały tabun personelu szpitalnego.
            • arwena_11 Re: Obchód w szpitalu 26.01.07, 16:51
              Ja zaliczyłam dwa szpitale, po dwóch porodach (cc ). Na czerniakowskiej mimo że
              to szpital AM na obchodzie był lekarrz położnik położna i jakaś pielegniarka.
              Żadnych studentów ( podobnie przy porodzie nie było studentów mimo początków
              sn ). Ogladali ranę, dziewczynom po sn krocze ( bez badania ), ale tak sie
              ustawiali ze dziewczyna była odgrodzona od innych ( z jednej strony zasłaniana
              kołdrą )
              Z kolei na Madalińskiego mimo że nie szpital kliniczny, to w trakcie porodu
              miałam wycieczki. Przychodził lekarz z jakimiś starzystami. Do badania gin.
              zabierał sie lekarz ( 0 delikatności ), a zaraz tamci też chcięli lecieć z
              łapami. Aż ich mój mąż osadził na miejscu i stwierdził, ze to nie jest
              wycieczka krajoznawcza, i nie wyrazamy zgody na taką zabawę. Zapłaciliśmy za
              poród rodzinny, wiec należy sie nam spokój. Oczywiście zaczęli straszyć, ze oni
              mają prawo i najwyżej każą wyjść mojemu mężowi z sali. na szczęście mój M nie
              taki potulny. Po prostu stwierdził, żeby wymienili mu konkrretne paragrafy. A
              jak nie znają to spadać, bo on może im wymienć z kilkanaście które właśnie
              złamali ( mąż jest prawnikiem ). No i był spokój. Odechciało sie chłopcom
              wycieczek. Na nastepne badanie przyszedł sam lekarz.
              Tam mi sie wydaje, że oni wszyscy są tacy fajni, bo dziewczyny poo porodzie nie
              mają siły na walkę o własne prawa. A wystarczy sie im postawić i od razu lepiej.
              Z Madalińskioego w ogóle mam koszmarne wspomninia, ale jedno dobre. Dzięki nam
              jakaś dziewczyna mogła na ogólnej sali rodzić z matką.
              Mnie tam najpierw położyli ( zupełnie jak w prosektorium ), bo to 3,5 ty. przed
              terminem i zobaczymy co dalej, patologia czy porodówka. Męża chcieli wygonic,
              bo to sala ogólna i obok na stanowisku ktoś zaczyna rodzić. Mąż zapytał o
              podstawę prawną, a potem wyrecytował im par. że rodząca ma prawo rodzić z osobą
              bliską i to za darmo. Płaci się za osobną salę, a nie poród rodzinny. Ponieważ
              akurat sala porodowa była otwarta, a mąż sie z lekarką kłócił w drzwiach to
              matka tamtej dziwczyny zaczęła sie dopytywać czy to prawda. Bo jej powiedzieli
              że ma prawo być z córka jak wezmą sobie sale rodzinna. Daliśmy jej wyciąg z
              przepisów ( byliśmy przygotowani a co:))
              Tak wiec po porodzie to często pestka z tym co sie dzieje w trakcie. Tu są
              łamane prawa z zasady. Bo przecież mało kto wozi ze sobą wyciąg z przepisów.
              Więc mozna mu wmówić wszystko. A pacjent to wogóle z zsasdy przeszkadza naszym
              lekarzom ( 90% ), wiec najlepiej go olać, i robić swoje. _
              • polala Re: Obchód w szpitalu 30.01.07, 10:54
                arwena_11 napisała:

                Daliśmy jej wyciąg z
                > przepisów ( byliśmy przygotowani a co:))

                to ja poproszę ten wyciąg a co:)) dobrze jest być przygotowanym,z góry dziękuję
                  • kiwi_77 Re: Obchód w szpitalu 30.01.07, 19:40
                    to może w ogóle go zamieścisz tu na forum - myślę, że więcej osób byłaby
                    zainteresowana - ja np. też BARDZO chętnie się przygotuję w ten sposób :)))
                    a jeśli nie chcesz na forum to też poproszę na priva.
                    życzę zdrówka dla dzieciaków !!
                  • mucha.j Re: Obchód w szpitalu 16.02.07, 12:52
                    Ja równiez poproszę o te przepisy, lub źródło. Najlepiej na e-mail. I z góry
                    dziękuję :))
                    Jestem w 4 msc ciąży i deko mnie to wszystko co przeczytałam zaszokowało.
                    Co do badania ginekologicznego po naturalnym porodzie - większość z was pisze,
                    że takiego czegoś po prostu nie ma i Ci, którzy tak twierdza sa beznadziejni i
                    straszą. Myślę, że po prostu się z tym nie spotkałyście. Moja przyjaciółka
                    rodziła w październiku. Niestety nie pamiętam który to był szpital oprócz tego,
                    że w Warszawie. Generalnie czysciutko, pielęgniarki miłe. Po tym co widziałam w
                    szpitalu w mojej małej miejscowości byłam zauroczona. A okazało się, że lekarz
                    następnego dnia po porodzie, z nacinaniem krocza, zbadał moją przyjjaciółkę
                    własnie ginekologicznie. Mówiła, że prosiła żeby poczekał choć parę godziń, bo
                    bardzo ją to boli, rozpłakała się, a ten, że tak musi być i cierpienie to
                    rzecz ludzka. Po badaniu długo nie mogła dojść do siebie. Tak więc niestety
                    takie rzeczy mają miejsce. :(
                    • ewa_janiuk Re: Obchód w szpitalu 16.02.07, 20:16
                      W każdej placówce służby zdrowia w miejscu widocznym i dostępnym powinna być
                      umieszczona karta praw pacjenta, informacje w jaki sposób można się
                      skontaktować z Rzecznikiem Praw Pacjenta, także regulamin szpitala lub
                      oddziału. Kartę praw pacjenta można znaleźć np na stronie Narodowego Funduszu
                      Zdrowia.
                      Zawsze i na wykonanie każdego zabiegu czy badania wymagana jest zgoda pacjenta.
                      Można jej przecież nie wyrazić!
                      • sloneczko_02 Re: Obchód w szpitalu 28.02.07, 18:12
                        ewa_janiuk napisała:

                        Zawsze i na wykonanie każdego zabiegu czy badania wymagana jest zgoda pacjenta.
                        > Można jej przecież nie wyrazić!

                        a jeśli pacjent powiedział NIE - a lekarz i tak wykonał badanie i zabieg?

                          • sloneczko_02 Re: Obchód w szpitalu 05.03.07, 02:40
                            Na badaniu przed porodem NIE ZGODZIŁAM się na pewne zabiegi
                            Jak rodziłam - i tak je wykonano
                            1. Nie chciałam rodzić na na fotelu/ łóżku ginekologicznym z nogami u góry -
                            personel mi oznajmił, że jeśli nie w takim razie nie pomoga mi przy porodzie i
                            mam sobie rodzić na podłodze
                            2. Nie zgodziłam sie na nacięcie. Teoretycznie do nich dotarło. Ale potem jak
                            juz leżałam i tak je wykonano - co przede ma ukryto- dostałam informację, ze
                            pękłam. Na badaniu, po wyjsciu ze szpitala, lekarz poinformował mnie, że ciecie
                            było wykonane
                            3. Na obchodzie nie zgodziłam się na badanie przy kilkunastu osobach z personelu
                            i pacjentkach - lekarz oznajmił mi, ze nie maja czasu, nachylił sie i włożył mi
                            ręke w krocze.
                            • mamabe2 Re: Obchód w szpitalu 05.03.07, 13:09
                              Przepraszam, gdzie Ty rodziłaś, że na obchodzie wkładali Ci rękę w krocze i
                              właściwie po co? Poza tym żeby włożyć rękę w krocze to najpierw trzeba odkryć
                              kołdrę i podwinąć koszulę, siłowaliście się, czy co? Poza tym dlaczego
                              przypuszczasz, że nie pękłaś sama, tylko Cię nacięto? Podczas mojego
                              poroduzostałam nacięta, choć nic nie czułam i myślałam, że pękłam. Nikt nie
                              ukrywał, że zrobiono mi nacięcie , bo i po co.
                              • sloneczko_02 Re: Obchód w szpitalu 10.03.07, 01:02

                                mamabe2
                                po sposobie twojej odpowiedzi wnioskuje, ze twoj poród był daleko lepszy od mojego
                                dlatego ci zazdroszczę
                                zazdroszę każdej dziewczynie która tu pisze, ze jej poród był czymś cudownym

                                chciałabym cofnąć czas i zmienic szpital -ale tego już nie idzie zrobić
                                chciałabym wymazac z pamieci, ze kiedykolwiek rodziłam

                                tu nie chodzi o to, ze bolało - bo kazda z nas wie, ze to będzie boleć

                                na obchodzie nie musieli sie ze mna siłowć
                                nie miałam siły ruszyć ani ręka ani noga
                                tak jak mnie połozyli - tak lezałam
                                leżałam na zakrwawionej poscieli, z niezmienionym podkładem
                                nie musieli unosić kołdry - bo nie byłam nia zakryta

                                jak przyszli powiedziałam tylko, ze nie chcę tak przy wszystkich być badana

                                nie interesowało ich to

                                ja nie miałam siły - aby odwrócic sie na bok - aby uniemozliwic im badanie

                                czemu włozyła mi rękę w krocze - tego nie wiem - zapytaj się tej co mi wkładała

                                dziewczynie obok zresztą tez

                                Naciecie wykonano - byłam po porodzie badana i każdy z lekarzy potwierdził, że
                                oprócz pekniecia - było nacięcie

                                czemu nie powiedzieli mi o nacięciu - pewnie dlatego, ze nie zgodziłam sie na nie

                                Przeprowadzałam się krótko przed porodem - i nie wiedziałam nic o złej sławie
                                szpitala w którym przyszło mi rodzić

                                miała tam być wanna do porodu- ale to chyba dla uprzywilejowanych

                                Kiedy odpowiadam na pytanie - a gdzie rodziłas?
                                ... w Starogardzie Gdańskim
                                jedna znajoma odpowiedziała mi - Wysoki sadzie, nie mam wiecej pytań
                                • mamabe2 Re: Obchód w szpitalu 10.03.07, 15:47
                                  Słoneczko_02,
                                  bardzo Ci współczuję takigo porodu i rzeczywiście mój na szczęście był o.k. i
                                  wspominam go z sentymentem. Nie chciałam Cię naprawdę urazić i przepraszam,
                                  jeśli moja wypowiedż była zbyt obcesowa.Nie mieści mi się w głowie, że takie
                                  rzeczy dzieją się w XXI wieku. Ja rodziłam w Warszawie, zapłaciłam trochę ( dla
                                  mnie nawet dużo) więc to też napewno miało wpływ. Myślę sobie ,że takie rzeczyk,
                                  które się Tobie przydarzyły trzeba nagłaśniać, ja tam wierzę w naszą IV władzę ,
                                  czyli media.Zresztą kto się dziś nie boi skompromitować w telewizji, a
                                  dziennikarze lubią takie tematy.Dlatego proponuję nagłośnić temet, bo naprawdę z
                                  całynm szacunkiem, ale myślałam, że się natym forum zgrywasz.Ja miałam co prawda
                                  jedną nieprzyjemna sytuację na oddziale poporodowym, ale dotyczyła ona dziecka,
                                  nie mnie, zreszta dobrze się czułam, to mogłam się kłócić.I pomogło. Tyle, że
                                  była to osławiona, droga Żelazna w Warszawie, a tu jest konkurecja, bo wiele
                                  szpitali chce zarobić. Także od razu przyleciał tłumaczyć się zastepca
                                  ordynatora. Naprawde jeszcze raz przepraszam i życzę w przyszłości dobrego
                                  porodu, jeśli będziesz planować kolejne dzieci.A tak na marginesie to dużą część
                                  lekarzy i położnych bym zawinęła na tydzień w pampersa do łóżka, żeby zobaczyli
                                  jak się czuje człowiek bezbronny i zależny od innych, i może by zmienili swój
                                  stosunek do pacjenta. Pozdrawiam.
                                  • o_tuska słoneczko 13.09.07, 13:24
                                    współczuję
                                    nie wypowiadam sie bo ja akurat miałam szczęście i swoją położna
                                    ale zastanó się nad jednym
                                    dla Twojego zdrowia wybacz tym ludziom ich głupotę brak zrozumienia
                                    i te wszystkie złe chwile
                                    wierz mi szkoda zdrowia a znam teorię że takie złe emocje mają zly
                                    wpływ na nasze zdrowie i są przyczyną różnych chorób w przyszłości
                                    raki i jakieś inne
                                    postaraj się uwierzyć za nie wszyscy są tacy źli
                                    p.s. nie jestem położną :)
                                    buziaki
                            • bocian201 Re: Obchód w szpitalu 10.03.07, 17:30
                              Słoneczko wspłóczuję,właśnie właśnie wrócilam ze szpitala ze wskazań medycznych
                              cc,leżałam na sali dwuosobowej,na obchodzie codziennie ordynator z jedną lub
                              dwoma pielęgniarkami odsłoniecie brzucha i tyle,pani z pokoju po porodzie silami
                              natury obejrzenie podkładu i krocza bez wkładania rąk-baardzo ci wspłóczuję.
        • sabciasal Re: Obchód w szpitalu 31.01.07, 09:17
          Jestem zaszokowana, tym, co niektore pisza a zwlaszcza o ilosci osob
          uczestniczacych w takim obchodzie. U mnie poranny obchod byl zawsze 2 osobowy
          w skladzie: dyzurny lekarz+polozna a wieczorem tylko polozna!

          a ICZMP w Łodzi na II bloku w obchodzie uczestniczy kilkanaście osób, moze
          nawet wiecej. Wydaje mi się, że wszyscy lekarze z trzech oddziałow,
          pielęgniarka naczelna, ordynator jak jest, wszystkie pielegniarki i połozne, no
          i salowe. Pacjentka ma odsłonić krocze przy wszystkich. Zainteresowany stanem
          jej zdrowia jest oczywiscie tylko lekarz dyżurny. Ale pokazówkę robi się przy
          wszystkich. Wyobrazić sobie można oczywiście komfort w opowiadaniu o np.
          problemach z wypróżnieniem:)
          Przy tym wszystkim szczegółem tylko jest obecność dwóch pacjentek.
          Nic w tym dziwnego zresztą, bo to szpital wiecznie niezamkniętych drzwi i
          wchodzacych na porodówce tłumów personelu (chyba bo bez identyfikatorów.

    • dorota975 Re: Obchód w szpitalu 02.02.07, 15:36
      Ja rodziłam we Wrocławiu. Na ranny obchód przychodziło jakoś strasznie dużo
      osób, a na wieczorny tylko lekarz i pielęgniarka. Rodziłam sn i lekarz tylko
      oglądał ranę. Nie bardzo wyobrażam sobie badanie w inny sposób po nacięciu i
      szyciu. Myślę, że szpital położniczy i poród to nie jest ani miejsce, ani
      sytuacja, które zapewniają szczególną intymność i na pewne ustępstwa trzeba
      pójść. W postach powyżej pojawił się temat rodzenia z mężem na ogólniej sali
      porodowej. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale gdyby w czasie mojego porodu
      po sali pętał się cudzy mąż, to to właśnie naruszałoby moje prawa.
      • daniem Re: Obchód w szpitalu 02.02.07, 23:55
        Sama napisałaś że jakoś pojawiało sie dużo osób, a tak nie powinno być. Zawsze
        masz prawo do intymności i szpital położniczy od niczego nie zwalnia poród tym
        bardziej. Personel urządza sobie takie atkrakcje i szkoda że ty nie
        protestujesz.Na większości ogolnych sal sa scianki działowe że rodzące sie nie
        widzą i mąż tej rodzacej tez cie nie widzi ewentualnie słyszy. Cudzy mąż
        narusza twoim zdaniem te prawa a salowe, pielegniarki już nie? Bo to jest
        personel i już widzał nie jedno~!Moim zdaniem nie powinno byc wogole ogolnych
        sal bo one same z siebie naruszaja prawa do godnego i intymnego porodu, ale co
        zrobic jak mąż tej rodzacej chce byc bardzo w tej chwili ze swoja żoną(i ona
        też chce)a jedynki są zajete. Ten maż doskonale to rozumie i inny mąż z rodząca
        też i nie beda sie nigdzie pałetac tylko beda z żonami.Dość czesto wystepuje
        tzw umowa miedzy rodzacymi że sa ich osoby towarzyszące.
        • 83kimi Re: Obchód w szpitalu 04.02.07, 15:31
          Poród to coś bardzo intymnego.
          Większość kobiet ma stres przed pierwszą (często i następnymi wizytami u
          ginekologa), mimo że przy badaniu z reguły jest tylko lekarz. Szanuje się wtedy
          ich prawo do intymności. Dlaczego więc nagle, z okazji porodu, kobieta ma
          odrzucić wstyd i rozkraczać się przed wieloma osobami??? Nie wyobrażam sobie
          rodzenia przy tłumie osób tak samo jak i badania na sali, gdzie leżą inne
          kobiety. Uważam, że mamy prawo do intymności i każda kobieta powinna rodzić w
          oddzielnej sali, do której dostęp miałaby tylko płożna, lekarz i ewentualnie
          osoba towarzysząca, nikt więcej! A badania po porodzie powinny się odbywać na
          osobności. Jestem pewna, że żadna kobieta idąc do ginekologa nie zgodziłaby się
          na badanie w sali, w której równocześnie byłyby inne kobiety. Dlaczego więc po
          porodzie ma się na to godzić??? Jesteśmy w XXI w, w zdawałoby się cywilizowanym
          świecie i chyba mamy prawo do cywilizowanego traktowanie - ZAWSZE. Ja w ciąży
          nie jestem i na razie nie planuję, ale jak słyszę o tym co się dzieje w
          polskich szpitalach, robi mi się słabo - nie wiem, co będzie, gdy zdecyduję się
          na dziecko...
          • mamusia79 Re: Obchód w szpitalu 04.02.07, 16:31
            nie przejmuj się takimi tekstami, bo nie bada się po porodzie! Takie głupoty
            wymyślają i straszą. A na ściąganie szwów itp. idzie się do gabinetu. Takich
            rzeczy nie robi się na sali. Badanie po porodzie, chciałabym to widzieć, nawet
            jakby ktoś próbował to naraziłby się na odgrzyzienie ręki.
            A co do poródów na osobnych salach. Może i powinien być to standard, ale
            obudźmy się na rzeczywistość w polskich szpitalach...... wszystko rozbija się o
            kasę .... nie wszystkie szpitale mają takie możliwości....
            • mamabe2 Re: Obchód w szpitalu 05.02.07, 08:53
              Całkowicie popieram. Rodziłam 1,5 m-ca temu i nikt publicznie mnie nie
              badał.Nawet w gabinecie na patologii ciąży był parawan i nikt tylko położna i
              ja. Także jakby ktoś wszedł, to i tak by nic nie zobaczył.Jeśli chodzi o
              obchód, to przychodzł tylko lekarz i położna lub sama położna i bardzo
              dyskretnie zaglądała nie tyle w krocze - bo tam i tak wszystko opuchnięte-
              wiele nie zobaczy, co na podpaskę - jak wyglądają odchody połogowe.Cały czas
              byłam zasłonięta koszulą.Nie ma się czego bać.
          • aurelkax do 83kimi 07.02.07, 14:20
            Całkowicie sie z Toba zgadzam.
            Kobietki czesto wychodza z zalozenia, ze tak ma byc, ze przy porodzie i po nim
            swoją intymnosc i godnosc maja sobie zostawic za drzwiami. I to ogromny błąd!
            Same szkodzą i sobie i innym, bo personel szpitalny uważa, ze skoro babki nie
            protestuja to znaczy, ze jest dobrze. A jak sie trafi protestujaca to zaraz
            pretensje do niej, ze narzeka, ze delikatna i nie wiadomo co. A własnie racja
            jest po stronie takiej kobiety protestujacj i domagajacej sie respektowania
            prawa do intymnosci.
            Diabli mnie biora, jak czytam, ze "tak trzeba, tak musi byc, bo to szpital"...
            • madzik744 intymność 15.02.07, 09:45
              Czegoś tu nie rozumiem - uważacie, że zwykłe procedury medyczne urągają waszej
              godności i naruszają intymność. A gdzie jest ta intymność, gdy wasz mąż siedzi w
              sali cały dzień - w sali, w której leżą inne pacjentki - krwawiące, próbujące
              karmić. Rodziłam CZMP 4 miesiące temu i nie przeszkadzało mi to, że mam pokazać
              ranę po CC na obchodzie, w którym uczestniczyli lekarze będący w trakcie mojego
              porodu. Co - miałam sie zwlec do zabiegowego? Czy wyprosić pacjentki ?? Mnie
              przeszkadzało to, że o 8.30 rano przychodzili mężowie, ojcowie matki, bracia
              itp. pozostałych pacjentek i wychodzili o 21.00 Leżałam krwawiąca z cewnikami i
              próbowałam dostawiac dziecko do piersi, a ta obecność właśnie pozbawiała mnie
              intymności. Mój partner przychodził na 2,3 godziny i wychodził pozwalając mi
              odpocząć. Pomijam fakt narażania maleńkich dzieciaczków na ciągły kontakt z
              bakteriami itp. Jestem za wprowadzeniem kilku godzin odwiedzin - tak jak to
              było kiedyś. Pozwoli to wszystkim się zregenerować i odpocząć. A lekarz jest
              lekarzem i po to jesteśmy w szpitalu, aby dbał o nasze zdrowie - a to, że
              rodzimy tą częścią ciała - to natura!
              • ewa_janiuk Re: intymność 15.02.07, 21:52
                Każdemu co innego może przeszkadzać. To co dla jednej kobiety jest czymś
                naturalnym dla innej może urastać do rangi problemu. Gdy znajdujecie się Panie w
                nowym otoczeniu (szpital, sala kilkuosobowa, rytuały szpitalne i regulamin)
                samej przeanalizować, które z niedogodności można zminimalizować, a które nie
                podlegają zmianom. Jeżeli zachowanie personelu uwłacza mojej godności to ode
                mnie przede wszystkim zależy, czy pozwolę na to. Mogę grzecznie ale stanowczo
                zwrócić uwagę, że taka forma zachowania mi nie odpowiada. Wiele procedur
                szpitalnych funkcjonuje w szpitalach tylko dlatego, że "nikt przecież nie
                skarżył się by mu to przeszkadzało".
              • pytia74 Re: intymność 16.02.07, 12:12
                Procedury medyczne wcale nie uragaja godnosci ale sposob w jaki sa wykonywane
                owszem i czesto osoby, ktore je wykonuja nie uwzgledniaja nawet potrzeby
                intymnosci kobiety. Obchod po porodzie moze byc przeprowadzony w obecnosci
                calego personelu medycznego, co oznacza kilkanascie osob ale moze tez odbywac
                sie z poszanowaniem intymnosci w obecnosci 1 czy 2 osob (np. lekarz+polozna).
                Szpitala to nic nie kosztuje, procedura medyczna jest przeprowadzona i to wcale
                nie gorzej a jaki komfort dla kobiety! A co do intymnosci podczas odwiedzin to z
                mojego doswiadczenia wynika, ze w szpitalach, w ktorych generalnie szanuje sie
                pacjentke podczas procedur medycznych, rowniez odwiedziny sa zorganizowane w
                taki sposob, aby nie naruszac niczyjej intymnosci.
    • anna.zbucka Re: Obchód w szpitalu 13.09.07, 11:36
      nie zgadzam sie z pozostałymi opiniami. po moim porodzie bylo tak:
      lekarz sie pytał czy wszystko jest w porządku jak powiedzialam że
      tak to nie robił mi żadnego badania. a jak jakaś pacjentka obawiała
      się to kazał przyjśc do pokoju zabiegowego i osobiście ja badał a
      więc nie ma powodu do obaw
    • rzeszowianka_jedna Re: Obchód w szpitalu 13.09.07, 14:05
      Ja rodziłam kilka lat temu w jednym z rzeszowskich szpitali. Miałam cc - więc
      sam poród minął ok. Ale przygotownia do porodu to już było "coś". Chodzący po
      porodówce, bo tam dokonywane są przygotowania, mężowie i krewni rodzących - nie
      jestem szczególnie pruderyjna, ale to jest po prostu chamstwo! Jak zwróciłam
      uwagę to oczywiście była "jazda", ale że jestem prawnikiem, to personel musiał
      dać za wygraną - po prostu nie pozwolę sobie na pewne rzeczy i kropka! Obchód
      poranny polegał na obejrzeniu rany pooperacyjnej (ordynator + asysta wszystkich
      lekarzy i pielęgniarki- sporo ich było), obchód wieczorny lekarz dyżurny +
      pielęgniarka. Nie wiem jak w tym szpitalu wygląda obchód na salach po sn. Wiem
      za to jak tu wygląda obchód na patologii ciąży, w salach jest ok., natomiast po
      części oficjalnej wyznaczane są pacjentki do badania przez ordynatora - owszem
      osobna sala ale oprócz ordynatora wszyscy lekarze z oddziału, mi to szczególnie
      nie przeszkadzało, ale jak widziałam przestraszone dziewczyny stojące pod
      drzwiami owego "gabinetu rozkoszy" to po prostu coś złego się ze mną działo.
      Poinformowałam je, że mają prawo nie zgodzić się na tak wykonywane badanie, ale
      one po prostu bały się odmówić, bojąc się konsekwencji swojego zachowania...
      Zgadzam się z tym, że te niepisane procedury wynikają z naszego przyzwolenia,
      ale rozumiem też fakt, że kobiety nie mają siły bądź odwagi żeby się temu
      sprzeciwić. Niedługo znowu rodzę, niedobrze robi mi się na myśl o pobycie w
      szpitalu, ale najbardziej wkurza mnie to, że pewnie znowu bez zwrócenia uwagi
      personelowi się nie obędzie! Więc zamiast człowiek myśleć o swoim dziecku to ma
      jeszcze tyle "dodatkowych atrakcji"! Pozdrawiam wszystkie mamusie, zwłaszcza te,
      które niedługo będą rodzić - nie dajcie się, dobrze jak w pobliżu jest ktoś
      bliski kto w razie waszej niemocy może powiedzieć parę stanowczych słów
      personelowi - to nie prawda, że jak państwowy szpital to my jesteśmy mięsem
      armatnim, szanujmy się!
      • azulek Re: Obchód w szpitalu 14.09.07, 14:32
        Zgadzam się z Tobą w 100%. Boimy się, że nasza uwaga odnośnie sposobu
        traktowania podczas porodu lub po porodzie, obrazi personel, który potem będzie
        się "mścił" na nas za naszą "bezczelność".
        Rodziłam 2 lata temu w zwykłym, powiatowym szpitalu. W sumie poród wspominam
        dobrze, ale było kilka sytuacji, co do których mogłabym się "przyczepić". Np.
        to, że nie pytano mnie o zgodę a tylko oznajmiano, jakie zabiegi będą wykonywane
        w czasie porodu. Chodzi tu głównie o masaż szyjki macicy. Położna stwierdziła,
        że zrobimy masaż, żeby przyspieszyć poród. No i robiła go, nie czekając na
        reakcję z mojej strony. Potem golenie krocza. Stwierdziła, że to konieczne ale
        nie zapytała, czy mam takie życzenie, ani nawet, czy chciałabym aby użyła mojej
        prywatnej maszynki do golenia. Miałam ją przygotowaną w kieszeni szlafroka, bo
        wiedziałam, że na oddziale dysponują zwykłymi Bic'ami, od których dostaję zawsze
        ostrego zapalenia mieszków włosowych. Za to udało mi się wywalczyć zgodę na
        aktywną I fazę porodu, mimo podpiętej kroplówki z oxy. Położna stwierdziła, że z
        kroplówką to muszę leżeć, a ja poprosiłam, żeby mnie do tego zmusiła :)
        Położyłam się dopiero przy bólach partych. Na tym na szczęście skończyły się
        potyczki z położną. Inna kwestia - sam poród. Przy bólach partych akcja się
        zatrzymała, stanęłam przed koniecznością cesarskiego cięcia. Nie wiem, czy byłam
        w takim szoku, że nic nie pamiętam, ale wydaje mi się, że tłumaczenie lekarzy na
        temat dlaczego jest konieczne cięcie i co się właściwie dzieje ze mną i
        dzieckiem była bardzo lakoniczna, niepełna i wymijająca. Dopiero później
        dowiedziałam się paru szczegółów, ale po dziś dzień w 100% nie wiem, co się
        takiego działo, że nie udało mi się urodzić naturalnie. Zdążyłam tylko podpisać
        zgodę na operację i wio na blok operacyjny. OK. Tyle poród. Najlepsze jazdy z
        personelem były na oddziale noworodków, kiedy to notorycznie nie informowano
        mnie, mimo zadawanych pytań, odnośnie stanu zdrowia mojego dziecka. Tylko jakieś
        półsłówka, wymijające spojrzenia, jakby naprawdę coś złego się działo. Najgorsza
        była ordynatorka neonatologii. Ta potrafiła jeszcze nakrzyczeć, jak się za
        bardzo dopytywałam, o co chodzi, dlaczego nie możemy jeszcze wyjść do domu. Co
        się dzieje z synkiem itp. Teraz na dniach czeka mnie drugi poród, i mam
        nadzieję, że będę na tyle silna i przytomna, że nie dam sobie dmuchać w kaszę.
    • nisia29.net Re: Obchód w szpitalu 14.09.07, 16:40
      jakieś głupoty wypisuje słoneczko!!!!!!!!!!!!!!!!!
      dwa razy rodziłam w kompletnie różnych szpitalach.
      i nikt mnie po porodzie nie badał łapami. tylko ogladano wkładke i
      sprawdzał czy macica sie obkurcza>
      NIE STRASZIE LUDZI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      a że na obchodzie idzie lekarz i pielegniarka to normalne!
      kto sie waszymi tyłkami bedzie zajmował nie znajac pacjentek i stanu
      zdrowia!!!!
      jakżeście takie cnotliwe to rodzić w domu i mąz wam bedzie rany
      sprawdzał!
    • ewa_janiuk Re: Obchód w szpitalu 17.09.07, 21:02
      Po porodzie drogami natury podczas wizyty najczęściej kontrolowane
      jest gojenie się rany (po nacięciu krocza lub po cięciu cesarskim)i
      obkurczanie macicy. Ranę po prostu ogląda się ewentualnie w
      sytuacjach wątpliwych zdarza się dotykać skórę w miejscu
      sąsiadującym z raną. Obkurczanie macicy kontroluje się poprzez
      powłoki brzuszne sprawdzając jak wysoko zajduje się dno macicy
      wględem spojenia łonowego i pępka. Jedynie w sytuacjach żle gojących
      się ran, wzmożonej bolesności lub innych wątpliwości bada się
      ginekologicznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka