Pomyślałam, że warto wiedzieć co na temat nadawania imion myślała Irena
Gumowska w "ABC dobrego wychowania" z 1962r.

.
"Rodzice dają czasem dzieciom imię 'przyniesione' w dniu urodzin. Ale z tym
lepiej być ostrożnym. 'Dowcipny' tatuś, chcąc obdarzyć synka jakimś
niesamowitym imieniem, powinien pomyśleć, jak przykrobedzie malcowi, gdy
wskutek tego zostanie natażony na kpiny kolegów.
Znam mężczyznę. który zapytany o imię mówi: 'Bardzo przepraszam, nic nie
poradzę, ale nadano mi imię Euzebiusz'. Uśmiechem i lekką ironią pokrywa
urazę do rodziców. Na ogół lubimy stosować się do mody. A więc w jakimś
okresie mamy: ANDRZEJÓW, JACKÓW, MARKÓW, BOŻENY, MAŁGORZATY i JOANNY, czasem
znów ZOSIE, BASIE, MARYSIE, KASIE lub JANKÓW, ADASIÓW i STASIÓW. Stąd z
pewnych roczników pochodzą same MAŁGORZATY, a z innych - ZOSIE.
Imiona dawniej używane na wsi, np. KAŚKA, MAGDA, JASIEK, ANTEK, MARCIN
przyjęły się w miastach. I odwrotnie. Kiedyś trudno było wśród chłopców
wiejskich znaleść ZBYSZKA, JACKA, ANDRZEJA, KRZYSZTOFA - dzisiaj są bardzo
liczni. Upodobania w tym zakresie ulegają zmianą. Dlatego też wyszukane
imiona starszych osób wydają się nam zabawne. HERMENEGILDA, KLEMENTYNA,
ANASTAZJA, RAFAELA, BONIFACY, ELIGIUSZ, APOLINARY, PANKRACY, SERWACY,
HIPOLIT - miały ongiś okres powodzenia, ale dziś raczej należą do tych, za
które dzieci nie są rodzicom bardzo wdzięczne. Trzeba też imię zharmonizować
z nazwiskiem. Jeśli ktoś ma nazwisko krótkie, niezwykłe imię będzie brzmieć
pompatycznie i śmiesznie. Miła HERMENEGILDA Bąk lepiej by się czuła, gdyby
była np. ZOFIĄ. "

I co myślicie?