Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl
04.02.02, 13:02
Ken Schoolland Przygody Jonatana Poczciwego
Oklaskometr
Rozdział XXII
--------------------------------------------------------------------------------
Na podium ukazał się krąg światła a wśród publiczności narastał pomruk
zniecierpliwienia. Ktoś zaczął miarowo klaskać i wkrótce przyłączył się doń
cały amfiteatr. Zapanowała gorąca atmosfera. Wreszcie na podwyższenie wkroczył
siwowłosy człowiek w lśniącym płaszczu. Mężczyzna uśmiechał się szeroko i był
to najgłupszy uśmiech spośród wszystkich widzianych w życiu przez Jonatana.
Człowiek w lśniącym płaszczu, bardzo podniecony, chodził po podium w tę i z
powrotem, pozdrawiając zgromadzone tłumy.
- Witam, witam, witam! Jestem Felipe don Conferansyerre i bardzo się cieszę, że
widzę tu tylu cudownych ludzi. Czeka was prawdziwa uczta duchowa, tak, tak,
wielkie przedstawienie, czyli rozmowa z Kandydatem.
Skąpo odziane kobiety, stojące po bokach sceny, zaczęły żywiołowo wymachiwać
rękami i na sali zerwały się huraganowe oklaski.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję bardzo. Najpierw czeka was coś bardzo, ale to
bardzo specjalnego. Zaprosiłem tu dzisiaj samą Przewodniczącą Krajowej Komisji
Wyborczej we własnej osobie. Wtajemniczy nas ona w szczegóły przepisów nowej,
rewolucyjnej ordynacji, o której tyle się ostatnio mówiło. - Tu prowadzący
program odwrócił się i ryknął: - Serdecznie wszyscy witamy doktor Julię
Pawłową!
Kobiety ze sceny i widownia znów zaczęli bić brawo i pokrzykiwać z podniecenia.
Felipe don Conferansyerre przywitał się z doktor Pawłową i dał tłumom znak,
żeby się uciszyły.
- Tak, tak, szanowna pani doktor, wszystko wskazuje na to, że przez lata pracy
zdobyła sobie pani grono zagorzałych zwolenników.
- Dziękuję, ci Feli - doktor Pawłowa miała grube okulary, urzędowy, szary
żakiet i wyraz spokojnej pewności siebie na kwadratowej twarzy. - Entuzjazm
wynosi około 5,3 stopnia.
- Hej! Tomasz, skąd ty to masz! - zawołał prowadzący. Panienki pokazały
odpowiednią instrukcję i widzowie wybuchnęli śmiechem. - Co to znaczy, że
entuzjazm wynosi 5,3 stopnia? - zapytał don Conferansyerre.
- No, cóż - powiedziała doktor Pawłowa - zawsze noszę przy sobie urzędowy
oklaskometr, który pokazuje skalę entuzjazmu tłumów.
- Niewiarygodne, prawda? - Na dany znak publiczność zaczęła ponownie klaskać.
Gdy tylko wrzawa przycichła, doktor Pawłowa stwierdziła:
- To było mniej więcej 2,6 stopnia.
- Niesamowite! - wykrzyknął Felipe. - Do czego chcesz wykorzystać ten
oklaskometr? Czy przyda się jakoś podczas zbliżających się wyborów?
- Jak najbardziej, Feli. Nasza Komisja Wyborcza uznała, że liczenie głosów nie
wystarczy. Nie same liczby winny decydować o wyborze ludzi, którzy będą
ustanawiać standardy etyczne, prawne, podział władzy i majątku. Doszliśmy do
wniosku, że entuzjazm publiczności jest równie istotny.
- Nieprawdopodobne! - zawołał prowadzący. Ludzie znowu zaczęli klaskać.
- 4,3 stopnia - orzekła beznamiętnie doktor Pawłowa.
- Jak sobie to wyobrażasz?
- w tym roku podczas wyborów na naszej wyspie po raz pierwszy zastosujemy
oklaskometry.
Uniosła brwi, a na jej srogiej twarzy po raz pierwszy pojawił się cień
uśmiechu.
- Wyborcy nie będą wypełniać kart, lecz zgromadzą się w budkach wyborczych i
wyrażą swoje poparcie oklaskami, gdy zobaczą światełko przy nazwisku swojego
kandydata.
- Co o tej nowej ordynacji sądzą sami kandydaci? - pytał Felipe.
- w pełni ją popierają. Wszystko wskazuje na to, że zdążyli już przygotować
swoich zwolenników do tej zmiany. Przez długie godziny obiecywali, że dla dobra
swoich wyborców będą wydawać pieniądze innych i zawsze spotykało się to z
entuzjastycznym przyjęciem.
- Dziękuję, że zechciałaś do nas dzisiaj przybyć i przedstawić nam wizję
lepszego jutra. Mam też nadzieję, że jeszcze kiedyś zaszczycisz nas swoją
obecnością. A teraz, panie i panowie, okażmy swoje poparcie dla doktor Julii
Pawłowej!
Gdy oklaski nareszcie ucichły, prowadzący raz jeszcze odwrócił się w stronę
kulis:
- Oto nadchodzi chwila, na którą wszyscy czekaliście. Tak, tak, prosto z
wyczerpującej trasy kampanii przedwyborczej - Józef Posłowicki! Słuchamy!
Józef Posłowicki bez trudu wskoczył na scenę i unosząc ręce w górę uśmiechnął
się promiennie do publiczności. Jonatan pomyślał, że u nikogo jeszcze nie
widział tak białych zębów.
- Dziękuję ci, Feli. To wielka chwila w moim życiu, być tutaj razem z wami,
najwspanialszymi ludźmi na świecie.
- a więc, Józiu, uchyl nam rąbka wielkiej tajemnicy. Zaskoczyłeś nas, kiedy na
pierwszych stronach wszystkich gazet na wyspie pojawiły się sensacyjne wieści.
O co zatem chodzi?
- Przechodzimy od razu do sedna, no nie, Feli? To mi się właśnie podoba w twoim
programie! Widzisz, od pewnego już czasu niepokoiły mnie rosnące koszty
kampanii wyborczych. Jestem święcie przekonany, że wyborcom na naszej wyspie
należy się o wiele więcej za o wiele uczciwszą cenę. Więc postanowiłem założyć
Partię Uniwersalną.
- Partię Uniwersalną! Wspaniały pomysł! Na dodatek zmieniłeś nazwisko.
- Zgadza się Feli. Jako Eliasz Korzeniewicz nie miałbym szans na to, aby stać
się kandydatem wszystkich Korrumpian. Trzeba było ukryć swoje korzenie... -
wszyscy, włącznie z don Conferansyerre i Posłowickim, wybuchnęli śmiechem.
- Ale postawmy sprawę otwarcie - podjął. - Jeśli chce się zdobyć popularność,
trzeba wyjść do ludzi.
- a jak upowszechniasz swoje idee?
- Niedługo we wszystkich sklepach będzie można kupić nasze czarno-białe ulotki,
nalepki i plakaty. Dzięki temu chcemy zmniejszyć koszty kampanii o połowę.
- a czy zajmujecie jakieś stanowisko w kwestiach zasadniczych? - przerwał mu
Felipe.
- Oczywiście, tak jak i wszystkie inne partie.
Posłowicki wyjął z kieszeni marynarki plik kartek papieru:
- Oto zarys programu dotyczącego przestępczości, a tu mam zarys programu na
temat walki z ubóstwem.
- Ale na tych zarysach nie ma ani słowa - wydukał zdezorientowany Felipe.
Zarysy programów wyglądały jak zwykłe, czyste kartki papieru.
- i o to właśnie chodzi, drogi Feli. Po co tracić czas na próżne obietnice?
Niech wyborcy sami napiszą swój program. Przyrzeczenia i ich realizacja się nie
zmienią, a my przy okazji zaoszczędzimy na kosztach druku.
- Niesłychane! Wszyscy kandydaci mówią o obniżeniu kosztów kampanii, a ty z
miejsca zabrałeś się do dzieła. Ale czas już kończyć. Czy mógłbyś na koniec w
dwóch słowach streścić założenia swojej partii?
- Nie ma sprawy. Nasze pomysły zdobywają już sobie popularność na całej wyspie.
Nasze hasło brzmi: "Wierzymy w to, w co wy wierzycie".
- Wielkie dzięki, Józek. Wielkie dzięki. Panie i panowie, proszę o prawdziwą
burzę oklasków, zawrotne 5,5 stopnia dla naszego geniusza kampanii wyborczej -
Józefa Posłowickiego!