sprobujcie moze

)
Ja na ten artykul czekalem 20 lat... ,a w tym 15 lat ustawicznych prob
rozdeptania mnie.
>>
Jeśli ma się moralną rację, automatycznie wyższą pozycję etyczną - można
właściwie wszystko. Wszelki niegodziwy postępek ogłaszających się sumieniem
świata znajdzie usprawiedliwienie. Przykładem drastycznym jest trwające
dziesiątki lat aż do wybuchu skandali medialnych tolerowanie przez władze
kościelne pedofilii duchownych.
Bycie sumieniem świata jest łatwe i wygodne. Nie potrzeba wchodzić w detale.
Nie potrzeba refleksji nad naturą demokracji, co znaczy, że państwo jest
neutralne światopoglądowo i stanowi wspólną przestrzeń dla obywateli o
różnych, niekiedy bardzo odmiennych zapatrywaniach etycznych i religijnych.
Nie potrzeba wnikać w subtelności wygranego przez Alicję Tysiąc procesu w
Strasburgu, który nakazał odszkodowanie za brak trybu odwoławczego w polskim
prawie, a nie za odmowę aborcji.
Można w swoistym lenistwie i arogancji lekceważyć podstawowe fakty dotyczące
danej sprawy, potępiać i fałszywie oskarżać. Nie muszą duchowni wnikać w
subtelności prawa, które chce pogodzić ochronę wolności słowa i prawa do bycia
nieoczernianym. Jeśli oczerniającym jest kościelny organ, prawda jest z góry
po stronie organu. Kto przeciw - ten wrogiem wolności słowa. I mówią to
przedstawiciele tego Kościoła (kard. Dziwisz), który od wieków utrzymuje
rozbudowany aparat urzędniczy zajmujący się cenzurowaniem wypowiedzi teologów.
Który usuwa m.in. z pracy za nieprawomyślność>>
wyborcza.pl/1,75515,7116393,Krytyka_Kosciola__Autorytarne_sumienie_swiata.html