Dodaj do ulubionych

Do "późno urodzonego" v.c.

15.01.04, 10:04
Nie mogłeś tego zobaczyć w PRL, ale za Bugiem możesz. Zwróć uwagę na
tłumaczenia. Najbardziej mi się podoba zootechnik smile)).


IAR, jkl / 2004-01-15 09:55:00
W kołchozowej fermie w białoruskiej wsi Bosmanauka od dawna nie karmione
konie w akcie desperacji zjadły stajnię.

Najpierw skonsumowały ściółkę i trociny znajdujące się na podłodze. Później,
gdy nadal nie dostawały żywności, pochłonęły drewniane przegródki i żłoby.

Całe wnętrze stajni nadaje się wyłącznie do remontu.

Jak poinformowała białoruska telewizja ONT, konie jadły też śnieg, gdyż od
miesiąca nie dowożono im wody. W ostatnich dniach dwa zwierzaki zdechły.

Dyrekcja fermy winą za zaistniałą sytuację obarczyła stajennego i zwolniła go
z pracy. Miejscowy zootechnik tłumaczył dziennikarzom, że stajnia nie
zostałaby zniszczona tak szybko gdyby żłoby i ogrodzenia były wykonane z
grubszych desek.

Kilka lat temu na fermie trzymano ponad 30 koni, obecnie 16. Większość
sprzedano za bezcen, gdyż nie było czym ich karmić.
Obserwuj wątek
    • Gość: V.C. do olega IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 10:21
      Przeżyłem kilkanaście lat w PRL-u . O zdychających z głodu zwierzętach wtedy
      nie słyszałem . Za kapitalizmu dowiedziałem się np. o niedożywionych
      dzieciach ...
      • oleg3 Re: do olega 15.01.04, 10:39
        W Polsce nie ma kapitalizmu; wprowadzono tylko wyższą (racjonalniejszą) formę
        socjalizmu. Taki, trochę inny, NEP.
        Obrazek, który Ci zaserwowałem pokazuje jak skutecznie państwo gospodaruje.
      • Gość: siedem Re: do olega IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.04, 10:41
        > Przeżyłem kilkanaście lat w PRL-u . O zdychających z głodu zwierzętach wtedy
        > nie słyszałem .

        Moze towasze Tato i Mama nie wspominali o tym małemu vuckowi?

        5040
      • xiazeluka Re: do olega 15.01.04, 10:55
        Gość portalu: V.C. napisał(a):

        > Przeżyłem kilkanaście lat w PRL-u .

        O rany, towarzyszu... To znaczy, że macie już tak ze trzydziestkę na karku - i
        jeszcze nie dorośliście?
      • galba Panie! Czytasz to i nie grzmisz? 15.01.04, 10:59
        Gość portalu: V.C. napisał(a):

        > Przeżyłem kilkanaście lat w PRL-u . O zdychających z głodu zwierzętach wtedy
        > nie słyszałem .

        Zdychało ich w Polsce całkiem sporo, jakieś 40 milionów.

        > Za kapitalizmu dowiedziałem się np. o niedożywionych
        > dzieciach ...

        Jakiego kapitalizmu?

        G.
        • Gość: V.C. do panów prawicowców IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 11:33
          Skoro sami przywołaliście temat głodu , to proszę bardzo :

          Temat tabu, czyli glodujaca Ameryka
          Barbara Aleksandrowicz


          Az trudno uwierzyc, ze dzisiaj wieczorem ponad 13 milionow dzieci w Stanach
          Zjednoczonych pojdzie spac glodnych. Glodujacy w Ameryce to temat tabu, rzadko
          poruszany publicznie.

          W kraju tak bogatym jak Stany Zjednoczone nielatwo uwierzyc, ze miliony
          mieszkancow cierpi glod. Dane wydzialu zywienia bija na alarm. Juz w 2001 r.
          az 33,6 mln Amerykanow bylo niedozywionych. Oznacza to, ze zdrowie tylu ludzi
          bylo zagrozone z powodu zbyt ubogiej diety. Z liczby tej ok. 13 mln stanowily
          dzieci.

          Michael Duran palaszuje kotlet z indyka i zielona fasolke. 14-letni chlopak
          usmiecha sie przy tym i co chwile z niedowierzaniem przeciera oczy. Nie
          pamieta, kiedy ostatnio jadl obiad w domu. Zadowolony wstaje od stolu z pelnym
          zoladkiem. Michael i 99 innych dzieci maja szczescie, bo powstaly kilka
          tygodni temu z mysla o dzieciach z rodzin o najnizszych dochodach Branch Boys
          & Girls Club w Denver oferuje codziennie gorace posilki. W grupie tej znalazl
          sie Michael i jego dwie mlodsze siostry Arayna i Ashley. "Zanim powstal ten
          osrodek, zdazylismy zaznac glodu. To naprawde nieprzyjemne uczucie klasc sie
          do lozka, gdy ssie w zoladku, a caly dzien slyszec jego burczenie. Nie
          pamietam, kiedy wczesniej jadlem normalny posilek. W ciagu dnia ja i moje
          siostry zjadalismy jakis baton, czekoladke lub ciastko, bo to najlatwiej dalo
          sie ukrasc ze sklepu. Czasem udalo mi sie wyzebrac jakas kanapke, ale to
          nalezalo do rzadkosci" - mowi Michael ze spuszczona ze wstydu glowa. Jego
          rodzice rozwiedli sie, kiedy mial 2 lata i odtad nie widzial ojca. Matka
          przebywa cale dnie poza domem dorabiajac, gdzie sie da.

          Niestety przypadek Michaela i jego rodzenstwa nie jest odosobniony. Dzieci mu
          podobnych, ktore musza posunac sie do kradziezy lub zebrania, by zaspokoic
          glod, jest w USA znacznie wiecej. I liczba ta rosnie.

          Sytuacja ekonomiczna Stanow Zjednoczonych po ataku terrorystycznym 11 wrzesnia
          2001 ulegla znacznemu pogorszeniu, co dotkliwie odczuli niemal wszyscy
          mieszkancy kraju. Wielu z nich stracilo glowne zrodlo dochodu i boryka sie
          kazdego dnia z brakiem srodkow do zycia.

          Rzad wyszedl naprzeciw najbardziej potrzebujacym. Stworzono wiec program z
          kuponami zywnosciowymi oraz programy nieodplatnych sniadan i obiadow w
          szkolach dla rodzin o najnizszych dochodach. W 2002 r. na konferencji
          burmistrzow miast USA przedstawiono raport stwierdzajacy, ze kazdego roku
          liczba mieszkancow wiekszosci miast potrzebujacych pomocy rzadowej rosnie.
          Dzieki tym programom w wielu rodzinach amerykanskich zapomniano o glodzie. Nie
          na dlugo jednak, bo oto Kongres amerykanski coraz glosniej mowi o koniecznosci
          wprowadzenia ciec w niektorych programach zywieniowych z powodu zlej sytuacji
          ekonomicznej kraju. Oznacza to, ze juz wkrotce do milionow glodujacych w USA
          dolacza nastepni. Naprzeciw potrzebom najubozszych probuja wyjsc takze
          niektore koscioly i organizacje charytatywne organizujac zbiorki zywnosci.
          Jest to jednak zaledwie kropla w morzu potrzeb.

          Najwiecej "ofiar glodu" notuje sie na zachodnich stanach Ameryki. Oregon
          znajduje sie na czele tabeli z najwieksza liczba mieszkancow dotknietych tym
          problemem. W zeszlym roku az 22 % dzieci cierpialo tam glod. "Widzac ten stan
          rzeczy mozna sadzic, ze nasz kraj popada w wielka ruine. Ludziom grozi
          zbiorowa depresja. Co dzien slysze od spotykanych ludzi o tym, ze niedawno
          mieli dobra prace, a teraz mieszkaja w motelach, samochodach i walcza o
          przetrwanie" - twierdzi Rachel Bristol, dyrektor Food Bank w Oregonie.

          "Maz stracil prace i bezskutecznie poszukuje nowej. Czasem uda mu sie dorobic
          cos prywatnie (jest kelnerem). Moje zarobki ledwie starczaja na oplacenie
          rachunkow. Przyznaje, ze glod coraz czesciej zaglada nam w oczy, a nasze
          dzieci chodza do szkoly bez drugiego sniadania" - mowi szlochajac Martha
          Malicky, mama dwojki dzieci.

          W niedziele na parkingu kosciola w Portland odbyla sie kolejna zbiorka
          zywnosci. Przybyly tlumy ludzi, a wsrod nich Matt i Vicky B. z trojka dzieci.
          Podeszli niesmialo i wyraznie zawstydzeni do stolu z paczkami i siegneli po
          jedna z nich. Znalezli w niej chleb, kasze, paczki, ciastka i parowki. "Po raz
          pierwszy korzystamy z pomocy innych, ale sytuacja zmusila nas do tego.
          Przeciez musimy czyms nakarmic nasze dzieci" - przekonuje Vicky. Matt byl
          mechanikiem samolotowym, ale rok temu redukowano etaty i otrzymal wymowienie.
          Nie znalazl dotad pracy i stracil zasilek. Zona jako sekretarka zarabia
          grosze. 3 lata wczesniej kupili duzy dom, ale nie mogac splacac pozyczki
          sprzedali go i przeniesli sie do malego mieszkania. "Czasem zdarza mi sie
          dorywczo popracowac na budowie i wtedy zarabiam 40 dol. na dzien. W domu
          panuje wowczas wielka radosc, a pomyslec, ze jeszcze rok temu tyle mialem na
          godzine - mowi Matt krecac bezradnie glowa. - Nigdy przez mysl mi nie
          przeszlo, ze mozemy upasc tak nisko" - dodaje ze smutkiem.

          Do Utah Food Bank, zaopatrujacego w zywnosc m.in. miasto Wendover na granicy z
          Nevada City, piec lat temu zglaszalo sie 570 tys. osob. Obecnie liczba ta
          siegnela 963 tys. "Mieszka tu wielu naprawde glodujacych ludzi. Najczesciej
          zjawiaja sie cale rodziny. Ludzie otrzymuja pieczywo, warzywa, nabial, owoce i
          inne produkty zywnosciowe. Nikt nie wybrzydza, kazdy jest wdzieczny za dar" -
          opowiada Jenn Adair, wolontariuszka. Przejmuje ja widok tych, ktorzy na
          miejscu otwieraja paczki z zywnoscia i konsumuja, nie mogac doczekac sie,
          kiedy zaspokoja glod. Jenn jest matka czworki dzieci i sama czesto nie ma co
          wlozyc do garnka. "Jestem pewna, ze wielu nie wie o tym, ze my tutaj ciezko
          pracujemy, ale gdyby nie pomoc innych ludzi, umarlibysmy z glodu" - mowi Jenn.

          Uboga dieta, zwlaszcza u dzieci, moze prowadzic do powaznych zaburzen
          zdrowotnych.

          Zdaniem dyrektor kliniki Boston Medical Center1s Grow Clinic for Children, dr
          Debrah Frank problem jest znacznie powazniejszy, niz sie powszechnie sadzi.
          Zarzadzana przez nia placowka uratowala zycie wielu dzieciom, ktorym grozila
          smierc glodowa. "Najwiecej przypadkow odnotowalismy w ciagu ostatnich dwoch
          lat. Wiekszosc dzieci, ktore trafia do nas, mieszka na ulicy. Gdy tu
          docieraja, przypominaja chodzace kosciotrupy. Czesto zastanawiamy sie, jak to
          mozliwe, ze jeszcze zyja - mowi dr Frank. - Pocieszajaca wiadomoscia jest to,
          ze stosowana przez nas terapia trwajaca blisko dwa lata jest skuteczna i
          dzieci wracaja do pelnego zdrowia. To wszystko co mozemy dla nich zrobic" -
          mowi dr Frank i rozklada bezradnie rece.

          Wielu uwaza, ze nikt nie pracuje ciezej, by poprawic sytuacje glodujacych
          Amerykanow niz Bill Shore, zalozyciel i dyrektor Shere Our Strenght. "Dzieci
          maja prawo byc nakarmione. Dorosli rowniez. Glod da sie wyeliminowac, ale tego
          musza chciec wszyscy mieszkancy kraju" - glosi Shore. Jego glos bywa coraz
          czesciej wysluchiwany. Niektorzy obiecali mu pomoc w realizowaniu wytyczonego
          celu, a cel jest wielki - Shore pragnie nakarmic wszystkich glodujacych w USA.

          Tylko czy mu sie to uda?

          źródło : www.dziennik.com (USA)

          • galba Wiesz jakie miast ojest stolicą bezdomności USA? 15.01.04, 11:40
            San Francico. Wiesz co jeszcze wyróżnia to miasto? Jest najbardziej lewicowe w
            całych Stanach, od kilkudziesięciu lat nie wybrano w nim ani jednego (!)
            kandydata GOP na wybieralne stanowisko wykonawcze. System jest tam 2u partyjny
            lecz nie jest to oś Dem - GOP lecz Dem - Green Party. Miasto bije rekordy
            bezdomności, głodu, przestępczości i ilości pedałów na 1000 mieszkańców.

            Wnioski wyciągnij sobie sam.

            G.

            PS. Oficjalne minimum socjalne w USA w Polsce jest opodatkowywane najwyższą
            stawką PITa.
            • galba Errata: "miasto jest" 15.01.04, 11:42
              galba napisał:

              > San Francico.

              San Francisco
          • oleg3 Re: do panów prawicowców - oleg 15.01.04, 11:50
            Nieładnie napadać grupą na jednego, ale przecież nie schowam głowy -smile)).

            Pomyśl trochę V.C. Zasada jest bardzo wyraźna: im więcej wolnego rynku tym
            bogatsze społeczeństwo. Porównaj Hawanę i Maiami, Seul z Phenianem.
            • xiazeluka Bojarze 15.01.04, 12:24
              oleg3 napisał:

              > Nieładnie napadać grupą na jednego, ale przecież nie schowam głowy -smile)).

              Prawicowcy to samotne wilki, a nie sfory lewicowych hien.
              • oleg3 Re: Bojarze 15.01.04, 12:29
                Jednak niehonorowo jest zmuszać przeciwnika do serii pojedynków co pół
                godziny smile))).


                Niskie ukłony.
                • xiazeluka Re: Bojarze 15.01.04, 12:43
                  oleg3 napisał:

                  > Jednak niehonorowo jest zmuszać przeciwnika do serii pojedynków co pół
                  > godziny smile))).

                  Myślisz, waćpan, że Atos, Portos i Aramis zgodziliby się z tym zdaniem?
                  • oleg3 Re: Bojarze 15.01.04, 12:50
                    Trzeba wziąć pod uwagę klasę przeciwnika. Muszkieterzy mogli sobie pozwolić na
                    serię pojedynków ... .
            • Gość: andrzej Re: do różnych demagogów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.04, 13:11
              Wielu tuta pieprzy dyrdymały o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami
              Wielkiej Nocy lub odwrotnie. Takie osoby które starają się porównać Hawanę i
              Maiami niewiele wiedzą o krajach Ameryki Łacińskiej.
              Na reżim Castro możecie sobie pluć i wieszać psy. To, że jest opóźniony w
              rozwoju itd itd będzie prawdą. Ale porównajcie sobie Hawanę nie z Maiami tylko
              ze stolicą innych państw z tego regionu. Porównanie nie będzie tak drastyczne a
              w wielu szczegółach wypadnie na korzyść.Demagoga, który zaproponował to
              porównanie zachęcam do poznania historii Kuby szczególnie z okresu przed
              objęciem władzy przez Castro. Może w tych zakutych skrajnie prawicowych
              głowach zaświta czasami myśl czym była Kuba ( oraz cały region Ameryki
              Środkowej) do tego okresu. Kuba była luksusowym burdelem dla bogatych
              amerykanów i miejscem skąd zarządzała swoimi interesami mafia amerykańska.
              Wyczyny ówczesnego dyktatora kubańskiego (Batisty) budziły powszechną odrazę
              nawet amerykanów. Tego dyktatora do władzy wyniosła CIA podobnie jak większość
              ówczesnych dyktatorów w tym rejonie.
              Nowy dyktator zmienił w tym kraju bardzo wiele ale jak każdy dyktator uwierzył,
              że jest niezastąpiony. A stąd wynikają i dalsze konsekwencje. Jest to dzisiaj
              konglomerat socjalizmu z południowo amerykańską "asta manianą".
              Jednak zmiany na Kubie wymusiły zmiany w pozostałych krajach Ameryki Środkowej
              i Południowej. Gdyby tak się nie stało przykład kubański przetoczył by się
              przez ten rejon, chociaż i tak toczyły się tam wyjątkowo krwawe i wieloletnie
              walki partyzanckie. Walki partyzanckie były finasowane i wspierane w tamtym
              rejonie nie tylko przez rząd Castro ale również i przez CIA. Stąd moze trochę
              przekorny wniosek ale największe korzyści z Rewolucji Kubańskiej odnieśli
              mieszkańcy innych sąsiednich krajów. Tak samo jak z Rewolucji w Rosji
              największe korzyści wyciągneli robotnicy w krajach Europy Zachodniej. Strach ma
              wielkie oczy.
              O warunkach w jakich żyją ludzie w rejonach Ameryki Sodkowej czy Południowej
              warto czasami wiedzieć trochę więcej. Wątpię aby któryś z demagogów z tego
              dorum oglądał inne filmy poza Harrym Potterem.( to taka bajeczka dla dzieci w
              nowoczesnym wydaniu.) Dawniej rózne bajki czytało się lub oglądało w kinie do
              pewnego wieku. Dzisiaj widzę, że na takie bajki idą wydawało by się dorośli
              ludzie.
              Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak wygląda ten wspaniały kapitalistyczny (tutaj mam
              wątpliwości jaki ) ale oczami nie milionera tylko młodego człowieka ze slamsów
              polecam film "Miasto Boga". Obiecuję, że strzelaniny i trupów jest tam więcej
              niż w jakiejkolwiej grze komputerowej.
              A na koniec jako ciekawostka. Ilu z Was orientuje się, że w wielu krajach na
              Swiecie w tym w Ameryce Południwej kwitnie jeszcze niewolnictwo? Pewnie
              niewielu ma o tym pojęcie. A że niewolnictwo dotarło również i na Florydę? W
              takie informacje pewnie już mało kto uwierzy, zwłaszcza jeśli żyje w
              rozpamiętywaniu krzywd doznanych przez jego dziadków w ustroju PRL lub vice
              versa.
              Przykładem demagogii jest również wątek " Msze w intencji mordercy
              Narutowicza ! (69) Gość: Informator
              Wątek założony przez Polaka ? z dalekiego kraju, który pisze o wydarzeniu
              sprzed 70 lat w czasie teraźniejszym. Dziwię się, że nikt nie zauważył w jakim
              celu był napisany ten wątek - abyście się dalej żarli i wzbudzali wzajemną
              niechęc i nienawiść. Aby nie zmieniła sie mentalność Polaków - kłótliwość,
              zawiść, brak tolerancji i autorytetów. Wydarzenia z tamtego okresu najlepiej to
              oddają. A pisanie o tym jakoby księża aktualnie odprawiali msze w intencji ma
              swój wyraźny cel.
              Tak jak na Białorusi będzie jeszce bardzo długo nędza i nieważne czy zmieni się
              tam system na bardziej demokratyczny czy nie, tak i w naszym kraju będzie
              bieda. Sama zmiana ustroju nie zmieniła stanu gospodarki jak za dotknięciem
              różdżki. Zmiana systemu ma tylko wpływ na tempo tych zmian. Demagodzy mogą
              również porównywać sobie jakieś małe po pegeerowkie miasteczko (wieś) z jej
              odpowiednikiem w Niemczech. Takie porównanie również wypadnie efektownie.
              Pozdr

              • oleg3 Re: do różnych demagogów - oleg 15.01.04, 13:32
                Uznałem się głównego adresata Twojego wątku. Bądź jednak łaskaw odnieść się do
                tego co napisałem. Nie mam ochoty na wałkowanie historii rewolucji kubańskiej.

                Napisałem: "Zasada jest bardzo wyraźna: im więcej wolnego rynku tym
                bogatsze społeczeństwo. Porównaj Hawanę i Maiami, Seul z Phenianem."

                Jeżeli to demagogia to jestem demagogiem.
                • oleg3 A tu. masz lekturę 15.01.04, 13:36
                  kiosk.onet.pl/1139943,1,5,244,druk.html
                  • oleg3 Szczególnie polecam 15.01.04, 13:40
                    jako znawcy Ameryki Łacińskiej fragment o Chile

                    Chile: chłopcy z Chicago

                    Dobrze prosperującą w latach 60. gospodarkę chilijską wykończył eksperyment,
                    który przeprowadzili na niej socjaliści pod przewodnictwem Salwadora Allende. W
                    1970 r. Allende, kandydat lewicowej partii Jedność Ludowa, wygrał wybory
                    prezydenckie.

                    W kampanii wyborczej obiecał nacjonalizację „strategicznych gałęzi gospodarki”,
                    czyli bogactw naturalnych, banków i przemysłu, reformę rolną, ostateczne
                    rozwiązanie kwestii bezrobocia i bezdomności oraz powszechną, bezpłatną opiekę
                    lekarską.

                    Jak powiedział, tak zrobił. Za jego prezydentury znacjonalizowano złoża i
                    kopalnie miedzi. Pięć największych kopalń, należących do firm amerykańskich
                    Anaconda Copper Corporation, Kennecott Copper Corp. i Cerro Corp., stało się
                    własnością państwa. Amerykanom nie dano żadnego odszkodowania za zabrany
                    majątek. Przeciwnie – ogłoszono, że to firmy z USA winne są Chile kilkaset
                    milionów dolarów za to, iż „osiągały nadmierne zyski”.

                    Ekipa Allende zrealizowała też ustawę o reformie rolnej z 1967 r., która
                    pozwalała wywłaszczać majątki o powierzchni większej niż 80 ha. Zgodnie z nią
                    dotychczasowi właściciele mogli zachować tylko maszyny i inwentarz.
                    Wywłaszczanie zaczęło się już za Eduardo Frei, poprzedniego prezydenta, jednak
                    to podczas prezydentury Allende ochotnicy z Ruchu Lewicy Rewolucyjnej i
                    Rewolucyjnego Ruchu Chłopskiego, nie oglądając się na decyzje urzędników,
                    łamali prawo i wyrzucali właścicieli z ich majątków. Również mniejszych niż 80
                    ha.

                    Kiedy Allende obejmował urząd prezydenta, ceny miedzi były korzystne, wskaźnik
                    bezrobocia spadł właśnie poniżej 5 proc., eksport był większy od importu i
                    rósł, podobnie zresztą jak produkcja, a rezerwy dewizowe kraju wynosiły
                    kilkaset mln dolarów.

                    Po dwóch latach jego rządów sytuacja wyglądała o wiele gorzej. Przyspieszenie
                    reformy rolnej spowodowało zmniejszenie dostaw żywności na rynek, bo przejęte
                    przez lud gospodarstwa w większości zostały doprowadzone do ruiny. W kraju
                    zaczęło brakować najpierw artykułów spożywczych, później niemal wszystkiego.
                    Ludzie umierali z głodu, a nie było pieniędzy na import żywności. Rezerwy
                    dewizowe stopniały z kilkuset do kilkudziesięciu mln dolarów, a zadłużenie
                    zagraniczne sięgnęło prawie 4 mld dolarów. Produkcja miedzi w upaństwowionych
                    kopalniach spadła o jedną czwartą, a inflacja wzrosła z 22 do 500 proc.

                    Wtedy generał Augusto Pinochet dokonał zamachu stanu.



                    Admirał Jose Toribio Merino w ekipie Pinocheta odpowiedzialny za uleczenie
                    gospodarki zatrudnił zespół młodych liberałów, wykształconych w USA, znanych
                    jako „Chicago boys”, którzy reformy rozpoczęli od zlikwidowania państwowych
                    nierentownych molochów. Zaprosili także amerykańskie koncerny do ponownego
                    zarabiania pieniądze w Chile i wypłacili odszkodowania firmom – ofiarom
                    nacjonalizacji przeprowadzonej przez Allende. Np. firma Kennecott dostała od
                    chilijskiego rządu 68 mln dolarów odszkodowania za znacjonalizowaną kopalnię
                    miedzi w El Teniente. Wstrzymali także przejmowanie majątków i zwrócili dawnym
                    właścicielom nielegalnie odebraną ziemię.

                    Ich dewizą było: „to rynek, nie państwo, ma określać ceny oraz wpływać na
                    wytwarzanie i zbyt towarów”; uwolnili więc ceny i cofnęli wszystkie dopłaty.
                    Pierwszym efektem tych zmian był bolesny wstrząs. Chleb kosztował trzy razy
                    więcej niż dawniej, a wiele państwowych przedsiębiorstw państwowych upadło.
                    Niebawem jednak pojawiły się pierwsze wyniki zachęcające do dalszych reform.

                    Za Allende średni wskaźnik wzrostu gospodarczego wynosił 0,8 proc., dziesięć
                    razy mniej niż w innych krajach południowoamerykańskich. Natomiast w pierwszych
                    ośmiu latach rządów junty średni wskaźnik wzrostu wzrósł w Chile do 3,85 proc.

                    Chłopcy z Chicago wydali również wojnę biurokracji. Z 6,2 tys. urzędników
                    państwowych admirał Merino pozostawił 1,6 tys. Rozwiązano urzędy powołane do
                    kontroli handlu i rozdziału żywności. Przestępstwa gospodarcze i spekulację
                    zaczęto karać zgodnie z prawem wojennym. Gospodarka chilijska stała się tak
                    stabilna, że przetrzymała recesję i kryzys gospodarczy z lat 80.

                    Czas pokazał, że rządy liberałów bardzo się Chile opłaciły. Dziś jest to kraj o
                    ustabilizowanej gospodarce, nie wstrząsany – nie licząc wywołanych recesją
                    protestów właśnie z lat 80. – protestami społecznymi. Dochód narodowy na głowę
                    mieszkańca zwiększył się tam z 1,4 tys. dolarów w 1986 r. do ok. 5 tys. dolarów
                    obecnie, a inflacja waha się między 3 a 4 proc. Chile nie sprowadza już
                    żywności, przeciwnie – zaczęło ją eksportować. Oprócz tego, że jest największym
                    na świecie wytwórcą miedzi, stało się także jednym z ważniejszych dostawców
                    celulozy, mączki rybnej, łososia i wina.

              • mr_watchman Re: do różnych demagogów 15.01.04, 13:43
                Gość portalu: andrzej napisał(a):

                > Na reżim Castro możecie sobie pluć i wieszać psy. To, że jest opóźniony w
                > rozwoju itd itd będzie prawdą. Ale porównajcie sobie Hawanę nie z Maiami
                > tylko ze stolicą innych państw z tego regionu. Porównanie nie będzie tak
                > drastyczne a w wielu szczegółach wypadnie na korzyść.

                Podaj jakieś konkretne dane. Lubię rozmawiać o faktach.

                > Demagoga, który zaproponował to porównanie zachęcam do poznania historii
                > Kuby szczególnie z okresu przed objęciem władzy przez Castro. Może w tych
                > zakutych skrajnie prawicowych głowach zaświta czasami myśl czym była Kuba
                > ( oraz cały region Ameryki Środkowej) do tego okresu. Kuba była luksusowym
                > burdelem dla bogatych amerykanów i miejscem skąd zarządzała swoimi
                > interesami mafia amerykańska.

                Być może z moralnego punktu widzenia to był grzech. Ale sam piszesz, że był to
                luksusowy burdel. Teraz na Kubie jest tylko burdel.

                > Wyczyny ówczesnego dyktatora kubańskiego (Batisty) budziły powszechną odrazę
                > nawet amerykanów. Tego dyktatora do władzy wyniosła CIA podobnie jak
                > większość ówczesnych dyktatorów w tym rejonie.
                > Nowy dyktator zmienił w tym kraju bardzo wiele ale jak każdy dyktator
                > uwierzył, że jest niezastąpiony. A stąd wynikają i dalsze konsekwencje. Jest
                > to dzisiaj konglomerat socjalizmu z południowo amerykańską "asta manianą".

                Czyli jednak zdajesz sobie sprawę z tego, że obecna nędza Kuby to wynik
                połączenia socjalizmu z gnuśnością i nieudacznictwem.

                > Jednak zmiany na Kubie wymusiły zmiany w pozostałych krajach Ameryki
                > Środkowej i Południowej. Gdyby tak się nie stało przykład kubański
                > przetoczył by się przez ten rejon, chociaż i tak toczyły się tam wyjątkowo
                > krwawe i wieloletnie walki partyzanckie. Walki partyzanckie były finasowane
                > i wspierane w tamtym rejonie nie tylko przez rząd Castro ale również i
                > przez CIA. Stąd moze trochę przekorny wniosek ale największe korzyści z
                > Rewolucji Kubańskiej odnieśli mieszkańcy innych sąsiednich krajów. Tak samo
                > jak z Rewolucji w Rosji największe korzyści wyciągneli robotnicy w krajach
                > Europy Zachodniej.

                W każdym razie ci, którym oszczędzono uroków socjalizmu.

                > O warunkach w jakich żyją ludzie w rejonach Ameryki Sodkowej czy Południowej
                > warto czasami wiedzieć trochę więcej. Wątpię aby któryś z demagogów z tego
                > dorum oglądał inne filmy poza Harrym Potterem.( to taka bajeczka dla dzieci
                > w nowoczesnym wydaniu.)

                Nie wiem, nie oglądałem. Wyrosłem już z bajek.

                > Dawniej rózne bajki czytało się lub oglądało w kinie do pewnego wieku.
                > Dzisiaj widzę, że na takie bajki idą wydawało by się dorośli ludzie.

                Masz na myśli bajkę o socjalizmie? Tak, wielu - wydawałoby się dorosłych
                ludzi - nadal wierzy w bezpłatną służbę zdrowia, wysokie podatki i regulację
                gospodarki. Zaiste, to powinno się leczyć.

                > Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak wygląda ten wspaniały kapitalistyczny (tutaj
                > mam wątpliwości jaki ) ale oczami nie milionera tylko młodego człowieka ze
                > slamsów polecam film "Miasto Boga". Obiecuję, że strzelaniny i trupów jest
                > tam więcej niż w jakiejkolwiej grze komputerowej.

                Hmm, nie grywam również w gry komputerowe, ale wierzę ci na słowo. Stosując
                twoją metodę mógłbym zachęcić cię do kontemplacji dzieł w rodzaju "Jak
                hartowała się stal", abyś mógł otworzyć oczy na bogactwo socjalzimu
                radzieckiego.

                > A na koniec jako ciekawostka. Ilu z Was orientuje się, że w wielu krajach na
                > Swiecie w tym w Ameryce Południwej kwitnie jeszcze niewolnictwo? Pewnie
                > niewielu ma o tym pojęcie. A że niewolnictwo dotarło również i na Florydę? W
                > takie informacje pewnie już mało kto uwierzy, zwłaszcza jeśli żyje w
                > rozpamiętywaniu krzywd doznanych przez jego dziadków w ustroju PRL lub vice
                > versa.

                A może daj choć jeden przykład, dowód tego niewolnictwa. I powiedz, co ma to
                wspólnego z Polską AD 2004.

                O Narutowiczu ciachnąłem, bo nie czytałem wątku.

                > Tak jak na Białorusi będzie jeszce bardzo długo nędza i nieważne czy zmieni
                > się tam system na bardziej demokratyczny czy nie, tak i w naszym kraju
                > będzie bieda. Sama zmiana ustroju nie zmieniła stanu gospodarki jak za
                > dotknięciem różdżki.

                Zwłaszcza że socjalizm autorytarny i monopartyjny zmieniliśmy na socjalizm z
                elementami zabawy w demokrację i odrobinę wolnego rynku. Też mi zamiana!

                > Zmiana systemu ma tylko wpływ na tempo tych zmian. Demagodzy mogą
                > również porównywać sobie jakieś małe po pegeerowkie miasteczko (wieś) z jej
                > odpowiednikiem w Niemczech. Takie porównanie również wypadnie efektownie.

                A może weź jakąś popegeerowską wieś z Wlk. Brytanii? Pojął aluzję czy jeszcze
                raz wytłumaczyć?
          • mr_watchman Hej, wucek, a umiesz napisać coś od siebie... 15.01.04, 11:55
            ...czy po prostu wklejanie cudzych tekstów jest dla ciebie na tyle
            wyczerpujące intelektualnie, że na nic więcej cię nie stać?

            Gość portalu: V.C. napisał(a):

            > Az trudno uwierzyc, ze dzisiaj wieczorem ponad 13 milionow dzieci w Stanach
            > Zjednoczonych pojdzie spac glodnych.

            Na szczęście wszystkie dzieci w Polsce są najedzone do syta.

            > Michael Duran palaszuje kotlet z indyka i zielona fasolke. 14-letni chlopak
            > usmiecha sie przy tym i co chwile z niedowierzaniem przeciera oczy. Nie
            > pamieta, kiedy ostatnio jadl obiad w domu. Zadowolony wstaje od stolu z
            > pelnym zoladkiem. Michael i 99 innych dzieci maja szczescie, bo powstaly
            > kilka tygodni temu z mysla o dzieciach z rodzin o najnizszych dochodach
            > Branch Boys & Girls Club w Denver oferuje codziennie gorace posilki. W
            > grupie tej znalazl sie Michael i jego dwie mlodsze siostry Arayna i
            > Ashley. "Zanim powstal ten osrodek, zdazylismy zaznac glodu. To naprawde
            > nieprzyjemne uczucie klasc sie do lozka, gdy ssie w zoladku, a caly dzien
            > slyszec jego burczenie. Nie pamietam, kiedy wczesniej jadlem normalny
            > posilek. W ciagu dnia ja i moje siostry zjadalismy jakis baton, czekoladke
            > lub ciastko, bo to najlatwiej dalo sie ukrasc ze sklepu. Czasem udalo mi sie
            > wyzebrac jakas kanapke, ale to nalezalo do rzadkosci" - mowi Michael ze
            > spuszczona ze wstydu glowa.

            Co za wzruszająca historia. Gdybym poznał ją w dzieciństwie, od razu
            zapisałbym się do ZSMP (o ile jeszcze istniało) albo od razu do PZPR.

            > Jego rodzice rozwiedli sie, kiedy mial 2 lata i odtad nie widzial ojca.
            > Matka przebywa cale dnie poza domem dorabiajac, gdzie sie da.

            Czyżby za głód Michasia winni byli nieodpowiedzialni rodzice? Nie, skądże! To
            robota Busha, globalizmu i wyzysku chińskich robotników.

            > Niestety przypadek Michaela i jego rodzenstwa nie jest odosobniony. Dzieci
            > mu podobnych, ktore musza posunac sie do kradziezy lub zebrania, by
            > zaspokoic glod, jest w USA znacznie wiecej. I liczba ta rosnie.

            A powinna maleć. Bo jak to się dzieje, że te bidulki do tej pory nie umarły z
            głodu?

            > Sytuacja ekonomiczna Stanow Zjednoczonych po ataku terrorystycznym 11
            > wrzesnia 2001 ulegla znacznemu pogorszeniu, co dotkliwie odczuli niemal
            > wszyscy mieszkancy kraju. Wielu z nich stracilo glowne zrodlo dochodu i
            > boryka sie kazdego dnia z brakiem srodkow do zycia.

            Powinniśmy zorganizować jakąś zbiórkę żywności i ubrań dla biednych
            Amerykanów. Niech się tym zajmnie Owsiak - niech wreszcie przestanie kupować
            sprzęt medyczny dla bogatych polskich dzieci.

            > Rzad wyszedl naprzeciw najbardziej potrzebujacym. Stworzono wiec program z
            > kuponami zywnosciowymi oraz programy nieodplatnych sniadan i obiadow w
            > szkolach dla rodzin o najnizszych dochodach. W 2002 r. na konferencji
            > burmistrzow miast USA przedstawiono raport stwierdzajacy, ze kazdego roku
            > liczba mieszkancow wiekszosci miast potrzebujacych pomocy rzadowej rosnie.
            > Dzieki tym programom w wielu rodzinach amerykanskich zapomniano o glodzie.

            I znowu łzy wzruszenia zalały mi oczy. Twoja bajka ma jednak happy end?

            > Nie na dlugo jednak, bo oto Kongres amerykanski coraz glosniej mowi o
            > koniecznosci wprowadzenia ciec w niektorych programach zywieniowych z powodu
            > zlej sytuacji ekonomicznej kraju. Oznacza to, ze juz wkrotce do milionow
            > glodujacych w USA dolacza nastepni.

            Zły Kongres, niedobry. Wyślijmy Leppera do USA, on nauczy tych durniów
            prawidłowego zarządzania państwem.

            > Naprzeciw potrzebom najubozszych probuja wyjsc takze niektore koscioly i
            > organizacje charytatywne organizujac zbiorki zywnosci. Jest to jednak
            > zaledwie kropla w morzu potrzeb.
            > Najwiecej "ofiar glodu" notuje sie na zachodnich stanach Ameryki. Oregon
            > znajduje sie na czele tabeli z najwieksza liczba mieszkancow dotknietych tym
            > problemem. W zeszlym roku az 22 % dzieci cierpialo tam glod. "Widzac ten
            > stan rzeczy mozna sadzic, ze nasz kraj popada w wielka ruine. Ludziom grozi
            > zbiorowa depresja. Co dzien slysze od spotykanych ludzi o tym, ze niedawno
            > mieli dobra prace, a teraz mieszkaja w motelach, samochodach i walcza o
            > przetrwanie" - twierdzi Rachel Bristol, dyrektor Food Bank w Oregonie.

            ZAPRASZAMY do Polski! Tu i o pracę łatwiej, i koszty życia o wiele niższe! A
            jaki łagodny klimat.

            > "Maz stracil prace i bezskutecznie poszukuje nowej. Czasem uda mu sie
            > dorobic cos prywatnie (jest kelnerem). Moje zarobki ledwie starczaja na
            > oplacenie rachunkow. Przyznaje, ze glod coraz czesciej zaglada nam w oczy, a
            > nasze dzieci chodza do szkoly bez drugiego sniadania" - mowi szlochajac
            > Martha Malicky, mama dwojki dzieci.

            Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że jak ktoś nie ma na drugie śniadanie, to
            znaczy, że pierwsze jednak zjadł. Ale daruję sobie ten komentarz, bo z
            pewnością nie dostrzegam istoty rzeczy.

            > W niedziele na parkingu kosciola w Portland odbyla sie kolejna zbiorka
            > zywnosci. Przybyly tlumy ludzi, a wsrod nich Matt i Vicky B. z trojka
            > dzieci. Podeszli niesmialo i wyraznie zawstydzeni do stolu z paczkami i
            > siegneli po jedna z nich. Znalezli w niej chleb, kasze, paczki, ciastka i
            > parowki. "Po raz pierwszy korzystamy z pomocy innych, ale sytuacja zmusila
            > nas do tego. Przeciez musimy czyms nakarmic nasze dzieci" - przekonuje
            > Vicky. Matt byl mechanikiem samolotowym, ale rok temu redukowano etaty i
            > otrzymal wymowienie. Nie znalazl dotad pracy i stracil zasilek. Zona jako
            > sekretarka zarabia grosze. 3 lata wczesniej kupili duzy dom, ale nie mogac
            > splacac pozyczki sprzedali go i przeniesli sie do malego mieszkania.

            Biedactwa. Żyją teraz tak jak przeciętna polska rodzina, tylko im współczuć.

            > "Czasem zdarza mi sie dorywczo popracowac na budowie i wtedy zarabiam 40
            > dol. na dzien. W domu panuje wowczas wielka radosc, a pomyslec, ze jeszcze
            > rok temu tyle mialem na godzine - mowi Matt krecac bezradnie glowa. - Nigdy
            > przez mysl mi nie przeszlo, ze mozemy upasc tak nisko" - dodaje ze smutkiem.

            W Polsce to nikt by nie wziął pracy za 40 dol. dziennie, przecież to wyzysk,
            marne 3000zł.

            > Uboga dieta, zwlaszcza u dzieci, moze prowadzic do powaznych zaburzen
            > zdrowotnych.

            Również umsyłowych. V.C. - zadbaj o swoją dietę.

            > Tylko czy mu sie to uda?

            V.C. - uda ci się zmądrzeć?
        • Gość: V.C. do galby IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 11:45
          Zmuszonego żyć w socjaliźmie .

          Nie rozumiem o czym piszesz .

          Jaki procent gospodarki polskiej pozostał w rękach państwa ?

          PS Dziś przypada rocznica śmierci cesarza Galby ( 69 r. n.e. ). Moje
          kondolencje wink
          • galba Nie martw się, odradzam się raz na 2000 lat 15.01.04, 11:52
            > Jaki procent gospodarki polskiej pozostał w rękach państwa ?

            Jakieś 60 % PKB podlega redystrybucji przez państwo i jego macki. W Stanach
            mniej niż 30 i i tak jest to horrendalnie dużo.

            > PS Dziś przypada rocznica śmierci cesarza Galby ( 69 r. n.e. ). Moje
            > kondolencje wink

            Dziękuję za pamięć. Właśnie wróciłem od lekarza, ponoć mam się świetnie.

            G.
            • oleg3 Re: Nie martw się, odradzam się raz na 2000 lat 15.01.04, 11:56
              galba napisał:

              > > Jaki procent gospodarki polskiej pozostał w rękach państwa ?
              >
              > Jakieś 60 % PKB podlega redystrybucji przez państwo i jego macki.

              Lewacy i lepery nie są w stanie zrozumieć, że to tylko Nowa Polityka
              Ekonomiczna -za Lenina NEP-. Wykrzykują absurdy o "skrajnym liberaliźmie".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka