cyniol
15.11.09, 14:29
Największy polski pisarz XX wieku pozostaje w Polsce prawie nieznany. Jego
dzieł nie ma w księgarniach, czytelniach i bibliotekach szkolnych. Erudyta,
który wielokrotnie bardziej zasłużył na literacką Nagrodę Nobla niż Czesław
Miłosz czy Wisława Szymborska, żadnych nagród nie otrzymał. Jedną z przyczyn
tego stanu rzeczy jest fakt, że Józef Mackiewicz (bo o nim tu mowa) był
zdecydowanym antykomunistą, który ten nieludzki system znał nie tylko z
literatury czy z opowieści ale sam zaznał jego dobrodziejstw na własnej
skórze, będąc przymusowym poddanym Józefa Stalina w latach 1939-1941. Dziś
niezawisłe sądy Rzeczypospolitej Polskiej stoją na straży, aby nawet fragmenty
jego dzieł nie mogły być drukowane w kraju bez zgody jedynej spadkobierczyni
jego praw. Jest nią Nina Karsow-Szechter - wdowa po Szymonie Szechterze,
stryju Adama Michnika.
Oto 17 lipca 2006 r. warszawski Sąd Rejonowy, po toczącym się już 13 lat [!]
procesie o ustalenie praw autorskich po Józefie Mackiewiczu uznał, że należą
się one wyłącznie Ninie Karsow-Szechter [Karsov-Schechter]. Jest ona
właścicielką londyńskiego wydawnictwa „Kontra”. Żadnych praw do spuścizny nie
ma natomiast córka pisarza Halina Mackiewicz. I choć procesy się nie kończą,
dzieł Mackiewicza wydawać nie można. Ogromnym skandalem zaś jest fakt, że
wydana w 1997 r. nakładem Wydawnictwa Antyk i Fundacji Katyńskiej, książka
„Katyńska zbrodnia bez sądu i kary”, która jest zbiorem artykułów pisarza na
temat zbrodni katyńskiej - została wyrokiem sądu skazana na zamknięcie w
magazynach i zakaz rozpowszechniania. Gdzie więc żyjemy? W III RP, która
powoli przeistacza się (podobno) już w IV RP, czy jednak cały czas jest to
neo-PRL?
Warszawski sąd uzasadnił to następująco: „wydanie książki Józefa Mackiewicza w
Polsce było sprzeczne z wolą Autora. Taką dyspozycję przekazał on swej żonie i
powódce” [sic!]. Powódką jest wspomniana Nina Karsow-Szechter, natomiast żona
Józefa Mackiewicza, Antonina, zmarła w 1973 roku w Polsce. I oczywiście nic
wspólnego z Niną Karsow-Szechter nie miała, jak również sam Mackiewicz.
www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=2665&Itemid=56
Tu właśnie Nina Karsow-Szechter dokonała pierwszej próby przywłaszczenia sobie
tego, co po Mackiewiczu i jego towarzyszce pozostało, przedstawiając się jako
córka Barbary Toporskiej i za taką została w pierwszej chwili przez władze
sądowe (Nachlassgericht) w Monachium prawnie uznana. Dzięki jakim fortelom
zdołała tej sztuczki dokonać - nie wiem. Bardzo to dziwne, niemieckie urzędy
bowiem o wszystko można pomawiać, ale nie o to, że się mylą. W niemieckich
urzędach co jak co, ale "Ordnung muss sein". Więc dlaczego wbrew temu
umiłowaniu przez Niemców ordnungu stało się inaczej? Może to obecność Niny
Karsow-Szechter przy konającej uwiarygodniła jej kłamstwo, może załatwianie
przez nią szpitalnych, ubezpieczeniowych i innych likwidacyjnych formalności?
Może, jak mówili w Monachium wówczas jedni znajomi, okazane listy od Barbary
Toporskiej z nagłówkiem "moja córeczko", może to wreszcie, że Niemcy do
dzisiaj, mając do czynienia z przedstawicielem narodowości żydowskiej, stają
na baczność, jak mówili inni - nie pamiętam.
www.tylkoprawda.akcja.pl/dysk020.htm